sobota, 5 lutego 2022

14 - Wysoce dostrojona pasja zemsty (cz.2)

 

Rozdział 14

Wysoce dostrojona pasja zemsty (cz.2)

Deke

 

 

*****

Deke wszedł do frontowych drzwi Jussy i usłyszał, jak gra na gitarze, a dźwięk rozchodzi się w dużej przestrzeni.

Gdyby ktoś zapytał go dwa miesiące temu, czy potrafiłby odróżnić, czy ktoś grający na gitarze ma dar, czy po prostu zna akordy, nie mógłby powiedzieć, że potrafi odróżnić.

Słuchając gry Jussy, mógł teraz odróżnić.

I dobrze, że znowu grała. Nie dotknęła swojej gitary przez ostatni tydzień, nawet jeśli miała czas na zrobienie tego, bo jej nadgarstek był owinięty.

Ta opaska już zniknęła.

Więcej dobra.

Wszedł do pokoju, zobaczył ją w koszulce i majtkach ze skrzyżowanymi nogami w łóżku, z gitarą na kolanach, notatnikiem otwartym obok niej, ołówkiem w nim, a ona wciąż brzdąkała, ale jej oczy były skierowane na drzwi, patrząc jak wchodzi do pokoju.

Deke obserwował, jak te duże brązowe oczy rozgrzewają się w tym samym czasie, kiedy poczuł ciepło w brzuchu.

Pociągnęła nosem i błagała - „Proszę, niech ten zapach będzie zapachem grillowanej kanapki z indykiem”.

Jej ulubioną kanapką była taka z indykiem i serem Colby jack, z pieczonymi zielonymi papryczkami chili grillowanymi w tandetny bałagan na białym chlebie.

„Nie kupię ci szynki dzień po tym, jak dowiedzieliśmy się, że kupił ją ten pojeb, który cię dusił”.

Nienawidziła szynki.

Deke pomyślał, że to nie był powód, dla którego się do niego uśmiechnęła.

Podszedł do stolika nocnego, kiedy odciągnęła gitarę z kolan i położyła ją na grzbiecie na łóżku, podchodząc na kolanach do miejsca, gdzie rzucił ich kanapki i torbę na zakupy.

Wyciągnął dwa sześciopaki, jeden coli dla niego, drugi z wiśniową Frescą dla niej. Były zimne.

Wyjął z każdego puszkę, odłożył je na bok i mruknął - „Wrócę”.

Resztę zabrał do jej lodówki, wsunął do środka i wrócił.

Znowu była na tyłku, z ręką owiniętą wokół paczki papierowych talerzy uniesionych w powietrzu.

„Koleś” - tylko tyle powiedziała.

„Co?” - brzmiała jego odpowiedź.

„Nic nie jest bardziej nieprzyjazne dla środowiska niż papierowy talerz, z wyjątkiem…” - posłała mu złośliwy uśmiech - „…papierowego ręcznika”.

Usiadł na skraju łóżka i zaczął ściągać buty - „To po prostu nieprawda”.

„Jestem artystą liberalnym. Kiedy dowiedzą się, że używam papierowych talerzy, nie proszą mnie, żebym grała na koncertach, żeby ratować wieloryby i gówno”.

Spojrzał na nią - „Grasz na tych koncertach?”

Wciąż się uśmiechała, choć nie było to już złośliwe.

„Nie”

„W takim razie jesteś dobra”.

„Jestem, ale tylko dlatego, że mam zamówione kamionki i być może w przyszłym stuleciu dostanę kuchnię, więc wkrótce nie będziemy musieli uciekać się do papierowych talerzy” - mruknęła - „I tak dla przypomnienia, chcę, aby wieloryby zostały uratowane… w wielkim stylu”.

Spojrzał na nią, uśmiechając się i skręcając w łóżku, gdy rozpakowywała kanapki i kładła je na papierowych talerzach.

„Mówiąc o tym, nie o wielorybach, o kuchni, dzwonił Max” - podzielił się - „Powiedziałem mu, że postępy w twoim domu zostały dzisiaj zawieszone z powodu uroczystych okoliczności”.

Poruszyła brwiami - „Powiedziałeś mu wszystkie uroczyste okoliczności?”

„Nie, ale domyślam się, że i tak je zrozumie, skoro powiedział, że jego żona Nina chce, żebyśmy wybrali datę na pójście do Koguta. My, nie ty. Oni płacą” - powiedział jej - „Kolacja dla klienta. Max może to odpisać. Nina może cię obejrzeć. I możemy zjeść zajebisty stek”.

„Wchodzę w to, gdy tylko moje podbite oko całkowicie zniknie”.

„Dam mu znać” - Deke wziął talerz, który dała mu wraz z kanapką zakopaną pod nieotwartą torbą Big Grabem Chili Cheese Fritos - „Wykonałaś swoje telefony?”

Ugryzła duży kęs, kiwała głową i żuła.

Kiedy przełknęła, powiedziała - „Lacey i Mr T. Mr T i moja publicystka zajmują się tym z glinami z Los Angeles, żeby mogli ukryć wszystko, co przecieknie, a miałoby coś wspólnego ze mną. Mr T jest w tym dobry. Nie chcę wiedzieć i nie dzieli się swoimi sekretami, ale wydaje mi się, że jest teraz głęboko pogrążony w smarowaniu rąk”.

„Dobra wiadomość, Cyganko” - odparł Deke.

„I Chace też dzwonił” - ciągnęła - „Mówi, że słyszał wiadomość od twojego przyjaciela Deckera, a także od gliniarzy z LA. Podczas autopsji zrobią test DNA Caswell’a, żeby można go było porównać z DNA, które otrzymali ode mnie. W ten sposób Chace mówi, że wszystkie dane zostaną skrzyżowane i będę mogła swobodnie oddychać. Chociaż powiedział, że jest bardzo prawdopodobne, że mogę już swobodnie oddychać, bo może nie widziałam twarzy faceta, ale przedstawiłam fizyczny opis jego ciała i wszystko pasuje. Nie wspominając o innych rzeczach” - wymamrotała ostatnie zdanie, zanim wzięła kolejny duży kęs kanapki.

„To też jest dobre”.

Jej telefon zapiszczał z SMS-em, spojrzała na niego, zmarszczyła brwi i upuściła kanapkę na talerz, szybko wytarła ręce w serwetkę i złapała go.

„Kurwa” - mruknęła.

„Co?” - zapytał.

Jej kciuki przeleciały nad ekranem i nie odpowiedziała mu.

„Co?” - przyciął.

Usłyszał jej wiadomość i spojrzała na niego.

„Lacey” - stwierdziła.

„Nie odpowiadasz na moje pytanie” - poinformował ją.

„I Anton Rojas”.

Nie powiedziała nic więcej, jej telefon znowu zapiszczał, spojrzała na niego i natychmiast zaczęła odpowiadać na SMS-a.

„Cyganko” - warknął ostrzegawczo.

„Dwie sekundy, kochanie” - mruknęła, nacisnęła przycisk „Wyślij” i spojrzała na niego - „Anton Rojas. Czarny, elegancko ubrany mężczyzna”.

Ramiona Deke'a wyprostowały się - „Sądzisz, że znasz faceta od Bianki?”

Potrząsnęła głową - „Ja nie. Ale Lacey myśli, że tak”.

Z jej telefonu dobiegł kolejny sygnał dźwiękowy, a on z trudem ćwiczył cierpliwość, gdy czytała i zwracała wiadomość.

W chwili, gdy usłyszał jej odejście, burknął - „Wyjaśnij”.

Znowu zwróciła na niego uwagę.

„Dobrze, Anton, Tony, on jest… cóż, to dobry facet. Znałyśmy go lata temu. Wiele lat. Miałyśmy jakieś dwadzieścia kilka lat, kiedy był w naszym życiu”.

„I?” - Deke naciskał.

„I najpierw spotkał Lacey. Poszła za nim od stóp do głów. Był całkowicie w jej typie. Spotykali się kilka tygodni przed tym, zanim go nam przedstawiła, a to nie jest jej sposób działania. Zawsze otrzymywaliśmy informację zwrotną od gangu, zanim zagłębiałyśmy się w faceta. Nie zrobiła tego. Była daleko, zanim Bianca lub ja kiedykolwiek go zobaczyłyśmy”.

Chryste, czy był na to gotowy w swojej przyszłości?

„Zrozumiałam dlaczego, kiedy go spotkaliśmy” - kontynuowała Jussy - „Jak powiedziałam, był dobrym facetem w jej typie. Przystojny. Gładki. Dżentelmen. Naprawdę dobry z Lacey, która potrafi być narowista. Dziwne było to, że chociaż był z Lacey, im dłużej był z nią, tym bardziej się zagłębiała, ale jako zewnętrznemu obserwatorowi wydawało mi się, że on też wchodzi coraz głębiej. Tylko nie z Lace. Z Ancą”.

„Cholera” - mruknął Deke.

„Tak” - powiedziała, kiwając głową, wrzucając Fritos do ust, przeżuwając, połykając i znowu mówiąc - „Nie było nawet mowy, by Anca tam pojechała. Kod dziewczyny. Nie wydarzy się. Zwłaszcza z tym, jak bardzo Lacey była w nim zabujana. Ale Tony też by tego nie zrobił. Odniosłam wrażenie, że pozostał z Lace tak długo, tylko dlatego, że nie wiedział, jak łatwo ją zostawić. Wiedział, że złamie jej serce i nie chciał tego zrobić. Ale odniosłam też wrażenie, że nie poszedłby tam z Ancą po tym, jak zostawiłby Lacey. Byli po prostu… cóż, oboje byli tego rodzaju ludźmi”.

Kolejny tekst zapiszczał i Deke skupił się na jedzeniu, podczas gdy ona go przeczytała i oddała.

Potem wróciła do niego.

„Jak to ma coś wspólnego z tym gównem teraz?” - zapytał Deke - „Ten facet został w pobliżu?”

Potrząsnęła głową - „Nie. Minęła co najmniej dekada, odkąd go widziałam”.

„Bianca?”

„O ile wiem, to samo z nią. Zaczęła oddalać się od nas na długo przed śmiercią taty, ale nadal była w kontakcie. A to jest totalnie coś, z czym by się podzieliła. Przynajmniej ze mną”.

„Powiedziała ci, że ona też była za tym facetem, kiedy był z twoją drugą dziewczyną?”

Żuła kanapkę i kiwała głową.

Kiedy mogła, powiedziała mu - „Wyznała wszystko. To było smutne, Słonko. Bo szczerze kocham moją Lacey, ale Tony i Bianca pasowali do siebie. Ona ma tę…” - przerwała - „…kruchość. Lace i ja mogłybyśmy podbić świat. Bianca była uparta i miała charakterek, ale pod tym, cóż, oczywiście odkąd pogrążyła się w tamtym życiu, było rozłączenie. Czegoś brakowało. Coś, czego potrzebowała. Byłam młoda i oczywiście niewiele wiedziałam o świecie, wciąż czułam, że czymś, czego potrzebowała, był mężczyzna w jej życiu, taki jak Tony. Był słodki, ale silny. A jeśli chodzi o kobietę w jego życiu, chodziło tylko o nią. To znaczy, udało mu się to zrobić będąc z Lacey w tym samym czasie, gdy zakochał się w Ance”.

Wzruszyła ramionami i skończyła.

„To dziwne, ale prawdziwe”.

„Okej, kotku, nie rozumiem, dlaczego wy dwie macie takie odczucie w sprawie tego faceta” – powiedział jej Deke.

Dostała kolejnego SMS-a. Zacisnął szczękę, zjadł więcej chipsów, poczekał, aż przez to przejdzie, coś, co zrobiła, kiwając głową, jakby zgadzała się z tym, co mówiła jej dziewczyna, a potem spojrzała na niego.

„Lacey wiedziała” - oświadczyła - „Nie jest głupia. Czuła to, widziała, co się z nimi dzieje. Myślę, że po tym, jak wszystko się skończyło, poczuła się jak gówno, że nie odeszła dla nich. Nigdy tego nie poruszałyśmy. Wszystkie albo Lacey tylko ze mną. Ale nie z tego powodu sprawy skończyły się dla niej z Tony’m. Sprawy skończyły się z Tony’m, bo Terrence postawił się, żeby Lacey musiała go odstrzelić”.

„Terrence?”

„Town Terrence. Tata Lacey” - wyjaśniła, zjadła kolejny chips i powiedział mu, przeżuwając go - „Nie był twardy do współżycia. Był bardzo podobny do mojego taty. On, tata i Perry, tata Bianki, byli blisko do samego końca, ten koniec był końcem taty”.

„Rozumiem, mała” - powiedział łagodnie.

Skinęła głową i mądrze szybko przeszła obok tej części.

„Terrence wciąż jest blisko z Perrym i Novą, Nova jest mamą Anci. Tata, Terrence i Perry, weszli razem w biznes. Na drodze wpadali na siebie. Pracowali razem nad muzyką. W pewnym momencie kupili domy w LA blisko siebie. W ten sposób ich trzy dziewczyny stały się tak dobrymi przyjaciółkami. Jeśli chodzi o sprawy ojca, Terrence był jak tata, Perry, jak ci mówiłam, nie”.

To, co wiedział o Perrym Constantine, gitarze prowadzącej zespołu metalowego Let, i jego trzykrotnej żonie Nova, to to, że oboje byli w bałaganie, a Perry był tym większym. Ich małżeństwa i ich końce, rozgrywały się w taki sposób, nawet Deke, który miał w dupie takie rzeczy, nie mógł od tego uciec.

Perry kilka razy przechodził odwyk i wychodził z odwyku, a wszystkie z nich były duże, wliczając w to starcia z policją, fotografami, fanami… i jego żoną.

Nova, coś, czego nie wiedział, ale dowiedział się od Jussy, kiedy w zeszłym tygodniu podała mu dalsze szczegóły dotyczące Bianki, odbyła jeden okres odwyku. Czekała zbyt długo, by to zrobić, ale przynajmniej udało się to i to był koniec spotkań z Perrym.

Nova wyszła teraz za mąż za jakiegoś aktora telewizyjnego i dzięki niemu utrzymała swoją minimalizującą sławę i występowała gościnnie w różnych programach lub filmach wideo.

Ale niezależnie od tego, według Jussy, większość opieki nad Bianką pochodziła od rodziców Lacey, Johnny’ego i Joss, kiedy byli w pobliżu, co przy ich karierze nie było zbyt wiele.

„Tato i Terrence, umieli być tatusiami” - ciągnęła dalej - „I wyciągali te karty taty za każdym razem, gdy spieprzyłyśmy. Ale nigdy nie byli dupkami. Prawdę powiedziawszy, Terrence bywał dupkiem co do tego. Groził Lacey, że odetnie jej pieniądze, takie gówno. Gówno, którego nigdy nie zrobił. Chciał, żeby Tony odszedł i tak to uczynił”.

Teraz miała jego całkowitą uwagę.

„Myślisz, że wiedział coś o tym facecie, czego ty nie wiedziałaś?”

Skinęła głową, wskazując ręką swój telefon na łóżku.

„A przynajmniej tak myśli Lacey, to znaczy się domyśliła”.

Jej głos stał się jeszcze bardziej poważny, kiedy kontynuowała.

„Deke, Słonko, nie widziałam Tony’ego od ponad dekady, ale rozmawiałam z nim”.

„Cholera” - odgryzł się - „Kiedy?”

„Po śmierci taty. Nie zaraz potem, miesiąc lub dwa, zanim się tu przeprowadziłam. Zadzwonił, by złożyć mi kondolencje. I zapytał o Lacey. Pytał też o Biancę”.

„I powiedziałaś mu” - domyślił się Deke.

„Nie wdawałam się w szczegóły ani spekulowałam, ale martwiłam się o nią i martwiłam to coraz bardziej się. Wiedziałam, że on nadal mieszka w LA. Bianca mieszkała i, oczywiście, nadal tam mieszka. Miał wtedy pieniądze, ciężko pracował, ładne ubrania, ładne samochody i zawsze wchodziłyśmy do klubów i miejsc nie tylko dlatego, że byłyśmy tym, kim byłyśmy, ale kiedy byłyśmy z nim, a to dlatego, że Tony miał powiązania. Jeszcze lepsze niż my. Więc powiedziałam mu i chyba nawet poprosiłam, żeby miał na nią oko i dał mi znać, czy ją zobaczy lub coś o niej usłyszy”.

„Więc myślisz, że był w niej zabujany wtedy tak bardzo, że trzymał się tego, jak usłyszał, że ma kłopoty, poszedł jej szukać, znalazł ją, posprzątał jej gówno i teraz są razem”.

„To teoria Lacey, ale myślę, że jest dobra”.

„Muszę to powiedzieć Deckowi, Jussy”.

„Tak, musisz” - powiedziała cicho.

„Czy Lacey zgodzi się porozmawiać z tatą o tym, co wtedy wiedział o tym facecie, że zmusił ją do zerwania z nim?”

„Właśnie o tym piszemy teraz. Nie czuje się z tym zbyt dobrze, żeby miała wskazać palcem na Tony’ego, jeśli on nie ma z tym nic wspólnego. Skończyli, ale to nie było brzydkie. A Terrence rozmawiał z Perrym i Novą i tak Lacey dowiedziała się o Biance. Gliniarze rozmawiali z obojgiem rodziców Bianki. Jeśli Lace wciągnie w to Tony’ego, gówno może powiedzieć, że nie powinna”.

„Może sprytnie. Zobaczymy, co znajdzie Deck” - wymamrotał Deke.

Wyciągnął telefon, zadzwonił do Decka i przekazał informacje.

„Tak, jak mam nazwisko, mogę zajść znacznie dalej z tym tropem, ale nie podzielę się tym z glinami. Jeszcze nie. Dzięki bracie. Jak twoja dziewczyna pomyśli o czym innym, jestem pod telefonem”.

„Dobra, później, Deck”.

Rozłączył się i zobaczył, że Jussy skończyła jeść kanapkę, ale patrzyła na niego z niepokojem na twarzy.

„Wiem, że nie jest z tobą w porządku, mała” - zaczął - „To dzieje się z twoją przyjaciółką. Ale przez tę rozmowę coś sprawiło, że jest gorzej?”

„Tata zabierał nas w trasę”.

Pokiwał głową - „Tak, powiedziałaś mi o tym”.

„Przez większość czasu miałyśmy korepetytorów. Jak był w domu przez jakiś czas, byłyśmy w szkole, ale to nie trwało długo. Z wyjątkiem jednego, kiedy był w ogromnej trasie, która trwała rok, pojechał do Europy, Azji, Australii, zostawił nas w domu i umieścił mnie w szkole na najdłuższy okres jaki miałam. Bianca była w tej szkole. Lacey była w prywatnej szkole katolickiej. Byłyśmy bez muszkietera, byłam nową dziewczyną o słynnym nazwisku, a niektóre dziewczyny pieprzyły się ze mną”.

„Racja” - podpowiedział, widząc jej skupienie na swoim ramieniu, jej myśli był gdzie indziej.

Jej spojrzenie padło na niego.

„Bianca została zawieszona, bo skoczyła na nie”.

Deke nie wiedział nic o świecie dziewczyn i o tym, jak radziły sobie ze swoimi problemami, więc zapytał - „Byłyście bliskie. Zrobiłabyś to samo?”

„Naprawdę na nie skoczyła?” - pokręciła głową - „Może, chociaż nie mogę powiedzieć, żebym to zrobiła. Ja nie wchodzę w ten rodzaj fizyczności. Nieważne, one ją pokonały. Było ich trzy, a ona jedna. I to ona to zaczęła, więc to ona wpadła w największe kłopoty. Nie było mnie, ale powiedziałam jej między zajęciami, co się stało i na następnej przerwie poszła na to.”

„Jussy, dlaczego to cię podkręciło?”

„W następnym miesiącu te trzy dziewczyny miały istne gówno burze, które pochłonęły ich życie”.

Deke milczał.

„Myślałam, że to karma” - szepnęła - „Ale wszystko, co mogło im się przydarzyć, stało się. Chłopaki z nimi zrywali. Jedna zrobiła włosy w salonie, a wybielacz się zepsuł, większość włosów wypadła podczas płukania. Inna została złapana na parkingu przy centrum handlowym, napadnięta i poturbowana. Na tym się nie skończyło, Deke”.

„Ile miałaś lat?”

„Piętnaście, może szesnaście”.

Potrząsnął głową, niepewny, że zmierza we właściwym kierunku.

„Myślisz, że w tym wieku Bianca to wszystko zaplanowała?” - zapytał.

„Myślę, że raz facet w barze dla motocyklistów dotknął mnie w sposób, który mi się nie podobał, nie ona tego lubiła i straciła rozum, Deke. Powaliła go, położyła go na podłodze na plecach i poważnie uszkodziła jego twarz paznokciami, zanim została ściągnięta. Jej tata musiał ją z tego wykupić i to nie było ani pierwsze, ani ostatnie. Jakiś chłopak opowiadał historie o Lacey, nie wiem, miałyśmy może tylko trzynaście lat i Anca sama poszła, obstawiła dom jego rodziców, poczekała, aż wszyscy wyjdą, i włamała się do jego sypialni. Zniszczyła ją całkowicie i chwaliła się tym mnie i Lacey, dumna, że zatroszczyła się o swoją dziewczynę. Nikt nigdy się nie dowiedział, że to ona, bo oczywiście nigdy nic nie powiedziałyśmy, ale ten chłopak wystraszył się w cholerę. W domu nic nie było tknięte poza jego gównem, ubraniami, meblami, wszystko podarte. Wiadomość została wysłana i była jasna. Z tego, co wiedziałam, znowu nie powiedział gówna o nikim”.

„Więc ma wysoko dostrojoną pasję zemsty”.

„Tak, myślę, że tak, ale takie rzeczy nie zdarzały się od dłuższego czasu. A ostatnio, przez ostatnie kilka lat… to było tak, Słonko, to były lata, kiedy się zamykała w sobie… Lacey i ja, gówno się działo. Na początku tego nie zauważyłyśmy. I wtedy…”

Nie dokończyła tej myśli, ale Deke wiedział, co mówi.

Było za późno.

Wyciągnął rękę i lekko dotknął palcem jej kolana.

Tyle wystarczyło z Jussy.

Wzięła wdech i zebrała się w całość.

„Nie mów tego Deckerowi” - poprosiła cicho - „Ja nie…” - Znowu potrząsnęła głową - „Pozwól mi porozmawiać z Lacey. Jest teraz ze swoimi rodzicami, pojechała do nich na przerwę, zamiast przyjeżdżać tutaj. Są teraz zdenerwowani Biancą i byli już zdenerwowani tym, co mi się przydarzyło. Dlatego pisze SMS-y. Nie chce przy nich rozmawiać. Zwłaszcza o Tony’m. Napiszę do niej i porozmawiam z nią, gdy będzie sama i będę mogła swobodnie rozmawiać”.

„Pisz, Cyganko” - nalegał - „Ustaw to tak, abyś mogła to przedyskutować. Następnie, wybrałaś już wszystkie kolory farb. Mam farbę na dół, a nie do pokoi na górze. Pójdziemy po to, bym był gotowy, gdy wrócę do tego jutro. Brzmi jak plan?”

Skinęła głową, podnosząc telefon.

Chwycił ich śmieci, kiedy ona pisała.

Potem ubrała się, a on załadował ją do swojego pickupa i zabrał ich w drogę.

Nagle powiedziała - „Płacenie stylistce, aby wypadły szesnastoletniej wrednej dziewczynie, jest dalekie od znalezienia zabójcy, Deke”.

Deke złapał ją za rękę, ponownie doradzając - „Nie wałkuj tego, dopóki nie będziesz wiedziała, o co chodzi”.

„Facet mnie dusił, przestraszył mnie, myślałam, że mnie zabije. Nie mogę wzbudzić w sobie zbyt wielu emocji związanych z faktem, że nie żyje. To nie jest zemsta ani wyparcie. Po prostu nie ma dla mnie znaczenia. Ale jeśli za tym stoi Bianca. Gdyby tam była…”

„Kotku, co powiedziałem?”

Nie odpowiedziała.

„Justice”.

„Nie wałkuj tego, dopóki nie będziesz wiedziała, o co chodzi”.

„Naszym celem jest farba” - powiedział.

„Naszym celem jest farba” - powtórzyła za nim.

„I musisz zdecydować, co chcesz na kolację”.

„Ale decydowałam co na obiad”.

„A ja decydowałem, jak będę cię pieprzyć przed obiadem. Zamieniam swoją kolejkę decydowania co na kolację na decyzję, jak cię wypieprzę dziś wieczorem”.

Spojrzał na nią, skręcając w County Road 18.

Uśmiechała się do niego.

Kiedy spojrzał z powrotem na drogę, powiedziała - „Umowa”.

To było dobre.

Ponieważ już zdecydował, jak zamierza ją przelecieć i to dobro stanie się na pewno.

*****

Deke wjeżdżał w swoją Jussy na kolanach, jedną z jej nóg miał przyciśniętą do torsu, drugą owiniętą wokół jego biodra, ona trzymała ręce nad głową wepchnięte się w zagłówek, biorąc go.

Cicho dyszała i był to dźwięk, który czuł, przeszywał jego penisa. Widział przez światło księżyca, że jej oczy były zamknięte, jej włosy na poduszkach, jej cycki podskakiwały przy jego pchnięciach, a ona była tak cudowna, że musiał ją tam zabrać.

Szybko.

Zdjął jej nogę ze swojego torsu, owinął ją, pochylił się nad nią i wziął ją w ramiona.

Opadł z powrotem na łydki.

Jussy obróciła nogi do tyłu i zahaczyła czubki stóp o jego uda.

Deke wplótł jedną rękę w jej włosy, a drugą trzymał wokół jej talii.

Owinęła obie ręce wokół jego ramion.

Pochyliła głowę do niego, muskając ustami jego usta, jej dyszenie mieszało się z jego szorstkim oddechem.

Wjechał w nią.

Ujeżdżała go mocno.

„Potrzebujesz pomocy w dotarciu tam, Cyganko?” - chrząknął, przyspieszając pchnięcia.

Nie odpowiedziała.

Jej głowa opadła do tyłu, jej cycki przycisnęły się do jego klatki piersiowej, gdy jej kręgosłup wygiął się w łuk, a on poczuł, jak jej cipka faluje wokół jego penisa, gdy wypuszczała delikatny oddech podczas orgazmu.

Doprowadził ją tam.

Więc Deke zanurzył się szybko i głęboko, zabierając się z nią, strzelając do prezerwatywy, do swojej Cyganki, z twarzą schowaną między jej cyckami.

Spektakularnie.

Kiedy zszedł, miała palce obu rąk splecione razem przez jego włosy, obejmując jego głowę.

Odchylił ją, a ona opuściła swoją.

Nie spieszył się, całując ją mokro i głęboko, a ona dawała mu usta tak długo, jak tego chciał.

W końcu Deke przerwał pocałunek, zsunął rękę na jej tyłek i uścisnął.

Odebrała wiadomość i zeszła z niego.

Zsunął się z łóżka, zajął się prezerwatywą i wrócił do niej.

Natychmiast zwinęła się w niego, podczas gdy on naciągał na nich kołdrę.

„Jutro wracamy do przyczepy, kotku” - mruknął - „To w najbliższej przyszłości. Będziemy oddychali oparami farby przez cały dzień. Nie chcemy tego robić w nocy”.

„Dobrze, tęsknię za przyczepą” - wymamrotała.

Mógł powiedzieć po jej głosie, że była śpiąca i podobało mu się, że się pieprzyła wpadając w to, robiła to ostro, bez zahamowań, a po tym lubiła bliskość, ale nie musiała spędzać godziny na rozgadywaniu się raz za raz o ich pieprzeniu, dniu lub innym gównie, które nie wymagało bezużytecznej rozmowy w celu udawania, że dzielenie się prowadzi do bliskości.

Byli już blisko, pieprząc się i zamierzali pozostać blisko, śpiąc razem po pieprzeniu.

Justice to rozumiała.

Ot tak, po prostu, jak zawsze, radziła sobie z gównem.

Teraz, ponieważ było późno, to gówno było snem.

I „tęskniła za przyczepą”.

Nie było ich od dwóch dni.

Deke uśmiechnął się do jej włosów.

„Noc, Słonko” - mruknęła.

„Noc, Jussy” - odpowiedział.

Wtuliła się głębiej pod niego.

W ciągu kilku minut odleciała.

Nie minęło dużo czasu, zanim Deke za nią poszedł.

 


 

5 komentarzy:

  1. Dziękuję za rozdział :)
    Piękni sa razem i robi sie coraz ciekawie.
    coś znalazłąm - "patrząc ..... wchodzi do pokoju" - chyba brakuje jak
    CZekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń