Rozdział
13
Stworzona
dla mnie
Justice
Łóżko
poruszyło się, gdy Deke wyszedł z niego.
Nie
ruszałam się.
Stało
się tak, ponieważ wydarzyło się to po raz czwarty.
Pierwszy
raz mnie przeraził, a kiedy wrócił, zajęło mu trochę czasu, zanim mnie
uspokoił, wyjaśniając, że po prostu sprawdza rzeczy i wszystko jest w porządku.
Za
drugim razem też mnie przeraził, ale kiedy wrócił, nie zajęło mu tak długo,
żeby mnie uspokoić.
Za
trzecim razem obudziłam się, ale zasnęłam przy nim praktycznie zanim naciągnął
na siebie kołdrę.
Tym
razem miałam dość.
Cholera,
był bardziej niż ja przerażony tym, co mogłoby się wydarzyć tamtej nocy.
A
gdybym nie miała już wystarczających dowodów na to, że sprawy zmieniły się (w
dużym stopniu) między mną a Deke’m, to by to zrobiło.
Prawdę
mówiąc, po tym, jak cały dramat ucichł, a on wprowadzał mnie z powrotem w nową
wersję życia, którą mi dawał - pracę w moim domu, dom w jego przyczepie,
wspólnotę w każdej sekundzie dnia (z wyjątkiem rzadkich chwil, kiedy mi
pozwalał być poza zasięgiem jego wzroku, ale tylko wtedy, gdy byłam z ludźmi,
którym ufał) - stało się to dla mnie jasne.
Żaden
przyjaciel nie pojawiał się na komisariacie policji i nie tracił rozumu,
wykrzykując imię kobiety, a po odkryciu czegoś, co jej się przydarzyło, w
chwili, gdy ją zobaczył, nie brał jej ramiona i nie trzymał mocno, a wersje tej
bliskości nie ustały przez wiele dni, które zamieniły się w tygodnie.
Obejmowało
to spanie razem każdej nocy. Żadnej kanapy dla Deke’a, chyba że byłam z nim,
przytulona i oglądając telewizję.
Nie.
Żaden
przyjaciel tego nie robił.
Deke
Hightower mnie lubił.
Tak
bardzo mnie lubił.
Ale
rozumiałam, dlaczego nie poszedł tam ze mną. To nie był odpowiedni czas.
Wszystko, co się wydarzyło, moje zmartwienie o Biancę, Mr T w mieście, Cal
wokół robił swoje, groźba powrotu złego faceta, nie potrzebowałam więcej w
mojej głowie.
Ale
jednak.
Deke
zdecydowanie mnie lubił i nawet jeśli nie powiedział tego wprost, chyba że
dawałam sobie nadzieję, że przyćmiewałam swój osąd przy odczytywaniu znaków (a
była taka możliwość, choć przy wielu znakach było to mało prawdopodobne), nadal
to mi przekazywał.
To
by spowodowałoby mój uśmiech, gdybym nie była tak zdenerwowana, że był tak
zdenerwowany, że nie mógł spać.
Powinnam
była wiedzieć, kiedy wyjął wielki pistolet z małej torby, do której spakował
swoje rzeczy na noc i położył go na szafce nocnej, zanim położyliśmy się spać
(albo ja spać, a Deke nie spać).
Ale
teraz, po czterech razach, kiedy był tak niespokojny, że musiał wstać i zrobić obchód
po domu, wiedziałam.
Deke
był niespokojny i nie miał zamiaru się ułożyć.
Musiałam
go ułagodzić.
To,
co powiedział tego popołudnia w swoim samochodzie, było prawdą. Nie myślałam o
tym logicznie, ale facet, który zrobił to, co mi zrobił, nie miał zamiaru mnie
zabić. Gdyby miał, zrobiłby to.
To
była wiadomość. Nie kazał mi nie kontaktować się z policją. Kazał mi powiedzieć
Biance, że wróci. Nawet gdybym nie była Justice Lonesome, jak to mi powiedział,
gliniarze z całych sił chroniliby obywatelkę, która otrzymałaby taką samą
groźbę, jak ja i nie miałby możliwości powrotu.
I
było jasne, że facet znał Biancę wystarczająco dobrze, by wiedzieć, że ta
groźba zadziałałaby.
Nikt
nie wiedział, czy dostał zapłatę.
Wiedziałam
jednak, że Bianca nigdy nie usłyszałaby tego przesłania i nie zrobiłaby, co w
jej mocy, by wydostać mnie z linii ognia.
Wiedziałam.
Po
prostu nie pozwoliłam temu przeniknąć, dopóki Deke mi tego nie przedstawił.
Więc
facet się nie pokaże. Czułam to w wnętrznościach.
Ale
nawet gdyby, miałam gliniarzy, broń Deke’a i Deke’a.
Więc
wszystko było dobrze.
Deke
jednak nie odczuwał tego samego spokoju.
Musiałam
mu to dać.
Usłyszałam,
jak wraca i leżałam cicho i nieruchomo, dopóki nie znalazł się w łóżku i nie
przykrył się kołdrą.
Potem
przesunęłam się do niego, wtuliłam, przyciskając się bliżej i przesuwając rękę
w górę jego klatki piersiowej do szyi, gdzie otuliłam palcami bok.
„Musisz
się zrelaksować, Słonko” - wyszeptałam.
„Jest
dobrze” - całkowicie skłamał - „Wracaj spać”.
Przysunęłam
się bliżej i napięłam palce w napięty mięsień jego szyi.
„Nie
jest dobrze. Jesteś nabuzowany. Wstawałeś cztery razy, zrobiłeś cztery obchody,
wróciłeś cztery razy, bo wszystko było w porządku, bo wszystko jest w porządku. Więc musisz się zrelaksować”.
„Jestem
zrelaksowany, Jussy. Teraz zrelaksuj się i idź spać”.
Wbiłam
opuszki palców głębiej w napięty mięsień jego szyi, podążając za nim do
miejsca, gdzie stykał się z jego ramieniem.
„Jesteś
mocno spięty, Deke. Mogę to wyczuć. To nie jest zrelaksowane”.
„Racja.
Odprężę się wtedy, kiedy ta noc się skończy” - przyznał w końcu.
Boże,
on tak cholernie mnie lubił.
Pozwoliłam,
żeby to wywołało u mnie lekki uśmiech, kiedy przysunęłam się bliżej, odchylając
głowę do tyłu i przesuwając rękę z powrotem w górę jego szyi, przesiewając
palce w jego włosach.
Miał
je zawiązane, jak zawsze. Nigdy ich nie widziałam. Ani podczas snu, po śnie,
nawet po prysznicu były mokre, poskręcane i zawiązane.
Chciałam
je zobaczyć.
Nacisnęłam
jego głowę i odchyliłam swoją do tyłu. Wiedziałam, że dopóki na to nie pozwoli,
nie zdołam go zmusić.
Ale
pozwolił na to.
Ponieważ
był Dekiem. Dałby mi wszystko.
Tak.
Bardzo.
Lubił mnie.
„Wszystko
będzie dobrze” - wyszeptałam - „Wiesz to. To ty to wyjaśniłeś”.
„Wiem
o tym. A rano, kiedy udowodnię, że mam rację, będę czuł się dobrze”.
Wpatrywałam
się w jego zacienioną twarz, co było stosunkowo łatwe w świetle księżyca
sączącym się przez drzewa z zewnątrz, przez moją ścianę okien.
Powinnam
po prostu zamknąć oczy i iść spać. Gdyby był podenerwowany, nic, co mogłabym
zrobić, prawdopodobnie by tego nie zmieniło.
Może
z wyjątkiem jednej rzeczy.
Oderwanie
go od tych myśli.
Coś,
co zamierzałam zrobić w moim łóżku z jego dużym ciałem, teraz w wyblakłych
ciemnoniebieskich spodenkach z polaru i niczym więcej, przyciśniętym do mojego
(nie mogłam być pewna tego „nic więcej”, ale nic nie wskazywało, a szukałam, żeby
on też miał na sobie bieliznę).
Powinnam
poczekać, przynajmniej do jutra, kiedy już przeszlibyśmy tę część mojej sytuacji
i zdecydowanie nadszedłby czas, aby porozmawiać o tym, co się między nami
zmieniło.
Czując
jego zapach, czując jego ciepło, wiedząc, że jest niespokojny przeze mnie, nie
chciałam czekać.
Więc
nie czekałam.
Uniosłam
się i, wstrzymując oddech, przez węzeł, który był po części nerwami, po części
czymś innym w moim brzuchu, po raz pierwszy dotknęłam ust Deke’a swoimi.
Na
sam kontakt poczułam na wargach mrowienie elektryczne, jakiego nigdy w życiu
nie czułam.
Jego
ciało znieruchomiało całkowicie.
Nie
wiedziałam, co oznacza ta reakcja; może to być odrzucenie lub odwrotnie.
Ale
w mojej głowie usłyszałam ten odległy ryk Gdzie
jest Justice Lonesome? tuż potem rozległy się dudniące pomruki Chryste Wszechmogący. Chryste Wszechmogący, mała.
Lubił
mnie.
A
kiedy dwoje zgadzających się dorosłych lubiło się nawzajem, działo się gówno.
Wróciłam.
Musnęłam
jego usta, a potem szepnęłam - „Zrelaksuj się, Deke”.
Jego
dłoń spoczywająca na moim biodrze przesunęła się do mojej talii i ścisnęła.
Nie
odepchnął mnie. Po prostu się ścisnął.
„Jussy”
- mruknął - „Teraz nie jest…”
Kolejny
raz musnęła jego usta, kolejny raz szepnęłam - „Spokojnie, kochanie” - a potem sięgnęłam
po niego i wysunęłam język, przesuwając czubkiem po zagłębieniu jego warg.
Boże,
smakował pysznie.
Miałam
akurat wystarczająco dużo czasu, by mieć tę myśl, zanim wzięłam miękki oddech,
kiedy nagle znalazłam się na plecach, z ciężarem Deke’a na mnie, gdy cała jego
dolna połowa wcisnęła mnie w łóżko.
„Jussy,
nie” - warknął, jego słowa zaprzeczały naszej nowej pozycji - „To nie jest czas.”
Teraz
nadszedł czas. Jeśli nie czułabym, że „teraz był czas” zbierający się między
moimi nogami (co czułam), czułam, że to wskazanie od niego twardnieje na moim
udzie.
Przesunęłam
obie ręce na jego szyję, jego plecy, palce w jego włosach i użyłam tych dłoni i
jego sztywności, żeby mnie podciągnąć i przyłożyłam usta z powrotem do jego.
„Teraz
jest świetny czas” - powiedziałam cicho - „Opiekowałeś się mną. Teraz moja
kolej, aby się tobą zaopiekować”.
„Jus…”
„Cicho”
- szepnęłam.
„Jussy…”
Przerwałam
wszystko, co miał powiedzieć, wsuwając język do jego ust i dotykając jego.
Odskoczył
do tyłu.
Moje
ciało stało się twarde.
Nie
poruszył się.
Trzymałam
się jego szyi i patrzyłam na niego patrzącego na mnie.
Dobra,
może nie powinnam była naciskać. Może teraz nie był na to czas.
Do
diabła, może nawet się myliłam co do całej sprawy.
Może
Deke był tym facetem, który szedł o krok dalej, żeby zadbać swoich przyjaciół.
I może dowód, który twardnieje na moim udzie, nie był dowodem na to, na co
myślałam, ale po prostu, że byłam dziewczyną, on był facetem, byliśmy w łóżku w
środku nocy i to był naturalny porządek od rzeczy. Zaczęłam czuć się dziwnie,
przestraszona, wkradło się zakłopotanie i miałam go puścić, kiedy to się stało.
Grzmot
przetoczył się po mojej sypialni, a ja czułam go, jakby emanował z jego
brzucha, przez klatkę piersiową, jego usta, puchnąc w pokoju, na moją skórę,
prosto między moje nogi.
Potem
przesunął jedną z rąk, które leżały na łóżku po moich bokach, gdy jego ciężar
spoczywał na przedramionach, tak że owinął ją wokół mojego karku, a jego usta
uderzyły w moje.
Rozchyliłam
wargi i wepchnął język do środka.
O
Boże, tak, kurwa, tak.
Smakował
pysznie.
Kolejny
ostry warkot wydobył się z Deke’a, zatapiając się w moim gardle, gdy pochylił
głowę i wziął głębiej pocałunek.
Okej.
Tak.
Dobra.
Cholera.
Mężczyzna
umiał całować.
Objęłam
jedną ręką jego ramiona, drugą podniosłam i wetknęłam mu we włosy. Wyszarpnęłam
gumkę i spadły mi przez palce grube i gładkie.
Czując
to, głębię jego pocałunku, jego smak, jęknęłam w jego usta, gdy moja cipka
zadrżała w niebezpieczny sposób, który komunikował, że nie pieściłam się od
dłuższego czasu, byłam całowana przez Deke’a, Deke’a, więc sprawy musiały się rozwijać szybko i musiały to zrobić
natychmiast.
Uderzyłam
biodrami, a Deke, będąc tak bardzo Deke’m, obrócił nas, aby dać mi to, czego
chciałam.
Ja
na górze.
Przerwałam
pocałunek, wspięłam się na niego okrakiem i zrzuciłam koszulkę, odrzucając ją
na bok.
Ledwie
poczułam, jak materiał opuszcza moje palce, a już podniósł się do siadu, a jego
ręka wkręciła się w moje włosy.
Odsunął
je szorstko, wyginając mój kręgosłup, a ja miałam chwilę poza chwilą, gdy
przypomniałam sobie, kiedy ostatni raz ktoś ciągnął mnie za włosy.
Natychmiast
wróciłam do chwili, gdy poczułam, jak Deke otula moją lewą pierś od dołu, unosi
ją, a następnie chwyta ustami i ciągnie.
„O
mój Boże” - wydyszałam, a elektryczność przesycała mnie całą od sutka do
łechtaczki, ale nie mrowiła. To była pełne drżenie i nie ustawało.
Przewinęłam
palcami jego włosy, trzymając go przy sobie, czując, jak jego broda muska
wrażliwą skórę mojej piersi, a wszystko to sprawiało, że skręcałam się na
twardym kutasie, którego czułam, przeciskającego się przez jego szorty, moje spodenki
od piżamy, w takim samym upale jak ja.
„Deke”
– szepnęłam.
Puścił
mój sutek, ale chrząknął - „Daj mi drugi, Cyganko”.
Poruszałam
się szybciej niż kiedykolwiek, zdejmując jedną rękę z jego włosów, by objąć
moją pierś i unieść ją.
Objął
ją ustami i ssał głęboko.
„Tak”
– wypuściłam powietrze.
Delikatnie
szarpnął moje włosy, a ja wygięłam się mocniej, wsuwając sutek głębiej w jego
usta. Deke nagrodził mnie, obracając językiem wokół niego, a następnie
wysyłając odruchowe drżenie przez całe moje ciało, gdy lekko ugryzł, po czym
ponownie wciągnął go głęboko.
„Kochanie…”
- to była prośba, ale nie użyłam więcej słów.
Powiedziałam
mu, czego chcę, ocierając się mocno o jego kutasa pode mną.
Byłam
gotowa.
Potrzebowałam
go we mnie.
Puścił
moją pierś, chwycił tył mojej głowy i uniósł swoją, jego usta zbliżyły się do
moich i ponownie mnie pocałował, mocno i mokro, głęboko i długo, zanim nagle
poderwał się, zabierając mnie ze sobą.
Rzucił
mnie na plecy prostopadle na materac i spowodował moją panikę, kiedy cofnął się
z łóżka, biorąc nogi z boku.
Co
się działo?
Czy
miał zamiar zrobić kolejną rundę obchodu?
Teraz?
Pochylił
się, chwytając mnie za kolano. Krzyknęłam cicho, gdy ciągnął mnie tak, że mój
tyłek był na krawędzi łóżka.
Nie
obchód.
Dzięki
Bogu.
Przesunął
obie ręce na moje szorty, a ja sapnęłam, czując spazm cipki, gdy zdzierał je z majtkami
wzdłuż moich nóg.
Potem
obserwowałam, jak rozgrywa się najseksowniejsze pięć sekund w moim życiu.
To
był Deke rzucający się na kolana przy łóżku, przerzucający jedną z moich nóg
przez jedno z jego szerokich ramion, łapiący mnie za drugie kolano, odpychający
je szeroko i wysoko, pochylający się do mnie.
Potem
nic nie widziałam, bo jego usta pracowały na mnie, a ja zamknęłam oczy, wbiłam głowę
tyłem w łóżko i wepchnęłam się piętą w jego plecy, aby wsunąć biodra głębiej w
jego usta.
Powinnam
była wiedzieć po sposobie, w jaki całował, że będzie wiedział, jak to zrobić.
I,
do cholery, wiedział, jak to zrobić.
Dyszałam,
falując biodrami przy jego ustach, zbliżając się i zbliżając, kiedy jego ręka
za moim kolanem ześlizgnęła się po wewnętrznej stronie mojego uda, a druga ręka
zacisnęła się na moim brzuchu, szlifując od góry. A potem poczułam, jak wpycha
we mnie palec, jednocześnie dotykając kciukiem mojej łechtaczki i wreszcie
poczułam, jak jego język wbija się we mnie.
Pieprzył
mnie palcem i językiem w tym samym czasie, a ja nawet nie wiedziałam, że można
tak zrobić.
Ale
to była tylko niejasna myśl, która ulotniła się, zanim ją miałam.
Nie.
Nie
miałam żadnych myśli.
Byłam
tylko cipką i łechtaczką, i tym, co Deke im robił.
„Słonko”
- wydyszałam.
Boże,
miałam się tam dostać. Deke zabierał mnie tam z prędkością światła.
Sięgnęłam
między nogi, muskając palcami jego brodaty policzek - „Deke”.
Nie
wiedziałam, czy to prośba, czy ostrzeżenie.
Deke
wziął to za ostrzeżenie, bo nagle ani jego ust ani palców nie było między moimi
nogami.
Otworzyłam
oczy, wyprostowałam głowę, miałam zamiar zaprotestować, ale spojrzałam w górę i
zobaczyłam go stojącego kolosalnie jak bóg górski przy łóżku.
A
potem zobaczyłam, jak ściąga szorty.
„Tak” - wydyszałam.
„Masz
prezerwatywę, mała?” - zapytał grubym, szorstkim głosem, poruszając ciałem.
Kurwa!
„Nie”
- powiedziałam mu, umysł rozproszony, uwaga skupiona na jego ciele, cieniu jego
penisa, jego ruchach w moim kierunku i nadziei, że moja odpowiedź nie zakończy
sprawy przedwcześnie.
Stalibyśmy
się kreatywni.
Do
diabła, żeby uzyskać orgazm od Deke’a, wywaliłabym gówno z kreatywności.
Pochylił
się do mnie. Wsuwając rękę między moją talię a łóżko spowodował, że stanęłam
przy nim. Położył kolano na łóżku i wczołgał się do niego, przez nie, rzucając
mnie na nie, a potem siebie za mną, opierając się o mnie, gdy sięgnął przez
bok.
Wtedy
jego ciężar zniknął ze mnie. Opierał się na łóżku na kolanach, po obu stronach
mojego prawego uda. Miał swój portfel. Potem wyrzucił portfel. Wtedy usłyszałam
rozdarcie folii.
A
potem obejrzałam drugie najseksowniejsze pięć sekund, jakie kiedykolwiek
widziałam.
Deke
na kolanach w moim łóżku, zwijający prezerwatywę na swoim grubym, długim
kutasie.
Śliniłam
się i drżałam, i kompletnie nie wiedziałam, co robić, bo chciałam, owinąć dłoń
wokół jego penisa. Chciałam też, żeby mój palec znalazł się na łechtaczce.
Dalej chciałam, żeby jego sutek dotykał mojego języka, jego włosy były w moich
dłoniach, jego usta na moich… mogłam wymieniać w nieskończoność.
Nie
miałam szansy na podjęcie decyzji. Znowu obejmował mnie ramieniem w pasie i byłam
w górze, obrócił mnie, a moje nogi automatycznie okrążyły jego biodra, gdy
skręcał nas tak, że był przodem do zagłówka, a ja miałam plecy skierowane w tamtą
stronę.
„Ustaw
mnie” - rozkazał.
Nie
potrzebowałam wyjaśnień dla jego instrukcji.
Moja
ręka śmignęła między nami, gdy się lekko cofnęłam. Zacisnęłam palce na jego
twardym jak skała kutasie, przesunęłam jego głowę przez mokrą skórę na miejsce,
gdzie powinien być, a on wślizgnął się do środka, po czym wysunęłam rękę, gdy
kładł mnie na plecach na łóżku i przykrywał.
Połączony
ze mną.
Boże,
dobrze było go czuć tak głęboko we mnie.
Boże,
tak cholernie dobrze.
„Kochanie”
- szepnęłam.
Zaczął
się poruszać, powoli i słodko, pochylając głowę, przesuwając językiem po
ścięgnie mojej szyi do ucha.
„Jakbyś
była dla mnie stworzona” - wyszeptał, wsuwając się do wewnątrz, osiadając
głęboko, tak cholernie głęboko, a potem delikatnie wysuwając.
Jego
słowa, jego dotyk, wszystko w nim, wreszcie mając w sobie Deke’a, poczułam łzy
kłujące mnie w oczy, gdy owinęłam go ramionami i nogami, trzymałam go blisko,
jedną ręką trzymając się w jego włosach.
Deke
mnie nakrywał.
Deke
był we mnie.
Deke
był stworzony dla mnie.
„Musisz
się przygotować, Cyganko” - powiedział mi do ucha - „Ten ciasny, wilgotny upał,
tego potrzebuję”.
Odwróciłam
głowę i ustami znalazłam jego ucho - „Weź to”.
Zaczął
wchodzić i wychodzić swoim kutasem.
To
było powolne, delikatne, ale jego usta ostrzegały - „Jak odpuszczę, mogę się zrobić
ostry. Musisz mi powiedzieć, mała. Jedno słowo, a zwolnię”.
Jego
głos był mocniejszy, prawie napięty, jego biodra poruszały się szybciej, ale
nie bardziej szorstko.
Musiał
mnie przelecieć.
I
potrzebowałam, żeby mnie przeleciał.
„Bierz,
co chcesz, Deke”.
Przesunął
nogę, podciągając kolano, co popychało go jeszcze głębiej na ślizgu do
wewnątrz, a ja znów sapnęłam, trzymając go mocniej.
Ale
nie odpuścił i nie pieprzył mnie.
„Deke…”
„Przygotuj
się, Jussy”.
Trzymałam
się mocniej.
„Deke…”
„Jedno
słowo, mała, a zwolnię”.
„Proszę,
Deke” - Wbiłam paznokcie w miejsce, gdzie moja ręka była na jego plecach - „Po
prostu mnie pieprz”.
Jego
ciało znieruchomiało, do połowy w środku, do połowy na zewnątrz.
Doprowadzał
mnie do szału!
Otworzyłam
usta, a potem kolejny, głębszy, niższy grzmot przetoczył się od niego przeze
mnie.
I
Deke odpuścił.
Jego
pchnięcia były tak potężne, jego ciało tak ogromne, że zabierał mnie ze sobą, więc
musiałam unieść rękę do zagłówka i odpychać się od niego, żeby mnie tam nie
wepchnął.
Nie
było to złe, bo oznaczało to, że ja też na niego wjeżdżałam.
Podstawa
jego twardego kutasa uderzającego o moją wrażliwą łechtaczkę, ten kutas
należący do Deke’a w końcu we mnie sprawiły, że po zaledwie kilku
pociągnięciach, odwróciłam twarz do jego szyi.
Wcisnęłam
się w niego, napinając się przy nim każdym fragmentem siebie, wewnątrz i na
zewnątrz, usłyszałam jego aprobujące warczenie - „Chryste, tak, mała” - zanim
moja głowa opadła do tyłu na poduszki i krzyknęłam, gdy doszłam.
Mocno.
Ciężko
i na zawsze, jak się wydawało, Deke wpychał się głęboko, teraz stękając, moje
ciało podskakiwało przy każdym pchnięciu, jęczałam i sapałam. Automatycznie
unosząc rękę, by mocno chwycić jego włosy w pięść, zadrżałam podczas
najlepszego, najdłuższego i najbardziej intensywnego orgazmu, jaki kiedykolwiek
miałam w moim życiu.
Dopiero
się uspokajałam, świadomość wracała do tego łóżka, tego pokoju, moje ciało
rozluźniało się naturalnie w jego uścisku, gdy punkt kulminacyjny zniknął, gdy
znów się napięłam, bo poczułam, jak jego zęby zatapiają się mocno w miękkim
ciele, które było dokładnie tam, gdzie moje ramię spotykało moją szyję. Wtulił
się we mnie, zanim jego głowa odskoczyła do tyłu, a ja obserwowałam w świetle
księżyca, jak mięśnie jego szyi napinają się i szarpnął, gdy jego biodra wbiły
się w moje, kiedy doszedł.
Jego
też trwało długo.
I
to zwieńczyło dwie pozostałe dwie najseksowniejsze rzeczy, które dał mi Deke,
których kiedykolwiek byłam świadkiem, i to nie tylko dlatego, że trwało to o
wiele dłużej niż pięć sekund.
W
końcu jego wielkie ciało opadło na moje, jego szyja była zgięta głęboko, twarz w
mojej, i oboje leżeliśmy tam, połączeni, oboje nasz ciężki oddech był jedyną
rzeczą, którą słyszałam.
Tak,
to było wszystko, co mogłam usłyszeć i mogła to być najsłodsza muzyka, jaka
kiedykolwiek trafiła do moich uszu.
No
dobrze, może moja dusza poety wiedziała, co robi.
Poczułam,
jak jego ręka wbija się w materac wzdłuż moich pleców i w górę, palce wplątują
się we włosy, gdy podniósł głowę i natychmiast ją opuścił, więc całował mnie,
długo, mokro i Boże, tak cholernie Deke… słodko.
Zakończył
pocałunek, a ja zadrżałam pod nim, kiedy zrobił to, drapiąc krawędziami swoich
górnych zębów moją dolną wargę, jednocześnie powoli wysuwając się ze mnie.
Pochylił
się i pocałował miejsce, w którym mnie ugryzł, zanim podniósł się i wyszedł z
łóżka, szarpiąc kołdrą na moje ciało.
Przeturlałam
się na bok, zwinęłam w siebie i położyłam się tam, obserwując kolejne kilka
sekund seksowności, gdy przechadzał się przez ciemność do mojej łazienki.
Potem
zaczęłam się uśmiechać, początkowo powoli, aż uśmiech wydawał się tak duży na
mojej twarzy, że aż zabolał.
Ból
i przyjemność.
Tym
razem był to taki ból, jaki lubiłam.
Uniosłam
się na kolana, odwracając twarz do łazienki, siadając na łydkach i owijając się
prześcieradłem.
Deke
nie zapalił światła, ale usłyszałam spuszczanie wody w toalecie, włączanie i
wyłączanie kranu, a potem obserwowałam Deke’a z blond włosami rozpuszczonymi
wokół ramion, jego ciało posrebrzone księżycowym blaskiem, jego ciężkie uda z
rozkosznymi, zaokrąglonymi grzbietami mięśni wokół jego kolan aż ślinka ciekła,
a jego teraz półtwardy kutas wciąż robił wrażenie.
Był
blisko łóżka, kiedy oderwałam wzrok od jego penisa i spojrzałam na jego twarz.
„Tak
bardzo mnie lubisz” - oświadczyłam.
Wydałam
przeraźliwy, dziewczęcy krzyk, kiedy wyciągnął długie ramię i oderwał ode mnie
prześcieradło.
Wydałam
kolejny dziewczęcy krzyk, kiedy ponownie zostałam zaczepiona w pasie jego
ramieniem i szarpnięta, by wbić się w jego ciało. Przyłożył kolano do łóżka,
przekręcił nas, i wpadłam na materac na plecach z Deke’iem na mnie, z wypchniętym
oddechem, biorąc jego ciężar i zmuszona do skupienia się na jego twarzy.
Nie
było to trudne, ponieważ było to dla mnie w porządku.
Jego
wielka ręka ujęła moją szczękę i powiedział - „Tak, Cyganko, lubię cię”.
Wiedziałam,
że uśmiecham się szeroko i szczęśliwie, kiedy poprawiłam - „Nie, tak bardzo mnie lubisz”.
Deke
odwzajemnił uśmiech, kiedy potwierdził - „Tak”.
Ten
uśmiech.
Boże.
Owinęłam
ramiona wokół jego ramion, podniosłam głowę i pocałowałam go mocno z
zamkniętymi ustami.
Opadłam
plecami na poduszki i szepnęłam - „Teraz się zrelaksowałeś, Słonko?”
„Pierwszą
rzeczą rano będzie bieg po prezerwatywy” – brzmiała jego odpowiedź.
Ciągle
się uśmiechałam.
Miałam
wrażenie, że mogę to zrobić bez bycia zrzędliwą.
„Absolutnie”
- zgodziłam się.
Nagle
opuścił głowę i przesunął rękę z mojej szczęki na bok mojej szyi, by móc
przesunąć usta otoczone drucianymi wąsami od mojego podbródka do ucha. Całe to
przeszywające mrowienie w dół mojej szyi prosto do sutków - „Wezmę moje szorty.
Chcę, żebyś wróciła do piżam. Tak po prostu. Okej?”
Może
był zrelaksowany i brzmiał tak, jakby już nie był podenerwowany.
Ale
nie ryzykował i nie chciał, żeby żadne z nas było nagie, gdyby coś się stało.
Skinęłam
głową - „Okej, Deke”.
Wyciągnął
nas oboje z łóżka, postawił na nogach i podał mi koszulkę, majtki i szorty,
zanim pochylił się, by odzyskać swoje.
Ubraliśmy
się.
Deke
wciągnął mnie z powrotem do łóżka, narzucił na nas kołdrę i położył pod sobą w
naszej normalnej pozycji do spania.
Ale
tym razem uniósł moje biodra, skręcając je, więc dostałam wskazówkę, że chciał,
żebym zahaczyła kolanem o jego udo, coś, co zrobiłam.
To
dało mu dostęp do wsunięcia palców w moją koszulkę na plecach i w dół do moich
szortów i majtek, gdzie trzymał mój tyłek. Nie pośladek. W samym środku, więc
jego środkowy palec spoczywał dokładnie w załamaniu.
Przygryzłam
wargę i znów zadrżałam.
„Wracaj
spać, Jussy” - rozkazał.
Przycisnęłam
się do niego biodra. Przycisnął rękę głębiej do mojego tyłka, jego drugie ramię
wepchnęło się pod mnie, owijając się wokół moich pleców, by trzymać mnie
bliżej, a ja zamknęłam oczy.
„Żeby
to uczynić oficjalnym” - szepnęłam mu do gardła - „Też cię lubię”.
Usłyszałam
jego miękki chichot i zakochałam się w tym miękkim chichocie, gdy poczułam
ciepły ucisk na plecach, intymny ucisk na tyłku i poruszanie się moich włosów,
kiedy odszepnął - „Dobrze”.
Ułożyłam
się uśmiechnięta, ciepła, nasycona i szczęśliwa.
Deke
Hightower tak bardzo mnie polubił.
Na
tę myśl, wciąż uśmiechając się, zasnęłam.
*****
Z
jego podenerwowaniem poprzedniej nocy, nie było niespodzianką, że następnego
ranka po raz pierwszy obudziłam się przed Deke’iem.
Nie,
nie niespodzianką.
Za
to było większą nagrodą.
Ponieważ
oznaczało to, że mogłam patrzeć, jak śpi.
Jego
twarz traciła całe lata w czasie snu. Niezupełnie wiek chłopięcy, ale zniknęły
twarde linie i krawędzie, których tak naprawdę nie zauważałam, kiedy nie spał,
a które wygładziły się we śnie. Były linie wokół jego oczu i przy kościach
policzkowych, które, dopiero po bliższym przyjrzeniu się zorientowałam się, że były
bardzo wysokie, jakby miał krew Indian czy coś takiego. Nawet przy szczęce,
która była ukryta głównie z brodą, zauważyłam wyraźny brak napięcia w spokoju
snu.
Miał
krótkie rzęsy, ale było ich dużo, a kiedy spoczywały na jego policzkach, było w
nich delikatne piękno.
Był
to fascynujący pokaz, który mnie tak zafascynował, że pozwoliłam sobie na to,
by się nim napawać przez długi czas.
Potem
świadomość, że był ranek, byliśmy w moim łóżku, bezpieczni, nie było powrotu
złego faceta, co oznaczało, że prawdopodobnie byłam wolna od tego zagrożenia…
I
Deke mnie lubił.
Nie
wspominając, że był dobry w pracy ustami, palcami i kutasem.
Zastanawiałam
się więc, dlaczego leżałam tam, wpatrując się w jego twarz, kiedy mogłam robić
inne rzeczy.
Dlatego
postanowiłam zrobić te inne rzeczy.
Przesuwając
czubek palca po jego biodrze, uniosłam się i dotknęłam ustami jego ust.
Jego
głowa przesunęła się lekko na poduszce, jego ramię lekko, odruchowo ścisnęło, a
potem jego brzuch napiął się, kiedy przesunęłam po nim trzema palcami i
dotknęłam językiem jego dolnej wargi.
Otworzył
oczy.
Uśmiechnęłam
się do niego i rozpłaszczyłam dłoń na dolnej części jego brzucha, popychając w
dół, więc moje palce znalazły się w jego szortach i spoczęły na górnej części
jego penisa.
„Dzień
dobry” - szepnęłam.
„Nie
mamy prezerwatyw” - warknął, a ja wiedziałam dlaczego, bo poczułam, że coś
dzieje się pod moimi palcami.
Poczułam
też, że zmienia się mój uśmiech.
Przycisnęłam
ten uśmiech do jego ust i wyszeptałam - „Ręczna robota, Słonko” - tuż przed
owinięciem palcami jego twardniejącego penisa.
„Kurwa”
- burknął i poczułam, że to słowo wbiło się w moje łono.
Zahaczyłam
jego znieruchomiałego nogą wokół jego uda i pogłaskałam.
„Kurwa”
- chrząknął ponownie, wyginając biodra.
Ciągle
się uśmiechałam.
I
głaskałam.
„Ręczna
robota?” – zapytał, jego poranny głos był szorstki od resztek snu i gardłowy z
powodu tego, co robiłam z jego kutasem.
Tak.
Ten głos rano w moim łóżku ze mną, kiedy mógł coś z tym zrobić (i ja też), tak
jak myślałam wiele tygodni temu.
Niebo.
„Tak”
- wyszeptałam.
Jego
ręka następnie ześlizgnęła się z miejsca, w którym spoczywała w moich szortach
u podstawy moich pleców, dookoła, w dół i do środka.
Wypuściłam
małe westchnienie przy jego ustach.
„Okej,
Słonko” - zgodziłam się szeptem.
Pieściliśmy
się nawzajem, wpatrując się sobie w oczy.
Podeszło
to bliżej, gdy Deke był w pełni twardy i coś magicznego, co zrobił między moimi
nogami, oznaczało, że spontanicznie gwałtownie szarpnęłam jego penisa, a jego
chrząknięcie zabrzmiało, jego szyja zgięła się tak, że jego czoło opierało się o
moje, a nasz chrapliwy oddech zmieszał się.
W
końcu ujeżdżałam jego dłoń, nie zwracając uwagi na to, co robiłam z jego
kutasem, tak byłam skupiona na tym, co robił z moją łechtaczką i cipką.
Wsunęłam drugą rękę w jego włosy, wkręcając w nie palce, gdy mnie trzymał,
teraz wbijając kutasa w moją ciasną pięść.
„Deke,
ja…” - zaczęłam swoje ostrzeżenie.
„Zrób
to” - rozkazał.
Potrząsnęłam
głową, zatrzymałam jego wzrok i wyszeptałam - „Chcę, żebyś doszedł na mnie”.
Ledwo
to wyciągnęłam lub wykonałam mrugnięcie, jego kolejne ruchy spowodowały, że
jego ręka zniknęła, moje palce nie były już wokół jego kutasa, jego szorty były
historią, byłam na plecach, moje szorty i majtki sięgały mi do ud, a on
siedział na mnie okrakiem, przejmując kontrolę.
Całkowicie
przejmując.
Boże,
przeciążał moje zmysły, zwłaszcza wzrok. Ruchy jego kutasa, ta klatka piersiowa,
te uda, brzuch, blond włosy zwisające do ramion, piekące piwne oczy na mnie,
druga ręka wsunięta między moje nogi, pracując, zapierając dech w piersiach,
doprowadzając mnie tam.
„Deke”
- sapnęłam.
„Zdejmij
top” - warknął.
Zdjęłam
top, moje włosy rozwiały się. Kiedy mogłam znów spojrzeć na niego, zobaczyłam
jego wzrok na moich włosach, zanim wrócił na twarz.
„Jedź
tam, Jussy” - zażądał.
Wbiłam
paznokcie w jego uda po obu stronach i pojechałam na jego palcach, które
pracowały nade mną w ciasnej, przemoczonej, gorącej przestrzeni, bo ściskał
moje nogi do siebie, gdy siedział okrakiem na mnie i przeszkadzało mi moje
ubranie.
Zaczęło
się zbliżać.
„O
Boże”.
„Jedź
tam” - mruknął.
„O
mój Boże” - wydyszałam, moje oczy wędrowały wszędzie po nim, po jego silnej dłoni
wokół dużego fiuta, jego klatce piersiowej, jego grubych udach, moje paznokcie
zatopiły się głęboko w twardych mięśniach - „O mój Boże. O mój Boże. Deke” - odetchnęłam, wyginając się i
dochodząc.
Potem
robiłam to mocniej, kiedy usłyszałam jego jęk - „Tak” - i poczułam jego ciepły
plusk na brzuchu i piersi, potężne szarpnięcie jego ciała podczas orgazmu,
gdzieś w odległych zakamarkach mojego umysłu, pragnąc móc obserwować, gdzieś w
ciepłym rejonie mojego serca, wiedząc, że będę miała kolejną szansę.
Skończyłam
zaledwie chwilę przed tym, jak on skończył, kładąc czoło na moim, jego dłonie
zacisnęły się po obu stronach mojej szyi.
Otworzyłam
oczy, by znaleźć jego wciąż zamknięte.
Te
rzęsy, Boże, piękna rzecz.
Otworzył
oczy.
A
potem było więcej.
Nic
nie powiedział, a jego oddech wciąż był ciężki.
Nic
nie powiedziałam i mój oddech robił to samo. Ale położyłam ręce na jego
biodrach, które były odległe, gdyż nadal klęczał nade mną, przesuwając je do
pasa, głaszcząc je leniwie opuszkami palców.
Zajęło
to trochę czasu, ale w końcu przyszło mi do głowy, że nie dochodzimy już do
siebie po naszych orgazmach.
Nie
dzieliliśmy też chwili połączenia. Nadal klęczał. Jedynymi częściami Deke’a,
które mnie dotykały, były boki kolan, jego ręce na mojej szyi, jego czoło na
moim.
Byliśmy
blisko.
Jednak
wciąż był daleko.
Moje
palce zatrzymały się na jego skórze.
Deke
wciąż patrzył mi w oczy.
„Deke?”
Użyłam
jego imienia jako pytania.
„Właśnie
doszedłem na ciebie”.
„Ja…
tak” - odpowiedziałam z wahaniem.
Nie
podobało mu się to? Było dla niego zbyt dziwne? Nie było to dziwne, ale dla
niektórych mogło być.
Wydawało
się dość cholernie mu to podobać, kiedy o to poprosiłam.
„Pieprzyłem
cię ostro ostatniej nocy, wziąłem to, cholernie oddałaś się cała, doszłaś dla
mnie, podczas tego. To ty tego ranka chciałaś mojej spermy na sobie” -
przypomniał mi rzeczy, które bardzo dobrze wiedziałam.
„Czy
to… czy ty…” - walczyłam z potrzebą odchrząknięcia, by zwalczyć nagły atak
niepokoju i dokończyłam - „Czy to cię odstrasza?”
Uniósł
głowę odrobinę, ale nie zdjął rąk z mojej szyi.
„Wydaje
się, że mnie to odstrasza?” - zapytał.
„Uh…
nie” - odpowiedziałem.
Jedna
z jego rąk przesunęła się, podobnie jak jego oczy, a kiedy patrzył, poczułam,
jak jego kciuk przesuwa się w miejscu, w którym zatopił we mnie zęby ostatniej
nocy, tuż przed szczytowaniem.
Jego
spojrzenie wróciło do mnie.
„Przyjęłaś
mój znak” – szepnął, a wszystkie trzy słowa były nabrzmiałe.
Nabrzmiałe
od znaczenia.
Może
nawet przepełnione emocjami.
Moje
palce zacisnęły się na jego talii.
Wsunął
drugą rękę w dół mojej klatki piersiowej, pomiędzy moje piersi, w dół, a moje
paznokcie zwinęły się, kiedy wsunął dłoń w swoją spermę, wygładzając ją po
mojej skórze.
„Przyjęłaś
mój znak” – powtórzył.
Myślałam,
że go rozumiem.
Jednak
moje „Tak” było niepewne.
Jego
ręka wsunęła się i owinęła wokół mojej piersi.
Zagryzłam
dolną wargę.
Deke
patrzył.
Boże,
znów mnie podniecał.
Spojrzał
na mnie - „Ciągle tak się rozgrzewasz, Cyganko?”
„Uhm…
nie tak, dopóki… cóż… oczywiście… umm…”
Urwałam.
Zrozumiał
mnie.
I
wiedziałam o tym, bo się uśmiechnął.
Wolno.
Tak
kurewsko wolno.
Zarozumiale.
Całkowicie
cholernie zarozumiale.
Gorąco.
Niewiarygodne
palenie gorąco.
Przejechał
mocno kciukiem po moim sutku, co poleciało prosto do mojej łechtaczki, moje
paznokcie wbijały się w jego ciało, podczas gdy wymazywał centymetr, który
umieścił między naszymi twarzami, szepcząc - „Lubisz mnie”.
To
nie było niepewne, kiedy odszepnęłam - „Tak”.
Coś
przeszło mu przez oczy. Chciałam to wytropić z różnych powodów, z których żaden
nie był najmniej niesamowity, ale w tym momencie zrobiło to nową falę wilgoci
między moimi nogami.
„Stworzona
dla mnie” - wymamrotał, jakby mnie tam nie było, jakby nie było go aby o oddech
ode mnie, dając mi te słowa i wszystko, co wydawały się znaczyć.
Leżałam
nieruchomo pod tym wszystkim, czym był Deke i patrzyłam mu w oczy.
„Prysznic”
- mruknął nagle - „Prezerwatywy” - kontynuował.
Jego
usta dotknęły moich - „Dużo tych skurwysynów”.
Zanim
zdążyłem się zgodzić, albo do czego bardziej się skłaniałam, pocałować go, był
na nogach z boku łóżka. Potem ciągnął mnie przez łóżko.
I
w końcu znalazłam się ponad jego ramieniem, a on szedł w kierunku prysznica.
Okej.
Mieliśmy
plan poranny.
Prysznic.
I
prezerwatywy.
Dużo.
Miałam
wrażenie, że tego dnia nie będę miała żadnych postępów w moim domu.
I
nie obchodziło mnie to ni za cholerę.
🔥🔥🔥❤dziękuje
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńCudo rozdział oby teraz Deke nie uciekł z krzykiem :(
CZekam na kolejny rozdział.