piątek, 11 lutego 2022

19 - Kombinezon (cz.1)

 

Rozdział 19

Kombinezon (cz.1)

Justice

 

 

 

Żonglując czterema pudełkami pizzy, otworzyłam frontowe drzwi.

Ledwo udało mi się wejść do środka, a już pojawił się Bubba, łapiąc wszystkie cztery pudła.

„Dzięki, Bub” - wymamrotałam.

„Karmisz mnie, przynajmniej mogę nosić pudła” - odpowiedział.

Uśmiechnęłam się do niego i zwróciłam się do zgiełku, jakim było ośmiu mężczyzn pracujących w moim domu.

Zrobiłam to krzycząc - „Podano do stołu!”

Kiedy krzyczałam, mój wzrok przykuł Deke, który był w mojej kuchni. Kuchni, która zaczynała wyglądać jak kuchnia. Miałam ogromną wyspę, która przecinała prawie całą przestrzeń (bez blatu), szafki dolne (bez blatów), a Deke z innym kolesiem siedział w wolnym miejscu na witrynę, które było naprzeciwko miejsca, w którym byłaby kuchenka i lodówka.

Bubba szedł w stronę wyspy bez blatu.

Ja szłam do Deke’a.

A Deke szedł do mnie.

Spotkaliśmy się w połowie drogi.

Zatrzymał się w mojej przestrzeni i pochylił szyję, żeby na mnie spojrzeć.

„Znowu, nie musisz kupować chłopcom lunchu” - powiedział cicho.

Jak świadczyłoby słowo „znowu”, powiedział to już wcześniej.

Odkąd chłopcy przyszli do pracy, codziennie. Był piątek, więc „znowu” polegało na tym, że powiedział to (teraz) pięć razy.

„I znowu, jak przynoszę nam lunch i nie mogę nie zrobić tego samego dla chłopaków” - odpowiedziałam.

„I znowu” - podkreślił - „…nie musisz kupować mi lunchu”.

„I znowu” - podkreśliłam i przeciągnęłam słowo - „…lubię stawiać ci lunch. Dajesz mi witrynę, a ja stawiam ci lunch. I tak to się dzieje. Tak poważnie. Zamknij się o lunchu”.

Jego głowa cofnęła się - „Czy właśnie kazałaś mi się zamknąć?”

„Co do lunchu, tak” – potwierdziłam.

„Justice”.

„Deke”.

Zamilkliśmy.

Potem jego oczy przesunęły się wzdłuż mnie i na jego twarzy pojawił się wyraz, którego nie rozumiałam.

Wydawało się to szyderstwem, a jednocześnie wydawało się, że chciał zaciągnąć mnie do mojej sypialni i mieć ze mną swój nikczemny sposób.

Oznaczało to, że moje plecy podniosły się w tym samym czasie, gdy poczułam piękny dreszcz.

„Masz coś na myśli?” - zapytałam, kiedy nic nie powiedział.

Spojrzał na mnie.

„Nienawidzę tego kombinezonu” - stwierdził bez ogródek.

Dobrze!

„Więc będę chciał go z ciebie zdjąć, kiedy chłopcy wyjdą.”

Tak, można powiedzieć, że to wyjaśniało wyraz.

Pochylił się, jego oczy znów były skierowane nisko i mruknął - „Kurwa, widzę twoje majtki”.

Pochyliłam się i mruknęłam - „Deke, nie podniecaj mnie, kiedy siedmiu mężczyzn zajada pizzę w mojej kuchni”.

Deke został tam, gdzie był, ale jego uwaga wróciła do mojej twarzy - „Więc nie noś gówna, które sprawi, że będę walczył z twardnieniem, kiedy chłopcy będą łapać pizzę w twojej kuchni.”

„A w co chciałbyś, żebym się ubrała?”

„Powiedziałbym ten kombinezon, bo jest brzydki, a ponieważ to tylko kojarzy mi się z tym, że szybko go zdejmę po tym, jak faceci wyjdą, to nie działa”.

Przechyliłam głowę na bok, pytając - „Więc?”

„Więc nie mam pomysłów, bo prawie wszystko, co nosisz, sprawia, że myślę, jak szybko chcę to z ciebie zdjąć, nawet jeśli jest słodkie”.

Spojrzenie w jego oczach się zmieniło, poczułam tę zmianę w mojej cipce, a on dokończył - „Zwłaszcza, jeśli to jest słodkie”.

Zbliżyłam się do niego i wysyczałam moje ostrzeżenie - „Deke, to nie pomaga”.

Uśmiechnął się do mnie - „Lubię to, jak łatwo rozgrzać moją Cygankę”.

„Przykryj to, kochanie, albo twoi towarzysze w robocie będą wiedzieć, jak brzmisz, kiedy dochodzisz” - Zatrzymałam się, zanim skończyłam - „Mocno. I jak możesz sprawić, żebym ja doszła. Mocniej”.

„Kurwa” - warknął, a wyraz jego oczu nasilił się.

To była moja kolej na uśmiech.

„Zdobędę pizzę, zanim dobre gówno zniknie i zanim zupełnie mnie ominie, bo będę musiał wziąć zimny prysznic” - wymamrotał.

Mój uśmiech się poszerzył.

Wtedy przypomniałam sobie rozmowę z Sunny i Shambles’em.

„Idź zjeść” - rozkazałam - „Ale zanim pójdziesz, pomyśl o kolacji jutro wieczorem u Sunny i Shamblesa. Zaprosili nas, kiedy byłam u nich dzisiaj, a ja obiecałam im, że, po zakończeniu mojego dramatu, się spotkamy”.

Jego wyraz twarzy stracił wygląd, który lubiłam, i zyskał inny, którego nigdy nie widziałam, kiedy oświadczył - „Mała, jutro idziemy do Koguta z Maxem i Niną”.

Szliśmy?

„Idziemy?” - zapytałam.

„Max dzwonił, kiedy odbierałaś pizzę. Powiedział, że Nina załatwiła opiekunkę i dostali rezerwację. Spotykamy się tam o siódmej”.

„Zatrudniła opiekunkę i zrobiła rezerwację?

„Mówiłem ci, że Max powiedział, że chce nas zabrać. Wspomniał o tym na początku tego tygodnia, powiedział, że mogą nie być w stanie załatwić opiekunki, ale jeśli mogli, umówiliśmy się”.

Poczułam, że unoszą mi się brwi - „Myślałeś, żeby mi to powiedzieć?”

„Miałaś plany na jutro wieczorem?” - odparł.

„Nie. Teraz Sunny i Shambles chcą nas na kolację jutro wieczorem”.

Deke lekko położył mi w talii rękę, wchodząc głębiej w moją przestrzeń, żeby to zrobić - „Bez obrazy dla nich, Jussy, lubię ich. To dobrzy ludzie. Ale są wegetarianami”.

„Więc?” - zapytałam.

„Ja nie jestem. Ty też nie jesteś. A w Kogucie robią świetne steki”.

Słyszałam to.

A Laura poetycko opowiadała o talencie Koguta, który najbardziej doceniali mięsożercy.

Podobnie jak Faye.

I Lexie.

Mimo to, nawet jeśli Shambles raczej nie zrobi nam mięsa, prawdopodobnie skopie tyłek tym, co zrobi.

„Lubię Sunny i Shamblesa” - powiedziałam mu - „Ledwo znam Maxa i w ogóle nie znam Niny”.

„A Sunny i Shambles spytali, czy jesteśmy wolni. Nie musieli szukać opiekunki do dzieci ani dokonywać rezerwacji. Jak chcą, możemy pojechać do nich w przyszły weekend. Kurwa, do przyszłego weekendu może uda ci się tutaj zrobić dla nich kurczaka Steph” - Z ręką wciąż na mojej talii, machnął drugą ręką za siebie, aby wskazać moją przestrzeń.

„To wegetarianie, Deke. Nie mogę zrobić dla nich kurczaka Steph”.

Chociaż podobał mi się pomysł zorganizowania tutaj kolacji.

To znaczy, mogłam mieć kuchnię w przyszły weekend, ale może nie będę mieć żadnych mebli. Najwyraźniej wiele z zamówionego przeze mnie gówna zajmowało kilka tygodni, zanim zostałoby dostarczone.

Nawet więcej tygodni, niż to już zajęło.

Niezależnie od tego, moje popołudniowe plany właśnie się zmieniły. Nadszedł czas, aby trafić do sklepu domowego i kupić Multicooker.

Byłam blisko i coraz bardziej się zbliżałam. To się działo.

Więc nadszedł czas, aby zacząć mościć swoje gniazdo.

Może uda mi się wyciągnąć Krys i Breanne z domu i pojadą ze mną.

Deke wtrącił się w moje myśli o osadzaniu się.

„Więc zrób mi kurczaka Steph, a im zrób im coś z tofu.”

Samo wypowiedzenie przez Deke słowa „tofu” sprawiło, że zaczęłam chichotać.

Miał mały uśmiech na twarzy, kiedy zapytał - „Co jest zabawne?”

„Powiedziałeś tofu.”

„Myślę, że to pierwszy raz, kiedy to słowo opuściło moje usta” - mruknął.

Zaczęłam chichotać mocniej.

Dłoń Deke’a, która była lekka na mojej talii, przesunęła się na moje plecy, robiąc to wewnątrz mojego kombinezonu, przyciągając mnie do siebie tak, że nasze ciała się stykały.

Poczekał, aż moje chichoty ucichną, zanim powiedział cicho - „Max i Nina jutro wieczorem. Jeśli Sunny i Shambles będą mogli, pojedziemy do nich w następny weekend. A następnym razem, gdy dowiem się, że możemy mieć plany, nawet jeśli nie są one pewne, podzielę się nimi z tobą”.

Nadal uśmiechałam się z rozbawienia, ale to, co powiedział, sprawiło, że ten uśmiech zniknął.

Chociaż miewałam związki, które przetrwały i trwały miesiące, chociaż nie lata. To oznaczało, że byłam w tym amatorką. Posiadanie domu. Posiadanie mężczyzny. Robienie planów w ten weekend, w następny, biorąc pod uwagę, że była zaangażowana inna osoba.

Mimo to nie umknęło mi to, że Deke nie podzielił się czymś, co mnie dotyczyło, chciał jednej rzeczy, a ja czegoś innego.

Stało się. Było rozwiązanie. Doszliśmy do tego szybko (albo Deke to zrobił) i Deke zauważył bez mojej uwagi, że popełnił (drobny) błąd.

Podobało mi się to i jak to się skończyło, kiedy chichotałam, a Deke to zrozumiał. Żadnego przekształcenia się w kłótnię, żadnej niezgody co do tego, co będziemy robić.

Po prostu…

My.

Poczułam ucisk na krzyżu i skupiłam się na nim ponownie, gdy zapytał - „To nie działa dla ciebie?”

„Działa świetnie, Słonko” - odpowiedziałam cicho - „Zadzwoń do Maxa i potwierdź. Porozmawiam z Sunny i Shambles’em”.

Rozpłaszczył całą dłoń na moich plecach, mrucząc - „Dobrze”.

„Teraz idź po pizzę” - rozkazałam.

„Dobrze” - powtórzył, pochylając głowę i dotykając ustami moich.

Rozeszliśmy się, ale nie cofnął ręki z mojego krzyża, tylko odwrócił się ode mnie i zaczął prowadzić nas oboje do kuchni.

„Jak będzie następna słynna, gorąca singielka, to Max ma rotację, zechce wysłać mężczyznę samotnie, aby zaczął pracę w jej mieszkaniu, zgłaszam się na ochotnika, aby wejść” - zawołał Scott, gdy przenieśliśmy się do facetów stłoczonych na terenie nad otwartym pudełka po pizzy na mojej wyspie kuchennej.

Scott był jednym z załogi Maxa. Tym, który, jak się domyślałam, był najmłodszy z całej grupy, a to, że mówił takie gówno na głos, było powodem, dla którego zgadłam.

„Facet” - powiedział Bubba tak cicho, że nie byłam pewna, czy ktoś oprócz mnie go słyszał.

„Następnym razem, gdy pomyślisz o tym, by napomknąć coś o mojej kobiecie przede mną i nią, a nie chcesz, żeby moja pięść wbiła ci się w gardło, pomyśl jeszcze raz” - powtórzył Deke konwersacyjnie nad jednym słowem Bubby.

Mówił konwersacyjnie, ale krawędź jego tonu nie była groźbą, ale czymś znacznie silniejszym.

Scott wyraźnie odczytał ton konwersacyjny, a nie ten drugi, bo odpowiedział uprzejmie przez usta pełne pizzy - „To komplement, bracie”.

Deke nic nie powiedział, ale zauważyłam, że wyraz twarzy Scotta się zmienił, więc spojrzałam na mojego mężczyznę, łapiąc resztkę spojrzenia, które posłał Scottowi. Nawet zanikające, przeczytałam to i poczułam mrowienie wzdłuż kręgosłupa.

Nie dzieliłam się ze Scottem, nie miałam nic przeciwko temu, żeby trochę pożartować o czymkolwiek, a przez to podzielić się tym samym ze wszystkimi chłopcami. Chłopcami, z którymi miałam mieć do czynienia przez co najmniej kolejny tydzień ich przebywania w moim domu. W tym przez żarty na temat na temat łączenia się mnie i Deke’a i sposobu, w jaki to zrobiliśmy. Ponieważ naprawdę mi to nie przeszkadzało. Dorastałam wśród mężczyzn, ci mężczyźni byli zespołem mojego taty i jego przyjaciółmi. Wiedziałam, jak to było.

Nie udostępniłam tego, bo, z jakiegoś powodu Deke’owi się to nie podobało. Najprawdopodobniej nie lubił tego, bo myślał, że mi może to przeszkadzać. Dlatego chciał, żeby to się zamknęło, więc to zamknął i nie byłoby fajnie, gdyby on mu to powiedział, a ja temu bym zaprzeczyła.

Nie miałam z tym problemu. To mój lew chronił mnie, nawet przed rzeczami, przed którymi nie potrzebowałam ochrony.

Nie zadzierałaś z lwem, zwłaszcza z moim lwem, który był tak zły, że mógł kogoś uciszyć spojrzeniem.

Sięgnęłam po kawałek pepperoni i zrobiłam to starając się nie uśmiechać.

Deke sięgnął po to samo.

Postanowiłam zjeść jeden kawałek z chłopakami i zabrać następny kawałek do mojego pokoju muzycznego, więc nie tylko nie byłoby klientki, która z nimi by przebywała, ale także nie byłoby klientki, którą walił jeden z nich, co robiło dziwne rzeczy dla wszystkich. Miałam podłogi. Prawie miałam schody. W moim domu była teraz więcej niż jedna pracująca toaleta. I chciałam mieć kuchnię.

Nic z tego nie było do niczego.

Mimo to zjadłam swój kawałek, złapałam następny, spojrzałam na mojego mężczyznę z lekkim uśmiechem i powędrowałam do mojego pokoju muzycznego, żałując, że nie jesteśmy tylko Deke i ja, kanapki i smakołyki La-La Land z Bubbą wmieszanym od czasu do czasu.

Ale tak nie było.

Cokolwiek.

Miałam plany na popołudnie, które doprowadziłyby do wyposażenia gniazda.

Więc czekało na mnie dobre.

Wszystko, czego potrzebowałam, aby było lepiej, to nakłonienie Krys do pójścia ze mną.

*****

„Jezu” - zawołał Deke, kiedy walczyłam w drzwiach z niektórymi z moich licznych zakupów.

Było późno.

Faceci odeszli.

Ale Deke wykonywał swoje zwykłe nadgodziny.

I zobaczyłam, że miałam nie tylko wbudowaną witrynę, ale także kamienne panele i wzorzysty miedziany piekarnik.

Więc uśmiechałam się szeroko, nawet gdy rzuciłam swoje torby z głośnym uderzeniem na podłogę i oznajmiłam - „Multicooker jest ciężki”.

Deke podszedł do mnie, pytając - „Ile jeszcze tam masz?”

„Um… dużo” - podzieliłam się.

Po prostu powiedzielibyśmy, że Deluxe Home Store miał dobry dzień.

A ja miałam plastikowe łyżki, które były naprawdę niesamowitymi łyżkami/skrobakami, do których kupna namówiła mnie Lauren - w trzech kolorach.

Pośród innych rzeczy.

Deke zatrzymał się blisko - „Zostawiłaś coś w sklepie?”

„Ledwo”.

„Krys ma się dobrze?”

Ciągle się uśmiechałam - „Tak. A Breanne była idealna podczas pierwszych zakupów. A Lauren jest mistrzynią zakupów artykułów gospodarstwa domowego. I jestem więcej niż dobra. Zagnieżdżam się i po prostu wiedziałam, że ten miedziany piec będzie bombą”.

Deke uśmiechnął się do mnie, ale uśmiech zniknął z jego twarzy, jego wyraz twarzy stał się poważny, gdy jego głos się opadł - „Jussy, tak mówię, jak masz dużo gówna do wciągnięcia, łapiesz kilka toreb, wchodzisz do środka i mówisz swojemu facetowi, że masz dużo gówna do wciągnięcia. Potem wychodzę i go zabieram. Tak?”

„Deke, mogę wnieść…”

Przestałam mówić, kiedy spojrzał na mnie. To nie był ten rodzaj spojrzenia, które posłał Scottowi, ale i tak mnie to uciszyło.

Wiedział, że go złapałam, kiedy powaga jego twarzy złagodniała, pochylił się, dał mi muśnięcie ust, a potem odsunął się i odszedł, idąc do drzwi.

Zdecydowałam się zabierać do pralni tylko kilka toreb na raz, choć kupiłam tylko kilka toreb z rzeczami do niej. Deke przyniósł je z pickupa, kiedy to robiłam, a kiedy oboje wróciliśmy do dużego pokoju, złapał wszystkie uchwyty tych, które upuściłam na podłogę i zabrał je tam dla mnie.

Kiedy byliśmy razem, nie wdawaliśmy się w przeszłe związki. W zeszłym tygodniu po prostu… byliśmy. Kiedy Deke pracował, ja albo pracowałam, albo ustawiałam swój pokój muzyczny. Robiliśmy kolację. Uprawialiśmy seks. Spaliśmy. Budziliśmy się razem. I powtórz.

Ale nie sądziłam, że chodziło o jakąś kobietę, która nauczyła go, jak być mężczyzną domu.

Chodziło o to, że dorastał od drugiego roku życia, będąc mężczyzną w rodzinie z matką, nawet jeśli nie mieszkali we własnym domu.

Mężczyzna, jakim Deke demonstrował, że będzie dla mnie, uszczęśliwiał mnie. Wręcz ekstatycznie. Nie chodziło o to, że nie mogłam ciągnąć własnych toreb. Chodziło o to, że robił coś dla mnie, co było słodkie, opiekował się mną nawet w drobny sposób, który był tylko dla mnie nieistotny. Dla Deke’a miał głębsze znaczenie.

Ale to przyszło z przypomnieniem, że to, co straciłam po odejściu mojego taty, Deke również stracił z mamą. Wiedząc, że nigdy nie zobaczy owoców wychowania, które dała swojemu synowi, robiąc to cudownie, nawet gdy życie ich biło. Nie zrozumie, jakiego mężczyznę stworzyła. Nie popatrzy na mnie, a ja nie będę mogła podzielić się przez moje zachowanie, ile dała mi przez swojego syna.

„Mam ochotę na Rosalinda, a potem drinki w Bubba’s” - oświadczył Deke, wracając do wielkiego pokoju - „Wchodzisz w to?”

Wyrwałam się z moich myśli i kiwnęłam głową, pytając - „Chcesz tu wziąć prysznic czy iść do przyczepy?”

Podchodził do mnie, odpowiadając - „Tutaj”.

Miał spakowaną dużą torbę, ale to nie miałoby znaczenia.

Zostawił swoje ubrania na podłodze, a jeśli robiłam pranie, to były wyprane i nie wkładałam ich z powrotem do jego torby. Wkładałam je do szafy i komody.

Deke nie protestował przeciwko temu. Deke nie powiedział gówna.

Deke po prostu poszedł do szafy po dżinsy, a jeśli nie było tam czystych, szedł do swojej torby.

Zostawiłam kilka rzeczy w jego przyczepie. Deke ich nie odłożył. Rzucił jednak moją torbę na podłogę swojej maleńkiej szafy.

Innymi słowy, bez względu na nasze plany, oboje byliśmy dobrzy.

Ponownie Deke wyciągnął mnie z moich myśli i zrobił to, wchodząc głęboko w moją przestrzeń.

Odchyliłam głowę do tyłu.

Potem wciągnęłam urywany oddech, kiedy nagle jego ręka zagłębiła się w moim kombinezonach, prosto na mój tyłek.

Lekki dotyk goniący łaskotanie między moimi nogami, był wystarczająco silny, by moje kolana zaczęły słabnąć, kiedy przesunął palce przez krawędź moich majtek pod tyłkiem, podnosząc drugą rękę i obejmując bok mojej szyi - „Myślałem o zrobieniu tego, odkąd po raz pierwszy zobaczyłem cię w tej cholernie brzydkiej rzeczy”.

Część o tym, że myślał o trzymaniu ręki w moich spodniach była dobra.

Jego obraza dla mojego kombinezonu nie była.

„Jest wygodny” - warknęłam, choć nie było to tak ostre, jak mogłoby, biorąc pod uwagę, że Deke pochylał się bliżej, żeby jego palce mogły wchodzić głębiej.

„Masz fantastyczne ciało, Cyganko, a on temu robi gówno”.

„Wolałabyś, żebym spacerowała w bikini?”

„Kotku” - stwierdził po prostu, a oczy mu zabłysły.

„Rozumiem, że to potwierdzenie”.

„Jussy, mam fiuta i ten fiut lubi być w tobie. Jak pokazujesz skórę, to przypomina mi, a konkretnie mojemu kutasowi, jak dobrze tę skórę czuć i smakować, co przypomina mi, o ile lepiej czuję się w środku”.

 

Temu „w środku” podobało się, jak wciskał się głębiej, przesuwając palcami wzdłuż krawędzi moich majtek między nogami.

Z tego powodu straciłam orientację w rozmowie, by zamiast tego skoncentrować się na rozłożeniu nóg dla niego, aby miał lepszy dostęp.

Jego kciuk przycisnął moją szczękę, odchylając moją głowę bardziej do tyłu, a jego twarz zbliżyła się do mojej.

„Chcesz ze mną wziąć prysznic?” - mruknął.

W przeciwieństwie do Deke’a, który przez cały dzień pracował fizycznie, nie potrzebowałam prysznica.

„Tak” – wydyszałam.

Jego palce przeszły od krawędzi majtek do klina majtek i zaczęły lekko głaskać.

Łał. To było miłe.

Tak miło, że delikatny powiew oddechu uciekł z moich ust i popłynął przez jego usta.

Te usta przyszły do mnie.

„A może chcesz, żebym cię tu doprowadził?” - zaszeptał.

„Twój wybór” - wypuściłam powietrze, choć w tym momencie nie byłam pewna, jak doszłabym do prysznica.

Albo czy bym mogła w nim ustać.

Delikatnie odsunął na bok klin moich majtek, pochylił się cały głębiej do mnie i powoli wsunął do środka jeden długi palec.

Walczyłam z dyszeniem.

„Przemoczona” - warknął.

Wysunął palec, przesunął go do mojej łechtaczki i zaczął krążyć.

Również ciągle warczał.

„Sprawię, żebyś doszła tutaj, zrób dla mnie przedstawienie”.

„Okej” - zgodziłam się.

„Chcę, żebyś mocno dla mnie doszła, Jussy”.

Zauważyłam, że moje ręce były zwinięte w materiał jego koszulki po obu stronach dolnej części jego pleców.

Trzymałam je tam, żebym mogła nadal stać, podczas gdy Deke nadal krążył.

„Okej, kochanie” - wydusiłam.

Deke wszedł mocniej palcem.

Wygięłam się w jego stronę, gdy pochylił się bardziej nade mną, jego ręka na mojej szyi przesunęła się do tyłu.

„Daj mi usłyszeć” - zagrzmiał.

Skowyt, o którym nie wiedziałam, że powstrzymuję, wysunął się ze mnie, moje nogi zadrżały, a Deke przesunął rękę, tak że jego ręka wciąż była na mojej szyi, ale jego przedramię biegło wzdłuż środkowej części moich pleców, podtrzymując mnie.

„Pracuj” - rozkazał szorstko.

Uderzyłam się o jego palec i uciekł mi kolejny jęk dzikszy, bardziej głodny.

„Tak jest, Cyganko” - mruknął z aprobatą.

Cofnął palec, dołączył do niego kolejny, wsunęły się do środka, a kciuk trafił w moją łechtaczkę.

Sapnęłam i dalej to robiłam, kiedy moje oczy były na wpół zamknięte, moje ręce ciągnęły jego koszulkę po jego wygiętych plecach, aby znaleźć lepszy chwyt.

„Deke”.

„Kurwa, nie ma nic piękniejszego”.

Próbowałam zmusić moje oczy, żeby otworzyły się szerzej, abym mogła patrzeć, jak obserwuje mnie, gdy moje nogi zaczęły drżeć pode mną, kiedy zaczęło się zbliżać, wiedziałam, że tego siła mnie zakołysze i potrzebowałam go, aby była bezpieczna, abym mogła jeździć na tej burzy.

„Deke” - powtórzyłam, w jedyny sposób, w jaki mogłam przekazać te wszystkie rzeczy.

Ale on mnie rozumiał.

„Mam cię, Jussy”.

Miał mnie.

Zawsze miał mnie.

Z cichym krzykiem puściłam.

A Deke miał mnie, trzymając mnie w górze, jego palce bezlitośnie pracowały na mnie, popychając mnie dalej przez przeszywający mnie orgazm, sprawiający, że zadrżałam w jego uścisku i dopiero gdy skwierczenie zaczęło ustępować, delikatnie odsunął rękę, obejmując nią mój tyłek.

Jego druga ręka wsunęła się w moje włosy, by objąć tył mojej głowy i wtedy mnie pocałował.

Kiedy skończył mnie całować, skończyłam dochodzić i, kiedy powoli podniósł głowę, powoli otworzyłam oczy.

„Myślę, że mogę teraz polubić te pieprzone, brzydkie rzeczy” - drażnił się.

Zmrużyłam oczy.

Uśmiechnął się, wcisnął swojego twardego kutasa w mój brzuch i przyłożył usta do moich - „Odpłata w postaci loda pod prysznicem, mała”.

Moja łechtaczka drgnęła.

Jego uśmiech stał się większy, jakby sam poczuł, że to się stało.

Zarozumiały.

Gorący.

Pieprz mnie.

Deke.

Wyciągnął rękę z moich spodni i złapał moją.

Następnie zaciągnął mnie pod prysznic.

Miałam duży, wystarczająco duży dla czwórki.

Zdecydowanie było w nim wystarczająco dużo miejsca na lodzik pod prysznicem.

Jeśli o to chodziło, Deke i ja odpowiedzieliśmy na to pytanie.

Było wystarczająco dużo miejsca.

Zdecydowanie.

*****

3 komentarze: