czwartek, 3 lutego 2022

13 - Stworzona dla mnie

 

Rozdział 13

Stworzona dla mnie

Justice

 

 

 

Łóżko poruszyło się, gdy Deke wyszedł z niego.

Nie ruszałam się.

Stało się tak, ponieważ wydarzyło się to po raz czwarty.

Pierwszy raz mnie przeraził, a kiedy wrócił, zajęło mu trochę czasu, zanim mnie uspokoił, wyjaśniając, że po prostu sprawdza rzeczy i wszystko jest w porządku.

Za drugim razem też mnie przeraził, ale kiedy wrócił, nie zajęło mu tak długo, żeby mnie uspokoić.

Za trzecim razem obudziłam się, ale zasnęłam przy nim praktycznie zanim naciągnął na siebie kołdrę.

Tym razem miałam dość.

Cholera, był bardziej niż ja przerażony tym, co mogłoby się wydarzyć tamtej nocy.

A gdybym nie miała już wystarczających dowodów na to, że sprawy zmieniły się (w dużym stopniu) między mną a Deke’m, to by to zrobiło.

Prawdę mówiąc, po tym, jak cały dramat ucichł, a on wprowadzał mnie z powrotem w nową wersję życia, którą mi dawał - pracę w moim domu, dom w jego przyczepie, wspólnotę w każdej sekundzie dnia (z wyjątkiem rzadkich chwil, kiedy mi pozwalał być poza zasięgiem jego wzroku, ale tylko wtedy, gdy byłam z ludźmi, którym ufał) - stało się to dla mnie jasne.

Żaden przyjaciel nie pojawiał się na komisariacie policji i nie tracił rozumu, wykrzykując imię kobiety, a po odkryciu czegoś, co jej się przydarzyło, w chwili, gdy ją zobaczył, nie brał jej ramiona i nie trzymał mocno, a wersje tej bliskości nie ustały przez wiele dni, które zamieniły się w tygodnie.

Obejmowało to spanie razem każdej nocy. Żadnej kanapy dla Deke’a, chyba że byłam z nim, przytulona i oglądając telewizję.

Nie.

Żaden przyjaciel tego nie robił.

Deke Hightower mnie lubił.

Tak bardzo mnie lubił.

Ale rozumiałam, dlaczego nie poszedł tam ze mną. To nie był odpowiedni czas. Wszystko, co się wydarzyło, moje zmartwienie o Biancę, Mr T w mieście, Cal wokół robił swoje, groźba powrotu złego faceta, nie potrzebowałam więcej w mojej głowie.

Ale jednak.

Deke zdecydowanie mnie lubił i nawet jeśli nie powiedział tego wprost, chyba że dawałam sobie nadzieję, że przyćmiewałam swój osąd przy odczytywaniu znaków (a była taka możliwość, choć przy wielu znakach było to mało prawdopodobne), nadal to mi przekazywał.

To by spowodowałoby mój uśmiech, gdybym nie była tak zdenerwowana, że był tak zdenerwowany, że nie mógł spać.

Powinnam była wiedzieć, kiedy wyjął wielki pistolet z małej torby, do której spakował swoje rzeczy na noc i położył go na szafce nocnej, zanim położyliśmy się spać (albo ja spać, a Deke nie spać).

Ale teraz, po czterech razach, kiedy był tak niespokojny, że musiał wstać i zrobić obchód po domu, wiedziałam.

Deke był niespokojny i nie miał zamiaru się ułożyć.

Musiałam go ułagodzić.

To, co powiedział tego popołudnia w swoim samochodzie, było prawdą. Nie myślałam o tym logicznie, ale facet, który zrobił to, co mi zrobił, nie miał zamiaru mnie zabić. Gdyby miał, zrobiłby to.

To była wiadomość. Nie kazał mi nie kontaktować się z policją. Kazał mi powiedzieć Biance, że wróci. Nawet gdybym nie była Justice Lonesome, jak to mi powiedział, gliniarze z całych sił chroniliby obywatelkę, która otrzymałaby taką samą groźbę, jak ja i nie miałby możliwości powrotu.

I było jasne, że facet znał Biancę wystarczająco dobrze, by wiedzieć, że ta groźba zadziałałaby.

Nikt nie wiedział, czy dostał zapłatę.

Wiedziałam jednak, że Bianca nigdy nie usłyszałaby tego przesłania i nie zrobiłaby, co w jej mocy, by wydostać mnie z linii ognia.

Wiedziałam.

Po prostu nie pozwoliłam temu przeniknąć, dopóki Deke mi tego nie przedstawił.

Więc facet się nie pokaże. Czułam to w wnętrznościach.

Ale nawet gdyby, miałam gliniarzy, broń Deke’a i Deke’a.

Więc wszystko było dobrze.

Deke jednak nie odczuwał tego samego spokoju.

Musiałam mu to dać.

Usłyszałam, jak wraca i leżałam cicho i nieruchomo, dopóki nie znalazł się w łóżku i nie przykrył się kołdrą.

Potem przesunęłam się do niego, wtuliłam, przyciskając się bliżej i przesuwając rękę w górę jego klatki piersiowej do szyi, gdzie otuliłam palcami bok.

„Musisz się zrelaksować, Słonko” - wyszeptałam.

„Jest dobrze” - całkowicie skłamał - „Wracaj spać”.

Przysunęłam się bliżej i napięłam palce w napięty mięsień jego szyi.

„Nie jest dobrze. Jesteś nabuzowany. Wstawałeś cztery razy, zrobiłeś cztery obchody, wróciłeś cztery razy, bo wszystko było w porządku, bo wszystko jest w porządku. Więc musisz się zrelaksować”.

„Jestem zrelaksowany, Jussy. Teraz zrelaksuj się i idź spać”.

Wbiłam opuszki palców głębiej w napięty mięsień jego szyi, podążając za nim do miejsca, gdzie stykał się z jego ramieniem.

„Jesteś mocno spięty, Deke. Mogę to wyczuć. To nie jest zrelaksowane”.

„Racja. Odprężę się wtedy, kiedy ta noc się skończy” - przyznał w końcu.

Boże, on tak cholernie mnie lubił.

Pozwoliłam, żeby to wywołało u mnie lekki uśmiech, kiedy przysunęłam się bliżej, odchylając głowę do tyłu i przesuwając rękę z powrotem w górę jego szyi, przesiewając palce w jego włosach.

Miał je zawiązane, jak zawsze. Nigdy ich nie widziałam. Ani podczas snu, po śnie, nawet po prysznicu były mokre, poskręcane i zawiązane.

Chciałam je zobaczyć.

Nacisnęłam jego głowę i odchyliłam swoją do tyłu. Wiedziałam, że dopóki na to nie pozwoli, nie zdołam go zmusić.

Ale pozwolił na to.

Ponieważ był Dekiem. Dałby mi wszystko.

Tak.

Bardzo.

Lubił mnie.

„Wszystko będzie dobrze” - wyszeptałam - „Wiesz to. To ty to wyjaśniłeś”.

„Wiem o tym. A rano, kiedy udowodnię, że mam rację, będę czuł się dobrze”.

Wpatrywałam się w jego zacienioną twarz, co było stosunkowo łatwe w świetle księżyca sączącym się przez drzewa z zewnątrz, przez moją ścianę okien.

Powinnam po prostu zamknąć oczy i iść spać. Gdyby był podenerwowany, nic, co mogłabym zrobić, prawdopodobnie by tego nie zmieniło.

Może z wyjątkiem jednej rzeczy.

Oderwanie go od tych myśli.

Coś, co zamierzałam zrobić w moim łóżku z jego dużym ciałem, teraz w wyblakłych ciemnoniebieskich spodenkach z polaru i niczym więcej, przyciśniętym do mojego (nie mogłam być pewna tego „nic więcej”, ale nic nie wskazywało, a szukałam, żeby on też miał na sobie bieliznę).

Powinnam poczekać, przynajmniej do jutra, kiedy już przeszlibyśmy tę część mojej sytuacji i zdecydowanie nadszedłby czas, aby porozmawiać o tym, co się między nami zmieniło.

Czując jego zapach, czując jego ciepło, wiedząc, że jest niespokojny przeze mnie, nie chciałam czekać.

Więc nie czekałam.

Uniosłam się i, wstrzymując oddech, przez węzeł, który był po części nerwami, po części czymś innym w moim brzuchu, po raz pierwszy dotknęłam ust Deke’a swoimi.

Na sam kontakt poczułam na wargach mrowienie elektryczne, jakiego nigdy w życiu nie czułam.

Jego ciało znieruchomiało całkowicie.

Nie wiedziałam, co oznacza ta reakcja; może to być odrzucenie lub odwrotnie.

Ale w mojej głowie usłyszałam ten odległy ryk Gdzie jest Justice Lonesome? tuż potem rozległy się dudniące pomruki Chryste Wszechmogący. Chryste Wszechmogący, mała.

Lubił mnie.

A kiedy dwoje zgadzających się dorosłych lubiło się nawzajem, działo się gówno.

Wróciłam.

Musnęłam jego usta, a potem szepnęłam - „Zrelaksuj się, Deke”.

Jego dłoń spoczywająca na moim biodrze przesunęła się do mojej talii i ścisnęła.

Nie odepchnął mnie. Po prostu się ścisnął.

„Jussy” - mruknął - „Teraz nie jest…”

Kolejny raz musnęła jego usta, kolejny raz szepnęłam - „Spokojnie, kochanie” - a potem sięgnęłam po niego i wysunęłam język, przesuwając czubkiem po zagłębieniu jego warg.

Boże, smakował pysznie.

Miałam akurat wystarczająco dużo czasu, by mieć tę myśl, zanim wzięłam miękki oddech, kiedy nagle znalazłam się na plecach, z ciężarem Deke’a na mnie, gdy cała jego dolna połowa wcisnęła mnie w łóżko.

„Jussy, nie” - warknął, jego słowa zaprzeczały naszej nowej pozycji - „To nie jest czas.”

Teraz nadszedł czas. Jeśli nie czułabym, że „teraz był czas” zbierający się między moimi nogami (co czułam), czułam, że to wskazanie od niego twardnieje na moim udzie.

Przesunęłam obie ręce na jego szyję, jego plecy, palce w jego włosach i użyłam tych dłoni i jego sztywności, żeby mnie podciągnąć i przyłożyłam usta z powrotem do jego.

„Teraz jest świetny czas” - powiedziałam cicho - „Opiekowałeś się mną. Teraz moja kolej, aby się tobą zaopiekować”.

„Jus…”

„Cicho” - szepnęłam.

„Jussy…”

Przerwałam wszystko, co miał powiedzieć, wsuwając język do jego ust i dotykając jego.

Odskoczył do tyłu.

Moje ciało stało się twarde.

Nie poruszył się.

Trzymałam się jego szyi i patrzyłam na niego patrzącego na mnie.

Dobra, może nie powinnam była naciskać. Może teraz nie był na to czas.

Do diabła, może nawet się myliłam co do całej sprawy.

Może Deke był tym facetem, który szedł o krok dalej, żeby zadbać swoich przyjaciół. I może dowód, który twardnieje na moim udzie, nie był dowodem na to, na co myślałam, ale po prostu, że byłam dziewczyną, on był facetem, byliśmy w łóżku w środku nocy i to był naturalny porządek od rzeczy. Zaczęłam czuć się dziwnie, przestraszona, wkradło się zakłopotanie i miałam go puścić, kiedy to się stało.

Grzmot przetoczył się po mojej sypialni, a ja czułam go, jakby emanował z jego brzucha, przez klatkę piersiową, jego usta, puchnąc w pokoju, na moją skórę, prosto między moje nogi.

Potem przesunął jedną z rąk, które leżały na łóżku po moich bokach, gdy jego ciężar spoczywał na przedramionach, tak że owinął ją wokół mojego karku, a jego usta uderzyły w moje.

Rozchyliłam wargi i wepchnął język do środka.

O Boże, tak, kurwa, tak.

Smakował pysznie.

Kolejny ostry warkot wydobył się z Deke’a, zatapiając się w moim gardle, gdy pochylił głowę i wziął głębiej pocałunek.

Okej.

Tak.

Dobra.

Cholera.

Mężczyzna umiał całować.

Objęłam jedną ręką jego ramiona, drugą podniosłam i wetknęłam mu we włosy. Wyszarpnęłam gumkę i spadły mi przez palce grube i gładkie.

Czując to, głębię jego pocałunku, jego smak, jęknęłam w jego usta, gdy moja cipka zadrżała w niebezpieczny sposób, który komunikował, że nie pieściłam się od dłuższego czasu, byłam całowana przez Deke’a, Deke’a, więc sprawy musiały się rozwijać szybko i musiały to zrobić natychmiast.

Uderzyłam biodrami, a Deke, będąc tak bardzo Deke’m, obrócił nas, aby dać mi to, czego chciałam.

Ja na górze.

Przerwałam pocałunek, wspięłam się na niego okrakiem i zrzuciłam koszulkę, odrzucając ją na bok.

Ledwie poczułam, jak materiał opuszcza moje palce, a już podniósł się do siadu, a jego ręka wkręciła się w moje włosy.

Odsunął je szorstko, wyginając mój kręgosłup, a ja miałam chwilę poza chwilą, gdy przypomniałam sobie, kiedy ostatni raz ktoś ciągnął mnie za włosy.

Natychmiast wróciłam do chwili, gdy poczułam, jak Deke otula moją lewą pierś od dołu, unosi ją, a następnie chwyta ustami i ciągnie.

„O mój Boże” - wydyszałam, a elektryczność przesycała mnie całą od sutka do łechtaczki, ale nie mrowiła. To była pełne drżenie i nie ustawało.

Przewinęłam palcami jego włosy, trzymając go przy sobie, czując, jak jego broda muska wrażliwą skórę mojej piersi, a wszystko to sprawiało, że skręcałam się na twardym kutasie, którego czułam, przeciskającego się przez jego szorty, moje spodenki od piżamy, w takim samym upale jak ja.

„Deke” – szepnęłam.

Puścił mój sutek, ale chrząknął - „Daj mi drugi, Cyganko”.

Poruszałam się szybciej niż kiedykolwiek, zdejmując jedną rękę z jego włosów, by objąć moją pierś i unieść ją.

Objął ją ustami i ssał głęboko.

„Tak” – wypuściłam powietrze.

Delikatnie szarpnął moje włosy, a ja wygięłam się mocniej, wsuwając sutek głębiej w jego usta. Deke nagrodził mnie, obracając językiem wokół niego, a następnie wysyłając odruchowe drżenie przez całe moje ciało, gdy lekko ugryzł, po czym ponownie wciągnął go głęboko.

„Kochanie…” - to była prośba, ale nie użyłam więcej słów.

Powiedziałam mu, czego chcę, ocierając się mocno o jego kutasa pode mną.

Byłam gotowa.

Potrzebowałam go we mnie.

Puścił moją pierś, chwycił tył mojej głowy i uniósł swoją, jego usta zbliżyły się do moich i ponownie mnie pocałował, mocno i mokro, głęboko i długo, zanim nagle poderwał się, zabierając mnie ze sobą.

Rzucił mnie na plecy prostopadle na materac i spowodował moją panikę, kiedy cofnął się z łóżka, biorąc nogi z boku.

Co się działo?

Czy miał zamiar zrobić kolejną rundę obchodu?

Teraz?

Pochylił się, chwytając mnie za kolano. Krzyknęłam cicho, gdy ciągnął mnie tak, że mój tyłek był na krawędzi łóżka.

Nie obchód.

Dzięki Bogu.

Przesunął obie ręce na moje szorty, a ja sapnęłam, czując spazm cipki, gdy zdzierał je z majtkami wzdłuż moich nóg.

Potem obserwowałam, jak rozgrywa się najseksowniejsze pięć sekund w moim życiu.

To był Deke rzucający się na kolana przy łóżku, przerzucający jedną z moich nóg przez jedno z jego szerokich ramion, łapiący mnie za drugie kolano, odpychający je szeroko i wysoko, pochylający się do mnie.

Potem nic nie widziałam, bo jego usta pracowały na mnie, a ja zamknęłam oczy, wbiłam głowę tyłem w łóżko i wepchnęłam się piętą w jego plecy, aby wsunąć biodra głębiej w jego usta.

Powinnam była wiedzieć po sposobie, w jaki całował, że będzie wiedział, jak to zrobić.

I, do cholery, wiedział, jak to zrobić.

Dyszałam, falując biodrami przy jego ustach, zbliżając się i zbliżając, kiedy jego ręka za moim kolanem ześlizgnęła się po wewnętrznej stronie mojego uda, a druga ręka zacisnęła się na moim brzuchu, szlifując od góry. A potem poczułam, jak wpycha we mnie palec, jednocześnie dotykając kciukiem mojej łechtaczki i wreszcie poczułam, jak jego język wbija się we mnie.

Pieprzył mnie palcem i językiem w tym samym czasie, a ja nawet nie wiedziałam, że można tak zrobić.

Ale to była tylko niejasna myśl, która ulotniła się, zanim ją miałam.

Nie.

Nie miałam żadnych myśli.

Byłam tylko cipką i łechtaczką, i tym, co Deke im robił.

„Słonko” - wydyszałam.

Boże, miałam się tam dostać. Deke zabierał mnie tam z prędkością światła.

Sięgnęłam między nogi, muskając palcami jego brodaty policzek - „Deke”.

Nie wiedziałam, czy to prośba, czy ostrzeżenie.

Deke wziął to za ostrzeżenie, bo nagle ani jego ust ani palców nie było między moimi nogami.

Otworzyłam oczy, wyprostowałam głowę, miałam zamiar zaprotestować, ale spojrzałam w górę i zobaczyłam go stojącego kolosalnie jak bóg górski przy łóżku.

A potem zobaczyłam, jak ściąga szorty.

Tak” - wydyszałam.

„Masz prezerwatywę, mała?” - zapytał grubym, szorstkim głosem, poruszając ciałem.

Kurwa!

„Nie” - powiedziałam mu, umysł rozproszony, uwaga skupiona na jego ciele, cieniu jego penisa, jego ruchach w moim kierunku i nadziei, że moja odpowiedź nie zakończy sprawy przedwcześnie.

Stalibyśmy się kreatywni.

Do diabła, żeby uzyskać orgazm od Deke’a, wywaliłabym gówno z kreatywności.

Pochylił się do mnie. Wsuwając rękę między moją talię a łóżko spowodował, że stanęłam przy nim. Położył kolano na łóżku i wczołgał się do niego, przez nie, rzucając mnie na nie, a potem siebie za mną, opierając się o mnie, gdy sięgnął przez bok.

Wtedy jego ciężar zniknął ze mnie. Opierał się na łóżku na kolanach, po obu stronach mojego prawego uda. Miał swój portfel. Potem wyrzucił portfel. Wtedy usłyszałam rozdarcie folii.

A potem obejrzałam drugie najseksowniejsze pięć sekund, jakie kiedykolwiek widziałam.

Deke na kolanach w moim łóżku, zwijający prezerwatywę na swoim grubym, długim kutasie.

Śliniłam się i drżałam, i kompletnie nie wiedziałam, co robić, bo chciałam, owinąć dłoń wokół jego penisa. Chciałam też, żeby mój palec znalazł się na łechtaczce. Dalej chciałam, żeby jego sutek dotykał mojego języka, jego włosy były w moich dłoniach, jego usta na moich… mogłam wymieniać w nieskończoność.

Nie miałam szansy na podjęcie decyzji. Znowu obejmował mnie ramieniem w pasie i byłam w górze, obrócił mnie, a moje nogi automatycznie okrążyły jego biodra, gdy skręcał nas tak, że był przodem do zagłówka, a ja miałam plecy skierowane w tamtą stronę.

„Ustaw mnie” - rozkazał.

Nie potrzebowałam wyjaśnień dla jego instrukcji.

Moja ręka śmignęła między nami, gdy się lekko cofnęłam. Zacisnęłam palce na jego twardym jak skała kutasie, przesunęłam jego głowę przez mokrą skórę na miejsce, gdzie powinien być, a on wślizgnął się do środka, po czym wysunęłam rękę, gdy kładł mnie na plecach na łóżku i przykrywał.

Połączony ze mną.

Boże, dobrze było go czuć tak głęboko we mnie.

Boże, tak cholernie dobrze.

„Kochanie” - szepnęłam.

Zaczął się poruszać, powoli i słodko, pochylając głowę, przesuwając językiem po ścięgnie mojej szyi do ucha.

„Jakbyś była dla mnie stworzona” - wyszeptał, wsuwając się do wewnątrz, osiadając głęboko, tak cholernie głęboko, a potem delikatnie wysuwając.

Jego słowa, jego dotyk, wszystko w nim, wreszcie mając w sobie Deke’a, poczułam łzy kłujące mnie w oczy, gdy owinęłam go ramionami i nogami, trzymałam go blisko, jedną ręką trzymając się w jego włosach.

Deke mnie nakrywał.

Deke był we mnie.

Deke był stworzony dla mnie.

„Musisz się przygotować, Cyganko” - powiedział mi do ucha - „Ten ciasny, wilgotny upał, tego potrzebuję”.

Odwróciłam głowę i ustami znalazłam jego ucho - „Weź to”.

Zaczął wchodzić i wychodzić swoim kutasem.

To było powolne, delikatne, ale jego usta ostrzegały - „Jak odpuszczę, mogę się zrobić ostry. Musisz mi powiedzieć, mała. Jedno słowo, a zwolnię”.

Jego głos był mocniejszy, prawie napięty, jego biodra poruszały się szybciej, ale nie bardziej szorstko.

Musiał mnie przelecieć.

I potrzebowałam, żeby mnie przeleciał.

„Bierz, co chcesz, Deke”.

Przesunął nogę, podciągając kolano, co popychało go jeszcze głębiej na ślizgu do wewnątrz, a ja znów sapnęłam, trzymając go mocniej.

Ale nie odpuścił i nie pieprzył mnie.

„Deke…”

„Przygotuj się, Jussy”.

Trzymałam się mocniej.

„Deke…”

„Jedno słowo, mała, a zwolnię”.

„Proszę, Deke” - Wbiłam paznokcie w miejsce, gdzie moja ręka była na jego plecach - „Po prostu mnie pieprz”.

Jego ciało znieruchomiało, do połowy w środku, do połowy na zewnątrz.

Doprowadzał mnie do szału!

Otworzyłam usta, a potem kolejny, głębszy, niższy grzmot przetoczył się od niego przeze mnie.

I Deke odpuścił.

Jego pchnięcia były tak potężne, jego ciało tak ogromne, że zabierał mnie ze sobą, więc musiałam unieść rękę do zagłówka i odpychać się od niego, żeby mnie tam nie wepchnął.

Nie było to złe, bo oznaczało to, że ja też na niego wjeżdżałam.

Podstawa jego twardego kutasa uderzającego o moją wrażliwą łechtaczkę, ten kutas należący do Deke’a w końcu we mnie sprawiły, że po zaledwie kilku pociągnięciach, odwróciłam twarz do jego szyi.

Wcisnęłam się w niego, napinając się przy nim każdym fragmentem siebie, wewnątrz i na zewnątrz, usłyszałam jego aprobujące warczenie - „Chryste, tak, mała” - zanim moja głowa opadła do tyłu na poduszki i krzyknęłam, gdy doszłam.

Mocno.

Ciężko i na zawsze, jak się wydawało, Deke wpychał się głęboko, teraz stękając, moje ciało podskakiwało przy każdym pchnięciu, jęczałam i sapałam. Automatycznie unosząc rękę, by mocno chwycić jego włosy w pięść, zadrżałam podczas najlepszego, najdłuższego i najbardziej intensywnego orgazmu, jaki kiedykolwiek miałam w moim życiu.

Dopiero się uspokajałam, świadomość wracała do tego łóżka, tego pokoju, moje ciało rozluźniało się naturalnie w jego uścisku, gdy punkt kulminacyjny zniknął, gdy znów się napięłam, bo poczułam, jak jego zęby zatapiają się mocno w miękkim ciele, które było dokładnie tam, gdzie moje ramię spotykało moją szyję. Wtulił się we mnie, zanim jego głowa odskoczyła do tyłu, a ja obserwowałam w świetle księżyca, jak mięśnie jego szyi napinają się i szarpnął, gdy jego biodra wbiły się w moje, kiedy doszedł.

Jego też trwało długo.

I to zwieńczyło dwie pozostałe dwie najseksowniejsze rzeczy, które dał mi Deke, których kiedykolwiek byłam świadkiem, i to nie tylko dlatego, że trwało to o wiele dłużej niż pięć sekund.

W końcu jego wielkie ciało opadło na moje, jego szyja była zgięta głęboko, twarz w mojej, i oboje leżeliśmy tam, połączeni, oboje nasz ciężki oddech był jedyną rzeczą, którą słyszałam.

Tak, to było wszystko, co mogłam usłyszeć i mogła to być najsłodsza muzyka, jaka kiedykolwiek trafiła do moich uszu.

No dobrze, może moja dusza poety wiedziała, co robi.

Poczułam, jak jego ręka wbija się w materac wzdłuż moich pleców i w górę, palce wplątują się we włosy, gdy podniósł głowę i natychmiast ją opuścił, więc całował mnie, długo, mokro i Boże, tak cholernie Deke… słodko.

Zakończył pocałunek, a ja zadrżałam pod nim, kiedy zrobił to, drapiąc krawędziami swoich górnych zębów moją dolną wargę, jednocześnie powoli wysuwając się ze mnie.

Pochylił się i pocałował miejsce, w którym mnie ugryzł, zanim podniósł się i wyszedł z łóżka, szarpiąc kołdrą na moje ciało.

Przeturlałam się na bok, zwinęłam w siebie i położyłam się tam, obserwując kolejne kilka sekund seksowności, gdy przechadzał się przez ciemność do mojej łazienki.

Potem zaczęłam się uśmiechać, początkowo powoli, aż uśmiech wydawał się tak duży na mojej twarzy, że aż zabolał.

Ból i przyjemność.

Tym razem był to taki ból, jaki lubiłam.

Uniosłam się na kolana, odwracając twarz do łazienki, siadając na łydkach i owijając się prześcieradłem.

Deke nie zapalił światła, ale usłyszałam spuszczanie wody w toalecie, włączanie i wyłączanie kranu, a potem obserwowałam Deke’a z blond włosami rozpuszczonymi wokół ramion, jego ciało posrebrzone księżycowym blaskiem, jego ciężkie uda z rozkosznymi, zaokrąglonymi grzbietami mięśni wokół jego kolan aż ślinka ciekła, a jego teraz półtwardy kutas wciąż robił wrażenie.

Był blisko łóżka, kiedy oderwałam wzrok od jego penisa i spojrzałam na jego twarz.

„Tak bardzo mnie lubisz” - oświadczyłam.

Wydałam przeraźliwy, dziewczęcy krzyk, kiedy wyciągnął długie ramię i oderwał ode mnie prześcieradło.

Wydałam kolejny dziewczęcy krzyk, kiedy ponownie zostałam zaczepiona w pasie jego ramieniem i szarpnięta, by wbić się w jego ciało. Przyłożył kolano do łóżka, przekręcił nas, i wpadłam na materac na plecach z Deke’iem na mnie, z wypchniętym oddechem, biorąc jego ciężar i zmuszona do skupienia się na jego twarzy.

Nie było to trudne, ponieważ było to dla mnie w porządku.

Jego wielka ręka ujęła moją szczękę i powiedział - „Tak, Cyganko, lubię cię”.

Wiedziałam, że uśmiecham się szeroko i szczęśliwie, kiedy poprawiłam - „Nie, tak bardzo mnie lubisz”.

Deke odwzajemnił uśmiech, kiedy potwierdził - „Tak”.

Ten uśmiech.

Boże.

Owinęłam ramiona wokół jego ramion, podniosłam głowę i pocałowałam go mocno z zamkniętymi ustami.

Opadłam plecami na poduszki i szepnęłam - „Teraz się zrelaksowałeś, Słonko?”

„Pierwszą rzeczą rano będzie bieg po prezerwatywy” – brzmiała jego odpowiedź.

Ciągle się uśmiechałam.

Miałam wrażenie, że mogę to zrobić bez bycia zrzędliwą.

„Absolutnie” - zgodziłam się.

Nagle opuścił głowę i przesunął rękę z mojej szczęki na bok mojej szyi, by móc przesunąć usta otoczone drucianymi wąsami od mojego podbródka do ucha. Całe to przeszywające mrowienie w dół mojej szyi prosto do sutków - „Wezmę moje szorty. Chcę, żebyś wróciła do piżam. Tak po prostu. Okej?”

Może był zrelaksowany i brzmiał tak, jakby już nie był podenerwowany.

Ale nie ryzykował i nie chciał, żeby żadne z nas było nagie, gdyby coś się stało.

Skinęłam głową - „Okej, Deke”.

Wyciągnął nas oboje z łóżka, postawił na nogach i podał mi koszulkę, majtki i szorty, zanim pochylił się, by odzyskać swoje.

Ubraliśmy się.

Deke wciągnął mnie z powrotem do łóżka, narzucił na nas kołdrę i położył pod sobą w naszej normalnej pozycji do spania.

Ale tym razem uniósł moje biodra, skręcając je, więc dostałam wskazówkę, że chciał, żebym zahaczyła kolanem o jego udo, coś, co zrobiłam.

To dało mu dostęp do wsunięcia palców w moją koszulkę na plecach i w dół do moich szortów i majtek, gdzie trzymał mój tyłek. Nie pośladek. W samym środku, więc jego środkowy palec spoczywał dokładnie w załamaniu.

Przygryzłam wargę i znów zadrżałam.

„Wracaj spać, Jussy” - rozkazał.

Przycisnęłam się do niego biodra. Przycisnął rękę głębiej do mojego tyłka, jego drugie ramię wepchnęło się pod mnie, owijając się wokół moich pleców, by trzymać mnie bliżej, a ja zamknęłam oczy.

„Żeby to uczynić oficjalnym” - szepnęłam mu do gardła - „Też cię lubię”.

Usłyszałam jego miękki chichot i zakochałam się w tym miękkim chichocie, gdy poczułam ciepły ucisk na plecach, intymny ucisk na tyłku i poruszanie się moich włosów, kiedy odszepnął - „Dobrze”.

Ułożyłam się uśmiechnięta, ciepła, nasycona i szczęśliwa.

Deke Hightower tak bardzo mnie polubił.

Na tę myśl, wciąż uśmiechając się, zasnęłam.

*****

Z jego podenerwowaniem poprzedniej nocy, nie było niespodzianką, że następnego ranka po raz pierwszy obudziłam się przed Deke’iem.

Nie, nie niespodzianką.

Za to było większą nagrodą.

Ponieważ oznaczało to, że mogłam patrzeć, jak śpi.

Jego twarz traciła całe lata w czasie snu. Niezupełnie wiek chłopięcy, ale zniknęły twarde linie i krawędzie, których tak naprawdę nie zauważałam, kiedy nie spał, a które wygładziły się we śnie. Były linie wokół jego oczu i przy kościach policzkowych, które, dopiero po bliższym przyjrzeniu się zorientowałam się, że były bardzo wysokie, jakby miał krew Indian czy coś takiego. Nawet przy szczęce, która była ukryta głównie z brodą, zauważyłam wyraźny brak napięcia w spokoju snu.

Miał krótkie rzęsy, ale było ich dużo, a kiedy spoczywały na jego policzkach, było w nich delikatne piękno.

Był to fascynujący pokaz, który mnie tak zafascynował, że pozwoliłam sobie na to, by się nim napawać przez długi czas.

Potem świadomość, że był ranek, byliśmy w moim łóżku, bezpieczni, nie było powrotu złego faceta, co oznaczało, że prawdopodobnie byłam wolna od tego zagrożenia…

I Deke mnie lubił.

Nie wspominając, że był dobry w pracy ustami, palcami i kutasem.

Zastanawiałam się więc, dlaczego leżałam tam, wpatrując się w jego twarz, kiedy mogłam robić inne rzeczy.

Dlatego postanowiłam zrobić te inne rzeczy.

Przesuwając czubek palca po jego biodrze, uniosłam się i dotknęłam ustami jego ust.

Jego głowa przesunęła się lekko na poduszce, jego ramię lekko, odruchowo ścisnęło, a potem jego brzuch napiął się, kiedy przesunęłam po nim trzema palcami i dotknęłam językiem jego dolnej wargi.

Otworzył oczy.

Uśmiechnęłam się do niego i rozpłaszczyłam dłoń na dolnej części jego brzucha, popychając w dół, więc moje palce znalazły się w jego szortach i spoczęły na górnej części jego penisa.

„Dzień dobry” - szepnęłam.

„Nie mamy prezerwatyw” - warknął, a ja wiedziałam dlaczego, bo poczułam, że coś dzieje się pod moimi palcami.

Poczułam też, że zmienia się mój uśmiech.

Przycisnęłam ten uśmiech do jego ust i wyszeptałam - „Ręczna robota, Słonko” - tuż przed owinięciem palcami jego twardniejącego penisa.

„Kurwa” - burknął i poczułam, że to słowo wbiło się w moje łono.

Zahaczyłam jego znieruchomiałego nogą wokół jego uda i pogłaskałam.

„Kurwa” - chrząknął ponownie, wyginając biodra.

Ciągle się uśmiechałam.

I głaskałam.

„Ręczna robota?” – zapytał, jego poranny głos był szorstki od resztek snu i gardłowy z powodu tego, co robiłam z jego kutasem.

Tak. Ten głos rano w moim łóżku ze mną, kiedy mógł coś z tym zrobić (i ja też), tak jak myślałam wiele tygodni temu.

Niebo.

„Tak” - wyszeptałam.

Jego ręka następnie ześlizgnęła się z miejsca, w którym spoczywała w moich szortach u podstawy moich pleców, dookoła, w dół i do środka.

Wypuściłam małe westchnienie przy jego ustach.

„Okej, Słonko” - zgodziłam się szeptem.

Pieściliśmy się nawzajem, wpatrując się sobie w oczy.

Podeszło to bliżej, gdy Deke był w pełni twardy i coś magicznego, co zrobił między moimi nogami, oznaczało, że spontanicznie gwałtownie szarpnęłam jego penisa, a jego chrząknięcie zabrzmiało, jego szyja zgięła się tak, że jego czoło opierało się o moje, a nasz chrapliwy oddech zmieszał się.

W końcu ujeżdżałam jego dłoń, nie zwracając uwagi na to, co robiłam z jego kutasem, tak byłam skupiona na tym, co robił z moją łechtaczką i cipką. Wsunęłam drugą rękę w jego włosy, wkręcając w nie palce, gdy mnie trzymał, teraz wbijając kutasa w moją ciasną pięść.

„Deke, ja…” - zaczęłam swoje ostrzeżenie.

„Zrób to” - rozkazał.

Potrząsnęłam głową, zatrzymałam jego wzrok i wyszeptałam - „Chcę, żebyś doszedł na mnie”.

Ledwo to wyciągnęłam lub wykonałam mrugnięcie, jego kolejne ruchy spowodowały, że jego ręka zniknęła, moje palce nie były już wokół jego kutasa, jego szorty były historią, byłam na plecach, moje szorty i majtki sięgały mi do ud, a on siedział na mnie okrakiem, przejmując kontrolę.

Całkowicie przejmując.

Boże, przeciążał moje zmysły, zwłaszcza wzrok. Ruchy jego kutasa, ta klatka piersiowa, te uda, brzuch, blond włosy zwisające do ramion, piekące piwne oczy na mnie, druga ręka wsunięta między moje nogi, pracując, zapierając dech w piersiach, doprowadzając mnie tam.

„Deke” - sapnęłam.

„Zdejmij top” - warknął.

Zdjęłam top, moje włosy rozwiały się. Kiedy mogłam znów spojrzeć na niego, zobaczyłam jego wzrok na moich włosach, zanim wrócił na twarz.

„Jedź tam, Jussy” - zażądał.

Wbiłam paznokcie w jego uda po obu stronach i pojechałam na jego palcach, które pracowały nade mną w ciasnej, przemoczonej, gorącej przestrzeni, bo ściskał moje nogi do siebie, gdy siedział okrakiem na mnie i przeszkadzało mi moje ubranie.

Zaczęło się zbliżać.

„O Boże”.

„Jedź tam” - mruknął.

„O mój Boże” - wydyszałam, moje oczy wędrowały wszędzie po nim, po jego silnej dłoni wokół dużego fiuta, jego klatce piersiowej, jego grubych udach, moje paznokcie zatopiły się głęboko w twardych mięśniach - „O mój Boże. O mój Boże. Deke” - odetchnęłam, wyginając się i dochodząc.

Potem robiłam to mocniej, kiedy usłyszałam jego jęk - „Tak” - i poczułam jego ciepły plusk na brzuchu i piersi, potężne szarpnięcie jego ciała podczas orgazmu, gdzieś w odległych zakamarkach mojego umysłu, pragnąc móc obserwować, gdzieś w ciepłym rejonie mojego serca, wiedząc, że będę miała kolejną szansę.

Skończyłam zaledwie chwilę przed tym, jak on skończył, kładąc czoło na moim, jego dłonie zacisnęły się po obu stronach mojej szyi.

Otworzyłam oczy, by znaleźć jego wciąż zamknięte.

Te rzęsy, Boże, piękna rzecz.

Otworzył oczy.

A potem było więcej.

Nic nie powiedział, a jego oddech wciąż był ciężki.

Nic nie powiedziałam i mój oddech robił to samo. Ale położyłam ręce na jego biodrach, które były odległe, gdyż nadal klęczał nade mną, przesuwając je do pasa, głaszcząc je leniwie opuszkami palców.

Zajęło to trochę czasu, ale w końcu przyszło mi do głowy, że nie dochodzimy już do siebie po naszych orgazmach.

Nie dzieliliśmy też chwili połączenia. Nadal klęczał. Jedynymi częściami Deke’a, które mnie dotykały, były boki kolan, jego ręce na mojej szyi, jego czoło na moim.

Byliśmy blisko.

Jednak wciąż był daleko.

Moje palce zatrzymały się na jego skórze.

Deke wciąż patrzył mi w oczy.

„Deke?”

Użyłam jego imienia jako pytania.

„Właśnie doszedłem na ciebie”.

„Ja… tak” - odpowiedziałam z wahaniem.

Nie podobało mu się to? Było dla niego zbyt dziwne? Nie było to dziwne, ale dla niektórych mogło być.

Wydawało się dość cholernie mu to podobać, kiedy o to poprosiłam.

„Pieprzyłem cię ostro ostatniej nocy, wziąłem to, cholernie oddałaś się cała, doszłaś dla mnie, podczas tego. To ty tego ranka chciałaś mojej spermy na sobie” - przypomniał mi rzeczy, które bardzo dobrze wiedziałam.

„Czy to… czy ty…” - walczyłam z potrzebą odchrząknięcia, by zwalczyć nagły atak niepokoju i dokończyłam - „Czy to cię odstrasza?”

Uniósł głowę odrobinę, ale nie zdjął rąk z mojej szyi.

„Wydaje się, że mnie to odstrasza?” - zapytał.

„Uh… nie” - odpowiedziałem.

Jedna z jego rąk przesunęła się, podobnie jak jego oczy, a kiedy patrzył, poczułam, jak jego kciuk przesuwa się w miejscu, w którym zatopił we mnie zęby ostatniej nocy, tuż przed szczytowaniem.

Jego spojrzenie wróciło do mnie.

„Przyjęłaś mój znak” – szepnął, a wszystkie trzy słowa były nabrzmiałe.

Nabrzmiałe od znaczenia.

Może nawet przepełnione emocjami.

Moje palce zacisnęły się na jego talii.

Wsunął drugą rękę w dół mojej klatki piersiowej, pomiędzy moje piersi, w dół, a moje paznokcie zwinęły się, kiedy wsunął dłoń w swoją spermę, wygładzając ją po mojej skórze.

„Przyjęłaś mój znak” – powtórzył.

Myślałam, że go rozumiem.

Jednak moje „Tak” było niepewne.

Jego ręka wsunęła się i owinęła wokół mojej piersi.

Zagryzłam dolną wargę.

Deke patrzył.

Boże, znów mnie podniecał.

Spojrzał na mnie - „Ciągle tak się rozgrzewasz, Cyganko?”

„Uhm… nie tak, dopóki… cóż… oczywiście… umm…”

Urwałam.

Zrozumiał mnie.

I wiedziałam o tym, bo się uśmiechnął.

Wolno.

Tak kurewsko wolno.

Zarozumiale.

Całkowicie cholernie zarozumiale.

Gorąco.

Niewiarygodne palenie gorąco.

Przejechał mocno kciukiem po moim sutku, co poleciało prosto do mojej łechtaczki, moje paznokcie wbijały się w jego ciało, podczas gdy wymazywał centymetr, który umieścił między naszymi twarzami, szepcząc - „Lubisz mnie”.

To nie było niepewne, kiedy odszepnęłam - „Tak”.

Coś przeszło mu przez oczy. Chciałam to wytropić z różnych powodów, z których żaden nie był najmniej niesamowity, ale w tym momencie zrobiło to nową falę wilgoci między moimi nogami.

„Stworzona dla mnie” - wymamrotał, jakby mnie tam nie było, jakby nie było go aby o oddech ode mnie, dając mi te słowa i wszystko, co wydawały się znaczyć.

Leżałam nieruchomo pod tym wszystkim, czym był Deke i patrzyłam mu w oczy.

„Prysznic” - mruknął nagle - „Prezerwatywy” - kontynuował.

Jego usta dotknęły moich - „Dużo tych skurwysynów”.

Zanim zdążyłem się zgodzić, albo do czego bardziej się skłaniałam, pocałować go, był na nogach z boku łóżka. Potem ciągnął mnie przez łóżko.

I w końcu znalazłam się ponad jego ramieniem, a on szedł w kierunku prysznica.

Okej.

Mieliśmy plan poranny.

Prysznic.

I prezerwatywy.

Dużo.

Miałam wrażenie, że tego dnia nie będę miała żadnych postępów w moim domu.

I nie obchodziło mnie to ni za cholerę.

 


 

2 komentarze:

  1. Dziękuję za rozdział :)
    Cudo rozdział oby teraz Deke nie uciekł z krzykiem :(
    CZekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń