wtorek, 1 lutego 2022

11 - Jestem Justice (cz.2)

 

Rozdział 11

Jestem Justice (cz.2)

Justice

 

*****

Godzinę później to zaczęło się dziać.

To „to” było tym, że nawet jeśli Deke ledwie rozpoczął proces zmywania tego, co wydarzyło się w tym domu, miasto Carnal wyraźnie zamierzało zrobić to samo.

Jednak nie zaczęło się od mojego bycia obywatelką Carnal.

Zaczęło się od Mr T.

Grając lokaja jednocześnie z ekspertem od ochrony, Cal otworzył mu drzwi punktualnie o ósmej.

Obserwowałam, jak wchodzi Mr T, niosąc kartonowy pojemnik z czterema kawami (oczywiście Mr T nie zapomniałby o Calu) i białą torbę z kolorowym kwiatkiem narysowanym odręcznie markerem na zewnątrz.

Przysmaki z La-La Land.

„Callahan” - przywitał Cala pan T.

„Thurston” - Cal przywitał pana T.

Ale ja już wstałam i szybko poruszałam się przez przestrzeń.

Cal zabrał kawę i torebkę, więc kiedy dotarłam do mężczyzny, który poświęcił swoje życie na ułatwienie życia mojemu dziadkowi, tacie i mnie, mogłam się od razu przytulić.

Zesztywniał, jak to było w jego stylu, zanim pobieżnie mnie uścisnął i delikatnie odepchnął, kładąc ręce na moich ramionach.

Nie zrobił tego, aby wydostać mnie z jego przestrzeni. Zrobił to, aby miał niezakłócony widok na moją twarz i wiedziałam o tym, bo znałam Mr T, a także dlatego, że nie puścił moich ramion.

I jeśli wściekłość Deke’a wczoraj rano była szalenie przerażająca, spojrzenie Cala tego ranka było po prostu przerażające, spojrzenie Mr T. było wręcz przerażające.

Nigdy tego nie widziałam. Mógł się irytować. Mógł się denerwować. Widziałam, jak się uśmiechał (choć ledwo i nie trwało to długo).

Ale nigdy nie widziałam go wściekłego.

I oczywiście nie aż tak złego.

Mimo to to spojrzenie, choć wydawało się to perwersyjne, uspokoiło coś we mnie.

A to dlatego, że tak całkowicie wypchnąłby mnie spod pociągu i przyjąłby to uderzenie.

Pozwoliłam mu patrzeć, robiąc to czując wszystko co mi dawał, jednocześnie słysząc Deke’a schodzącego po drabinie. Mr T trzymał mnie za obie ręce, dopóki nie został zmuszony do puszczenia przez to, że Deke owinął rękę wokół mojej klatki piersiowej od tyłu i przyciągnął mnie plecami do swojego ciała.

Kiedy już miał mnie w tej pozycji, on też, nawiasem mówiąc, nie pozwolił mi odejść.

Mr T spojrzał ode mnie w górę. Potem nie spieszył się i zrobił to bezczelnie gapiąc się. Kiedy to robił, spojrzał w górę i wiedziałam po ustawieniu jego głowy i przenikliwości w jego oczach, że równie bezczelnie mierzył Deke’a.

Potem on wstrząsnął mną absolutnym gównem.

Wysunął rękę i chrząknął - „Bill”.

Zamrugałam.

Deke wyciągnął rękę, schwycił rękę Mr T i potrząsnęli nimi i odpowiedział mruknięciem - „Deke”.

Rozeszli się.

Ale ja utknęłam na „Billu”.

Dziadek nazwał Mr T „Bill”. Ja nie. Tata nie. Joss nie, a Joss nie uznawała żadnej autorytetu na całym świecie, posuwając się nawet do tego, że, odnosząc się do niej, nazywała królową Anglii „Liz”, jakby były najlepszymi przyjaciółkami.

Z wyjątkiem Mr T.

Joss mówiła do Mr T „Mr. T” jak wszyscy.

W żadnym przypadku, oczywiście, nigdy nie słyszałam, żeby Mr T przedstawił się jako „Bill”.

Nie miałam pojęcia, co z tym zrobić, ale nie miałam okazji owinąć się wokół tego, zanim Cal oświadczył - „Założę się, że mógłbym zrobić o wiele więcej, gdybym nie stał tutaj z tacą z kawą”.

Uśmiechnęłam się, szybko wyrwałam się z uścisku Deke’a i podeszłam do Cala. Rozdałam kawę. Otworzyłam torebkę i po zapachu odkryłam, że Shambles był tego ranka w cynamonowym nastroju.

Doskonałość.

Kochałam cynamon.

Rozdawałam smakołyki, moje zostawiłam w torbie na później i odłożyłam ją na bok, gdy odbierałam kawę z miejsca, w którym postawiłam ją na stosie płyt kartonowo gipsowych.

Kiedy robiłam to, Mr T zażądał - „Oprowadź mnie po swoim domu, Justice”.

„Okej, Mr T” - zgodziłam się.

Zaczęłam się ruszać, ale zatrzymałam się i obejrzałam za siebie, aby zobaczyć, jak Deke położył rękę na ramieniu Mr T.

Poza uściskiem, który mu właśnie dałam i kilkoma uściskami, które kazałam mu znieść po tym, jak dał mi prezenty, a także kilkoma uściskami dłoni, nie widziałam nikogo, nawet jego żony, dotykającego Mr T.

Ale stał pod ręką Deke’a, jego szyja była skręcona, głowa odchylona do tyłu, by spojrzeć mu w oczy i skinął głową po tym, gdy usłyszałam, jak Deke szepcze - „Uważaj z nią w jej sypialni”.

Deke opuścił rękę, odwrócił głowę, by posłać mi mały uśmiech i wrócił do drabiny.

Oprowadziłam Mr T, wewnątrz i na zewnątrz, popijając kawę, podczas gdy Mr T jadł, jak mi powiedział, kromkę chleba jabłkowo-cynamonowego. Skończyliśmy na moim prywatnym tarasie.

Staliśmy przy balustradzie, a Mr T wpatrywał się w rwącą rzekę.

Wpatrywałam się w szczękę Mr T, która z wiekiem była tylko trochę obwisła, a teraz mocno była napięta.

„Nie powinienem był pozwolić, żebyś się tu wprowadziła, zanim Callahan wykonał najpierw swoją pracę”.

O cholera.

Przysunęłam się bliżej, zaczynając od - „Mr. T…”

Zwrócił na mnie przenikliwe niebieskie oczy, oczy, które przez lata nie wyblakły ani trochę i przestałam mówić.

Nagle, dostarczając mi kolejnego wstrząsu, podniósł rękę, ujął moją brodę palcami i delikatnie obrócił moją głowę, aby móc zbadać uszkodzenie mojej twarzy, jego wzrok przeniósł się stamtąd na moje gardło, zanim wyprostował moją głowę, ale trzymał rękę tam.

„Twój ojciec byłby zdruzgotany i wściekły” - szepnął.

Poczułam, jak łzy zbierają się w moich oczach tak mocno, że kłuły mnie w nozdrza.

„Mr T” - odszepnęłam.

„Obiecałem im obu” - stwierdził.

„Obiecałeś im co?”

„Ty i twój brat. Obiecałem twojemu dziadkowi i twojemu ojcu, że dopóki oddycham, nigdy nie pozwolę, aby coś wam się stało. Zawiodłem ich obu. Zawiodłem was oboje”.

Podniosłam rękę i owinęłam ją wokół jego nadgarstka - „Mav to Mav i dobrze o tym wiesz. Możesz go uratować przed wieloma, ale nie możesz go uratować przed nim samym. A ja wprowadziłam się tutaj bez systemu. Tak bardzo chciałam znaleźć spokój po stracie taty, że nie pomyślałam. To nie była twoja wina, to byłam ja”.

Puścił mój podbródek i opuścił rękę, rozłączając nas.

„Zapominasz, że zawiodłem też twojego kuzyna Rudy’ego”.

„Rudy’ego też nie mogłeś ocalić przed nim samym” - przypomniałam - „Wszyscy próbowaliśmy, Mr T. Możesz zobaczyć, oglądając to, że wszystkim nam się nie udało. W końcu Rudy sam się zawiódł”.

Mr T pokręcił głową - „Możesz powiedzieć tysiąc słów, umieścić je w stu piosenkach, Justice, a nie miałabyś wystarczająco dużo, aby przekonać mnie, że się mylę”.

Studiowałam mężczyznę, którego nie znałam do tej chwili, a którego kochałam głęboko w sercu, gdzie mieszkał mój tata, gdzie mieszkał mój dziadek, gdzie, która zamieszkała cała dobra miłość do całej czystości i prawowitości w każdym ciele.

„Mogę nie być w stanie przekonać cię, że nie jesteś winien, że jedyną osobą, którą można obwiniać, jest człowiek, który mi to zrobił. Ale mam nadzieję, że zdołam cię przekonać, że wszystko, co zrobiłeś dla mnie, dla dziadka, dla taty, nawet dla Mav’a, wszystko, czego kulminacją jest to, że rzuciłeś wszystko, by być tu teraz ze mną sprawiło, że kocham cię za to, bo ja po prostu kocham ciebie”.

„Serca Lonesome…”  - odparł z refleksją - „…wszystkie takie miękkie”.

„Co oznacza, że to, że dziadek cię znalazł, abyś mógł je chronić, było błogosławieństwem”.

Pokiwał głową - „Tak” - Cały czas kiwał głową - „Tak, błogosławieństwo”.

Miałam wrażenie, że nie mówił o tym samym błogosławieństwie, co ja, ale odchrząknął, odwrócił wzrok i oznajmił - „Potrzebujesz stajni”.

Uśmiechnęłam się i odwróciłam, uderzając go celowo ramieniem, zanim otworzyłam usta i powiedziałam mu o wszystkich moich planach.

Tych, które były obecnie prowadzone przez Deke’a i innych, które miały się wydarzyć w oczekiwaniu na sprzedaż dodatkowej ziemi, którą negocjował dla mnie mój agent nieruchomości.

Kiedy to robiłam, usłyszeliśmy zbliżający się pojazd i Mr T odwrócił się do mojego domu, wyciągając rękę, abym go wyprzedziła.

Zrobiłam to i przeszliśmy przez moją sypialnię do wielkiego pokoju, aby zobaczyć Cala przy drzwiach i dwóch przechodzących przez nie mężczyzn.

Zatrzymałam się na ich widok.

Jeden był biały, miał głowę w soli i pieprzu (głównie pieprz, czarny pieprz) i kozią bródkę, twarz, która była cudowna w surowy sposób i wysokie ciało składające się z tego, co zakładałam, odkąd wpadałam na to, było opatentowanym mięśniem mężczyzny z górskiego.

Drugi był czarny, tak wielki jak Deke (może nawet większy) i tak niesamowicie przystojny, że mogłabym przysiąc, że widziałam go już wcześniej i to musiało być w filmie.

Nieśli zniszczoną kanapę.

Za nimi podążał Jim-Billy.

Jim-Billy spojrzał na mnie, zaczął się uśmiechać, a potem jego uśmiech zbladł, umarł, stał nieruchomo i ruszyłam w jego stronę, wołając łagodnie - „Hej, Jim-Billy”.

Nie przywitał mnie z powrotem.

Odwrócił się na pięcie swojego zniszczonego buta i wyszedł.

Deke zszedł po drabinie i ruszył do frontowych drzwi, mówiąc - „Wood, Ty, Jussy. Jussy, moi kumple, Wood i Ty”.

Potem przeszedł przez drzwi.

Spojrzałam na Wooda i Ty. Ty, to był czarny facet, o którym wiedziałam, że był mężem Lexie. Wood był mężczyzną, którego nie spotkałam, a który opiekował się pickupem dziadka.

Pomachałam.

Nie odmachali.

Wpatrywali się we mnie z kamiennymi twarzami, a ich wkurzona atmosfera górala twardziela dławiła powietrze.

No dobrze, więc może powinnam była spojrzeć na swoją twarz i być może postawić na kreatywność z podkładem.

Podeszłam do frontowych okien.

Stałam tam i gapiłam się, jak zobaczyłam Jima-Billy’ego, zwróconego do mnie plecami, z rękoma zaciśniętymi w pięści na biodrach i napiętą linią ciała, Deke’m stojącym blisko niego, z głową pochyloną do starszego mężczyzny, z ręką owiniętą wokół z karku Jima-Billy’ego.

Rozmawiali.

Patrzyłam, jak plecy Jima-Billy’ego falują z czymś, co najwyraźniej było dużym oddechem.

Potem skinął głową z czapką baseballową.

Deke opuścił rękę i obaj odwrócili się do domu.

Zniknęłam z oczu, co nie było łatwym zadaniem, bo ściany były oknami, które przez dwa i pół piętra wznosiły się bez przeszkód.

Myślałam, że to była przynajmniej jedna rzecz, która wydarzyła się w moim życiu, o której łatwo było wiedzieć, co to było.

Jim-Billy naprawdę mnie lubił.

I ogarnęło mnie więcej spokoju.

Ty i Wood wyszli. Deke i Jim-Billy wrócili. Wood i Ty również wrócili, tym razem ze zniszczonym fotelem.

Ty wrócił po podnóżek.

Jim-Billy posadził tyłek na fotelu, podniósł zakurzone buty na podnóżek, praktycznie zanim Ty postawił go na podłodze, spojrzał na mnie i zapytał - „Masz piwo, kochanie?”

„Nie ma nawet dziewiątej rano” - stwierdził z nerwowym wyrazem Mr T, wpatrując się w Jima-Billy'ego i robiąc to, dając do zrozumienia, że nie miało zbyt wiele sensu to, co mówił.

Jim-Billy spojrzał na niego - „Kim jesteś?”

„William Thurston. Jestem Justice” - odpowiedział Mr T.

Czekałam, aż powie więcej, ale najwyraźniej chciał powiedzieć to wszystko (i tak i sposób, w jaki to zrobił, dał mi więcej pocieszenia).

„A ty jesteś?” - zapytał Mr T, kiedy Jim-Billy sam nie przedstawił tych informacji.

„Jestem Jim-Billy. Ja też jestem Justice. I siedzę tutaj z moją dziewczyną, żeby się nie nudziła, patrząc, jak mężczyźni wieszają płyty gipsowo-kartonowe” - Zwrócił swoją uwagę na mnie - „Teraz kochanie, masz piwo?”

Poczułam, jak moje usta drgną, zanim powiedziałam - „Jim-Billy, zaraz przyniosę”.

Wyszłam do garażu, wzięłam Jim-Billy’emu piwo i ruszyłam z powrotem.

Kiedy przyszłam, zobaczyłam, że Mr T wciąż popija kawę, ale teraz robi to, siedząc na podłokietniku kanapy.

Jim-Billy wyciągnął rękę po piwo, co oznaczało, że nie marnowałam czasu z otwieraniem mu piwa, żebym mogła mu je dać.

Cal robił swoje.

Ale Wood i Ty byli na górze.

A Deke przychodził do mnie.

Odchyliłam głowę do tyłu, kiedy się zatrzymał, nie bliskością Deke’a, co było blisko, ale też nie tak blisko, jak bym chciała.

To było nowe zamknięcie. To, co uważałam za krucha-Justice-w-jego przyczepie-blisko, innymi słowy blisko-blisko, tak blisko, że mi się podobało.

Tak blisko, jak nie musiał być, gdy nie byliśmy w jego przyczepie, ale zamiast tego byłam otoczona przez niesamowitych ludzi w moim ogromnym domu.

Ale on to wykorzystał.

„Mała, Wood i Ty pracują dzisiaj ze mną. Zgadzasz się z tym?”

Moje brwi się złączyły - „Myślałam, że Wood jest właścicielem lokalnego warsztatu”.

„Tak, co oznacza, że może wziąć wolne, kiedy tylko chce. Jest też mężczyzną. A kiedy to mówię, mam na myśli mężczyznę. Nie jestem pewien, czy kiedykolwiek powiesił płytę kartonowo gipsową. Prawdę mówiąc, myślę, że mężczyźni tacy jak on instynktownie wiedzą, jak wieszać takie płyty”.

Byłam w obecności Wooda może od pięciu minut i nie odezwał się do mnie ani słowem, a ja wciąż miałam wrażenie, że jest typem mężczyzny, który instynktownie wie, jak robić wiele rzeczy.

„Ty pracuje dla Wooda, a Wood daje mu dzień wolny na pracę tutaj” - poinformował mnie Deke - „Pracował na budowie, więc po prostu wie, co robi”.

„Czy oni… czy Max potrzebuje…?” - jąkałam się, ale Deke mi przerwał.

„Max nie będzie się tym przejmował. Jest blisko z Ty, kiedyś pracowali razem nad zadaniami, a jeśli powiesz im o zapłaceniu chuja, myślę, że odbyliśmy tę dyskusję”.

„A więc wszędzie dookoła skrzynie bimbru” - mruknęłam.

Deke uśmiechnął się, złapał mnie z tyłu głowy, przyciągnął do siebie, pochylił się, pocałował w czoło, a potem puścił, podszedł do drabiny i wszedł po niej.

Boże, będę tęsknić za tymi kawałkami Deke’a, które na pewno zabierze, kiedy zdecyduje, że nie jestem już krucha i że nie potrzebuję jego uczucia, żebym się nie rozleciała.

Odwróciłam się do zaimprowizowanego miejsca do siedzenia i zobaczyłam, jak Jim-Billy wychyla łyk piwa.

Mr T miał oczy skierowane na górę.

Te oczy zwróciły się do mnie.

Potem zmienił swoją pozycję, wyciągając telefon i przysiadł na podłokietniku kanapy, jakby wolałby tego nie robić tak, by jego tyłek tego dotykał. Tyłek w spodniach, do których, jak sądziłam, miał drugą połowę w hotelu w mieście, to jest marynarkę od garnituru włoskiego pochodzenia, który kosztował więcej niż ta kanapa, na której siedział, gdy była nowa. Zamiast tego usiadł na kanapie, oparł kubek z kawą na przedramieniu i zaczął przesuwać kciukiem po telefonie.

W tym momencie dał się słyszeć pojazd.

Zaraz potem usłyszano również - „Jezu”, to był Cal, który zaczął kierować się do drzwi.

„Mam to” - powiedziałam, a jego wzrok skierował się na mnie.

„Nie, nie masz”.

Na stanowczy ton jego głosu przestałam się ruszać.

Więc Cal nie bawił się w lokaja.

Chociaż było bardzo mało prawdopodobne, żeby mój napastnik pojawił się w biały dzień, kiedy mój dom był pełen ludzi, Cal grał ochroniarza.

Jak słodko.

Cal otworzył drzwi.

Pół minuty później przeszła Lexie w towarzystwie dwóch uroczych dziewczynek.

Spojrzała na Cala, spojrzała na mnie, powiedziała - „Hej” i za moje plecy powiedziała - „Hej” do Jima-Billy’ego, na co dostała - „Yo, cudowna”, a potem przesunęła oczami przez Mr T i odwróciła się w górę, gdzie wyraźnie wypatrzyła swojego męża, ponieważ zawołała - „Hej, kochanie”.

Ty odkrzyknął - „Mama”.

Jejć.

Dudniąca „mama” Ty mogła być lepsza niż „mała” Deke’a.

Chociaż nie lepsza niż jego „Cyganko”.

Hej tato!” - wrzasnęło jedno z maluchów.

„Hej, dziecinko” - zawołał Ty do córki.

Okej, to „dziecinko” było nawet lepsze niż „mama”.

Tak.

Mężczyźni gór.

Kto wiedział?

Lexie przyciągnęła do mnie swoje dziewczyny - „Lella, Vivie, tu panna Justice. Powiedzcie cześć”.

Starsza dziewczyna stojąca i trzymająca Lexie za rękę machała nieśmiało.

Młodsza Lexie żonglowała ramieniem przy biodrze i krzyknęła - „Hej, pani Justiz!”

„Hej, piękne dzieci” – przywitałam się z nimi.

Ta na biodrze Lexie rozpromieniła się.

Ta trzymająca rękę Lexie wtuliła w nogę swojej matki i pochyliła głowę.

Zrobiłam rundę przedstawień.

Po uwolnieniu Lella nie traciła czasu na podzielenie się życzeniem, aby być na górze ze swoim ojcem. Vivie nie marnowała czasu, by czołgać się po całym Jim-Billy’m, który łaskotał ją i dmuchał malinami na jej szyję, co wymagało od niej głośnego piskania z łatwo dostrzegalną radością. Kiedy odmówiono jej dostępu do ojca, Lella przyłączyła się do zajęć polegających na czołganiu się po całym Jimie-Billy’m, do czego on postawił piwo na podłodze, więc miał dwie ręce do łaskotania i ściskania.

Lexie opadła na kanapę, deklarując - „Jim-Billy zajmie się dziewczynami. Jedziesz ze mną do miasta na masaż, mani i pedi. Nic ułożył wszystko w harmonogramie. Ale mamy około pół godziny do wyjazdu”.

„Zajmę się dziewczynami?” - zapytał Jim-Billy.

Tak! Jim-Billy!” - młodsza dziewczyna pisnęła, zanim upadła na klatkę piersiową Jima-Billy’ego, sprawiając, że wydał słyszalne chrząknięcie i z determinacją (z wystającym językiem i tak dalej) próbowała połaskotać jego boki.

„Dobra, zajmę się dziewczynami” - mruknął Jim-Billy, robiąc to z uśmiechem.

„To się nie stanie”.

To przyszło z góry, było nieustępliwe i to był Deke’a.

Lexie spojrzała na górę - „Tate spotyka się z nami tutaj. Zabiera nas. I trzyma się z nami, kiedy robimy swoje i sprowadza nas z powrotem”.

Wood pojawił się na skraju podestu na piętrze obok Deke’a, jego przystojna twarz była maską niedowierzania, jego kozia bródka otaczała usta pytające - „Tate będzie siedzieć w salonie, podczas gdy wy dziewczyny będziecie się masowały i robiły paznokcie?”

„Tak” - odpowiedziała Lexie.

Wood wybuchnął śmiechem.

Ty wybuchnął śmiechem.

Jim-Billy wybuchnął śmiechem, a Lella i Vivie opadły mu na klatkę piersiową, prawdopodobnie nie rozumiejąc, ale też wybuchnęły śmiechem.

Deke nie wybuchnął śmiechem.

Wyciągnął telefon i cofnął się od podestu.

Usłyszałam mruczaną rozmowę, rozejrzałam się, zobaczyłam mnóstwo uśmiechów (poza Calem, który potrząsał głową, ciągnąc za dużą szpulę drutu, którą przywiózł ze swojego SUV-a).

Deke wrócił na skraj podestu bez telefonu.

„Tate cię zabierze” - oświadczył - „Zostanie z tobą. Jak to zrobisz, wracasz natychmiast. Żadnych kanapek. Nic, Jussy. Zaraz wracaj tutaj”.

„Rozumiem, szefie” - zawołałam.

Nie był rozbawiony.

Wrócił do miejsca, w którym kładł płyty gipsowo kartonowe.

Spojrzałam na Mr T - „Chcesz wisieć podczas mani-pedi?”

Potrząsnął głową, podnosząc się z kanapy - „Wezmę to jako sygnał do wyjścia. Mam rzeczy do zrobienia w miejscu, w którym mógłbym znaleźć Wi-Fi i chciałbym zatrzymać się na posterunku, aby porozmawiać z porucznikiem Keatonem. Wrócę z kanapkami”.

Rozejrzałam się i wróciłam do niego - „Przynieś dużo”.

Rozejrzał się wokół i z powrotem na mnie.

Kiedy to zrobił, wiedziałam, że nie jestem jedyną osobą, której tego dnia dano pocieszenie.

Mr T również.

„Zrobię, Justice”.

Uśmiechnęłam się do niego.

Nie uśmiechnął się do mnie.

Z formalnym pożegnaniem odszedł.

Potem wisiałam z moją nową ekipą, dopóki Tate nie przyszedł, żeby zabrać nas do salonu.

Podczas części wycieczki z mani-pedi odebrałam telefon od Shamblesa. Jego ton był ściszony, co powiedziało mi coś, czego nie powiedział słowami, żeby to rozmowa nie została podsłuchana przez Sunny.

Powiedział, że on i Sunny słyszeli, co się stało, byłam w ich myślach i pewnego wieczoru przyniosą mi kolację „później… kiedy poczujesz się lepiej”.

Sądziłam, że Shambles chroni Sunny przed wszystkim, co mogłaby poczuć widząc mnie w moim stanie, co mogłoby wydobyć się z jej własnego ataku.

I całkowicie byłam z tym pogodzona. Tym bardziej biorąc pod uwagę, że gdyby Shambles mógł wstrzyknąć niebo do wypieków, jego kolacja mogłaby być ćwiczeniem w ekstazie.

Tate zabrał nas z powrotem do mnie. Mr T przyniósł kanapki, zjadł z nami, wszyscy faceci zrobili sobie przerwę, Lauren pokazał się i przyniosła więcej piwa (głównie dla Jima-Billy’ego, faceci i Lexie nie pili, Lauren i ja tak).

Mr T wystartował.

Lexie i dziewczyny wystartowały.

Niedługo po tym, Jim-Billy, zwolniony z obowiązku opieki nad dziećmi i spraw Justice, zamienił swój fotel w moim domu na swój stołek w Bubba’s.

Tate pomagał kolesiom przez chwilę, kiedy Laurie i ja rozmawiałyśmy, Lauren i moja rozmowa przerywała się od czasu do czasu przez Joss, która się zameldowała, wuja Jimmy’ego i ciocię Tammy robiących to samo (dwoje ostatnich zostało poinformowanych przez Mr T, co się stało).

W końcu Lauren i Tate wystartowali, podobnie jak Wood i Ty.

A Deke i ja wystartowaliśmy, kiedy Cal wciąż pracował.

Przed wyjazdem zauważyłam, że trzech (a przez jakiś czas czterech) mężczyzn zrobiło dużo więcej niż jeden (lub dwóch). Nie tylko zrekompensowali to, czego Deke nie mógł zrobić w dniu, który stracił na opiekę nad mną, ale także postawili ściany na całym moim piętrze.

Więc siedząc obok Deke’a w jego behemocie, warcząc w dół drogą dojazdową, uświadamiałam sobie wszystko, co wydarzyło się tego dnia, czułam się dziwnie, ale szczęśliwie, jakby to, że byłam duszona na moim łóżku było momentem życia.

Stało się.

To był koniec.

Z pomocą ludzi, którym zależało, ruszyłam dalej.

Miałam turkusowe paznokcie u rąk i śliwkowe paznokcie u nóg. Miałam masaż od Lexie (która była masażystką), który sprawił, że poczułam się rozluźniona i zrelaksowana, chociaż wciąż ból tępy pulsował na mojej twarzy, bóle mojego ciała znikały pod jej sprawnymi rękami.

Miałam nowych znajomych, co do których miałam przeczucie, że będą przyjaciółmi. Nie tylko Ty i Wood, ale także Dominic (znany również jako Nic), szalenie płomienny właściciel i operator lokalnego salonu, który gruchał i rozpieszczał mnie jak Deke, z wyjątkiem gejowskiego sposobu, który był jednocześnie zabawny.

A praca nad moim domem nie tylko była w toku, ale wręcz gotowała się na gazie.

W ten sposób pickup Deke’a warczał na moim dojeździe ze mną na siedzeniu pasażera w drodze powrotnej do jego niesamowitej przyczepy.

A ja się uśmiechałam.

*****

Po przebraniu się w piżamę otworzyłam drzwi do sypialni Deke’a i zrobiłam to nerwowo.

Musiałam poprosić, o co musiałam poprosić.

Ale nie mogłam poprosić o to, o co powinnam poprosić.

Spojrzałam w dół korytarza i zobaczyłam, że przyczepa jest ciemna, z wyjątkiem Deke’a oświetlonego przez telewizor, przed którym stał, a jego wysoka, zaczesana w kok głowa prawie ocierała się o sufit przyczepy.

Skorzystał z okazji, gdy znalazłam się za zamkniętymi drzwiami i wrócił w swoich polarowych szortach, z nagą klatką piersiową, odwróconą głową i oczami zwróconymi ku mnie.

Zanim zdążyłam otworzyć usta, przyczepa pociemniała, bo Deke wyłączył telewizor.

Patrzyłam, jak jego cień przesuwał się w moim kierunku.

Zdałam sobie sprawę, że się nie zatrzymuje, więc wyszłam z drzwi w samą porę, by mógł przez nie przejść i złapać mnie ramieniem w pasie.

W ten sposób przesunął nas oboje na bok łóżka. I z niewielkim wysiłkiem i bez namawiania oboje byliśmy w nim.

Deke zarzucił na nas kołdrę i pociągnął mnie w ramiona.

Oczywiście.

Deke był Deke’iem, więc nie musiałam nawet prosić o to, o co powinnam poprosić.

„Masz rację” - powiedziałam w ciemności do jego szczeciniastego gardła - „U Rosalindy to raj jalapeños”.

„Mówiłem ci” - mruknął.

Odkryłam to tego wieczoru, kiedy Tate, który był naszym nocnym stróżem, pokazał się z Lauren i jego nastoletnim synem Jonasem (młodsza wersja Tate’a, podobieństwo było niesamowite pod wieloma względami, w tym dzieciak był dobrym dzieckiem, zabawnym i pewnym siebie aż do uroczego, bo był otwarcie zarozumiały).

Przynieśli jedzenie z Rosalinda.

Jedliśmy. Kręciliśmy gówno. Laura i Jonas wyszli. Tate objął wartę.

Teraz nadeszła pora snu.

Wtuliłam się w Deke’a.

Deke przytulił mnie bliżej.

„Więc, czy Jonas jest najpopularniejszym dzieckiem w szkole?” - zapytałam.

„Nie wiem. Już nie jestem w liceum, Cyganko” - odpowiedział żartobliwie Deke.

„Wiem o tym, ale nadal możesz wiedzieć”.

„Ma stałą dziewczynę. Jest młoda, ale jest ładna w tym sensie, że ty prawdopodobnie byłaś ładna. W ten sposób wiesz, że zawsze będzie ładna i stanie się tylko ładniejsza”.

W milczeniu wgapiałam się w jego gardło.

Deke nie zauważył.

„Jonas to przystojny dzieciak. Sprytny. Dobre oceny. Futbolista. Dobry w tym, jak jego tata, i mówiąc to, Tate był w NFL, więc Jonas jest w tym naprawdę cholernie dobry. I wylądował z tą dziewczyną. Więc tak, wszystko sugeruje to, że jest popularny. Najpopularniejszy, nie wiem. Nastolatki mają narąbane w mózgu. Być może najpopularniejszy dzieciak nosi wszystko na czarno, ma więcej kolczyków w nosie niż ty w uszach i nosi eyeliner”.

„Uh, Tate był w NFL?” - przecisnęłam się przez gardło wciąż zatkane aksamitną watą cukrową jego komplementu.

„Zerwał kolano na początku swojej kariery. Został gliną. Potem łowcą nagród, właścicielem baru”.

„Ciekawa ścieżka życia”.

„Najlepsza, na jaką ktoś może mieć nadzieję. Albo zadowalająca wiedząc, że są dokładnie tam, gdzie muszą być, robiąc to, co powinni robić wśród ludzi, z którymi powinni być, albo podążając ścieżką, która przynajmniej może być interesująca, a najlepsza to cholerny kopniak w dupę”.

„To dość głębokie, Deke” - powiedziałam mu prawdę.

„To po prostu prawdziwe”.

„To powinna być naklejka na zderzak”.

Poczułam, jak jego ciało trzęsie się ze śmiechu, gdy wtulił mnie głębiej pod siebie.

„Masz ochotę wstać i zapisać to gówno?” - zapytał.

„Absolutnie nie” - odpowiedziałam.

Poczułam, jak jego słowa poruszają czubkiem moich włosów, kiedy mruknął - „Ja też”.

Okej.

Zaczekaj.

Nie obudziłam się przerażona i nie potrzebowałem jego ramion wokół siebie, żeby pozbyć się wstrząsów, on był blisko, żebym czuła się bezpieczna.

Każdy przyjaciel tak by zrobił.

Właśnie otworzyłam drzwi, gotowa do spania i byliśmy razem w łóżku, przytulając się i przekomarzając.

Lacey by to zrobiła (łącznie z przytulaniem). Bianca też. Do diabła, robiłyśmy to razem w trójkę przy różnych okazjach, gdy życie stało się trudne lub po prostu byliśmy pijani i szaleni, ale robiłyśmy to razem.

Koleś, który wiedział, że czułam coś do niego?

Nie.

Czułam, że w tym momencie można bezpiecznie powiedzieć, że granice Deke’a stały się naprawdę zamazane.

I być może w tym momencie musiałam lepiej je zrozumieć, zanim nieumyślnie przekroczyłabym granicę, o której nie wiedziałam, że tam jest.

„Deke?” - zawołałam.

„Cicho, Cyganko, idź spać”.

„Ale, hm…”

Nie wiedziałam, jak to poruszyć.

„Wood wraca jutro do pracy u ciebie. Max uporządkował swój dzień, więc też może z nami pracować. Trzech mężczyzn, dwóch kładących, jeden tnący, możemy włożyć więcej twojego sufitu”.

Chciałam sufitu, jak… bardzo. Mój sufit był najwspanialszy, więcej z niego byłoby niezwykle bardziej wspaniałe.

Ale bardziej chciałam wiedzieć, co się dzieje z Deke’iem.

„Słonko” - szepnęłam.

Przyciągnął mnie do góry i bliżej, tak że moja twarz utkwiła mu w gardle.

„Śpij, Jussy” - odszepnął - „Miałaś dobry dzień. Dam ci jutro dobry dzień. Uzyskam informację od Chace’a i od Deckera. Dostaniesz sufit. To jutro. Potem będziemy się martwić o następny dzień”.

Nie wiedziałam, co mówi.

Ale nadal wiedziałam, co mówi.

Albo miałam nadzieję, że wiem.

Bałam się też, co innego mogłoby to być.

Miałam nadzieję, że to wszystko oznaczało, że coś się zmieniło dla Deke’a.

Obawiałam się, że był po prostu tym facetem, który troszczył się o ludzi.

Do licha, właśnie tego dnia Lauren powiedziała mi, że to on zabrał ją do szpitala po jej męczarniach i powiedziano jej, że nie wyszedł, dopóki Tate nie wyszedł, by powiedzieć wszystkim, że się obudziła i że nic jej nie jest.

A Lexie powiedziała mi podczas mani-pedi, że Deke chronił plecy Ty, kiedy brudny szef policji pokazał się, żeby przeprowadzić wyrywkową inspekcję domu Ty, który był wówczas zwolniony na zwolnieniu warunkowym, w celu podłożenia narkotyków i cofnięcia mu zwolnienia warunkowego. Deke rzucił wszystko, żeby mógł się pokazać, osłaniając Lexie i Ty.

Było jasne, że robił takie rzeczy.

To mogło być to, co dla mnie robił.

Chociaż mógł to zrobić na kanapie.

Wiedziałam, że wyczuł moje napięcie, kiedy delikatnie zapytał - „Mała, co ja powiedziałem?”

„Spać” - odpowiedziałam.

„Tak”

„Mogę powiedzieć jedną rzecz?” - zapytałam.

Zawahał się i westchnął - „Jedna rzecz”.

W tym momencie dostałam jedną rzecz; Nie zamierzałam tego zmarnować.

Więc nie zrobiłam.

„Tata naprawdę by cię polubił”.

Jego ramiona zacisnęły się wokół mnie w ruchu, który wydawał się mimowolny, robiąc to tak mocno, że poczułam, jak wypycha mnie oddech, zanim rozluźniły się i przechylił swoje duże ciało, dając mi więcej swojej wagi i ciepła.

Ale nic nie powiedział.

Dałam mu to, najlepszy prezent, jaki mogłam dać i dałam mu więcej, decydując się posłuchać jego rady.

Przetrwaj jutro.

Potem martw się o następny dzień.

Więc nic też nie powiedziałam i dryfowałam, blisko snu, kiedy usłyszałam, jak szepcze - „A moja mama by cię cholernie kochała”.

Otworzyłem oczy.

Już blisko snu, odszepnęłam - „Deke”.

„Śpij”.

„Deke”.

„Jussy” - kolejny silny uścisk - „śpij”.

„Boże, jesteś denerwujący” - warknęłam mu do gardła.

„Justice”.

„Deke”.

Nie powiedział nic więcej.

Spojrzałam na jego zacienione gardło.

Wciąż nie powiedział nic więcej.

Ciągle patrzył.

Po chwili przestałam się wkurzać i znów zaczęłam dryfować.

Ale dopiero wtedy, gdy wzięłam więcej ciężaru Deke’a po tym, jak jego dryfowanie zaprowadziło go tam, gdzie powinien być, w to samo miejsce, do którego szłam, w końcu dotarłam tam z nim i zasnęłam.

 


 

12 komentarzy:

  1. Hej, więc muszę się przyznać, że zmarnowałam dzisiaj kilka godzin, bo mnie wciągnęło "At Peace".
    Chyba będzie następne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Tobie też wolno😘 Świetna robota kochana ❤️ dziękuję

      Usuń
    2. Jak rozumiem mogę polecać kolejne? 😂

      Usuń
    3. Tak! Cudownie!
      Dziękuję

      Usuń
  2. To jest lepsze niż seriale w TV 😉 wyczekiwane z niecierpliwością kolejne odcinki. No kiedy oni się wreszcie pocałują?? 😁😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje za rozdział :)
    Ten Call jakiś taki dziwny.
    Właśnie też miałam to napisać kiedy oni wreszcie przejdą dalej bo przytulanie i całowanie w czoło to malutko :)
    CZekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta część wciąga nie samowicie, codziennie nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Wielkie dzięki za Twoją pracę

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję, jesteś najlepsza
    😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję, z zapartym tchem czekam na Twoje tłumaczenia, jesteś naj naj najlepsza 😀
    P. S. Często korzystam z "udostępnień" monholeta jako gość i od kilku dni nie mogę a raczej nie widzę jej udostępnień książek, nie wiem dlaczego....mogłabyś mi podpowiedzieć co zrobić? Czyżby jej udostępnienia nie były już publicznie dostępne?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie wiem. Nie zanosiło się na to. Musi mieć pliki jako "prywatne"

      Usuń