Rozdział
17
Głęboko
Justice
Następnego
ranka zboczyłam z drogi od ubierania się do łóżka. Tak więc miałam na sobie
stanik, majtki i dżinsy, wygładzając kołdrę, kiedy usłyszałam, jak Deke wyszedł
spod prysznica, miejsca, które było tak małe, że nie mogliśmy go dzielić (jedyny
minus przyczepy Deke’a). Zastanawiałam się nawet, jak Deke mógł się tam mieścić
sam.
Niezwykle
nie przyszedł od razu do swojej sypialni, żeby się ubrać, ale ja miałam misję
ścielenia łóżka, więc nie patrzyłam, dokąd poszedł.
Byłam
zajęta strzepywaniem i układaniem poduszek, kiedy do mnie przyszedł.
A
kiedy to zrobił, stanął tuż za mną, przesuwając dłonią po moim brzuchu, przechylając
go w górę i wyprostowując, żebym poczuła jego ciepło i twardość na plecach,
zanim poczułam coś innego.
Coś
zimnego z krawędzią, która drapała skórę pod materiałem stanika między
piersiami.
Spojrzałam
w dół i zobaczyłam klucz, który Deke tam ustawiał.
Wzięłam
wdech i zapomniałam go wypuścić, gdy zaskwierczało to na skórze od tego miejsca,
przez szczyty moich piersi, w górę do ramion, w dół aż do koniuszków palców i
poczułam dreszcze.
Wtedy
poczułam usta Deke’a na mojej szyi.
„Za
każdym razem, gdy zechcesz ustawić Multicooker, Cyganko lub cokolwiek zechcesz.
Moja przestrzeń jest twoja i możesz tu być, kiedy tylko chcesz”.
Ten
klucz był kluczem do jego przyczepy.
Domu,
który założył nad jeziorem, bo jego mama nie mogła.
Boże,
on całkowicie mnie zabijał. Wiedziałam to po kłuciu w oczy.
Zakorzenić się w tobie
To
było to. Wszystko o czym mogłam pomyśleć.
Chciałam
zakorzenić się w Deke’u.
I
nie można było tego wyrazić, nawet umiejętnościami poetki, za jaką się uważałam,
jak cudowne było to, że wydawało się, że Deke chce tego samego.
„Jussy?”
- zawołał, kiedy nic nie powiedziałam.
„Zamierzam
Multicookerować gówno tej zimy”.
Odsunął
się, ale nie daleko, tylko na tyle, by ponownie objąć mnie ramionami, tym razem
z przodu w przód.
A
kiedy spojrzałam na jego twarz, zobaczyłam i poczułam, że cicho chichocze.
Oddech, którym oddycham, dostaję
tylko wtedy, gdy się śmiejesz
„Multicookerować
to czasownik?” - żartował.
„Teraz
jest” - powiedziałam.
„Czy
możesz przebić kurczaka Steph?” - zapytał z więcej niż łagodną ciekawością.
Nie
mogłabym. Znałam jeden przepis na Multicooker.
Plany
na ten dzień: Trolluj Internet, aby znaleźć świetne przepisy na Multicooker.
„Jeszcze
nie, ale będę” - odpowiedziałam.
Uśmiechał
się, ale powiedział - „Mamy problem”.
Problem?
Nie
było problemów.
Zaświtał
kolejny dzień, w którym chciałam Deke’a.
A
Deke chciał mnie.
I
byliśmy razem.
Nie
było miejsca na problemy.
Poczułam
zmarszczkę między oczami - „Jaki problem?”
„Kiedy
jesteś słodka, chcę cię pieprzyć. Ponieważ cały czas jesteś słodka, oznacza to,
że chcę cię pieprzyć cały czas. To jest problem, bo kiedy osadzam się na zimę,
pracuję i to ciężko, bym miał pieniądze, żeby ruszyć w drogę, gdy nadejdzie na to
czas. I nie będę mógł zarobić, jeśli nie będę pracował, a zamiast tego ciągle
cię pieprzył”.
Uznałam
to za dobrą wiadomość, nie stanowiło to żadnego problemu, bo podobało mi się,
że myślał, że jestem słodka i chciałam, żeby chciał mnie pieprzyć cały czas, bo
musiał tylko oddychać, żebym ja chciała go pieprzyć.
Aby
przekazać tę ostatnią część, wsunęłam rękę w jego plecy i przysunęłam się
bliżej - „Myślę, że Max jest typem faceta, który rozumie opóźniony start dla
porannego bzykanka”.
Naprawdę
tak myślałam, chociaż nie miałam pojęcia, czy to prawda. Ale, jeśli moja teoria
była słuszna, że ci górale mieli libido, które pasowało do ich urody, jego było
tak samo niesforne jak Deke. Pomyślałam więc, że nie tylko to zrozumie, ale
będzie to bronił.
Deke
przysunął bliżej swoją twarz i miała ten łagodny wygląd, ten wygląd, który
widziałam wcześniej. Wiedziałam, że zrozumiem to spojrzenie w tym momencie,
kiedy mi je da. Co oznaczało, że było to spojrzenie, które ceniłam z więcej niż
jednego powodu, bo oznaczało to, że rozgryzałam orzechy, którymi był Deke.
To
spojrzenie było spojrzeniem, jakie posyłał mi Deke, kiedy zamierzał zrobić coś,
czego nie chciał zrobić. To była komunikacja, nie zamierzał dać mi tego, czego
chciałam.
„A
ja myślę, że Max bierze mnie za każdym razem, gdy wracam do domu” - powiedział
głosem tak łagodnym jak jego spojrzenie - „Dobrze płaci. Rzuca w moją stronę
tonę pracy. I był spoko we wszystkim, co się wydarzyło, Jussy. Ale
najważniejsze jest to, że pracuję dla niego. Jak jesteś w sytuacji, on to
rozumie. Jak wychodzisz z tej sytuacji, wychodzisz z niej jako moja kobieta,
nie będzie czuł dużo miłości, że posuwam klientkę i nie wykonuję pracy.”
Zacisnęłam
dłoń na jego szyi.
„Chociaż
wolałabym opóźniony start, masz rację” - uśmiechnęłam się do niego - „A, jak ty
wykonujesz pracę, ja zbliżam się do kuchni, w której będę mogła zrobić coś
więcej niż tylko skopać gówno z Multicookera”.
Deke
uśmiechnął się do mnie, jego ramiona zacisnęły się wokół mnie, a ja przyjęłam
jego sygnał.
Uniosłam
się na palcach, gdy opuścił głowę w moją stronę.
I
pocałował mnie, tak łagodnie tak, jakie było jego spojrzenie, ale mokro, tak
gorąco, a ponieważ nie mógł dać mi tego, czego pragnęłam - poranne bzykanko -
dał mi coś innego.
Długi,
miękki, mokry, gorący pocałunek z Deke’iem w samym ręczniku, i mną bez koszulki,
ale z kluczem do jego przyczepy wetkniętym w stanik.
To
nie było tak wspaniałe jak orgazm od Deke’a.
Ale
to wciąż był to pocałunek, którego nigdy nie zapomnę.
*****
Deke
był sam na górze z rozpylaczem farby, dziś bez pomocy.
Ale
wczoraj skończyli cały poziom na dole i jedną stronę na górze. W końcu ustaliłam
czas i nie licząc ustawienia opryskiwacza lub czyszczenia go później,
spryskanie całego pokoju zajęło im całe dziewięć minut.
Dziewięć
minut.
To
było to.
Niesamowite.
Deke
w pracy, wyszłam na swój taras, rozpaliłam palenisko i usadowiłam się z
telefonem.
Był
początek października, zdecydowanie było chłodno, ale w środku było mi ciepło.
Ciepło
w środku z powodu tego, co wydarzyło się ostatniej nocy.
Ponieważ
Deke wiedział, że Ogniwa Siatki
zostało dla niego napisane i to, jak na to zareagował. I dlatego, że Deke
podzielił się ze mną swoimi planami na resztę czasu, kiedy będzie pracował
samotnie w moim domu.
To
znaczy, że po skończeniu natryskiwania farby zamierzał ułożyć podłogę w moim
gabinecie, a następnie zawiesić drzwi, wykończyć gniazdka, wstawić oprawę
oświetleniową, zamontować listwy przypodłogowe - innymi słowy uzupełnić to
pomieszczenie.
„Robi
się zimno, Jussy” - powiedział w swoim pickupie w drodze do mojego domu -
„Zimno w górach może oznaczać wszystko, łącznie ze śniegiem. Potrzebujesz
ciepłego miejsca do przebywania. Zrób to badanie i skontaktuj się ze swoim
projektantem już dziś. Powiedz jej, żeby wysłała gówno, które zamówiłaś do tego
pokoju. Chłopcy będą ze mną w poniedziałek, to praca pójdzie dużo szybciej. Ale
wciąż masz kilka tygodni, zanim większość przestrzeni będzie zdatna do
zamieszkania. Jak będziesz miała inny pokój, w którym będziesz mogła być w
środku, wybrać zmianę scenerii, zamknąć drzwi, wszystko będzie w porządku”.
To
był Deke. Nawet w sposób, którego nie brałam pod uwagę, opiekował się mną.
Więc
usadowiłam się obok mojego paleniska, które dał mi Deke, postawiłam stopy na
krawędzi, żeby dół wypalił podeszwy moich kowbojskich butów, i napisałam do
mojej projektantki, że może wysłać materiały do obejrzenia, kiedy tylko będzie
gotowa.
Potem
zrobiłam to, co miałam zamiar zrobić od kilku dni.
Zadzwoniłam
do Joss.
Co
było zaskakujące, ponieważ moja mama była zawsze zajęta, odebrała po pierwszym
dzwonku.
I
odebrała z: - „No wreszcie. Jestem na sesji zdjęciowej z Kenzie Elise, kobietą,
która zdecydowała się objąć nieistniejącą rockową laskę w nadziei na ponowne
wymyślenie siebie… ponownie. Kobieta, która działa też na mój ostatni nerw. A
jej menedżer przyprawia mnie o dreszcze. Więc nie mogę się doczekać
dzisiejszego dnia, ale nie mogę się doczekać, kiedy powiem jej, że musi
poczekać, aż odbiorę ważny telefon od mojej córki, bo najwyższy czas podzielić
się ze mną wszystkimi talentami Ogniw
Łańcucha”.
Słysząc
jej słowa, wiedziałam, że nie powinnam była czekać tak długo, aby zadzwonić do
Joss. Jak każda mama lub najlepsza przyjaciółka (a była obydwoma), soczyste
wieści, takie jak moje łączenie się z Deke’iem, nie były czymś, co byłaby skłonna
przepuścić.
A
tak przy okazji, Kenzie Elise była aktorką. Podobno trudna do pracy na
wszystkich poziomach. Nie była zwykłą klientką Joss.
Robiła
głównie muzyków, nie aktorów. Ale jeśli ktoś miał jej zapłacić, Joss nie
odrzucała nikogo.
Moglibyśmy
po prostu powiedzieć, że nie bez powodu zarabiała na życie na zakupach.
„Wiesz,
że nie będę omawiała tego szczegółowo” - podzieliłam się.
„A
może wdasz się w szczegóły o tym, jak w jednej sekundzie gość cię nie znał, a w
następnej jest tak blisko ciebie, że słyszę jego głos, kiedy rozmawiasz ze mną
przez telefon, jakby to on rozmawiał przez telefon?” - Joss tylko częściowo
sugerowała, bo głównie domagała się, abym weszła w szczegóły.
„To
długa historia” - powiedziałam jej.
„Im
dłużej będę mogła kazać Kenzie czekać, tym będę szczęśliwsza. Więc gadaj” -
powiedziała mi.
Spojrzałam
znad ognia, odwracając głowę, by spojrzeć na drzewa.
Miałam
tam być do kwietnia. Jeśli Deke i ja bylibyśmy tak silni (i silniejsi), gdy
pogoda by się zmieniła, siedziałabym na jego motocyklu.
To
sprawiło, że przeszedł mnie szczęśliwy dreszcz i pomyślałam, że mam dużo
miejsca u mnie, aby zaparkować jego Airstream.
Z
drugiej strony, gdybyśmy zaparkowali tutaj jego przyczepę, nie mielibyśmy
jeziora.
Musiałam
poświęcić Deke’owi czas nad jeziorem.
„Justice!”
- warknęła Joss, zwracając moją uwagę z powrotem na nią.
„Lubi
mnie” – powiedziałam miękko, nie mogąc powstrzymać wykrzywienia ust, kiedy to
mówiłam.
„Dajesz
się lubić” - odparła Joss - „Z drugiej strony, prawdopodobnie dałaś się polubić
w pierwszej sekundzie, w której cię rzucił i cię nie pamiętał”.
„Cóż,
hm… nadszedł moment, w którym mnie przypomniał” - podzieliłam się - „Ten moment
był przed moim dramatem z psycholem Anci”.
„Niech
zgadnę, to było mniej więcej wtedy, gdy trafiłaś do mediów społecznościowych,
kopiąc gówno z Ronstadt”.
Zamrugałam
na mój widok, zanim ponownie odwróciłam głowę, by skupiać się nie do końca na
kolanach.
„Co?”
- zapytałam.
Joss
nic nie mówił przez kilka uderzeń, zanim rzeczywiście usłyszałam jej westchnienie
przez telefon.
Mimo
że to słyszałam, nadal nic nie powiedziała.
Więc
powtórzyłam moje - „Co?”
„Kochanie,
jesteś pewna, że ten facet cię nie pamiętał?”
Wyprostowałem
się na krześle na to, co sugerowała, i ponownie zapytałam - „Co?”
„Wiesz”
- powiedziała łagodnie i ostrożnie - „…są tacy, którzy potrafią grać w długą
grę”.
W
tym momencie, lekko poruszona, przypominając sobie, że Joss jeszcze nie spotkała
Deke, więc nie wiedziała, o czym do diabła mówi, zdjęłam stopy z boku paleniska
i położyłam je na terasie.
Pochyliłam
się do przodu i oparłam łokieć na nodze, gdy syknęłam - „Deke nie jest taki”.
„Słyszałam,
że jesteś wkurzona, Jussy, ale jestem twoją matką. Martwię się. Nie spotkałam
tego faceta. A ty brzmisz…” - przerwała, zanim kontynuowała - „Nie wiem, jak
brzmisz, bo nigdy wcześniej nie słyszałam, byś brzmiała w ten sposób”.
To
dlatego, że nigdy wcześniej nie zakochałam się w mężczyźnie z gór.
Albo
jakimkolwiek mężczyźnie, z gór czy nie.
Nie
powiedziałam jej tego.
„Myślisz,
że nie umiem rozpoznać oszusta?” - zapytałam.
„Myślisz,
że to Ogniwa Siatki” - odpowiedziała.
„Jak
wiesz, on jest Ogniwa Siatki” - odpowiedziałam.
„I
myślę, że jeśli wie, że jest Ogniwa
Siatki…”
Pozwoliła
temu kłamać.
Ja
nie.
„Joss,
on jest…” - Pokręciłam głową i oparłam się, ponownie podnosząc stopy na skraj paleniska,
zmuszając się do zachowania spokoju - „Gdybyś go spotkała, nie powiedziałbyś
tego rodzaju rzeczy. On nie jest takim facetem”.
„Jest
wielu takich facetów, dziewczynko” - przypomniała mi ostrożnie - „I wszyscy są
naprawdę dobrzy w sprawianiu, że myślisz, że nie są takim facetem”.
„Tak,
a Deke do nich nie należy” - powiedziałam jej stanowczo.
„Co
on robi?” - zapytała - „Kim jest? Ponieważ wiem, co ty robisz. Wiem, kim ty jesteś.
Wiem co masz. A jakiś koleś pracujący na budowie, który to wie, też może…”
Przerwałam
jej, informując ją - „Kiedy Mr T przedstawił się Deke’owi, zrobił to jako
Bill”.
„Jasna
cholera” - wydyszała Joss.
Tak,
wiedziała, jakie to było duże.
„Mhm”
- wymamrotałam - „A kiedy Deke podjechał pod mój dom rano, kiedy zostałam
zaatakowana, zobaczył samochody policyjne i pojechał z powrotem do miasta,
prosto na posterunek policji. I nie wiem, czy powiedzieli mu, że mnie nie może
zobaczyć, czy co. Wiem tylko, że rozmawiałam z detektywem, a potem usłyszałam
krzyki Deke’a. Krzyczał do mnie. Stracił rozum ze zmartwienia, Joss. Tak, jak ty
byś straciła. Tak, jak zrobiłby to tata. Tak jak Lace. Nie rozpoznałam tego,
kiedy wybiegłam do niego, bo straciłam rozum o czymś innym. Ale spojrzałam
wstecz i stracił rozum ze zmartwienia.
O mnie”.
„Cóż,
to jest…”
„Piękne”
- wyszeptałam, ale mówiłam głośniej, gdy kontynuowałam - „Romantyczne.
Zdumiewające. I od tego momentu ledwo mnie opuścił. Nawet nie lubił mnie poza
zasięgiem wzroku”.
Znowu
była ostrożna, kiedy zaczęła - „Justice, to może…”
Przerwałam
jej.
„Wiem,
że wszystko, co mogłabym ci o nim powiedzieć, wspierałoby to, co myślisz.
Mieszka w przyczepie. Miał bardzo trudne
życie. Pracuje na budowie i ma spore umiejętności, myślę, że dobrze mu płacą,
ale go to nie kręci. I o ile wiem, ma tę przyczepę, swój pickup, harleya i
trochę ubrań, niewiele ostatnich i niewiele więcej”.
Zaczerpnęłam
oddech i trzymałam się jej.
„Ale
to nie oznacza nic, Joss. Ponieważ wiem, że jest prostym człowiekiem. Nie
potrzebuje wiele, a życie nauczyło go, że nie chce niczego, bo tego nie
dostanie. Nie bierze. Nie namawia mnie do wykorzystania mnie. Nie pamiętał
mnie. Nie wiedział, że jestem Justice Lonesome. Na początku wiedział tylko, że
jestem bogatą laską zakładającą dom w górach i nie chciał mieć ze mną nic
wspólnego. Ale biorąc pod uwagę, że daję
się lubić, lubiłam go, a on lubił mnie, walczył z oddaniem tego. Kiedy mnie dusili,
przegrał tę walkę. A teraz… teraz… cóż, teraz wie, że jest Ogniwa Siatki, bo teraz jest mój”.
Był
mój.
Odwróciłam
głowę w stronę domu, nawet jeśli go nie widziałam.
Boże,
powiedziałam to, a nie powiedziałam, żeby to było prawdą.
Powiedziałam,
bo to już było.
„Więc
to, co słyszę w twoim głosie, to to, że myślisz, że to on” - zauważyła Joss.
„Tak”
- stwierdziłam, zwracając uwagę na ogień - „To właśnie słyszysz”.
„Dziewczyno,
musisz wiedzieć, kiedy ten czas nadejdzie, będę się martwić. Powiedziałam
Rodowi, że między wami jest postęp, a teraz się martwi. Możesz się w kogoś zaplątać
i nie widzieć”.
„Kiedy
po raz pierwszy powiedziałam ci, że ponownie nawiązałam kontakt z człowiekiem
stojącym za Ogniwa Siatki, byłaś
podekscytowana” – przypomniałam jej.
„Wtedy
pomyślałam, że możesz po prostu sobie trochę tego zafundować i zanim usłyszałam
to, co słyszę w twoim głosie. Może nie masz sławy swojego ojca, ale zawsze byłaś
Lonesome”.
„Na
początku nie powiedziałam mu jak się nazywam” - podzieliłam się - „Nie nazwisko,
nawet nie imię, bo przedstawiłam się dawniej. Martwiłam się, że mnie zapamiętał
i byłoby to niezręczne, nie wspominając już o totalnym zażenowaniu, że mnie nie
pamiętał”.
„Wciąż
mógł cię znać” - odpowiedziała cicho.
„On
mnie nie znał”.
„Justice…”
„Zakochałam
się w nim, Joss” - powiedziałem jej bez ogródek i słuchałam kompletnej ciszy na
linii.
Więc
szłam dalej.
„Urodziłam
się w tym życiu” - powiedziałam jej coś, o czym dobrze wiedziała - „Nauczyłam
się lekcji Luny z tatą i obie zrobiłyśmy to w trudny sposób. Deke…” - spojrzałam
poza taras na drzewa, wiedząc, że za nim leży miasto Carnal i potrząsnęłam
głową - „Nie, nie tylko Deke, ci ludzie są prawdziwi, Joss. Znają tatę.
Niektórzy nawet mnie znali. I wciągnęli mnie. Uczynili mnie jedną ze swoich.
Zajmowali się mną, gdy gówno było ekstremalne. Po raz pierwszy w życiu wszyscy,
których spotykam, wszyscy wokół mnie nie są tacy przez Lonesome. Jestem
bezpieczna. Jestem z nimi bezpieczna. A przede wszystkim jestem bezpieczna z
Deke’iem”.
Nie
odpowiedziała od razu.
Wtedy
to zrobiła.
„Mr
T przedstawił się jako Bill?”
Odetchnęłam
uspokajająco, mając nadzieję, że się tam dostanę i poinformowałam ją - „Zanim
odszedł, Mr T powiedział, że cieszył się, że znalazłam bezpieczne miejsce do
lądowania, kiedy wyrwano spode mnie fundamenty taty. Mówił o tych ludziach,
którzy się o mnie troszczą. Nie śpiących całą noc, żeby stać nade mną na
straży. Biorących się do pracy nad swoim domem, żebym miała wkrótce dom.
Pojawiających się u mnie, aby dotrzymać mi towarzystwa. Ale przede wszystkim
mówił o Deke’u”.
„Chciałabym
go poznać” - powiedziała.
„A
ja chcę, żebyś go poznała” - odpowiedziałam - „Chociaż to się nie stanie szybko,
Joss, bo ja i Deke dopiero zaczynamy, poznajemy się nawzajem, robimy to bez
psychopaty Anci rzucającego się na to i potrzebujemy na to czasu”.
„Jussy,
musisz wiedzieć, że twoja mama i ojczym nie będą dobrzy w trzymaniu się na
odległość, podczas gdy ty zagłębisz się w faceta, którego nigdy nie spotkaliśmy”.
Okej,
cholera.
To
było złe. Albo nowy rodzaj zła, może gorszy niż Joss myśląca, że Deke jest tym,
za kogo go uważała. To było złe, bo Joss był moją mamą i najlepszą przyjaciółką.
To było podwójne uderzenie w biznesie „oglądaj faceta”.
Nie
ma mowy, żeby łatwo było ją odłożyć.
A
kiedy podzieliłabym się z nią, jak się sprawy mają z Deke’iem, Lacey byłaby
taka sama.
Więc
musiałam zdusić to w zarodku.
Od
razu.
„A
Joss, musisz wiedzieć, mam trzydzieści cztery lata, a nie osiemnaście. Wiem, co
robię, a jeśli chodzi o Deke’a, wiem, co
robię.”
Ostrożność
całkowicie opuściła ton Joss - „Justice, poważnie. Właśnie mi powiedziałaś, że
zakochałaś się w jakimś facecie, którego nigdy nawet nie widziałam na oczy”.
„Joss,
jeśli to zadziała, to nie ty będziesz co noc zasypiać u jego boku. Nadejdzie
odpowiedni czas, byś mogła go obejrzeć”.
„Sądząc
po tonie twojego głosu, czas jest właśnie w tej chwili” – oświadczyła.
„Nadejdzie
właściwy czas, kiedy ja powiem, że jest właściwy” - odparłam.
„Dziewczyno,
nie osiągnęłaś nawet wieku, w którym mogłabyś głosować, nawet blisko tego, jak
oświadczyłaś, że każdy facet, z którym będę się spotykała, musi mieć twoją
pieczęć aprobaty”.
To
była prawda.
Gówno.
„Jesteś
moją mamą” - odpowiedziałam.
Słabe.
Złapała
to i pobiegła z tym.
„A
ty jesteś moją córką” - warknęła.
„Będąc
nią, nauczyłam się lekcji z koszmaru Luny” - stwierdziłam.
„Tak,
ja również nauczyłam się z tego”.
Jej
punkt widzenia był dobrze sformułowany.
Gówno.
„Joss,
proszę cię, daj nam trochę czasu. Może przyjdziesz na Boże Narodzenie” -
zasugerowałam.
„Jesteś
naćpana?” - zapytała podniesionym głosem.
Może
byłam. Naćpana Deke’iem. Nie wiedziałam, czy Joss będzie czekała trzy miesiące
na spotkanie z Deke’iem.
„Święto
Dziękczynienia” - zaoferowałam.
„Jus,
przestań”.
Przestałam.
„Marco
zmierza w moją stronę i nie wygląda na szczęśliwego. Ponieważ ma zbirów, którzy
są mniej ochroniarzami Kenzie Elise, a bardziej zwykłymi zbirami, a oni za nim idą,
myślę, że nadszedł czas, aby skrócić tę rozmowę”.
Za
późno na to.
I
dostałam innego rodzaju dreszczy na myśl o Marco, menadżerze Kenzie Elise.
Nigdy go nie spotkałam, ale Joss miała o nim wiele do powiedzenia i większość z
tego była upiorna, ale część z nich była po prostu przerażająca.
„Dobrze,
pozwolę ci odejść” - powiedziałam.
„Porozmawiam
z Rodem. Zobaczymy, kiedy złożymy ci wizytę”.
W
tym momencie westchnęłam i poprosiłam - „Czy możesz dać nam przynajmniej kilka
tygodni? Deke’owi i mi, a do tego czasu mój dom może być przygotowany na przyjęcie
gości”.
„Zobaczymy”.
Joss
była najfajniejszą mamą na świecie.
Ale
nadal, jak każdej mamy, jej „zobaczymy” całkowicie oznaczało „nie”.
Usłyszałam,
jak otwierają się drzwi na taras i odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak Deke
wychodzi z mężczyzną, którego jeszcze nie spotkałam. Ale był wyraźnie znany Deke’owi,
co oznaczało, że był miejscowym, co oznaczało, że jego wysoka, ciemna uroda
była poza wykresami. I był tym wszystkim, szczególnie wysoki. Był prawie tak
wysoki jak Deke, choć nie tak muskularny.
„Ja
też muszę iść, Joss, mam towarzystwo. Porozmawiamy później”.
„Dobra,
kochanie, później. Twoja mama cię kocha”.
„Też
cię kocham. Pa”.
„Pa”
- powtórzyła za mną i rozłączyła się.
Powiedziałam
to wszystko, wpatrując się w Deke’a i ten nowy wysoki napój gorąca,
jednocześnie wstając na nogi.
„Kotku,
tu Jacob Decker” - powiedział Deke, podchodząc do mnie i obejmując mnie
ramieniem, a potem odwracając się do mężczyzny, który był moim prywatnym
detektywem.
„Deck,
to Justice” - Deke dokończył przedstawienie.
Wsadziłam
telefon do tylnej kieszeni dżinsów, wyciągnęłam rękę, przyjrzałam mu się, starając
się najlepiej, jak potrafiłam nie wyglądać, jakbym próbowała sobie wyobrazić go
sobie nagiego (nie trzeba było wiele do wyobrażania, byłby wspaniały nagi) i
mruknęłam pod nosem - „Całkowicie butelkuję tutaj wodę”.
„Przepraszam?”
- spytał Jacob Decker, biorąc mnie za rękę.
Posłałam
mu uśmiech - „Nic. Po prostu fajnie cię poznać” - powiedziałam - „I fajnie mieć
możliwość podziękowania za wszystko, co zrobiłeś”.
Skinął
głową, mocno ściskając moją dłoń, zanim ją puścił.
„Tobie
też fajnie poznać, Justice” - odpowiedział.
„Jus,
proszę” - zaprosiłam z uśmiechem - „Nie krępuj się. Wszyscy moi przyjaciele
nazywają mnie Jus lub Jussy”.
„Dzięki,
Jus” - mruknął, patrząc między mną a Deke’iem, jakby coś było zabawne.
Deke
pozwolił mu na chwilę rozrywki, ale to była tylko chwila.
Kiedy
skończył na to pozwalać, podpowiedział - „Przyszedłeś z czymś do powiedzenia, stary”.
„Racja”
- powiedział Deck, wciąż mamrocząc. Spojrzał na mnie - „Masz minutę?”
„Mam
ich dużo” - powiedziałam z kolejnym uśmiechem.
„Ja
nie mam” - wtrącił Deke - „Nie chcę być kutasem, ale mam pokoje do pomalowania,
więc zacznijmy to”.
Spojrzałam
na Deke’a i zapytałam niecierpliwie - „Czy mogę przynajmniej zaoferować temu
mężczyźnie krzesło?”
Deke
spojrzał na mnie i uśmiechnął się - „Możesz robić wszystko, co chcesz, pod
warunkiem, że szybko wrócę do malowania”.
Walczyłam
z przewróceniem oczami, przegrałam, a potem wyciągnęłam rękę, żeby wskazać
meble na tarasie - „Rozgość się. Nie mam zaparzonej kawy, ale mogę zaoferować
ci wodę, colę lub Fresca”.
„Nie,
Jus, dzięki” - powiedział Decker, przenosząc się do sofy, która znajdowała się po
przeciwnej stronie paleniska niż sofa, w której siedziałam.
Usiadł.
Deke
ustawił nas i również usiadł, ciągnąc mnie w dół tak blisko siebie, że gdyby to
było możliwe, moje biodro i udo połączyłyby się z jego.
Ale
po rozmowie z Joss i przezwyciężeniu uderzenia innego gorącego faceta z gór,
dotarło do mnie, że Jacob Decker był tam i to mogła nie być dobra rzecz.
Zapytałam
więc cicho - „Czy powinnam się przygotować?”
Natychmiast
pokręcił głową - „Nie, Jus. To wszystko…” - zawahał się, co odebrało trochę
sensu jego zakończeniu - „Dobrze”.
Nic
nie powiedziałam, tylko trzymałam jego wzrok.
Uznał
to za wskazówkę, aby kontynuować, na co, szczęście, zrobił.
„Okej,
wczoraj dużo gówna poszło z tym, co wydarzyło się w mieszkaniu twojej przyjaciółki”.
Skinęłam
głową.
Decker
kontynuował - „To dlatego, że skontaktowali się z Antonem Rojas’em w Kostaryce.
Wyraził podenerwowanie i zaniepokojenie tym, co wydarzyło się w mieszkaniu jego
dziewczyny Bianki i powiedział, że on i twoja przyjaciółka skrócą wakacje, aby
w jakikolwiek sposób mogliby pomóc policji. Wracają jutro”.
Więc
to było oficjalne.
Bianca
i Tony byli razem.
I
wracali do domu.
Do
śledztwa w sprawie morderstwa.
„O,
rany” - szepnęłam.
Decker
pokręcił głową - „Nie ma się czym martwić, Jus, biorąc pod uwagę, że policja
zna zasady działania Rojas’a i wiedziała, że to nie to, więc zaczęli rozszerzać
swoje poszukiwania. Obejmowało to uzyskanie nakazu przeszukania kilku
nieruchomości znanego wroga Rojas’a. Dostali dużo dowodów i nie było cicho. Te
poszukiwania przyniosły owoce. Znaleźli broń, która pasuje do balistyki
pocisków wyciągniętych z Caswell’a”.
„Jasna
cholera” - wymamrotałam, gdy ciało Deke’a stwardniało się obok mnie.
„Ten
wróg Rojas’a był też znany, jako głupi?” - zapytał Deke.
Decker
spojrzał na niego.
„Nie
mam pojęcia” - odpowiedział - „Wiem tylko, że ten facet też miał kłopoty z Caswell’em.
Więc to mogą być dwie pieczenie przy jednym ogniu, po prostu nie wiemy, kto rozpalił
ogień. Albo ten facet rozkazał likwidację Caswell’a, żeby wystawić Rojas’a lub
zadrzeć z jego kobietą, żeby dostać się do Rojas’a, albo Rojas zrobił likwidację
i wystawia tego faceta. To nie ma znaczenia. Rojas i Constantine mają solidne
alibi. Pokojówka Rojas’a powiedziała, że byli u niego w czasie morderstwa,
najlepiej jak wie. Mówi, że oglądali telewizję, kiedy ona położyła się do łóżka
około jedenastej trzydzieści. Oś czasu się zgadza, było dużo czasu, żeby poszli
do niego po tym, jak Rojas’a widziano wchodzącego do mieszkania Bianki”.
Decker
zatrzymał się, jakby czekał, aż to dotrze do nas, zanim kontynuował.
„Ta
podróż od Bianki do Rojas’a zajmuje godzinę. Pokojówka mieszka z nim, a jej
pokoje są przy garażu. Mówi, że jeśli któreś z nich by wyjechało, usłyszałaby.
Nic nie słyszała i chociaż mieli czas, aby wrócić tam, w czasie, który według koronera
to czas śmierci, mieliby mało czasu. Ten facet, który jest w areszcie, nie ma alibi,
a ma motyw, a także okazję, jest powód, dla którego zabiłby tam, gdzie to się
stało, a policja znalazła w jego posiadaniu narzędzia zbrodni. Został
oskarżony, a sprawa jest mocna. Jego adwokat już rozmawia o zarzutach”.
„Więc
skończone” - powiedziałam.
Uwaga
Deckera zwróciła się na mnie i skinął głową - „Tak, skończone. Rozmawiałem z
Chace’m, próbka DNA, którą dałaś, da wyniki jutro. LA już wysłało swoje do
lokalnego laboratorium. Zrobią porównanie, a Chace i ja domyślamy się, że
narysujemy pod tym linię”.
Chciałam
czuć ulgę i ulżyło mi.
Poniekąd.
Częścią,
która sprawiła, że było to poniekąd, było to, że było to zbyt schludne.
Kto
kogoś zamordował i trzymał broń na swojej posesji?
Z
drugiej strony, co ja wiedziałam? Nie byłam w tym życiu. Pistolety były drogie
(jak mniemałam). Prawdopodobnie nie nikt wyrzucałby go na oślep.
Z
drugiej strony popełniłeś morderstwo jednym, to byłby czas na rozładowanie i
zrobienie tego w pośpiechu.
Deke
ścisnął moje ramię, więc odchyliłam głowę do tyłu, żeby na niego spojrzeć,
widząc jego oczy na mnie.
„Wszystko
w porządku, Cyganko?” - zapytał cicho.
„Jest
zbyt schludne” - wyszeptałam swoją odpowiedź, nie zamierzając wykluczyć
Deckera, po prostu czując się przerażona powiedzeniem tego na głos.
„Tak”
- zgodził się Deke - „A jednocześnie jest tym, co sama powiedziałaś. Skończone.
Tylko to się dla ciebie liczy. Reszta to nie twoje gówno”.
Wpatrywałam
się w jego oczy, myśląc, że odkąd zostałyśmy przyjaciółkami, gówno Bianki było
moim gównem. Na tym polegało bycie przyjaciółką.
Ale
jednocześnie Deke miał rację. Kiedy gówno przyjaciela prawie doprowadziło cię
do uduszenia na śmierć, a ktoś umarł, może to być granica rysowana na piasku
przyjaźni, której nie przekraczałaś, bez względu na to, jak bardzo kogoś kochałaś.
„Reszta
to nie twoje gówno, Jussy” - powtórzył Deke, ponownie ściskając ramię, bez
wątpienia widząc moje myśli na mojej twarzy, zginając szyję tak, że jego twarz
była bliżej mojej - „To już koniec. Weź to i idź dalej”.
Kiwnęłam
głową, jakby to mogło ustawić ten pomysł w mojej głowie.
Powtórzyłam
też za nim z tym samym pomysłem.
„Weź
to i idź dalej”.
W
tym momencie Deke spojrzał mi w oczy.
Nie
trwało to długo, zanim ogłosił - „Jak twoja dziewczyna wróci, wyciągnie rękę, ja
rozumiem, że przez jakiś czas martwiłaś się o nią. Ale muszę powiedzieć, kotku,
wprost, że musisz jej powiedzieć, żeby trzymała się z daleka. Zrobiła jej gówno
i cokolwiek się potem wydarzyło, to dla ciebie to był koniec. Ale jej gówno to
było poważne gówno i uczyniła to twoim. Więc nie będę naprawdę podatny na jej
pokazywanie się tutaj i oglądanie mnie, bo już wiem, że zajmie mi trochę czasu,
zanim na nią spojrzę i polubię to, co widzę”.
W
tym momencie przygryzłam wargę, nie tylko z powodu tego, co powiedział, ale
także z powodu mojej wcześniejszej rozmowy z Joss.
Deke
patrzył, jak przygryzam wargę i przez nią mruknął - „Kurwa”.
„Deke
ma pokoje do pomalowania” - oświadczył Decker i oboje spojrzeliśmy na niego,
aby zobaczyć, jak wstaje. Zrobiliśmy to samo, posyłając mu przepraszający
uśmiech, że wyłączyliśmy go z rozmowy, gdy skończył - „A ja muszę wracać do
mojej żony” - Obszedł wokół palenisko, podnosząc rękę, kiedy się zbliżał - „Miło
cię było poznać, Justice”.
Wzięłam
jego rękę, uścisnęłam i odpowiedziałam - „Ciebie też. I wiesz, za twoje
wysiłki…”
„Thurston
to pokrył” - odparł Decker.
Mr
T zawsze to robił.
„Świetnie.
Dobrze wiedzieć” - powiedziałam - „Dzięki jeszcze raz. To… cóż, sama
świadomość, jakkolwiek szalona to jest, że Bianca ma się dobrze, to wiele
znaczy”.
Rzucił
mi uważne spojrzenie, ale po prostu powiedział - „Tak”.
„Odprowadzę
cię” - zaproponowałem, a Decker pokręcił głową.
„Znajdę
swoją drogę. Trzymajcie się” - spojrzał na Deke’a i z powrotem na mnie - „A
może spotkamy się w Psie, wychylimy kilka, nie mówiąc o zabójcach, dilerach
narkotyków lub członkach kartelu”.
Członkowie
kartelu?
Czy
to oznaczało, że Tony należał do kartelu narkotykowego?
Cholera
jasna!
„Ustaw
to, bracie. I dzięki za przybycie” - wtrącił Deke - „Powiedz Emme, że, jak się
nudzi, może przyjść i pomóc mi ułożyć podłogę dla Jussy”.
Decker
rzucił Deke’owi zirytowane spojrzenie, które, nawiasem mówiąc, uczyniło go nie
mniej gorącym (w rzeczywistości sprawiło, że był gorętszy). - „To się nie
stanie, stary”.
„Ona
czołga się po ścianach w ciąży, a ty siedzisz na niej i nie pozwalasz jej robić
gówna?” - zapytał Deke.
„Ona
nie musi nic robić, poza dbaniem o siebie i dawaniem mi zdrowego chłopca” -
odpowiedział Decker.
„To
prawda” - mruknął Deke, jego usta wykrzywiły się.
Słuchałam
tej wymiany, chcąc poznać Emme.
„Racja,
muszę tam być” - stwierdził Decker i spojrzał na mnie, a irytacja odpłynęła z
jego oczu - „Ponownie, miło było cię poznać”.
„Ciebie
też” - odpowiedziałam - „Trzymaj się”.
Skinął
głową, posłał mi mały uśmiech, Deke uniósł podbródek, po czym odwrócił się na
obcasie buta z munduru góralskiego i przeszedł przez drzwi do domu.
Obserwowałam
go przez okna, gdy szedł do drzwi wejściowych w milisekundę, którą Deke dał mi
na obejrzenie tego, zanim się przesunął, tak że jego wielkie cielsko
zablokowało mnie, kładąc go w mojej przestrzeni.
Spojrzałam
na niego.
Gdy
tylko dostał moje oczy, zapytał - „Rozmawiałeś przez telefon z mamą, kiedy tu wyszliśmy?”
Deke
nie przeoczył wiele.
„Tak”.
„Niech
zgadnę, opowiedziałaś jej o nas” - stwierdził.
„Uch…
tak” - odpowiedziałam.
„A
to spojrzenie, które miałaś wcześniej, dotyczyło twojej mamy, która ma tutaj
przyjechać, aby przekazać ci swoją opinię, zanim zagłębisz się we mnie”.
Zamrugałam.
„Um…
jak to zgadłeś?” - zapytałam.
„Bo
powiedziałeś mi, że to gówno tak szło z twoimi dziewczynami i mówisz o swojej
mamie, jakby była jedną z twoich dziewczyn i wiedziała o nas, więc pomyślałem,
że jedna, druga lub obie będą mnie oglądać”.
Nie.
Deke
nie przeoczył wiele.
„Myślę,
że ją opóźniłam” - zapewniłam go.
„Na
jak długo?” - zapytał.
„Może
dwadzieścia cztery godziny” - powiedziałam z wahaniem, tylko na wpół żartując.
Wzniósł
oczy ku niebu i tam je zatrzymał.
Przysunęłam
się bliżej, wskazując - „Deke, jesteśmy tam, gdzie jesteśmy, w końcu spotkasz
ich obie”.
Opuścił
wzrok z powrotem na mnie.
„Dla
porządku” - zaczął - „Na wypadek, gdybyś to przegapiła, co, jak sądzę wiesz, po
tym, jak to wyłożyłaś, już jesteś we mnie głęboko. Gówno mnie obchodzi, że mnie
oglądają, dopóki wiem, że ty wiesz, gdzie jesteśmy”.
Nagle
miałam problemy z oddychaniem, głównie dlatego, że chciałam się śmiać, płakać,
krzyczeć i może wykonać dziewczęcy szczęśliwy skok w tym samym czasie, a
wysiłek nie robienia jednego (lub wszystkich) mnie zmęczył.
Więc
zabrzmiało to bez tchu, kiedy powiedziałam - „Wiem, gdzie jesteśmy”.
Chociaż
moja bardziej prawdziwa odpowiedź brzmiała, Właśnie
tam miałam nadzieję z całą moją duszą poety, że jesteśmy.
Deke
spojrzał mi w oczy. Minęła chwila, zanim jego się rozgrzały.
Ale
kiedy to zrobili, wymamrotał - „Dobrze” - pochylił się i dotknął ustami moich,
ale nie odsunął się zbyt daleko, kiedy skończył to robić. Wiedziałam dlaczego,
kiedy zapytał - „Wszystko w porządku ze wszystkim, co powiedział Deck?”
„Czy
mam wybór, żeby nie było?” - zapytałam z powrotem.
„Możesz
być ze mną tak, jak potrzebujesz” - odpowiedział.
Na
jego słowa wtopiłam się w Deke’a.
„I
z tego powodu, kochanie, nie przeszkadza mi to, co powiedział Deck”.
Jego
ramiona ścisnęły mnie.
Mówiłam
dalej - „Ale dla ścisłości, gdybym miała okazję przyjrzeć się facetowi Anci i
wiedziałaby, że jest członkiem kartelu narkotykowego, moja opinia byłaby
negatywna, aż do podjęcia działań, takich jak porwanie i pranie mózgu na
wypadek, gdyby nie miała ochoty słuchać. I mówię, że nawet lubię Tony’ego”.
„Dobrze
wiedzieć, że nie przeszkadza ci posiadanie w rodzinie przestępcy” - zauważył.
Dobrze
było wiedzieć, że Deke rozumiał, że przyjaciele są rodziną.
Podzieliłam
się z nim tą myślą z szerokim uśmiechem.
Deke
cieszył się moim uśmiechem przez kolejną milisekundę, zanim scałował go z mojej
twarzy.
Poszedł
do pracy.
Ja
wróciłam do telefonu, zostawiając wiadomość dla Lacey, myśląc przy okazji, że
cieszę się, że jest na swojej trasie. Nie mogła nic rzucić, żeby przyjechać i
obejrzeć Deke’a.
Z
drugiej strony nie chciałam, żeby przyjechały nie dlatego, bo myślałam, że
zobaczą coś, czego ja nie widziałam.
Po
prostu chciałam czasu, tylko dla Deke’a i mnie.
Podejrzewałam,
że by go nie miała.
Tak
więc skoro mieliśmy czas, chciałam go jak najlepiej wykorzystać.
Całkowicie.
*****
„Czy
mogę zapytać…?” - zaczęłam, kończąc, bo z tym, o co chciałam zapytać, w
pierwszej kolejności nie powinnam była zaczynać.
Było
późno, po kolacji z resztek kurczaka Steph (równie dobrych, a może nawet lepszych).
Po wylegiwaniu się przed telewizorem. Po świetnym seksie. Deke i ja byliśmy w
jego łóżku w ciemności, ja leżałam na jego klatce piersiowej, ręka Deke’a
bawiła się w moich włosach.
To
było łagodne.
To
było dobre.
Powinnam
tak to zostawić.
„Czy
możesz zapytać o… - zapytał Deke, kiedy nie kontynuowałam.
Odwróciłam
głowę, przykładając policzek do jego klatki piersiowej, mrucząc - „Nic”.
„Mała,
możesz pytać” - powiedział cicho - „Możesz zapytać o wszystko”.
Tak.
Tak bardzo zakochałam się w Deke’u.
„Jesteśmy
w dobrym miejscu” – zauważyłam.
„To,
o co zapytasz, wyciągnie nas z tego?”
Uniosłam
głowę, ale tylko po to, by położyć brodę na dłoni na jego klatce piersiowej.
Kiedy to zrobiłam, zobaczyłam, że opiera głowę i ramiona na ścianie za łóżkiem,
więc w cieniu poczułam na sobie jego wzrok.
„Tak”
- odpowiedziałem - „Może” - kontynuowałam - „Albo powinnam powiedzieć, że
prawdopodobnie”.
„Zapytaj,
Jussy”.
„Miejmy
po prostu dobrą noc. Zapytam później”.
„Chcesz
coś o mnie wiedzieć, zapytaj” - naciskał.
„Ale
jesteśmy przytuleni” - zauważyłam.
„Więc
porozmawiamy o wszystkim, co chcesz wiedzieć i wrócimy do spokoju”.
Przeszukałam
ciemność, by znaleźć jego twarz. Widziałam ją niewyraźnie, ale czułam, że
atmosfera nie była nerwowa, napięta ani zirytowana.
Chciał,
żebym spytała. Chciał, żebym o nim wiedziała.
Podobała
mu się moja otwartość.
Oferował
to samo.
I
to mi się podobało.
Więc
zapytałam.
„Powiedziałeś,
że zwolnili twoją mamę przez ciebie. Miałeś piętnaście lat. Jak to zrobiłeś?”
Minęła
chwila, zanim przewrócił nas, mnie na plecy, jego klatkę piersiową przycisnął
do mojej, a twarz znacznie przybliżył.
Ale
to wszystko, co kazał mi czekać.
Potem
mi to dał.
„Była
mieszkającą pokojówką. Nie mieliśmy wiele, nawet zanim straciliśmy tatę. Ale
mieliśmy to, co mieliśmy i żyli z tym, aby mogła zostać ze mną w domu. Kiedy
odszedł, starali się też o kolejne dziecko”.
„O
Boże, Deke” - wyszeptałam, nie mogąc w ogóle ogarnąć myślą o utracie męża, na
pewno nie tak młodego, nie z małym dzieckiem w domu, nie wtedy, gdy patrzyliśmy
w przyszłość, próbując budować naszą rodzinę.
„Nie
chciała pracować” - powiedział cicho - „Chciała być w domu ze swoimi dziećmi,
dopóki nie poszlibyśmy do szkoły. Spotkali się młodo. Nie miała wielu
umiejętności. Kiedy odszedł, wiedziała tylko, że musi zrobić coś, co pozwoli
jej utrzymać dach nad naszymi głowami, a jedyne, co mogła znaleźć, to praca,
która da nam dach nad naszymi głowami”.
„Racja”
- odpowiedziałam, kiedy przestał mówić.
„Dostała
tę pracę i utrzymała ją przez lata. Nie była dobra. Nie pracowała dla dobrych
ludzi. Nie byliśmy jak ci w programach telewizyjnych, w których pomoc była
częścią rodziny. My mieliśmy swoje miejsce, oni mieli swoje i nie mieszaliśmy
się”.
Kiwnęłam
głową i wiedziałam, że widział to, kiedy kontynuował.
„Nie
mieszaliśmy się, ale to nie znaczyło, że córki mężczyzny, który zatrudniał moją
mamę, mnie nie widziały. Widziały”.
Córki
widzące wszystko, czym był Deke, może ze zrozumieniem tego, czym miał być?
Nie
dawało mi to dobrego przeczucia.
„O
cholera” - mruknęłam.
„Tak”
- powiedział, wiedząc, że to zrozumiałam.
„Duży,
mocno zbudowany, dorastający Deke, prawda?” - zapytałam.
W
jego głosie pojawił się uśmiech, kiedy wplątał palce głębiej w moje włosy i
wymamrotał - „Coś w tym stylu”.
„Czy
były ładne?”
„To
były cipy”.
Poczułam,
jak moje ciało sztywnieje pod nim pod jego tępym, szorstkim, obraźliwym słowem.
„Traktował
mnie jak gówno” - ciągnął - „Traktowały mamę gorzej. Aż jedna z nich coś ode
mnie zechciała. Potem wszystko się zmieniło”.
Tak.
Zrozumiałam
to, dokąd zmierzał.
Zaczęłam
też rozumieć, co powstrzymywało go przed kontynuowaniem jego uczuć do mnie.
„Podobałeś
jej się i poszła po to” - domyśliłam się.
Widziałam,
jak jego ocieniona głowa porusza się twierdząco - „Poszedłem po to. Miałem
piętnaście lat, myślałem tylko o cipce. Więc zaproponowała, a ja ją przyjąłem”.
„A
tatuś się dowiedział i nie podobało mu się to” - powiedziałam.
„Nie,
tatuś nie odkrył ni chuja. Chciała więcej. Zobaczyłem swój błąd i wycofałem
się. Nie była przyzwyczajona do tego, że nie dostała tego, czego chciała, więc
powiedziała ojcu, że odebrałem jej dziewictwo. Na początku powiedziała, że
zrobiłem to bez jej zgody, ale kiedy zagroził, że wezwie gliny, mama straciła
rozum. To nie tak, że nie widziała, co się dzieje. Nie wiedziała, jak daleko to
zaszło, ale widziała, jak ta suka za mną dyszała. I miała dostęp do
wszystkiego, łącznie z pokojami dziewcząt. Sięgnęła po jej pamiętnik, w którym
ta cipka to wszystko wyłożyła. Więc zamiast dzwonić na policję, skopał tyłek mamy,
wykopał nas, zrobił to bez wypowiedzenia i zapłaty i upewnił się, że nie
znajdzie pracy nigdzie indziej, w tym w agencjach, i właśnie wtedy śmieci, którymi
było nasze życie, odwróciły się w gówno”.
Tego
nie rozumiałam.
„I
myślisz, że to wszystko przez ciebie?” - zapytałam.
„Kochanie,
przeleciałem ją” - odpowiedział.
„Miałeś
piętnaście lat” - zauważyłam.
„Tak,
piętnastoletni dzieciak, który prawdopodobnie był o wiele bardziej światowy niż
ty. Wiedziałem lepiej, a i tak ją pieprzyłem”.
Przesunęłam
obie ręce, by objąć jego szczękę - „Kochanie, miałaś tylko piętnaście lat”.
„A
ja wiedziałem lepiej”.
Ostrożnie
zapytałam - „Czy twoja mama cię obwiniała?”
„Kurwa
nie” - odpowiedział natychmiast.
Oczywiście,
że nie.
Stworzyła
Deke’a.
„Nie
zrobiła tego, bo była tylko jedna winna osoba” - poinformowałam go - „Tą osobą była
ta dziewczyna, co to zrobiła. To nigdy nie powinno zajść tak daleko”.
„Tak,
i to ja spowodowałem, że zaszło tak daleko”.
„Powiedziałeś,
że za tobą dyszała”.
„Dyszała”.
„Ty
za nią też?”
„Nie,
dopóki jej nie przeleciałem”.
„Więc
nie tylko ty posunąłeś się za daleko. Ona to sprowokowała”.
„Jussy,
wiedziałem lepiej”.
„Wiesz,
że mieliśmy mieszkającą z nami służbę” - oznajmiłam nagle.
Deke
nic nie powiedział.
Jechałam
dalej.
„Żadne
z nich nie miało dzieci, które by z nami mieszkały, ale to nie miało znaczenia.
Najwidoczniej byliśmy innymi ludźmi niż te dupki. Nie mogę powiedzieć, że
traktowaliśmy ich jak członków rodziny, ale to dlatego, że nie byliśmy w
pobliżu wystarczająco często, aby sprawić, by tak się stało. Ale to nie miało
znaczenia. Po prostu wiesz. Wiesz, że jest podział, przynajmniej z tym” -
powiedziałam szybko ostatnią, więc nie miał żadnych pomysłów - „Jesteś po
prostu ostrożny, nie ze względu na siebie, dla nich. To jest dla nich praca i
stawia im jedzenie na stole. Nie srasz tam, gdzie mieszkasz, a to działa w obie
strony. Ale dla niej, ta suka, która zrobiła to, co zrobiła tobie, z takim
katastrofalnym zakończeniem, miała większą odpowiedzialność”.
Mówiłam
i robiąc to, stawałam się zła.
Naprawdę
wściekła.
Wiedziałam,
że Deke zaraz coś powie, ale mówiłam dalej.
Tyle
że to nie było mówienie.
Zaczęłam
krzyczeć.
„I
nie mogę uwierzyć, że wywołała to zakończenie i usiadła, patrzyła, jak to się
rozgrywa, i nic nie zrobiła”.
„Jussy,
miała szesnaście lat i, jak powiedziałem, była cipą”.
Wysunęłam
się spod niego, usiadłam i na wpół krzyknęłam - „Skończyłeś jako bezdomny!”
Deke
podniósł rękę na łóżku, drugą ręką chwycił mnie za kark, zanim odpowiedział
uspokajająco - „Cyganko, to było dawno temu”.
„To
było walnięte!” - warknęłam - „A, nie powinna była w to wchodzić. Mogę sobie
wyobrazić, że byłeś gorący. Jeśli byłeś nawet choć trochę tak gorący jak teraz,
całkowicie widzę, że chciała tam iść” - Pochyliłam się w jego kierunku - „To
nie znaczy, że powinna”.
„Jus…”
- zaczął, a jego głos drżał od tego, co w tej jednej sylabie było humorem, ale
nie znalazłam niczego zabawnego.
„B,
nie mogła kontrolować swoich podstawowych impulsów i, oczywiście, podobasz mi
się, więc rozumiem, że powinna była spróbować, a potem pozwolić temu kłamać. To
znaczy, kto oskarża kogoś o pieprzony gwałt tylko dlatego, że facet nie chce powtórki?”
„Ma…”
„I
C, oskarżyła cię o gwałt. Porozmawiajmy
o tym przez chwilę” - syknęłam - „Mam na myśli to, że to, co zrobiła, wyrzuciło
ciebie i twoją matkę na ulice. Ale zanim wszczęła to oburzenie, oskarżyła
niewinnego piętnastoletniego chłopca o gwałt.
Co do cholery?”
Teraz
zdecydowanie krzyczałam.
Potem
się ruszyłam.
Deke
używając dłoni na mojej szyi, aby przyciągnąć mnie do siebie, więc moja klatka
piersiowa zderzyła się z jego, odwrócił się, przewracając mnie przez siebie,
więc znów byłam na plecach, ale po jego stronie łóżka, a on znów był na mnie,
ale całkowicie na mnie, więc przyjmowałam jego duży ciężar.
To
mnie uciszyło, ale mnie nie uspokoiło. Po prostu był za ciężki, żebym mogła
swobodnie oddychać.
Zdjął
ciężar, wkładając go w przedramię, ale milczałam, bo jego twarz była tak blisko
mojej, że myślałam, że mnie pocałuje i nie chciałam tego przegapić, żeby dalej
marudzić.
Niestety
mnie nie pocałował.
Szepnął
- „Musisz się uspokoić”.
„Nie
uspokoję się” - Nie szeptałam - „To było
podłe”.
„Tak
jak powiedziałem, to było dawno temu”.
„Może
to być pięćdziesiąt lat, może to być dwa dni, nie zmienia to faktu, że było
nikczemne”.
„Jussy…”
„Obwiniałeś
się od dwudziestu trzech lat” - oświadczyłam.
Deke
zamilkł.
„Czyż
nie?” - pchnęłam.
„To
przeze mnie” - powiedział cicho.
„Bardzo,
bardzo się mylisz” - odpowiedziałam stanowczo - „I domyślam się, że twoja matka
o tym wiedziała. Domyślam się, że twoja matka wiedziała, jaką podłą suką była
ta suka i żałowała, że nie była w stanie cię przed tym uratować. To sprawia, że
to, co ta podła suka zrobiła, jest jeszcze gorsze. Ponieważ miałeś poczucie
winy od dwudziestu trzech lat, a twoja matka miała poczucie winy za to, że cię
nie chroniła, podczas gdy oboje nigdy nie powinniście być dotknięci tymi
emocjami, bo ta podła suka jest podłą… pieprzoną… suką”.
Deke
nic nie powiedział.
Dyszałam
przez chwilę, wciąż wkurzona.
Wtedy
zdałam sobie sprawę, że nic nie mówi.
„Deke?”
„Skończyłaś
się wściekać?”
„Nie
wściekam się, Deke, pyskuję”.
„Prawda”
- więcej humoru w jego tonie - „skończyłaś pyskować?”
„Nie,
chcę poznać jej nazwisko”.
Poczułam,
że ciało Deke’a jest napięte - „Jussy…”
„Powiedz
mi, jak się nazywa, Deke”.
„Justice,
to już dawno się skończyło. Dwadzieścia trzy lata. Szkoda jest już wyrządzona i
wszyscy ruszyli dalej”.
„Z
wyjątkiem ciebie, który myślisz, że to przez ciebie”.
Deke
znowu zamilkł.
„Jak
się nazywa?” - wykrztusiłam.
„Jak
myślisz, co zamierzasz zrobić?” - zapytał ciekawie.
„Jakby
Mr T ją odnalazł, to potem się zastanowię i po tym, jak pomyślę, aktywuję
Operację Spieprzyć Suce Życie”.
Łóżko
zaczęło się trząść, bo ciało Deke’a trzęsło się, bo się śmiał.
Mocno.
„Jestem
śmiertelnie poważna” - wyszeptałam i tak zabrzmiałam.
Dotknął
czubkiem nosa mojego i odszepnął, brzmiąc równie poważnie (bez śmiertelnej
części) - „Kurwa, jesteś słodka”.
Och
nie, nie zrobił tego.
„Nie
nazywaj słodką dziewczyny pragnącej zemsty, Deke” - wrzasnęłam.
Odsunął
się, ale tylko trochę.
Potem
stwierdził - „Racja, a jak z taką zemstą? Ona jest cipą. Była cipą, kiedy była
małym dzieckiem. Nie wyrosła z tego. A lata później, kiedy wróciłem, myśląc o
tym samym, co ty, obserwowałem, jak znalazła się na mojej drodze, by odzyskać mnie
i odkryłem, że się nie zmieniła. Ma wszystko i nie uważa tego za nagrodę.
Uważa, że jest to się jej należy, a im więcej jej ma, tym więcej chce. Nigdy nie będzie szczęśliwa. Ani razu. Nie z mężczyzną. Nie ze swojego życia. Więc wystartowałem i zostawiłem ją na pastwę nieszczęścia. A teraz pode mną
leży ładna, słodka, urocza kobieta ze świetnymi pieprzonymi włosami, która mnie
lubi, jest cholernie fenomenalna w łóżku i ma w sobie więcej talentu niż
ktokolwiek, kogo znam i kiedykolwiek będę. I widzi wszystko, co Bóg uznał za
stosowne, by jej dać za nagrodę. Nie spodziewa się gówna. Żyje. Pracuje. Daje
dobro otaczającym ją ludziom. I to odzyskuje. To mój rewanż, Cyganko. Mam dobre
życie i mam je od lat. Sam sobie stworzyłem to życie. Jest nieukarana i
nieszczęśliwa, bo żywi się tym i nie będzie miała nic poza tym aż do dnia, w
którym umrze”.
Czasami
po prostu było do dupy, że był taki mądry.
„Myślałam
bardziej o zapłaceniu jej stylistce, żeby wszystkie jej włosy wypadły, i
załatwieniu jej mężowi lub chłopakowi dziewczyny na telefon i przesłaniu jej
zdjęć, ale twoja zemsta też działa” - wymamrotałam.
„Cieszę
się, że tak myślisz” - wymamrotał.
Podążałam
z mamrotaniem - „Chociaż twoja działa, moja jest lepsza”.
Dłoń
Deke’a ześlizgnęła się po moim boku, przez biodro do środka i rozchylił moją
nogę tak, że jego biodra wpadły, mówiąc - „Widzisz? Jezu. Jest urocza i muszę
ją pieprzyć, a właśnie skończyłem ją pieprzyć”.
„Popieram
tę opcję w naszej następnej aktywności, bo mam do rozpracowania pewne
szczątkowe uczucia do Podłej Suki”.
Jego
usta trafiły w moje, ale kiedy to zrobiły, nie pocałował mnie.
Mówił.
„Powiem
tylko, że tak naprawdę to ja nie dałem ci opcji”.
I
z tym poczułam, jak wsunął czubek jego twardego kutasa przez moją mokrą wilgoć.
Nagle
uznałam, że na jedną noc dowiedziałam się wystarczająco dużo o Deke’u Hightowerze.
„Skończyliśmy
rozmawiać?” - zapytałam.
Więcej
humoru było w jego jednej sylabie, gdy odpowiedział - „Tak”.
„Więc
przestańmy mówić” - zaproponowałam.
Deke
nie odpowiedział.
Pocałował
mnie.
I
skończyliśmy rozmawiać.
Dziękuje za rozdział i czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki, pomysł na zemstę jest cudowny 😂
OdpowiedzUsuńDziękuję 😘😘😘
OdpowiedzUsuń