sobota, 19 lutego 2022

24 - Wiem

 

Rozdział 24

Wiem

Wood

 

 

 

„Małe miasteczko Carnal w stanie Kolorado powraca dziś w wiadomościach z fatalną strzelaniną w domu uznanej przez krytyków piosenkarki i autorki tekstów, Justice Lonesome, córki legendy rocka, nieżyjącego już Johnny’ego Lonesome” - powiedziała prezenterka.

Kiedy obrazy na ekranie po prawej stronie jej głowy przesuwały się z patrzącej w obiektyw Jus na Johnny’ego, prezenterka wiadomości ze stacji w Denver nie przestawała mówić i obraz ponownie zmienił się na żylastego faceta, który mógłby być przystojny, gdyby nie był taki wychudzony, prowadzonego gdzieś przez gliniarza z rękami w kajdankach.

„Rudy Lonesome Smith, syn ciotki Justice, Tammy Lonesome, w separacji, rzekomo włamał się do domu Justice Lonesome, aby ukraść legendarną kolekcję gitar Johnny’ego i jego ojca, Jerry’ego. Rudy Smith stał się dobrze znany w mediach w ciągu ostatniej dekady dzięki rozmaitym konfliktom z prawem, z których wszystkie były związane z narkotykami. Potwierdzono, że został zabity na miejscu, wraz z partnerem, obecnie niezidentyfikowanym, po strzelaniu do Justice Lonesome i mieszkającego z nią na stałe jej chłopaka, Deke’a Hightower’a, kiedy pan Hightower podobno strzelał w samoobronie”.

Ekran błysnął do nagrania z dojazdu Jussy, gdzie widoczny tylko przód jej podjazdu, jej dom ukryty za drzewami, gdy umundurowani funkcjonariusze stali na straży u wylotu, trzymając reporterów i kamerzystów z dala. W oddali policjanci kręcili się na podjeździe.

Głos prezenterki wciąż dobiegał.

„Z oświadczenia ze szpitala wynika, że podczas starcia pan Hightower został postrzelony cztery razy. Przeżył operację, ale obecnie znajduje się w stanie krytycznym. Oświadczenie Carnal Police zauważa, że Justice Lonesome zgłosiła włamanie, radiowozy zostały natychmiast wysłane, ale dwóch intruzów nie żyło już po przybyciu policji. Władze Carnal Police donoszą również, że wstępne ustalenia wskazują, że pan Hightower osłaniał panią Lonesome podczas oddawania strzałów w jej domu i dlatego doznał tak wielu obrażeń, jednak mówi się, że pani Lonesome nie została ranna”.

Ekran wrócił do prezenterki wiadomości, gdy wciąż relacjonowała, teraz obok jej głowy było zdjęcie ciotki Jussy.

„Ludzie Tammy Lonesome wydali oświadczenie w jej imieniu, dzieląc się jej głębokim smutkiem z powodu rozdzierającego serce końca życia jej syna, mężczyzny, który był pogrążony w kłopotach z powodu uzależnienia od narkotyków, które rozpoczęły się po nieudanej próbie odniesienia sukcesu w rodzinnym biznesie. Ona i jej mąż są teraz w drodze do Kolorado, aby odebrać szczątki ich syna i dołączyć tam do jej brata Jimmy’ego, aby mogli być również ze swoją siostrzenicą w tym strasznym czasie”.

Zdjęcie, na którym był teraz Jimmy Lonesome, zniknęło, a kamera skupiła się na prezenterce.

„Nie mamy ani słowa, czy można się spodziewać, że ciężko ranny pan Hightower przetrwa. Pani Lonesome została odizolowana w szpitalu i nie widziano jej. To był trudny rok dla Lonesome, z nieoczekiwaną stratą z powodu tętniaka Johnny’ego Lonesome na początku tego roku, a teraz tragicznym końcem Rudy’ego Lonesome Smith. Wrócimy z wiadomościami, gdy poznamy tożsamość drugiego intruza i stan pana Hightower’a”.

Spojrzała w prawo, drugi prezenter wszedł z grafiką obok siebie przedstawiającą inną historię, a Wood podniósł pilota i wyłączył telewizor.

Odrzucił pilota na bok, zdjął but z krawędzi stolika do kawy i wyciągnął tyłek z kanapy.

Poszedł jej szukać i znalazł ją w pokoju w piwnicy, gdzie trzymali dużo gówna, którego nie używali często, i tonę rzeczy dla dzieci, z których wyrosły, a co do których jego żona przekonywała, że pewnego dnia mogliby chcieć trochę tego, a nie chciała, żeby zniknęły, gdyby tak było.

Po otwarciu drzwi oparł się o framugę i zobaczył ją przy długim składanym stole, który dla niej przygotował, z jej słodkim, krągłym tyłkiem na składanym metalowym krześle, cały stół wypełniony folią, taśmą, wstążkami, kokardami, pudłami, a cementowa podłoga wokół niej pokryta workami, skrawkami papieru i wstążkami oraz stosami zapakowanych prezentów.

„Potrzebujesz pomocy?” - zapytał tylko dlatego, że znał jej odpowiedź.

„Jakbyś miał zapakować prezent” - odparła Maggie.

Tak, to była jej odpowiedź.

Uśmiechnął się do niej.

Jej ręce zatrzymały się, z ostrzem nożyczek na końcu wstążki, patrzyła na niego, ale nie odwzajemniła uśmiechu.

„Nic mu nie będzie” - szepnęła.

Zajrzała prosto w jego duszę.

Zawsze tak robiła. Chryste, czuł to już od pierwszej randki.

Po drodze o tym zapomniał.

Wpatrując się w jej ciepłe oczy w jej ładną buzię, która wieńczyła jej krągłe ciało, tyłkiem na krześle w piwnicy jego domu, z powrotem tam, gdzie było jej miejsce, a pamiętał, jak to było cholernie dobre.

„Wiem” - odszepnął.

„Jutro przenoszą go z Intensywnej Terapii” - powiedziała mu coś jeszcze, o czym wiedział.

„Wiem” - powtórzył.

„To silny facet, kochanie. W krótkim czasie wróci do normalności”.

„Wiem, mała”.

Poświęciła trochę czasu, a potem zapytała cicho - „Czy myślisz, że Deke znajdujący Jus, wszystko, co się wydarzyło, wszystko będzie dobrze… znowu… że cały dramat w końcu się skończy?”

Wood dał swojej kobiecie prawdę.

„To nigdy się nie kończy, mała”.

Wciąż go obserwując, zrezygnowała z prezentów, wstała i podeszła do niego.

Nie poprzestała na tym, dopasowując swoje małe, miękkie ciało do jego długiego, obejmując go ramionami.

Zrobił to samo z nią, zginając szyję, przykładając usta do czubka jej włosów.

„Chcesz iść do łóżka?” - zapytała jego pierś.

„Kurwa, tak” - odpowiedział.

Maggie odchyliła głowę do tyłu i uśmiechnęła się.

A Wood poczuł się lepiej.


 

3 komentarze:

  1. Dziękuję za rozdział. Już będzie dobrze i pewnie teraz cała jej rodzina zjedzie by ją wspierać.
    Czekam na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń