Rozdział
14
Wysoce
dostrojona pasja zemsty (cz.2)
Deke
*****
Deke
wszedł do frontowych drzwi Jussy i usłyszał, jak gra na gitarze, a dźwięk
rozchodzi się w dużej przestrzeni.
Gdyby
ktoś zapytał go dwa miesiące temu, czy potrafiłby odróżnić, czy ktoś grający na
gitarze ma dar, czy po prostu zna akordy, nie mógłby powiedzieć, że potrafi
odróżnić.
Słuchając
gry Jussy, mógł teraz odróżnić.
I
dobrze, że znowu grała. Nie dotknęła swojej gitary przez ostatni tydzień, nawet
jeśli miała czas na zrobienie tego, bo jej nadgarstek był owinięty.
Ta
opaska już zniknęła.
Więcej
dobra.
Wszedł
do pokoju, zobaczył ją w koszulce i majtkach ze skrzyżowanymi nogami w łóżku, z
gitarą na kolanach, notatnikiem otwartym obok niej, ołówkiem w nim, a ona wciąż
brzdąkała, ale jej oczy były skierowane na drzwi, patrząc jak wchodzi do pokoju.
Deke
obserwował, jak te duże brązowe oczy rozgrzewają się w tym samym czasie, kiedy poczuł
ciepło w brzuchu.
Pociągnęła
nosem i błagała - „Proszę, niech ten zapach będzie zapachem grillowanej kanapki
z indykiem”.
Jej
ulubioną kanapką była taka z indykiem i serem Colby jack, z pieczonymi
zielonymi papryczkami chili grillowanymi w tandetny bałagan na białym chlebie.
„Nie
kupię ci szynki dzień po tym, jak dowiedzieliśmy się, że kupił ją ten pojeb,
który cię dusił”.
Nienawidziła
szynki.
Deke
pomyślał, że to nie był powód, dla którego się do niego uśmiechnęła.
Podszedł
do stolika nocnego, kiedy odciągnęła gitarę z kolan i położyła ją na grzbiecie
na łóżku, podchodząc na kolanach do miejsca, gdzie rzucił ich kanapki i torbę
na zakupy.
Wyciągnął
dwa sześciopaki, jeden coli dla niego, drugi z wiśniową Frescą dla niej. Były
zimne.
Wyjął
z każdego puszkę, odłożył je na bok i mruknął - „Wrócę”.
Resztę
zabrał do jej lodówki, wsunął do środka i wrócił.
Znowu
była na tyłku, z ręką owiniętą wokół paczki papierowych talerzy uniesionych w
powietrzu.
„Koleś”
- tylko tyle powiedziała.
„Co?”
- brzmiała jego odpowiedź.
„Nic
nie jest bardziej nieprzyjazne dla środowiska niż papierowy talerz, z
wyjątkiem…” - posłała mu złośliwy uśmiech - „…papierowego ręcznika”.
Usiadł
na skraju łóżka i zaczął ściągać buty - „To po prostu nieprawda”.
„Jestem
artystą liberalnym. Kiedy dowiedzą się, że używam papierowych talerzy, nie
proszą mnie, żebym grała na koncertach, żeby ratować wieloryby i gówno”.
Spojrzał
na nią - „Grasz na tych koncertach?”
Wciąż
się uśmiechała, choć nie było to już złośliwe.
„Nie”
„W
takim razie jesteś dobra”.
„Jestem,
ale tylko dlatego, że mam zamówione kamionki i być może w przyszłym stuleciu
dostanę kuchnię, więc wkrótce nie będziemy musieli uciekać się do papierowych
talerzy” - mruknęła - „I tak dla przypomnienia, chcę, aby wieloryby zostały
uratowane… w wielkim stylu”.
Spojrzał
na nią, uśmiechając się i skręcając w łóżku, gdy rozpakowywała kanapki i kładła
je na papierowych talerzach.
„Mówiąc
o tym, nie o wielorybach, o kuchni, dzwonił Max” - podzielił się -
„Powiedziałem mu, że postępy w twoim domu zostały dzisiaj zawieszone z powodu
uroczystych okoliczności”.
Poruszyła
brwiami - „Powiedziałeś mu wszystkie
uroczyste okoliczności?”
„Nie,
ale domyślam się, że i tak je zrozumie, skoro powiedział, że jego żona Nina
chce, żebyśmy wybrali datę na pójście do Koguta. My, nie ty. Oni płacą” -
powiedział jej - „Kolacja dla klienta. Max może to odpisać. Nina może cię
obejrzeć. I możemy zjeść zajebisty stek”.
„Wchodzę
w to, gdy tylko moje podbite oko całkowicie zniknie”.
„Dam
mu znać” - Deke wziął talerz, który dała mu wraz z kanapką zakopaną pod nieotwartą
torbą Big Grabem Chili Cheese Fritos - „Wykonałaś swoje telefony?”
Ugryzła
duży kęs, kiwała głową i żuła.
Kiedy
przełknęła, powiedziała - „Lacey i Mr T. Mr T i moja publicystka zajmują się
tym z glinami z Los Angeles, żeby mogli ukryć wszystko, co przecieknie, a miałoby
coś wspólnego ze mną. Mr T jest w tym dobry. Nie chcę wiedzieć i nie dzieli się
swoimi sekretami, ale wydaje mi się, że jest teraz głęboko pogrążony w
smarowaniu rąk”.
„Dobra
wiadomość, Cyganko” - odparł Deke.
„I
Chace też dzwonił” - ciągnęła - „Mówi, że słyszał wiadomość od twojego
przyjaciela Deckera, a także od gliniarzy z LA. Podczas autopsji zrobią test
DNA Caswell’a, żeby można go było porównać z DNA, które otrzymali ode mnie. W
ten sposób Chace mówi, że wszystkie dane zostaną skrzyżowane i będę mogła
swobodnie oddychać. Chociaż powiedział, że jest bardzo prawdopodobne, że mogę
już swobodnie oddychać, bo może nie widziałam twarzy faceta, ale przedstawiłam
fizyczny opis jego ciała i wszystko pasuje. Nie wspominając o innych rzeczach”
- wymamrotała ostatnie zdanie, zanim wzięła kolejny duży kęs kanapki.
„To
też jest dobre”.
Jej
telefon zapiszczał z SMS-em, spojrzała na niego, zmarszczyła brwi i upuściła
kanapkę na talerz, szybko wytarła ręce w serwetkę i złapała go.
„Kurwa”
- mruknęła.
„Co?”
- zapytał.
Jej
kciuki przeleciały nad ekranem i nie odpowiedziała mu.
„Co?”
- przyciął.
Usłyszał
jej wiadomość i spojrzała na niego.
„Lacey”
- stwierdziła.
„Nie
odpowiadasz na moje pytanie” - poinformował ją.
„I
Anton Rojas”.
Nie
powiedziała nic więcej, jej telefon znowu zapiszczał, spojrzała na niego i
natychmiast zaczęła odpowiadać na SMS-a.
„Cyganko”
- warknął ostrzegawczo.
„Dwie
sekundy, kochanie” - mruknęła, nacisnęła przycisk „Wyślij” i spojrzała na niego
- „Anton Rojas. Czarny, elegancko ubrany mężczyzna”.
Ramiona
Deke'a wyprostowały się - „Sądzisz, że znasz faceta od Bianki?”
Potrząsnęła
głową - „Ja nie. Ale Lacey myśli, że tak”.
Z
jej telefonu dobiegł kolejny sygnał dźwiękowy, a on z trudem ćwiczył
cierpliwość, gdy czytała i zwracała wiadomość.
W
chwili, gdy usłyszał jej odejście, burknął - „Wyjaśnij”.
Znowu
zwróciła na niego uwagę.
„Dobrze,
Anton, Tony, on jest… cóż, to dobry facet. Znałyśmy go lata temu. Wiele lat. Miałyśmy
jakieś dwadzieścia kilka lat, kiedy był w naszym życiu”.
„I?”
- Deke naciskał.
„I
najpierw spotkał Lacey. Poszła za nim od stóp do głów. Był całkowicie w jej
typie. Spotykali się kilka tygodni przed tym, zanim go nam przedstawiła, a to
nie jest jej sposób działania. Zawsze otrzymywaliśmy informację zwrotną od gangu,
zanim zagłębiałyśmy się w faceta. Nie zrobiła tego. Była daleko, zanim Bianca
lub ja kiedykolwiek go zobaczyłyśmy”.
Chryste,
czy był na to gotowy w swojej przyszłości?
„Zrozumiałam
dlaczego, kiedy go spotkaliśmy” - kontynuowała Jussy - „Jak powiedziałam, był
dobrym facetem w jej typie. Przystojny. Gładki. Dżentelmen. Naprawdę dobry z
Lacey, która potrafi być narowista. Dziwne było to, że chociaż był z Lacey, im
dłużej był z nią, tym bardziej się zagłębiała, ale jako zewnętrznemu obserwatorowi
wydawało mi się, że on też wchodzi coraz głębiej. Tylko nie z Lace. Z Ancą”.
„Cholera”
- mruknął Deke.
„Tak”
- powiedziała, kiwając głową, wrzucając Fritos do ust, przeżuwając, połykając i
znowu mówiąc - „Nie było nawet mowy, by Anca tam pojechała. Kod dziewczyny. Nie
wydarzy się. Zwłaszcza z tym, jak bardzo Lacey była w nim zabujana. Ale Tony
też by tego nie zrobił. Odniosłam wrażenie, że pozostał z Lace tak długo, tylko
dlatego, że nie wiedział, jak łatwo ją zostawić. Wiedział, że złamie jej serce
i nie chciał tego zrobić. Ale odniosłam też wrażenie, że nie poszedłby tam z
Ancą po tym, jak zostawiłby Lacey. Byli po prostu… cóż, oboje byli tego rodzaju
ludźmi”.
Kolejny
tekst zapiszczał i Deke skupił się na jedzeniu, podczas gdy ona go przeczytała
i oddała.
Potem
wróciła do niego.
„Jak
to ma coś wspólnego z tym gównem teraz?” - zapytał Deke - „Ten facet został w
pobliżu?”
Potrząsnęła
głową - „Nie. Minęła co najmniej dekada, odkąd go widziałam”.
„Bianca?”
„O
ile wiem, to samo z nią. Zaczęła oddalać się od nas na długo przed śmiercią taty,
ale nadal była w kontakcie. A to jest totalnie
coś, z czym by się podzieliła. Przynajmniej ze mną”.
„Powiedziała
ci, że ona też była za tym facetem, kiedy był z twoją drugą dziewczyną?”
Żuła
kanapkę i kiwała głową.
Kiedy
mogła, powiedziała mu - „Wyznała wszystko. To było smutne, Słonko. Bo szczerze
kocham moją Lacey, ale Tony i Bianca pasowali do siebie. Ona ma tę…” -
przerwała - „…kruchość. Lace i ja mogłybyśmy podbić świat. Bianca była uparta i
miała charakterek, ale pod tym, cóż, oczywiście odkąd pogrążyła się w tamtym życiu,
było rozłączenie. Czegoś brakowało. Coś, czego potrzebowała. Byłam młoda i
oczywiście niewiele wiedziałam o świecie, wciąż czułam, że czymś, czego
potrzebowała, był mężczyzna w jej życiu, taki jak Tony. Był słodki, ale silny.
A jeśli chodzi o kobietę w jego życiu, chodziło tylko o nią. To znaczy, udało
mu się to zrobić będąc z Lacey w tym samym czasie, gdy zakochał się w Ance”.
Wzruszyła
ramionami i skończyła.
„To
dziwne, ale prawdziwe”.
„Okej,
kotku, nie rozumiem, dlaczego wy dwie macie takie odczucie w sprawie tego
faceta” – powiedział jej Deke.
Dostała
kolejnego SMS-a. Zacisnął szczękę, zjadł więcej chipsów, poczekał, aż przez to
przejdzie, coś, co zrobiła, kiwając głową, jakby zgadzała się z tym, co mówiła
jej dziewczyna, a potem spojrzała na niego.
„Lacey
wiedziała” - oświadczyła - „Nie jest głupia. Czuła to, widziała, co się z nimi
dzieje. Myślę, że po tym, jak wszystko się skończyło, poczuła się jak gówno, że
nie odeszła dla nich. Nigdy tego nie poruszałyśmy. Wszystkie albo Lacey tylko
ze mną. Ale nie z tego powodu sprawy skończyły się dla niej z Tony’m. Sprawy
skończyły się z Tony’m, bo Terrence postawił się, żeby Lacey musiała go odstrzelić”.
„Terrence?”
„Town
Terrence. Tata Lacey” - wyjaśniła, zjadła kolejny chips i powiedział mu,
przeżuwając go - „Nie był twardy do współżycia. Był bardzo podobny do mojego
taty. On, tata i Perry, tata Bianki, byli blisko do samego końca, ten koniec
był końcem taty”.
„Rozumiem,
mała” - powiedział łagodnie.
Skinęła
głową i mądrze szybko przeszła obok tej części.
„Terrence
wciąż jest blisko z Perrym i Novą, Nova jest mamą Anci. Tata, Terrence i Perry,
weszli razem w biznes. Na drodze wpadali na siebie. Pracowali razem nad muzyką.
W pewnym momencie kupili domy w LA blisko siebie. W ten sposób ich trzy
dziewczyny stały się tak dobrymi przyjaciółkami. Jeśli chodzi o sprawy ojca,
Terrence był jak tata, Perry, jak ci mówiłam, nie”.
To,
co wiedział o Perrym Constantine, gitarze prowadzącej zespołu metalowego Let, i
jego trzykrotnej żonie Nova, to to, że oboje byli w bałaganie, a Perry był tym
większym. Ich małżeństwa i ich końce, rozgrywały się w taki sposób, nawet Deke,
który miał w dupie takie rzeczy, nie mógł od tego uciec.
Perry
kilka razy przechodził odwyk i wychodził z odwyku, a wszystkie z nich były
duże, wliczając w to starcia z policją, fotografami, fanami… i jego żoną.
Nova,
coś, czego nie wiedział, ale dowiedział się od Jussy, kiedy w zeszłym tygodniu
podała mu dalsze szczegóły dotyczące Bianki, odbyła jeden okres odwyku. Czekała
zbyt długo, by to zrobić, ale przynajmniej udało się to i to był koniec spotkań
z Perrym.
Nova
wyszła teraz za mąż za jakiegoś aktora telewizyjnego i dzięki niemu utrzymała
swoją minimalizującą sławę i występowała gościnnie w różnych programach lub
filmach wideo.
Ale
niezależnie od tego, według Jussy, większość opieki nad Bianką pochodziła od
rodziców Lacey, Johnny’ego i Joss, kiedy byli w pobliżu, co przy ich karierze
nie było zbyt wiele.
„Tato
i Terrence, umieli być tatusiami” -
ciągnęła dalej - „I wyciągali te karty taty za każdym razem, gdy spieprzyłyśmy.
Ale nigdy nie byli dupkami. Prawdę powiedziawszy, Terrence bywał dupkiem co do
tego. Groził Lacey, że odetnie jej pieniądze, takie gówno. Gówno, którego nigdy nie zrobił. Chciał, żeby Tony
odszedł i tak to uczynił”.
Teraz
miała jego całkowitą uwagę.
„Myślisz,
że wiedział coś o tym facecie, czego ty nie wiedziałaś?”
Skinęła
głową, wskazując ręką swój telefon na łóżku.
„A
przynajmniej tak myśli Lacey, to znaczy się domyśliła”.
Jej
głos stał się jeszcze bardziej poważny, kiedy kontynuowała.
„Deke,
Słonko, nie widziałam Tony’ego od ponad dekady, ale rozmawiałam z nim”.
„Cholera”
- odgryzł się - „Kiedy?”
„Po
śmierci taty. Nie zaraz potem, miesiąc lub dwa, zanim się tu przeprowadziłam.
Zadzwonił, by złożyć mi kondolencje. I zapytał o Lacey. Pytał też o Biancę”.
„I
powiedziałaś mu” - domyślił się Deke.
„Nie
wdawałam się w szczegóły ani spekulowałam, ale martwiłam się o nią i martwiłam to
coraz bardziej się. Wiedziałam, że on nadal mieszka w LA. Bianca mieszkała i, oczywiście,
nadal tam mieszka. Miał wtedy pieniądze, ciężko pracował, ładne ubrania, ładne
samochody i zawsze wchodziłyśmy do klubów i miejsc nie tylko dlatego, że byłyśmy
tym, kim byłyśmy, ale kiedy byłyśmy z nim, a to dlatego, że Tony miał
powiązania. Jeszcze lepsze niż my. Więc powiedziałam mu i chyba nawet poprosiłam,
żeby miał na nią oko i dał mi znać, czy ją zobaczy lub coś o niej usłyszy”.
„Więc
myślisz, że był w niej zabujany wtedy tak bardzo, że trzymał się tego, jak usłyszał,
że ma kłopoty, poszedł jej szukać, znalazł ją, posprzątał jej gówno i teraz są
razem”.
„To
teoria Lacey, ale myślę, że jest dobra”.
„Muszę
to powiedzieć Deckowi, Jussy”.
„Tak,
musisz” - powiedziała cicho.
„Czy
Lacey zgodzi się porozmawiać z tatą o tym, co wtedy wiedział o tym facecie, że
zmusił ją do zerwania z nim?”
„Właśnie
o tym piszemy teraz. Nie czuje się z tym zbyt dobrze, żeby miała wskazać palcem
na Tony’ego, jeśli on nie ma z tym nic wspólnego. Skończyli, ale to nie było
brzydkie. A Terrence rozmawiał z Perrym i Novą i tak Lacey dowiedziała się o
Biance. Gliniarze rozmawiali z obojgiem rodziców Bianki. Jeśli Lace wciągnie w
to Tony’ego, gówno może powiedzieć, że nie powinna”.
„Może
sprytnie. Zobaczymy, co znajdzie Deck” - wymamrotał Deke.
Wyciągnął
telefon, zadzwonił do Decka i przekazał informacje.
„Tak,
jak mam nazwisko, mogę zajść znacznie dalej z tym tropem, ale nie podzielę się
tym z glinami. Jeszcze nie. Dzięki bracie. Jak twoja dziewczyna pomyśli o czym
innym, jestem pod telefonem”.
„Dobra,
później, Deck”.
Rozłączył
się i zobaczył, że Jussy skończyła jeść kanapkę, ale patrzyła na niego z
niepokojem na twarzy.
„Wiem,
że nie jest z tobą w porządku, mała” - zaczął - „To dzieje się z twoją przyjaciółką.
Ale przez tę rozmowę coś sprawiło, że jest gorzej?”
„Tata
zabierał nas w trasę”.
Pokiwał
głową - „Tak, powiedziałaś mi o tym”.
„Przez
większość czasu miałyśmy korepetytorów. Jak był w domu przez jakiś czas, byłyśmy
w szkole, ale to nie trwało długo. Z wyjątkiem jednego, kiedy był w ogromnej
trasie, która trwała rok, pojechał do Europy, Azji, Australii, zostawił nas w
domu i umieścił mnie w szkole na najdłuższy okres jaki miałam. Bianca była w
tej szkole. Lacey była w prywatnej szkole katolickiej. Byłyśmy bez muszkietera,
byłam nową dziewczyną o słynnym nazwisku, a niektóre dziewczyny pieprzyły się
ze mną”.
„Racja”
- podpowiedział, widząc jej skupienie na swoim ramieniu, jej myśli był gdzie
indziej.
Jej
spojrzenie padło na niego.
„Bianca
została zawieszona, bo skoczyła na nie”.
Deke
nie wiedział nic o świecie dziewczyn i o tym, jak radziły sobie ze swoimi
problemami, więc zapytał - „Byłyście bliskie. Zrobiłabyś to samo?”
„Naprawdę
na nie skoczyła?” - pokręciła głową -
„Może, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym to zrobiła. Ja nie wchodzę w ten
rodzaj fizyczności. Nieważne, one ją pokonały. Było ich trzy, a ona jedna. I to
ona to zaczęła, więc to ona wpadła w największe kłopoty. Nie było mnie, ale
powiedziałam jej między zajęciami, co się stało i na następnej przerwie poszła
na to.”
„Jussy,
dlaczego to cię podkręciło?”
„W
następnym miesiącu te trzy dziewczyny miały istne gówno burze, które pochłonęły
ich życie”.
Deke
milczał.
„Myślałam,
że to karma” - szepnęła - „Ale wszystko, co mogło im się przydarzyć, stało się.
Chłopaki z nimi zrywali. Jedna zrobiła włosy w salonie, a wybielacz się zepsuł,
większość włosów wypadła podczas płukania. Inna została złapana na parkingu
przy centrum handlowym, napadnięta i poturbowana. Na tym się nie skończyło,
Deke”.
„Ile
miałaś lat?”
„Piętnaście,
może szesnaście”.
Potrząsnął
głową, niepewny, że zmierza we właściwym kierunku.
„Myślisz,
że w tym wieku Bianca to wszystko zaplanowała?” - zapytał.
„Myślę,
że raz facet w barze dla motocyklistów dotknął mnie w sposób, który mi się nie
podobał, nie ona tego lubiła i straciła rozum, Deke. Powaliła go, położyła go
na podłodze na plecach i poważnie uszkodziła jego twarz paznokciami, zanim
została ściągnięta. Jej tata musiał ją z tego wykupić i to nie było ani
pierwsze, ani ostatnie. Jakiś chłopak opowiadał historie o Lacey, nie wiem, miałyśmy
może tylko trzynaście lat i Anca sama poszła, obstawiła dom jego rodziców,
poczekała, aż wszyscy wyjdą, i włamała się do jego sypialni. Zniszczyła ją
całkowicie i chwaliła się tym mnie i Lacey, dumna, że zatroszczyła się o swoją
dziewczynę. Nikt nigdy się nie dowiedział, że to ona, bo oczywiście nigdy nic
nie powiedziałyśmy, ale ten chłopak wystraszył się w cholerę. W domu nic nie było tknięte poza jego gównem, ubraniami,
meblami, wszystko podarte. Wiadomość została wysłana i była jasna. Z tego, co
wiedziałam, znowu nie powiedział gówna o nikim”.
„Więc
ma wysoko dostrojoną pasję zemsty”.
„Tak,
myślę, że tak, ale takie rzeczy nie zdarzały się od dłuższego czasu. A
ostatnio, przez ostatnie kilka lat… to było tak, Słonko, to były lata, kiedy
się zamykała w sobie… Lacey i ja, gówno się działo. Na początku tego nie
zauważyłyśmy. I wtedy…”
Nie
dokończyła tej myśli, ale Deke wiedział, co mówi.
Było
za późno.
Wyciągnął
rękę i lekko dotknął palcem jej kolana.
Tyle
wystarczyło z Jussy.
Wzięła
wdech i zebrała się w całość.
„Nie
mów tego Deckerowi” - poprosiła cicho - „Ja nie…” - Znowu potrząsnęła głową -
„Pozwól mi porozmawiać z Lacey. Jest teraz ze swoimi rodzicami, pojechała do
nich na przerwę, zamiast przyjeżdżać tutaj. Są teraz zdenerwowani Biancą i byli
już zdenerwowani tym, co mi się przydarzyło. Dlatego pisze SMS-y. Nie chce przy
nich rozmawiać. Zwłaszcza o Tony’m. Napiszę do niej i porozmawiam z nią, gdy
będzie sama i będę mogła swobodnie rozmawiać”.
„Pisz,
Cyganko” - nalegał - „Ustaw to tak, abyś mogła to przedyskutować. Następnie,
wybrałaś już wszystkie kolory farb. Mam farbę na dół, a nie do pokoi na górze.
Pójdziemy po to, bym był gotowy, gdy wrócę do tego jutro. Brzmi jak plan?”
Skinęła
głową, podnosząc telefon.
Chwycił
ich śmieci, kiedy ona pisała.
Potem
ubrała się, a on załadował ją do swojego pickupa i zabrał ich w drogę.
Nagle
powiedziała - „Płacenie stylistce, aby wypadły szesnastoletniej wrednej
dziewczynie, jest dalekie od znalezienia zabójcy, Deke”.
Deke
złapał ją za rękę, ponownie doradzając - „Nie wałkuj tego, dopóki nie będziesz
wiedziała, o co chodzi”.
„Facet
mnie dusił, przestraszył mnie, myślałam, że mnie zabije. Nie mogę wzbudzić w
sobie zbyt wielu emocji związanych z faktem, że nie żyje. To nie jest zemsta
ani wyparcie. Po prostu nie ma dla mnie znaczenia. Ale jeśli za tym stoi
Bianca. Gdyby tam była…”
„Kotku,
co powiedziałem?”
Nie
odpowiedziała.
„Justice”.
„Nie
wałkuj tego, dopóki nie będziesz wiedziała, o co chodzi”.
„Naszym
celem jest farba” - powiedział.
„Naszym
celem jest farba” - powtórzyła za nim.
„I
musisz zdecydować, co chcesz na kolację”.
„Ale
decydowałam co na obiad”.
„A
ja decydowałem, jak będę cię pieprzyć przed obiadem. Zamieniam swoją kolejkę decydowania
co na kolację na decyzję, jak cię wypieprzę dziś wieczorem”.
Spojrzał
na nią, skręcając w County Road 18.
Uśmiechała
się do niego.
Kiedy
spojrzał z powrotem na drogę, powiedziała - „Umowa”.
To
było dobre.
Ponieważ
już zdecydował, jak zamierza ją przelecieć i to dobro stanie się na pewno.
*****
Deke
wjeżdżał w swoją Jussy na kolanach, jedną z jej nóg miał przyciśniętą do torsu,
drugą owiniętą wokół jego biodra, ona trzymała ręce nad głową wepchnięte się w
zagłówek, biorąc go.
Cicho
dyszała i był to dźwięk, który czuł, przeszywał jego penisa. Widział przez
światło księżyca, że jej oczy były zamknięte, jej włosy na poduszkach, jej
cycki podskakiwały przy jego pchnięciach, a ona była tak cudowna, że musiał ją
tam zabrać.
Szybko.
Zdjął
jej nogę ze swojego torsu, owinął ją, pochylił się nad nią i wziął ją w
ramiona.
Opadł
z powrotem na łydki.
Jussy
obróciła nogi do tyłu i zahaczyła czubki stóp o jego uda.
Deke
wplótł jedną rękę w jej włosy, a drugą trzymał wokół jej talii.
Owinęła
obie ręce wokół jego ramion.
Pochyliła
głowę do niego, muskając ustami jego usta, jej dyszenie mieszało się z jego
szorstkim oddechem.
Wjechał
w nią.
Ujeżdżała
go mocno.
„Potrzebujesz
pomocy w dotarciu tam, Cyganko?” - chrząknął, przyspieszając pchnięcia.
Nie
odpowiedziała.
Jej
głowa opadła do tyłu, jej cycki przycisnęły się do jego klatki piersiowej, gdy
jej kręgosłup wygiął się w łuk, a on poczuł, jak jej cipka faluje wokół jego
penisa, gdy wypuszczała delikatny oddech podczas orgazmu.
Doprowadził
ją tam.
Więc
Deke zanurzył się szybko i głęboko, zabierając się z nią, strzelając do
prezerwatywy, do swojej Cyganki, z twarzą schowaną między jej cyckami.
Spektakularnie.
Kiedy
zszedł, miała palce obu rąk splecione razem przez jego włosy, obejmując jego
głowę.
Odchylił
ją, a ona opuściła swoją.
Nie
spieszył się, całując ją mokro i głęboko, a ona dawała mu usta tak długo, jak
tego chciał.
W
końcu Deke przerwał pocałunek, zsunął rękę na jej tyłek i uścisnął.
Odebrała
wiadomość i zeszła z niego.
Zsunął
się z łóżka, zajął się prezerwatywą i wrócił do niej.
Natychmiast
zwinęła się w niego, podczas gdy on naciągał na nich kołdrę.
„Jutro
wracamy do przyczepy, kotku” - mruknął - „To w najbliższej przyszłości. Będziemy
oddychali oparami farby przez cały dzień. Nie chcemy tego robić w nocy”.
„Dobrze,
tęsknię za przyczepą” - wymamrotała.
Mógł
powiedzieć po jej głosie, że była śpiąca i podobało mu się, że się pieprzyła
wpadając w to, robiła to ostro, bez zahamowań, a po tym lubiła bliskość, ale
nie musiała spędzać godziny na rozgadywaniu się raz za raz o ich pieprzeniu,
dniu lub innym gównie, które nie wymagało bezużytecznej rozmowy w celu udawania,
że dzielenie się prowadzi do bliskości.
Byli
już blisko, pieprząc się i zamierzali pozostać blisko, śpiąc razem po pieprzeniu.
Justice
to rozumiała.
Ot
tak, po prostu, jak zawsze, radziła sobie z gównem.
Teraz,
ponieważ było późno, to gówno było snem.
I
„tęskniła za przyczepą”.
Nie
było ich od dwóch dni.
Deke
uśmiechnął się do jej włosów.
„Noc,
Słonko” - mruknęła.
„Noc,
Jussy” - odpowiedział.
Wtuliła
się głębiej pod niego.
W
ciągu kilku minut odleciała.
Nie
minęło dużo czasu, zanim Deke za nią poszedł.
Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję i pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńPiękni sa razem i robi sie coraz ciekawie.
coś znalazłąm - "patrząc ..... wchodzi do pokoju" - chyba brakuje jak
CZekam na kolejny rozdział.
Dziękuję
OdpowiedzUsuń