piątek, 4 lutego 2022

14 - Wysoce dostrojona pasja zemsty (cz.1)

 

Rozdział 14 (cz.1)

Wysoce dostrojona pasja zemsty

Deke

 

 

 

Deke rzucił pięć paczek prezerwatyw na ladę w sklepie spożywczym w mieście.

Patrzył, jak twarz kasjera robi się zaskoczona, po czym powoli podniósł wzrok na Deke’a, a potem zwrócił go na Jussy, która stała blisko niego i trzymała go za rękę.

Twarz mężczyzny pozostała zaskoczona, gdy jego brwi uniosły się do góry.

Deke pochylił brodę i zobaczył ją uśmiechniętą promiennie, śmiało, wielkim i bezwstydnym uśmiechem wprost do faceta.

Chryste, była czymś.

Deke powstrzymał przypływ śmiechu, który odczuwał i spojrzał na kasjera, gdy usłyszał sygnał potwierdzający zakup.

„Jak moja twarz?” - zapytała Jussy, a jego uwaga wróciła do niej.

Obejrzał jej oko, zobaczył, że żółty zniknął, prawie cały fiolet zniknął z boku, ale pod okiem wciąż było trochę niebieskiego. Spuścił wzrok i zauważył też, że poprzedniego dnia miał rację w swojej ocenie. Ani cienia na jej gardle.

Przetrwali zeszłą noc.

Połączyli się w sposób, w jaki oboje chcieli się połączyć i było to cholernie spektakularne.

I to gówno z jej gardła zniknęło.

Dobry dzień.

„Lepiej” - odpowiedział.

„Wystarczająco dobrze, aby pojechać do La-La Land i nie przerażać Sunny?”

Patrzył na nią, poruszając ustami - „Nie kupujemy kawy”.

Wydała uroczy dąs - „Potrzebuję kawy”.

„Więc zrobimy to po tym, kiedy zabiorę cię do domu i znowu cię wypieprzę”.

Został złapany przez zapatrzenie w słodką Jussy i te słowa wyszły z jego ust, zanim go uderzyło, że miał publiczność, więc spojrzał na kasjera i wymamrotał - „Przepraszam, stary”.

Kasjer się uśmiechał - „Nie zwracaj na mnie uwagi. Po prostu jestem szczęśliwy, że brat dostaje dobre rzeczy”.

Och, dostawał kilka dobrych rzeczy.

Deke spojrzał w dół na Jussy i zobaczył, że ona znów uśmiecha się do kasjera.

Pociągnął ją za rękę, a ona zwróciła się do niego.

Tak, była kimś.

„Bez kawy” – stwierdził.

„Deke, potrzebujemy też śniadania” - powiedziała mu - „Zjadłeś całą pizzę zeszłego wieczoru.”

„Kotku, zjadłaś połowę tego ciasta i musiałem z tobą walczyć o ostatni kawałek. Ten ostatni kawałek to był mój kawałek”.

„Okej, więc my wczoraj zjedliśmy całą pizzę i nie mogę zjeść na śniadanie Baby Ruth i Butterfinger Cup, a to wszystko, co nam zostało” - Posłała mu zadziorny uśmiech - „A będziemy potrzebować pożywienia”.

Ze sposobem, w jaki się pieprzyła, to niewątpliwie była prawda.

„Dobra, kawa” – poddał się.

Zadziorność wyszła z jej uśmiechu i zrobił się słodki, gdy odwróciła się do niego i przycisnęła swoje cycki do jego ramienia.

Jego kutas się szarpnął.

To było więcej wskazówek na temat tego, jak sprawy się zmienią w naprawdę dobry sposób, kiedy teraz oboje wiedzieli, gdzie się znajdują.

A Deke miał mnóstwo wskazówek, że będzie w stanie wyjść poza fakt, że była bogata jak grzech i sławna. Chryste, wzięła go mocno zeszłej nocy, przeszła przez to i to ona chciała, żeby jego sperma się skończyła na niej. Kiedy jej dzikie i gorące oczy obserwowały, jak się na nią szarpie, jej paznokcie zostawiły czerwone półksiężyce na skórze jego ud, tak bardzo jej się to podobało.

Suki motocyklistów, które wiedziały, jak żyć i tak długo, na ile wystarczało szczęśliwych fartów, to były pijane kobiety, którym wódka pozwalała wsunąć się w miejsce, w którym musiały być.

A oto była Jussy trzeźwa, jak sędzia, pijana tyko nim, prosząca o to w sposób, po którym wiedział, że dałaby mu wszystko, czego by zechciał. Mógłby dokończyć znowu na niej. Jechałaby na jego twarzy. Pozwoliłaby mu się związać. Wzięłaby jego kutasa prosto w jej tyłek.

Pieprzyła się tak, jak żyła.

Nie była otwarta na zewnątrz i poukładana tylko w życiu.

Była otwarta i poukładana również z seksem. Wiedziała, czego chce, poprosiła o to lub po prostu szła i brała.

Stworzona dla niego, tak.

Cholera, tak.

Prosto. W stu procentach stworzona dla niego.

Więc chciała kawy?

Da to jej.

Dałby jej, kurwa, wszystko.

I nie tylko dlatego, że napalał się tym, że ona napalała się, gdy on się na nią trzepał.

Ponieważ stała ze swoim mężczyzną przed kasą w sklepie spożywczym, trzymając go za rękę i kupując pięćdziesiąt prezerwatyw, i robiła to rażąco szczęśliwa, że wkrótce zostanie zerżnięta i będzie miała zrobione dobrze, ale wiedział, że była bardziej szczęśliwa, bo stała tam z właśnie nim, trzymając go za rękę.

Jego wzrok opadł na siniak pod jej lewym okiem i skończył to, co miał do powiedzenia o zbliżającej się podróży do La-La Land - „Ale lepiej posiedź na zewnątrz, dopóki nie dowiem się, że Sunny tam nie ma”.

„Zawsze jest tam z Shambles’em. Powinnam była założyć okulary przeciwsłoneczne” – mruknęła.

„To będzie czterdzieści trzy dolary” - powiedział kasjer.

Deke sięgnął do portfela, pozwolił jej wyciągnąć banknoty, dał je facetowi i wziął resztę, a torbę wypełniono tym, co miało sprawić, że dzień już naprawdę cholernie dobry, stanie się o wiele lepszy.

„Dziękuję. Później” - mruknął Deke, używając ręki Jussy, by pociągnąć ją do drzwi.

„Później” - powiedziała Jussy do kasjera, kiedy się przenieśli.

„Bawcie się dobrze!” - zawołał kasjer do ich pleców.

„Będziemy!” - zapewniła go Jussy, kiedy wyciągnął ją za drzwi.

Praktycznie podskakiwała u jego boku, kiedy szli chodnikiem w kierunku La-La Land.

Spojrzał na nią, czując, jak jego usta się wykrzywiają - „Szczęśliwa?”

Odchyliła głowę do tyłu i dała mu kolejną wiązkę światła, otwartą, właśnie tam, nie ukrywając gówna.

Kurwa, tak, była szczęśliwa.

Ciesząc się tym, że jest z nim.

Chryste, chciał tego dla niej z każdym jej oddechem.

Chciał go w sposób, w jaki wiedział, że złamie sobie za to kark, zabije każdego, kto miałby to zabrać.

Kurwa. Nie czuł tego do żadnej kobiety, z wyjątkiem matki.

I nawet nie dał swojej mamie drugiej połowy tego.

Zmieniła pozycję tak, że bok jej piersi wtulał się a jego ramię, gdy szli, i wciąż się uśmiechała, mówiąc cicho - „Tak, Deke. Szczęśliwa”.

Pociągając ją za rękę, zatrzymał ich, obrócił się w nią i pochylił do niej.

Złapała, co oferował, podniosła się na palcach, a on dotknął jej ust swoimi ustami.

Jej nadal się uśmiechały.

Odsuwał się, kiedy zaczął dzwonić jego telefon.

„Wezmę to” - powiedziała, sięgając do torby, żeby nie puścił jej ręki, by odebrać telefon.

Dał jej torbę, wyciągnął telefon, zobaczył, że to Decker i odebrał telefon.

„Hej, bracie, wszystko w porządku?”

„Tak, albo może tak, a może też nie” – odpowiedział Decker, dziwnie brzmiąc.

Deke zwrócił oczy na Jussy - „Racja, powiedz mi tak”.

„Znaleźliśmy nasz cel kilka godzin temu, po prostu nie był to cel główny”.

Deke poczuł, że zmarszczy mu się brwi - „Powiedz ponownie?”

„Miejscem, o którym powiedziano nam, że chowa się Bianca Constantine, było miejsce, w którym się chowała. Tam też znaleźliśmy bardzo martwe ciało Brendon’a Caswell’a”.

Deke stracił kontakt wzrokowy z Jussy, gdy spojrzał na swoje buty.

„Racja… powiedz ponownie?” - warknął.

Jussy przesunęła się w jego przestrzeń z przodu, jej palce zacisnęły się wokół jego, ale nie podnosił wzroku, wpatrując się teraz w jej ramię, gdy Decker mówił.

„Caswell nie żyje, stary. Gówniany apartamentowiec w LA. Zostawiane damskie ciuchy, inne gówno też, fajne gówno. Markowe. Kosztowne. Kosmetyki. Trochę biżuterii, choć niewiele wartej. Mimo to znaleźliśmy to, zadzwoniliśmy do lokalnych władz, a kobieta detektyw na miejscu zdarzenia mówi, że to dobra rzecz. Odkurzają, już zrobili odciski. Dostali ich dużo, a niektóre z nich należą do Bianki”.

„Dwie sekundy, Deck” - powiedział Deke do telefonu i spojrzał na Jussy. „Idź do pickupa, mała. Klucze są w mojej kieszeni. Przyniosę nam kawę, kiedy skończę tę rozmowę”.

„Nie” - szepnęła, wpatrując się w jego twarz, radość zniknęła, a Deke poczuł, jak ciepło uderza w jego wnętrzności z powodu tej straty. Pieprzyć tę sukę Biancę. Był takim człowiekiem, że skręciłby jej cholerny kark.

Mocniej ścisnął jej dłoń, wciągnął powietrze i skupił się na jej gardle.

„Wróciłem, Deck, masz więcej?”

„Cóż, jeśli twoja pierwsza myśl była taka jak moją, że Bianca usłyszała, jak Caswell dusił jej najlepszą przyjaciółkę przez pocztę głosową, zgubiła opanowanie podczas spotkania i zabiła go, mylimy się. O ile nie nabyła umiejętności zawodowca podczas spaceru po bardzo dzikiej stronie, był to ktoś inny. Facet klęczał, wziął dwie kulki, bam, bam, prosto w czoło. Mam zdjęcia tej dziewczyny. Jest wysoka, ma kształty, ale szczupła, nie jestem pewien, czy wiedziałaby, jak rzucić takiego mężczyznę na kolana. Był uzbrojony, z pistoletem w pasie z tyłu i nożem w bucie. Gdyby zbliżyła się do niego, to by się cofnął i to miałoby alternatywne zakończenie. Ktoś włożył w niego bojaźń Bożą. Nawet nie wziął pistoletu. Spekulacje, ale powiedziałbym, że wiedział, z kim walczył, obrał kierunek, by uklęknąć, prawdopodobnie miał nadzieję, że uda mu się z tego wyjść, okazało się, że się mylił”.

„Cóż, to dobra wiadomość i dobra wiadomość” - zauważył Deke.

„Może” - zatrzymał się Decker i ciągnął dalej - „Świadkowie w tym budynku mówią, że Bianca była w pobliżu i nie tydzień temu ani kilka dni temu, ale kilka osób widziało, jak wchodziła do tego mieszkania zeszłej nocy. Nie widzieli, jak wychodziła. Widzieli innego mężczyznę, dobrze ubranego, przystojnego, wysokiego, szczupłego, czarnego, który pojawił się chwilę po Biance. Sąsiad z korytarza wracał z pracy, widział, jak otwierała mu drzwi, uśmiechała się do niego, bardzo przyjacielsko, naprawdę przyjaźnie i wpuszczała go. Nie widzieli, jak Caswell wchodził, a wstępny raport koronera stwierdza, że Caswell musiał byś to między północą i trzecia rano. Nikt nie widział, żeby któryś z pozostałych wyszedł. Nikt nie słyszał strzałów”.

„Więc myślisz…” - podpowiedział Deke.

Ale Deke wiedział, co myśli Deke.

Zaopiekowała się swoją dziewczyną, znajdując wszelkie pieniądze, które musiała znaleźć, aby uzyskać profesjonalnego zabójcę, który zajmie się problemem.

„Bianca Constantine albo zdobyła trochę pieniędzy, albo znalazła bardzo niebezpiecznego przyjaciela” - powiedział Deck.

„Tak właśnie myślałem” - mruknął Deke i Jussy wcisnęła się w niego. Spojrzał jej w oczy i bezgłośnie powiedział - „Sekunda, kochanie”.

Zacisnęła usta i skinęła głową.

Decker powiedział mu do ucha - „Jest więcej, stary”.

„Daj mi to” - mruknął Deke, a jego skupienie na Jussy się rozmazało.

„Apartamentowiec w gównianej dziurze, niezbyt wspaniała część miasta, ale meble tutaj, Deke, nie są z najwyższej półki, ale też nie są gówniane. Miejsce jest schludne i czyste. Sąsiedzi mówią, że przyjeżdżała służba i posprzątała dla niej, a to nie jest rodzaj budynku, w którym się to zdarza, więc to zostało zauważone. Przekazują też wiele innych gównianych, obmówień, co jest niespodzianką w tym obszarze, ale nie z tym, co mówią. Ona nie jest jedną z nich. Nie wiedzą o tym, żeby to wyczuwali. Wiedzą o tym, bo to widzieli. Nie chronią jednej ze swoich. Nie są wielkimi fanami tego, że zabójstwo zostało wykonane w sąsiednim bloku, a ponieważ sąsiadka nie była jedną z nich, więc dają glinom wszystko”.

„A co im dają?”

„Zawsze jest odstawiona. Jak jedzie, wsuwa się na tylne siedzenie lśniącego miejskiego samochodu z kierowcą. Ładne ubrania. Zrobione włosy. Obcasy. Biżuteria”.

„Jest z bogatej rodziny, Decker” – przypomniał mu Deke.

„Jest spłukana, Deke” - odparł Decker - „Ani jeden świadek nie mówił, że wyglądała na wykończoną ani nie zachowywała się jak narkomanka lub dziewczyna na godziny. Żadnych imprez. Brak wezwań. Na początku, a nie wychodziła na miasto, utknęła w domu dziana lub żyjąca z forsy. Cicha. Miła dla ludzi na korytarzu, nie wtrącająca się w ich interesy, najwyraźniej nie chciała ich w swoim, ale ona nie była zarozumiałą suką. W ogóle nie wychodziła, była w ciągu dnia, wracała do domu wczesnym wieczorem”.

„Nie wiem, jak przyjąć to, co mówisz, Deck”.

„Mówię, że może być tak, że Bianca Constantine znalazła sobie tatuśka, który jest nią zainteresowany przynajmniej w jeden zdrowy sposób. Schodziła do tej króliczej nory, on ją wyciągnął, oczyścił i zatrzymał. Mieszkanie wynajmowane jest pod korporację, która jest ślepą uliczką, której jeszcze nie udało nam się namierzyć, ale na niej zarabiają. Znowu widziałem zdjęcia tej dziewczyny i nietrudno na nią patrzeć. Przyciągnęła właściwe oko, widziałem, jak to się dzieje.”

„A to oko, które przykuła, skończyłoby się wynajęciem czegoś takiego, żeby załatwiło jej problem?” - zapytał.

„Nie. Po sposobie, w jaki przywitała się z facetem, który wszedł do jej mieszkania zeszłej nocy, to oko, które złapała, jest typem faceta, który wie, jak wykonać zabójstwo” - odpowiedział Deck.

Deke wypuścił z sykiem oddech.

Jussy zbliżyła się.

Decker kontynuował.

„Ze wszystkich raportów, tych od twojej dziewczyny, rodziców Bianki, Thurstona… Justice i Bianca są bliskie sobie. Poważnie blisko. Znają się od lat, najlepsze przyjaciółki. Kiedy usłyszała, jak jej siostra była duszona na poczcie głosowej, nie poprosiłaby o spłatę długu tego mężczyzny, którego mogła. Poprosiła go, żeby zapłacił człowiekowi, który skrzywdził jej przyjaciółkę. A on jest tak zakochany w niej, że to zrobił”.

„To dużo spekulacji, Decker” - powiedział mu Deke.

„Jej kredensy były puste, bracie. Ani grosza na jej nazwisko. Dług na karcie kredytowej do jej tyłka. Jej dom został przejęty sześć miesięcy temu. Samochód odebrano. Niewielu z jej przyjaciół ma o niej miłe rzeczy do powiedzenia, bo pieprzyła ich na różne sposoby lub jest im winna pieniądze, części z nich dużo. Nikt jej nie widział od miesięcy, ale ci ostatni, którzy powiedzieli, że jeśli nie była narąbana lub naćpana, to była na głodzie. A teraz stoję w mieszkaniu z pozostawionymi ubraniami i meblami. Ktoś ją utrzymuje. I ten ktoś ma środki. O tym mężczyźnie, który pokazał się zeszłej nocy, ten przyjacielski świadek, który widział, jak otworzyła mu drzwi, powiedział, że przywitała go w sposób, w jaki wita się kochanka. Wzięła go za rękę, wciągnęła. Nie widział, żeby się zbliżał lub odchodził ktokolwiek inny. Martwy człowiek dziesięć kroków ode mnie, Deke, nie jest martwy z powodu zapłaty. Nie żyje z powodu zemsty. I z tego, co dostaliśmy, został zabity tuż przed Biancą Constantine”.

„Myślisz, że jest za gorąco, żeby spróbować ją znaleźć?” - zapytał Deke - „Dla ciebie” - wyjaśnił dalej, a jego głos zniżył się - „Emma”.

„Popytam. Emmanuelle powiedziała mi dobre wieści od Krysa i Bubby, chcę być w domu z moją kobietą, która za kilka miesięcy przekaże mi te same dobre wieści. Zgłoszę to wszystko Chace’owi, ale powiedziałem glinom, że jest w toku śledztwo, w którym zostałem wynajęty, żeby zbadać sprawę Caswell’a, więc do niego też zadzwonią. I znam kilku ludzi, którzy mogą znać tego wysokiego, elegancko ubranego czarnego mężczyznę. Nie wejdę twardo ani nie wyślę jednego z moich chłopców, dopóki nie dowiemy się więcej o nim i tym, w co wplątała się Constantine. Ale dzisiaj to po prostu przekazuję ci wieści. Wrócę jutro do mojej żony. Zostawię kilku chłopców, aby kopali dalej, ale robili to ostrożnie. Powiem ci, kiedy okaże się, że jest za gorąco lub przeczucie każe nam się wycofać”.

„Brzmi jak plan” - odparł Deke.

„Racja. Pozwolę ci odejść. Ale przynajmniej dobre wieści są naprawdę dobre. Twoja dziewczyna jest bezpieczna przed tym dupkiem i bez względu na to, jak to się stało lub kto za tym stoi, wygląda na to, że jej dziewczyna ma swoje gówno pozbierane, przynajmniej z imprezowaniem i narkotykami. Towarzystwo, które ma, to znak zapytania”.

„Tak” - mruknął Deke.

„Tak” - powiedział Decker - „Później”.

„Później, Deck. I dzięki, bracie” - Deke rozłączył się i ponownie skupił na Jussy.

Nawet nie opuścił telefonu, zanim zapytała - „Co?”

Spojrzał w jej brązowe oczy, wiedząc, że to Jussy, jego cygańska księżniczka. Przyjmie to, upora się z tym i pójdzie dalej.

„Okej, mała, dobre wieści” - zaczął - „Brendon Caswell nie jest już zagrożeniem i nie będzie, ponieważ jego martwe ciało znaleziono dziś rano w mieszkaniu w Los Angeles”.

„Jasna cholera” - wyszeptała, a jej brązowe oczy zrobiły się ogromne.

„Teraz dziwne wieści” - ostrzegł ją.

„O cholera” - Nadal szeptała.

„Znaleziono go w mieszkaniu Bianki”.

Zamknęła oczy.

„Spójrz na mnie, Cyganko” - rozkazał, wkładając telefon do kieszeni i podnosząc rękę, by owinąć go wokół jej szyi pod jej włosami.

Otworzyła oczy.

„Ludzie ją widzieli, Jussy. Powiedzieli, że wyglądała dobrze, czysto, zdrowo. Powiedzmy, że bywała w domu w nocy, a nie na imprezie. Powiedzieli, że nie bywało przychodzących ludzi. Była miła dla ludzi, kiedy widziała ich na korytarzach. Decker mówi, że apartamentowiec nie jest najlepszy, ale jej mieszkanie było czyste, dobre umeblowanie”.

Potrząsnęła głową - „Nie rozumiem, Deke”.

Deke próbował to wyjaśnić - „Po pierwsze, Decker, i domyślam się, że też gliniarze, których wezwał, nie myślą, żeby to Bianca zabiła Caswell’a. zabójstwo wydaje się profesjonalne.”

Jej oczy znowu zrobiły się wielkie, a jej głos stał się głośniejszy, kiedy krzyknęła - „Co?”

„Deck dużo spekuluje, ale wciąż się zastanawia. Wraca jutro i da nam znać, czego się dowie. Ale w międzyczasie wygląda na to, że twoja dziewczyna się posprzątała i wydaje się, że wszystko jest w porządku”.

„Z wyjątkiem tego, że jakiś zabójca zabił kogoś w jej mieszkaniu” – stwierdziła Jussy.

„Tak, z wyjątkiem tego” - burknął Deke.

„Czy ona tam była?”

„Nie wiedzą, ale ludzie widzieli, jak wchodziła, inny facet też wchodził, ten facet był złożonym, przystojnym czarnym mężczyzną. Znała go. Wydawali się bliscy. Nikt nie widział, żeby któryś z nich wychodził, ani żeby Caswell wchodził. Decker znalazł Caswell’a dziś rano. Bianca i ten drugi facet zniknęli”.

„Więc co to wszystko znaczy? Kazała, żeby ktoś dla niej zabił Caswell’a?” - zapytała.

„Oznacza to, że nie wiemy, co to znaczy, dopóki Decker się nie dowie, więc powinniśmy po prostu zająć się tym, co robimy i poczekać, aż otrzymamy solidne informacje. Nie domyślać się i nie dawać się podkręcać w gównie, o którym nie wiemy, że moglibyśmy to poprawić”.

Poruszyła się i zrobiła to, by wyciągnąć telefon z torby z frędzlami zwisającej z paska, który przecinał jej ciało na jednym z nielicznych elementów garderoby, które posiadała, co naprawdę cholernie lubił.

Przypominała sukienkę, którą miała na sobie, kiedy po raz pierwszy ją zobaczył, wchodzącą do Bubba’s.

Ta była długa, sięgała do kostek, rękawy sięgały jej do połowy przedramion, a suknia była brązowa z wzorem w małe kremowe kwiatki. Od pasa pod biust była przepasana wąskim paskiem z indiańskich koralików.

Wszystko było w porządku.

Deke bardzo pieprzenie lubił to, że przód był skrócony aż do paska. Reszta jej ciała była zakryta, z wyjątkiem nadgarstków i tego rozcięcia, odsłaniającego klatkę piersiową i wewnętrzne fałdy jej wspaniałych cycków, których nie krępował stanik.

Totalna cygańska księżniczka.

Z tymi wszystkimi rozpuszczonymi włosami, splątanymi i potarganymi od snu i seksu, w tej sukience wyglądała niesamowicie.

Tak niesamowite, że został złapany w przyjmowanie tego i prawie nie zauważył faktu, że dzwoniła.

Ale złapał to i zobaczył, do kogo dzwoniła na ekranie.

Wyjął jej telefon z ręki i rozłączył go.

Jej głowa odskoczyła do tyłu.

„Co robisz?” - fuknęła.

„Nie zadzwonisz do swojej dziewczyny” - powiedział jej.

Podeszła blisko, stanęła na palcach i syknęła - „Deke, koleś, który mnie dusił, został zabity przez zabójcę w kryjówce mojej najlepszej przyjaciółki” - Odchyliła się do tyłu - „Oczywiście, że do niej zadzwonię”.

„Mała, dupek, który cię dusił, został zabity w mieszkaniu twojej najlepszej przyjaciółki i nie zadzwonisz kilka godzin po popełnieniu przestępstwa, skoro możliwe jest, że była tego świadkiem”.

„Gliny dowiedziały się, że ten Caswell…”

„Oni wiedzą. Decker im powiedział. To nie znaczy, że dzwonisz do Bianki” – odpowiedział – „Niech Decker zobaczy, czy dowie się, co się z nią dzieje i…”

„To moja najlepsza przyjaciółka, Deke, i martwię się o nią” – warknęła.

„Ona jest twoją najlepszą przyjaciółką, Cyganko” – powiedział łagodnie - „I może zadaje się z zabójcami, może wygląda na to, że jest przetrzymywana i istnieje wiele domysłów dotyczących tego, co wydarzyło się w jej mieszkaniu po tym, co wydarzyło się z tobą. Decker mówi, że to ma posmak zemsty. To znaczy zemsty za to, co ci się przydarzyło. To ty zostałaś napadnięta i ty jesteś zamożną kobietą. Nie dzwonisz do swojej dziewczyny. W ogóle nie potrzebujesz z nią powiązań, z wyjątkiem tych, które już masz. Nadążasz?”

Popatrzyła na niego i nie spieszyła się, robiąc to.

Potem ze złością odwróciła wzrok i spojrzała w dół chodnika, nie spiesząc się z tym.

W końcu jej ramiona opadły, głowa opadła, mruknęła - „Kurwa” i upadła, uderzając czubkiem głowy o jego klatkę piersiową.

Jego ręka wciąż na jej karku ścisnęła się.

Jussy.

Nadążała.

„Potrzebuję kawy” - powiedziała do jego piersi.

Deke znalazł jej rękę, oddał jej telefon, wydobył klucze i też jej dał. – „Wsiadaj do mojego pickupa. Zadzwoń do Thurstona z tą wiadomością, uspokój jego umysł. Dam ci to, czego potrzebujesz”.

Obróciła głowę, aż jej policzek przycisnął do jego klatki piersiowej, szepcząc - „Zawsze to robisz”.

Cholera, to było dobre.

Przyciskała się blisko przez sekundę, po czym odsunęła się.

Deke puścił ją.

Jussy spojrzała na niego - „Potrzebuję podwójnej porcji tego, co zrobi Shambles” – oznajmiła - „Nigdy nie mówię mu, czego chcę. Pozwalam mu kołysać moim światem. Chociaż tym razem zrobi to podwójną porcją”.

„Łapię” - odpowiedział.

„I podwójną dawkę tego, co włoży do białej torby”.

Deke uśmiechnął się do swojej Cyganki - „To też łapię”.

Spojrzała mu w oczy, jej oczy rozpływały się w cieple - „Dzięki Słonko”.

„Wracam za chwilę, Justice”.

Skinęła głową, odwróciła się i ruszyła z powrotem chodnikiem, gdzie przed sklepem spożywczym zaparkowany był pickup Deke’a.

Obserwował, aż była bezpieczna w jego pickupie.

Dopiero wtedy odwrócił się i zszedł do La-La Land po kawę swojej dziewczynie.

*****

Jussy wbiła mu paznokcie w brzuch, kiedy wbijał się w nią i to sprawiło, że jego biodra szarpnęły, jego kutas pulsował, a on strzelił bardziej, jakby chwyciła go za jądra i ścisnęła.

Upadła na jego klatkę piersiową, kiedy zaczął schodzić, a jej włosy były na całym jego ciele – na ramionach, twarzy, ramionach – i nie odsunął niczego.

Po prostu złożył ramiona wokół niej i pracował nad wyrównaniem oddechu po tym, jak obserwował i czuł, jak ujeżdżała jego penisa do własnego orgazmu, zanim dała mu to samo.

Kiedy był już prawie na miejscu, mruknął - „Pocałuj, Cyganko”.

Wyjęła twarz z jego szyi, podniosła i dała mu usta.

Wziął długi i mokry pocałunek, o słodkim smaku Justice, po czym przerwał pocałunek i wplótł dłoń w jej włosy, używając ich, by wsadzić jej twarz z powrotem w jego szyję.

„Dziwne życie” – wyszeptała tam – „Dupek mnie dusił, mam ciebie. Szkoda, że nie żyje. Podziękowałabym mu, zanim kopnęłabym go w orzechy”.

Palce Deke’a wbiły się w jej włosy, gdy mrugnął, patrząc na jej sufit.

Cholera, musieli przestać się pieprzyć i zacząć rozmawiać, jeśli myślała, że to, co się stało, było powodem, dla którego zmienił zdanie na temat tego, gdzie się znajdują.

W pewnym sensie tak było.

Ale tak nie było, bo zabujał się w niej od samego początku.

Samego początku.

Innymi słowy, w Wyoming.

I musiała to wiedzieć.

Zebrał jej włosy na szyi i już miał zaproponować, żeby się umyli i porozmawiali, kiedy zadzwonił jej telefon.

Uniosła się lekko, wyciągnęła rękę wciąż będąc na nim i przeciągnęła torebkę z szafki nocnej na łóżko. Odwrócił głowę i patrzył, jak się przekopuje, wyciąga telefon i patrzy na niego.

Następnie spojrzała na niego.

„Joss” – stwierdziła i odebrała pieprzony telefon.

Dzwoniła jej matka, a ona odbierała to, podczas gdy jego kutas wciąż był w niej twardy.

Kurwa, jego Cyganka.

Deke poczuł, jak drgają mu usta.

„Yo, Joss” - przywitała się.

Patrzył, jak jej twarz staje się zdezorientowana, rozkazała - „Hej, nie rozumiem tego. Mów wolniej” - a potem poczuł, jak całe jej ciało jest napięte, łącznie z cipką i stłumił jęk na to, jak dobre to było.

Spojrzała na niego i podniosła się, wciąż siedząc na nim okrakiem, włosy zwisały bardziej splątane niż wcześniej, częściowo na jej klatce piersiowej, zakrywając piersi, ale widział przez nie sutek.

Kurwa, musiał ściągnąć ją ze swojego kutasa albo znów byłby twardy i pieprzyłby ją, gdy rozmawiała z matką.

Deke położył ręce na jej biodrach i ścisnął je.

Spojrzała na niego, odebrała wiadomość i odwróciła się, by ułożyć się na biodrze, z nogami zgiętymi obok niej, trzymając ją w łóżku, ale nie odrywała wzroku od niego.

„Joss wie o Biance” - wyszeptała.

Deke skinął głową, podniósł się do siadu, przesunął się, by dotknąć ustami lekkiego śladu ugryzienia, który zrobił zębami, gdy pierwszy raz doszedł w niej i zrobił to z zaciśniętymi ustami.

Ten znak nie miał zamiaru zniknąć. Będzie odnawiał go za każdym razem, gdy musiał go odnowić. By zabierała go wszędzie, dopóki to między nimi działało.

Po tej decyzji wstał z łóżka, zajął się prezerwatywą i wrócił niespiesznie.

Wpatrywała się w jego penisa, a kiedy wrócił do niej do łóżka i straciła go z oczu, spojrzała w jego oczy i uśmiechnęła się, wskazując, że podobało jej się to, co zobaczyła.

Pochylił się i pocałował ją między cyckami.

Wsunęła palce w jego włosy, ale miała problemy z utrzymaniem ich tam, kiedy się odsunął, upadł na plecy i szarpnął ją na siebie, tak że spoczęła na jego klatce piersiowej.

Jedną ręką powędrował do jej tyłka, drugą sięgnął po kołdrę, podciągając ją im do pasa.

„Tak, Joss, daj mi chwilę coś powiedzieć” - powiedziała szybko - „Powiedziałabym ci, że wiem. Po tym, co się wydarzyło, wynajęłam śledczego, który zrelacjonował nam to wszystko dziś rano” - Potem przerwa - „Nam to znaczy mnie i Deke’owi” - Kolejna pauza, jej uwaga skupiła się na nim i powiedziała - „Nie rozmawiamy o tym teraz”.

Uśmiechnął się.

Patrzyła, jak to robi, jej oczy stały się leniwe i całkowicie cholernie seksowne.

Deke wtoczył się w nią, kładąc ją na plecy, żeby być na niej.

Podniosła rękę do jego szczęki i potarła kciukiem jego brodę.

Nigdy wcześniej nie robiła mu tego żadna kobieta.

To było przyjemne, słodkie, czułe.

Jussy.

„Ponieważ jest tutaj teraz, a ja wolałbym nie dzielić się opowieścią o spotkaniu Deke’a i mnie, kiedy Deke i ja jesteśmy razem” - Jej oczy, tańczące z humorem, spojrzały na niego, kiedy skończyła - „Może się wstydzić, kiedy powiem, jak utalentowany jest we… hm, wszystkim”.

„Nie będę się wstydził” – powiedział jej, wciąż się uśmiechając.

Przesunęła kciuk na jego usta, mówiąc do telefonu - „Tak, Joss, mówiłam ci, że jest tutaj” - Potem przerwa - „Tak, to byłoby dobre” - Kolejna pauza przed - „Nie oglądam. Nie chcę wiedzieć. Ale muszę zadzwonić do Mr T” - Kilka chwil, a potem - „Dobrze. Tak. To dziwne. Szalone i dziwne, ale nie mogę sobie z tym teraz radzić. Mój śledczy nadal się tym zajmuje i mamy nadzieję, że jutro otrzymamy więcej informacji” - Cisza i - „Joss, nie wiem. Nie rozmawiałam z nią od wieków. Staram się nie wpaść w panikę w środku wielu całkiem dziwacznych rzeczy. Pomóż mi z tym, dobrze?”

Skupiła się na Deke’u i lekko pokręciła głową, nasłuchując, zanim ruszyła dalej.

„Tak, tą pomocą byłoby to, żebyśmy nie mieszali tego wszystkiego, gdy nie mamy pojęcia, co się dzieje, wszystko to, co się dzieje, nie robi nic innego jak tyko całkowicie mnie wywraca. A jeśli to się dzieje, muszę zadzwonić do Mr T. Musi zostać poinformowany o tym nowym gównie. Więc muszę iść” - pauza i - „Tak, też cię kocham. Uściski dla Roda. Porozmawiam z tobą, kiedy dowiem się więcej” - Pauza - „Dobra, później, pa”.

Rozłączyła się i rzuciła telefon na łóżko.

Potem oświadczyła - „Najwyraźniej pojawiły się wiadomości, że Bianca była w jakiś sposób zamieszana w morderstwo. Jej rodzice są sławni. To wszystko jest w wiadomościach plotkarskich i trafia również do prawdziwych wiadomości. Tak właśnie dowiedziała się Joss”.

Dzięki tej deklaracji ciało Deke’a zesztywniało.

„Wspominają o tobie?” - zapytał.

Pokręciła głową, a on się rozluźnił - „Nie według Joss. Ale Mr T zwykle ma ludzi, którzy to monitorują, więc zawsze wie, co ludzie mówią. Więc…”

Przerwał jej dzwonek telefonu.

Deke obrócił się, złapał go, zobaczył, że na wyświetlaczu jest napisane, że to jej dziewczyna Lacey i dał jej go.

„Zabawa się skończyła” - mruknęła, biorąc od niego telefon.

„Na razie, Jussy. Odbieraj telefony. Dzwoń. Będę tutaj, kiedy to się skończy”.

Uśmiechnęła się do niego, odebrała telefon i przyłożyła telefon do ucha.

„Zanim zaczniesz, wiem i zaczekaj” - powiedziała do niego i położyła go ekranem w dół na swojej piersi - „Czy mogę cię namówić na kanapki?”

Mogła go namówić na wszystko.

Nadal się nie ruszał.

„Będzie dobrze, żebyś tu została sama?” - zapytał cicho.

„Nie jestem pewna, czy duchy mogą cię dotknąć i myślę, że muszą być przywiązane do miejsca, w którym zginęły, do ich domu lub czegoś takiego, więc myślę, że wszystko będzie w porządku”.

Powiedziała to tak, jakby myślała, że duchy są prawdziwe.

Więc uśmiechnął się do niej.

Tak, byłaby w porządku.

Schylił się blisko, dotknął ustami jej ust i zsunął się z niej.

Sięgał po dżinsy, kiedy usłyszał - „Wróciłam”.

Lacey również musiała usłyszeć kilka rzeczy, bo początek jej rozmowy dotyczył Deke’a.

Po tym, jak się ubrał, przeniosła się do Bianki.

Położył kolano na łóżku, pochylił się do niej i musnął wargami jej wargi, odsunął się i spojrzał jej w oczy.

Skinęła głową, a jego wzrok opadł na jej usta, kiedy użyła ich, by powiedzieć mu cicho - „Jest dobrze, Słonko. Idź”.

Wtedy Deke skinął głową, odepchnął się i wyszedł do swojego pickupa po kanapki.

*****

4 komentarze: