Rozdział
15
Garnek
Justice
„Deke”. - To
była prośba.
Nie
wiedziałam o co, bo potrzebowałam, żeby przestał, ale potrzebowałam, żeby się nie zatrzymał.
Nigdy.
Nigdy
nie bałam się orgazmu, ale ten, który budował Deke, groził, że mnie rozerwie.
„Puść,
Jussy” – burknął.
„Kochanie” - wydyszałam.
„Chryste”
- warknął, a ja z roztargnieniem usłyszałam wilgotne odgłosy, jakie wydawał
jego kutas, szybko i głęboko zanurzając się w mojej cipce.
„Twoja
cipka. Tak cholernie ciasna. Puść, Jussy”.
Puściłam,
klatka piersiowa opadła mi na materac, policzek na poduszkę, ramiona wyciągnęłam
przed siebie i doświadczyłam upojnej ekstazy orgazmu, który mnie rozdzierał.
Palec
Deke’a opuścił moją łechtaczkę, jego dłoń zwinęła się w moje włosy i trzymał je
mocno, wpychając mnie z powrotem w niego, gdy osiągałam szczyt, a on dalej
pchał, szybciej, mocniej.
Moje
uda drżały, sutki wlokły się po prześcieradle, jęknęłam i sapnęłam, gdy jeden z
orgazmów został odepchnięty, tak żeby drugi orgazm mógł przebić się przeze
mnie, gdy Deke wciąż we mnie walił.
W
końcu usłyszałam i poczułam, jak Deke stracił kontrolę, wpadł na mnie przez
swój szczyt, robiąc to z pomrukiem, każdym pchnięciem, każdym dźwiękiem
rozsadzającym moją cipkę, eksplodującym w mojej łechtaczce.
Weszłam
w trzeci orgazm, nie tak wstrząsający duszą, ale też nie był do niczego.
Wiedziałam,
że to koniec, kiedy wsunął się, pozostał zakopany, jego palce przesunęły się z
moich włosów, w dół moich pleców, aż obie ręce dotarły do moich bioder, wlokąc
się, rysując bezmyślne wzory, gdy zaczął czule wchodzić i wychodzić.
Słyszałam
jego uspokajający się oddech, czułam lekkie, delikatne piękno jego dotyku,
intymną pieszczotę wewnątrz mnie, zanim się wyślizgnął.
Przesunął
palcem po moim prawym udzie, a potem poczułam szarpnięcie za szalik, który
wyjął z mojej garderoby jakiś czas temu, zanim ten poranek się zaczął.
Zadrżałam
na całym ciele, kiedy odsuwał jedwab.
Obudził
mnie.
Mieliśmy
trochę zabawy.
Potem
związał razem moje uda i podciągnął mnie do kolan, z nogami skrępowanymi razem,
i pieprzył mnie od tyłu, kiedy dłoń owinął wokół mojego przodu, palec wbijał w
ciasny upał, by manipulować moją łechtaczką przez cały czas, kiedy to zrobił.
To
było niesamowite.
Przesunął
palcami, a potem ustami po jednym z moich pośladków, zanim nacisnął moje biodro
i upadłam na bok.
Podciągnął
kołdrę do mojej talii.
Poczułam,
jak odsuwa mi włosy na bok, jego usta dotykają mojego ramienia, a potem łóżko
się poruszyło, gdy z niego wyszedł.
Patrzyłam
na jego fantastyczny tyłek, kiedy wchodził do łazienki.
Moim
alternatywnym i prawdopodobnie lepszym widokiem był jego kutas, kiedy
wychodził.
Moja
głowa pozostała opuszczona, ale moje oczy skierowane w górę, gdy usiadł na
krawędzi łóżka. Obrócił się w pasie, zgiął i zbliżył, jedno przedramię oparł na
łóżku, palce drugiej dłoni przesuwał powoli i leniwie w górę iw dół mojego
kręgosłupa.
„Możesz
się ruszać?” - zapytał, piwne oczy błyszczały, zarozumiałe i gorące.
„Nie”
- powiedziałem mu prawdę.
I
stał się bardziej zarozumiały.
I
gorący.
„Odlecisz?”
- pociągnął to.
Dałam
mu więcej prawdy - „Prawdopodobnie”.
I
od tego zrobił się bardziej zarozumiały… i gorący.
Odwróciłam
lekko głowę, żeby nie patrzeć na jego twarz bokami oczu, ale prosto.
„Nikt
mnie nigdy nie związał” - wyszeptałam.
„Przyzwyczaj
się do tego, Cyganko” - odszepnął.
Zadrżałam.
A
on stał się bardziej zarozumiały i gorący.
Pochylił
się głęboko, dotknął ust moimi, a kiedy się cofnął, było to tylko kilka
centymetrów.
„Muszę
brać się do pracy. Wracaj spać, mała”.
„Dobrze,
Deke”.
Podszedł
po kolejny pocałunek, a ja zmusiłam moje ciało do wykorzystania niewielkiej
ilości energii, która pozostała po rozerwaniu przez dwa masywne orgazmy (i
ostatni, który nie był najgorszy), aby objąć jego szczeciniasty policzek.
Dostał
moją wiadomość i ten pocałunek nie był dotykiem. Wszedł głębiej i trwał dłużej.
Skończył,
podnosząc i całując moją skroń, a następnie odpychając się i w tym samym czasie
podciągając prześcieradło do mojego ramienia.
Patrzyłam,
jak wraca do łazienki.
Deke
był w połowie drogi, kiedy moje powieki zasunęły się.
Nie
otworzyły się.
*****
Wykąpana,
ubrana, z telefonem w jednej ręce i kubkiem kawy w drugiej, wyszłam do dużego
pokoju i zastałam tam Bubbę pracującego z Deke’iem. Bubba sprawdzał folię, która
została już zaklejona taśmą na krawędziach okien, przygotowując się do
gruntowania. Deke pracował na jakimś sprzęcie, przygotowując się do
natryskiwania farby.
„Hej,
Bub, jak tam twoje dwie dziewczyny?” - zapytałam.
„Zobaczysz”
- odpowiedział Bubba, uśmiechając się do mnie szeroko - „Krys wysłała SMS-a.
Powiedziała, że przyjedziecie z Laurie z wizytą”.
„Tak”
- odpowiedziałam, cała ta rozmowa odbyła się, gdy szłam prosto do Deke.
Zatrzymałam się blisko i odchyliłam głowę do tyłu, gdy pochylił brodę w dół -
„Wiadomości, które nie są nowinami, zadzwoniła Lauren, kiedy się ubierałam.
Idziemy z wizytą do Krys. I pożycza mi swój garnek”.
Uniósł
brwi - „Garnek?”
„Godzisz
się bym pojechała do przyczepy po mojej wizycie u Krys i przygotowała kolację
do powolnego gotowania dla nas dzisiaj wieczorem?”
Sięgnął
do kieszeni, pytając - „Co na kolację?”
„Kurczak
Steph”.
„Kim
jest Steph?”
„Jakaś
nieznana, pozbawiona twarzy, ale niezaprzeczalnie błyskotliwa kobieta, która
wymyśliła zabójczy przepis na kurczaka w garnku”.
Deke
zachichotał, zdjął klucz z łańcuszka i wręczył mi go, mrucząc - „Przypomnij mi
dzisiaj, Jussy. Dam ci zapasowy”.
Zesztywniałam.
Deke
wsunął łańcuch bez klucza z powrotem do kieszeni.
Moje
oczy przesunęły się na Bubbę.
Nadal
uśmiechał się szeroko, ale miałam wrażenie, że z innego powodu, bo robił to,
wpatrując się w Deke’a.
„Chcę,
żebyś napisała do mnie SMS-a, kiedy dotrzesz do Krys” - rozkazał Deke, a ja
spojrzałam na niego.
„Okej”
- zgodziłam się.
„I
kiedy wyjdziesz”.
„Racja”.
„I
kiedy dotrzesz do przyczepy”.
Stałam
w milczeniu.
„I
kiedy będziesz tu wracać” - ciągnął Deke.
„Z
kanapkami” - kontynuował - „Pieczeń wołowa” - trzymał się tego -„I Ser szwajcarski”
- dokończył.
„Uh…”
- zaczęłam, usłyszałam, jak Bubba wydaje dziwny dźwięk, spojrzałam na niego,
zobaczyłam, jak otwiera na mnie oczy i zrozumiałam.
Bubba
był człowiekiem gór. Deke był człowiekiem gór. Dlatego Bubba wiedział, co robi
Deke. Bubba komunikował, że powinnam trzymać język za zębami i bez przerwy
pisać do Deke’a, żeby się nie martwił (nawet jeśli nie było się czym martwić,
to i tak po raz pierwszy wychodziłam sama po tym, jak byłam duszona, a operacyjną
częścią tego było to, że byłam duszona).
Odwzajemniłam
Bubbie szeroko otwarte oczy i spojrzałam na Deke’a.
Wciąż
patrzył mnie.
„Wiesz,
że nic z tego, co było między tobą a Bubem nie umknęło mi, skoro stoję tutaj” –
zauważył.
„Um…”
„I
dokonałaś dobrego wyboru” - kontynuował - „Bez zrzędzenia”.
Poczułam,
że moje oczy się zwężają.
„Nie
zaczynaj” - mruknął - „Tylko pisz”.
Zanim
zdążyłam cokolwiek powiedzieć, jego spojrzenie powędrowało za mnie w stronę
frontowych drzwi.
Wtedy
usłyszałam zbliżający się samochód.
Spojrzałam
przez ramię na drzwi, ale Bubba zaczął się poruszać, mrucząc - „Pójdę zobaczyć,
kto to”.
Bubba
odszedł ociężale, a ja odwróciłam się do Deke’a.
„Klucz
do twojej przyczepy?” - wyszeptałam.
Uśmiechnął
się do mnie i czułam ten uśmiech wszędzie.
„Lubię
cię” - odszepnął.
Nagle
chciałam się rozpłakać. Zamiast tego uśmiechnęłam się tak szeroko, że nawet
mnie to oślepiło.
Deke
uniósł rękę i chwycił długi kosmyk moich włosów, okręcając go wokół palca
wskazującego.
Zgiął
też szyję, żeby przybliżyć mu twarz.
„Musimy
dzisiaj porozmawiać, Jussy”.
To
nie brzmiało dobrze.
„Czy
nie możemy po prostu mieć niesamowitych orgazmów, przekomarzania się, twojej
zarozumiałości, mojej bezczelności i kurczaka Steph?” - zapytałam.
„To
wszystko też będziemy mieć”.
Przynajmniej
to było obiecujące.
„Deke…”
„Nic
z tego nie będzie złe, mała” - powiedział łagodnie - „Myślisz, że to, co
znaleźliśmy, może być złe?”
Ja
tak nie myślałam.
Ale
to nie ja ustaliłam granice, które zostały przekroczone po napadzie, duszeniu,
tygodniu bliskości, a wszystko to prowadziło do niesamowitych orgazmów.
„Cóż…”
- zaczęłam.
„Jussy”
- zawołał Bubba i poczułam pociągnięcie moich włosów, których Deke nie puścił,
kiedy odwróciłam się, by spojrzeć na drzwi.
Bubba
szedł z powrotem w naszym kierunku, a Mr T stał przy zamkniętych drzwiach.
„Hej,
Mr T” - zawołałam.
„Justice”
- odkrzyknął i nawet na dużej przestrzeni, która była moim wielkim pokojem,
zauważyłam, że jego uwaga była skupiona nie tylko na mnie, ale także na mnie z
Deke’iem.
Deke
delikatnie pociągnął za moje włosy, zanim je puścił.
Uśmiechnęłam
się do niego, zanim ruszyłam w kierunku Mr T.
„Jak
leci?” - zapytałam, kiedy się przy nim zatrzymałam.
„Świetnie”
- powiedział szorstko. Rozejrzał się po mojej teraz całkowicie otoczonej
ścianami przestrzeni, a potem jego spojrzenie wróciło do mnie - „Przyjechałem
tutaj, aby ci powiedzieć, że kiedy twoja sytuacja się wyjaśni, muszę dostać się
do Nashville. Twoja ciocia wraca do studia, a ja muszę się upewnić, że wszystko
jest tak, jak powinno”.
To
był smuteczek.
Lubiłam
mieć go w pobliżu.
Mimo
to moja sytuacja się wyjaśniła i ciocia Tammy podczas nagrywania (i występów, i
oddychania) mogła być divą.
Skinęłam
głową - „Okej” - powiedziałam i uśmiechnęłam się - „Powrót do regularnego
programowania”.
Skinął
głową - „Żebyś była świadoma, zamieniłem kilka słów z kilkoma znajomymi osobami
w Los Angeles i kilkoma innymi, którzy tutaj potrafią pociągać za sznurki.
Przyspieszą testy DNA, żeby mieć pewność, że ten dżentelmen w LA to ten sam
dżentelmen, który złożył ci wizytę”.
Złożył ci wizytę.
Mr
T był sztywniakiem.
Nie
śmiałam się. Znowu skinęłam głową.
„Zamieniłem
też kilka słów z władzami w LA. Nie tylko wyjaśniłem, że to, co się wydarzyło,
nie ma z tobą nic wspólnego, ale zapewniono mnie, że nie będzie przecieku o
jakimkolwiek związku między tym, co się tam stało, a tobą”.
„Racje.
Świetnie. Jak zwykle dziękuję, Mr T”.
„A
Jacob Decker będzie nadal składał raporty zarówno mnie, jak i tobie przez
Hightower’a”.
„Brzmi
nieźle” - zgodziłam się, nie żeby potrzebował mojej zgody, ale i tak mu ją
udzieliłam.
„Proszę,
bądź ostrożna, Justice” - ostrzegł.
„Nie
będzie problemu, ponieważ mam zamiar odwiedzić moją przyjaciółkę Krys i jej
nowe dziecko za około pięć minut. A potem przygotowuję kolację w garnku u Deke’a
na dzisiejszy wieczór, dokąd będziemy uciekać od oparów farby. A potem wracam
tutaj z kanapkami i kazano mi pisać SMS-y o postępach mojej podróży tak często,
że może uda mi się złapać kilka oddechów między nimi, ale to się jeszcze
zobaczy”.
Po
tym, jak to powiedziałam, Mr T spojrzał poza mnie, tam, gdzie jak wiedziałam,
że był Deke.
„Cieszę
się…” - zaczął miękko, zanim ponownie skierował na mnie wzrok - „…że, kiedy
wyrwano ci fundację twojego ojca, znalazłaś bezpieczne miejsce do lądowania”.
To
dało mi gęsią skórkę.
„Mnie
też to cieszy, Mr T”. - odpowiedziałam równie cicho.
Jego
usta poruszyły się w czymś, co przypominało na wpół uśmiech.
To
zniknęło, a on stwierdził żwawo - „Muszę być w drodze. Mój lot jest za trzy i
pół godziny”.
Ponownie
skinęłam głową i odwróciłam się, wołając - „Deke, Mr T startuje. Musi dostać
się do Nashville”.
„Hej,
stary. Fajnie było mieć cię w pobliżu” – zawołał Bubba, podczas gdy Deke szedł
w naszą stronę - „Wróć i odwiedź Jussy wkrótce. Zrobimy z tego imprezę”.
Mr
T nie odpowiedział Bubba, a Bubba był przy nim na tyle, że nie spodziewał się tego.
Po prostu wrócił do sprawdzania plastikowych taśm na moich oknach.
Deke
zatrzymał się blisko mnie, zarzucił mi rękę na moje ramiona i wyciągnął rękę.
„Bill”
- powiedział.
„Deke”
- odpowiedział Mr T, ujmując dłoń Deke’a, aby mocno go ścisnąć, zanim go puścił
- „Ufam, że zajmiesz się Justice” - powiedział niepotrzebnie.
Deke
tylko chrząknął niezrozumiale. Była to zarówno jego twierdząca odpowiedź, jak i
wskazówka, że został lekko urażony tym, że Mr T wypowiedział te słowa.
„Oczywiście”
- powiedział Mr T do Deke’a, po czym spojrzał na mnie - „Będę w kontakcie”.
„Mogę
dostać uścisk?” - zapytałam.
„Jeśli
musisz” - westchnął.
Deke
znowu chrząknął, a to tylko maskowało chichot.
Puścił
mnie i weszłam do Mr T, owijając go mocno, ale ostrożnie, bo wciąż trzymałam
kawę i telefon.
„Bezpiecznej
podróży” - powiedziałam mu do ucha - „Dzięki za wszystko. I kocham cię każdym
kawałkiem”.
Uścisnął
mnie krótko i wyszedł z moich ramion.
Potem
posłał mi spojrzenie, które sprawiło, że ścisnęło mi się serce.
„Do
widzenia, Justice”.
„Później,
Mr T.”
Skinął
głową, odwrócił się, otworzył drzwi i przeszedł przez nie.
Deke
zabrał mnie ponownie i zaprowadził nas tam, zanim Mr T mógł je zamknąć.
Tylko
raz obejrzał się, zanim podszedł prosto do wynajętego samochodu, wsiadł i
odjechał.
„Będę
za nim tęsknić” - mruknęłam tęsknie.
„Zawsze
trudno zobaczyć plecy kogoś, kogo kochasz”.
Spojrzałam
na Deke’a.
Deke
obserwował mój podjazd, ale kiedy poczuł moje spojrzenie, spojrzał na mnie.
„Nawet
jak są daleko, kotku, myślę, że rozumiesz, że tak naprawdę nigdy nie są” -
zakończył.
„Tak”
- powiedziałam cicho.
„Jedź
do Krys” - rozkazał - „Jej mężczyzna wrócił do pracy, a ona jest w domu z nowym
dzieckiem, więc będzie potrzebowała swoich dziewczyn wokół siebie”.
Kiwnęłam
głową i zaczęłam się odsuwać.
„Pocałuj
najpierw, Jussy”.
Spojrzałam
mu w oczy i właśnie zobaczyłam, jak Deke na mnie patrzy. To nie było odległe.
Nie było granic. Był blisko, obejmując mnie ramieniem, czekając, aż wespnę się
na palce i pocałuję go.
Nie
wiedziałam, o czym będzie ta rozmowa, kiedy będziemy mieli kurczaka Steph.
Wiedziałam,
patrząc mu w oczy, że, jeśli Deke powiedział, że nie będzie źle, to nie będzie
źle.
Więc
wspięłam się na palcach.
Pocałunek
był mocny, z zamkniętymi ustami i nie krótki, ale też nie długi.
Deke
miał swoje palce w moich włosach, jego dłoń obejmowała tył mojej głowy, kiedy
było po wszystkim i nie pozwolił mi stanąć na nogach.
Rozkazał
- „Będziesz do mnie pisać”.
„Tak,
będę” - zgodziłam się.
Ścisnął
tył mojej głowy, przeczesał palcami moje włosy i odsunął się.
Poszłam
przelać kawę do podróżnego kubka i wziąć torebkę i klucze. Zawołałam moje
pożegnanie, wyszłam frontowymi drzwiami i wsiadłam do pickupa mojego dziadka,
którą ktoś gdzieś po drodze przyprowadził do mnie z komisariatu.
Ostatnim
razem, gdy byłam w tym pickupie, uciekałam, przerażona tym, co mi się
przydarzyło, a także byłam jeszcze bardziej przerażona tym, że facet wciąż jest
w pobliżu i może się do mnie dostać.
Negocjowałam
wokół pickupów Deke’a i Bubby i nie poświęciłam temu więcej niż przelotną myśl.
*****
„Bzykacie
się?”
„Krystal!”
„Co?”
„To
trochę nie twoja sprawa”.
„Widząc,
jak zamierzam skopać dupę jakiemuś dużemu białemu chłopcu, jak nie wyciągnie z
niej palca, to jest to moja sprawa”.
„Panie”
- wtrąciłam się i kiedy miałam dwie pary oczu skierowanych na mnie, podzieliłam
się - „On całkowicie mnie bzyka. I jest naprawdę świetnie”.
Lauren,
trzymając Breanne, uśmiechnęła się do mnie.
Krystal
uśmiechnęła się szeroko i powiedziała - „Cóż, w porządku”.
Nie
w porządku.
Deke
związał moje uda, mocno mnie pieprzył i przez to dał mi trzy orgazmy.
Całkowicie
nie w porządku.
To
było świetne.
„Zawsze
się zastanawiałam, czy jest szorstki, czy może być delikatny?” - zapytała
Krystal.
„Boże,
Krys!” - Laura warknęła, obejmując główkę małej Breanne, jakby mogła zrozumieć
słowo, które wypowiedzieliśmy, nawet jeśli nie spała dobrze, a potem mocno
spała i miała około półtora dnia.
„Odhaczone
i odhaczone” - odpowiedziałam Krys, zanim zdążyły się do tego zabrać.
„Najlepsze
z obu światów” - mruknęła Krystal - „Zaskakujące. Zawsze myślałam, że Deke
będzie pieprzył się jak pociąg towarowy”.
„I
odhaczone” - powiedziałam, uśmiechając się do Krystal, która uśmiechnęła się do
mnie.
„Panie”
- szepnęła Laura, pochylając głowę do Breanne - „Nie słuchaj swojej mamusi.
Spędzisz dużo czasu z ciocią Laurie, abyś mogła nauczyć się, jak być odpowiednią.
Chociaż będę musiała zamienić słowo z twoim wujkiem Tate. Zna się na tym. Ale
podejrzewam, że ograniczy to dla dziewczynek”.
Krystal
przewróciła oczami, ale poza tym najwyraźniej nie była obrażona.
„Więc
jest dobrze z wami dwojgiem?” - zapytała.
„Cóż,
tak, z wyjątkiem tego, że powiedział, że porozmawiamy dziś wieczorem po
kurczaku Steph”.
Lauren
zwróciła na mnie uwagę - „Porozmawiacie o czym?”
Wzruszyłam
ramionami - „Nie wiem. Może o facie, że chciał mnie na wyciągnięcie ręki, a
potem stracił rozum, kiedy zostałam zaatakowana i nie spuszczał mnie z oczu,
łącznie z tym, że sypialiśmy razem każdej nocy od tamtej nocy, choć nie było bzykanka
aż do niedzieli. A teraz wszystko, co mówimy to „co jest na kolację” i
„odbieram kanapki”, a nie byliśmy nawet na randce”.
„Deke
nie umawia się na randki. Zawłaszcza, że potem pieprzy” - powiedziała mi
Krystal - „Chociaż nie jestem pewna, czy znam choćby jedną kobietę, która
spędziła więcej niż jedną noc w jego przyczepie”.
„Ja
też” - mruknęła Lauren.
„Prawdę
powiedziawszy” - kontynuowała Krys - „…nie jestem pewna, czy więcej niż garstka
kobiet była nawet w tej przyczepie”.
To
sprawiło, że się uśmiechnęłam.
„Tate
to przewidział” - oznajmiła Krystal.
„Oczywiście”
- zgodziła się Lauren.
„Co
przewidział?” - zapytałam.
„Ciebie”
- stwierdziła Krys.
Byłam
zmieszana - „Mnie?”
„Ciebie”
- powtórzyła Krys - „Tate powiedział później, kiedy pierwszy raz weszłaś do Bubba’s,
że zauważył, jak Deke obserwował, jak rozmawiasz z Bubem i ze mną. Powiedział
też, że widział, jak patrzysz na Deke’a. Powiedział, że jest między wami iskra,
nawet jeśli nawet nie wymieniliście spojrzenia. Powiedział również, że jeśli
ktokolwiek mógłby to zrobić, byłaby to kobieta taka jak ty. Pewna siebie, mająca
zebrane wszystko do kupy, to byłaby kobieta, która mogłaby rzucić Deke’a na
kolana. I miał rację”.
Dziwnie
się czułam, jakbym miała się hiperwentylować.
„Nie
kupiłam tego” - dodała Krystal - „Hippisowska rock’n’rollowa laska nie pasowała
mi do Deke’a”.
„Jestem
boho” - poprawiłam.
„Boho
jest hipisem, tylko mniej głupkowatym” - odpowiedział Krys.
Miała
mnie.
Ale
i tak nie byłam zainteresowana dyskutowaniem o tym.
Utknęłam
na czymś innym.
„Tate
widział, jak Deke mnie obserwował?” - zapytałam.
„Mówi,
że tak, a Tate za bardzo przegapia cokolwiek, oczywiście, wy dwoje, bzykanko i
rozmowa po kurczaku Steph, cokolwiek to jest.” - Krys odpowiedziała.
Zaraz.
Zaraz. I zaraz.
Deke
mnie obserwował?
„Jesteś
zdenerwowana?” - zapytała Lauren, odciągając mnie od tej radosnej myśli.
„Trochę”
- powiedziałam jej szczerze.
„Czym?”
- zapytał Krystal.
„Cóż,
lubię orgazmy, a Deke wręczył mi klucz do swojej przyczepy bez mrugnięcia
okiem. A najważniejsze lubię Deke’a. On jest… Deke’m” – powiedziałam, nie wiedząc, jak lepiej to wyjaśnić.
Kiwały
głowami, jakby obie mnie rozumiały (co, ponieważ znały go dłużej ode mnie,
pomyślałam, że się zgadza).
Wciąż
starałam się dać im więcej - „Bywałam w różnych miejscach. To nie tak, że
poznałam każdego człowieka na tej planecie, ale nie ma nikogo takiego jak on.
On jest… mężczyzną gór. A potem może
być słodki. I troszczy się o swoich przyjaciół. I jest zabawny. A on myśli, że ja
jestem zabawna. I nie można zaprzeczyć, że wkroczył, kiedy to gówno stało się
dla mnie naprawdę szalone” - Potrząsnęłam głową - „Nie chcę, żeby coś z tym się
spierdoliło. Ostatnio w moim życiu było trochę ciężko. Miło jest po prostu być…
szczęśliwą” - Poczułam niepewny, pełen nadziei uśmiech na moich ustach, kiedy
skończyłam - „Naprawdę cholernie
szczęśliwą”.
„Tak,
jest moim przyjacielem i normalnie nie układałbym go tak, ale na wypadek,
gdybyś to przegapiła, znam go od dawna i już powiedziałam, że nie znałam ani
jednej kobiety, która widziałaby wnętrze tej przyczepy jego dwa razy” -
podzieliła się Krystal - „I po prostu mówię, że traktuje tę ziemię jak
świętość, więc zwykle w ogóle tam nie zabiera swoich kochanek. Nie wiem, kto
robi to cięcie. Po prostu wiem, że ani razu nie dał klucza jednej z nich, żeby
podłączyła garnek”.
Dobra,
teraz robiłam się naprawdę, naprawdę
cholernie szczęśliwa.
„Nie
znam jego historii” - powiedziała Lauren - „Tate zna, ale nie udostępnił, a
gdyby była otwarty dla Deke’a, co oznaczałoby, że Tate mógłby się tym
podzielić, Tate by mi to dał. Ale on się nie dzieli, cóż, nie chcę zetrzeć tego
wyrazu z twojej twarzy, kochanie, ale po prostu bądź przygotowana”.
Nawet
po jej słowach poczułam, że ten wyraz zniknął z mojej twarzy.
Pochyliła
się do mnie w moim fotelu, który był przechylony w jej stronę, naprzeciwko
kanapy, na której wylegiwała się Krystal, wyciągnęła rękę i dotknęła mojego
kolana.
Cofnęła
się i mówiła dalej - „Wszyscy mamy bagaż. To nie neguje wszystkiego, co
powiedziała Krys. Znam Deke’a od dawna i był tak odporny na łączenie się w
jakikolwiek prawdziwy sposób z kobietą, że to było kłopotliwe. Wszyscy wiedzą,
że jest dobrym mężczyzną, a dla kogoś takiego chcesz, żeby znalazł dobrą
kobietę…” - obdarzyła mnie słodkim uśmiechem, dzieląc się z satysfakcją tym, co
do mnie czuła - „…która trochę go uszczęśliwi. Więc po prostu nie denerwuj się.
Ale bądź przygotowana. Bo jeśli Deke się podzieli, to będzie prezent, Jus. A on
nie daje tego każdemu”.
Spojrzałam
na Krys, a ona pokręciła głową.
„Ja
też nie wiem, siostro. I Bubba też nie. Nie jestem jak Laurie. Jak bym miała coś
tak soczystego w jednym z moich ludzi, wyciągnęłabym to z niego” – uniosła
palce i warknęła, ale nie głośno z szacunkiem dla Breanne - „…jak strzał”.
„Mogę
przyjąć bagaż” - i cholernie dobrze mogłabym i zrobiłabym to - „Ja po prostu…”
Urwałam,
nie wiedząc, co powiedzieć, a może nie chcąc wyrazić słowami tego, co mnie
denerwowało.
„Po
prostu się w nim zakochałaś” - powiedziała mi Krystal, a ja skupiłam się na
niej - „I na początku to jest niesamowite i nie chcesz, żeby coś w tym zabałaganiło”.
Tak.
To
było to, czego nie chciałam wyrazić słowami, które mnie denerwowały.
Zakochałam
się w Deke’u.
„Tak
właśnie czuję” - przyznałam.
„Nie
ma sensu przejmować się tym, czego nie wiesz, Jus” - powiedziała Laurie i
spojrzałam na nią - „Po prostu idź do sklepu spożywczego, ugotuj kolację i wróć
do swojego faceta z kanapkami”.
„Zrobię
to, kiedy dasz mi Breanne na pięć minut” - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do
Laurie - „Zawłaszczasz ją”.
Udało
nam się ją przekazać, nie budząc malutkiej, a ja po prostu usadowiłam się
wygodnie, wpatrując się w jej pomarszczoną twarz, obserwując, jak jej małe
czerwone usta wykrzywiają się, kiedy Krystal ogłosiła swoje oświadczenie.
„Zachęcę
Bubbę, żeby znowu mnie zapłodnił przy pierwszej nadarzającej się okazji”.
Moje
oczy natychmiast skierowały się na Krystal, gdy zapytałam - „Co?”
Zapytałam
o to w tym samym momencie, w którym Lauren mini wrzasnęła - „Co?”
Krystal
przechyliła swoje upięte włosy z lat 70 (włosy, które były idealne, ponieważ
Lauren była tam dłużej ode mnie i opiekowała się Breanne, podczas gdy Krys brała
prysznic) w kierunku córeczki w moich ramionach.
„To
piękno, które stworzyliśmy? Całkowicie znowu to zrobimy” – stwierdziła.
„Uh,
Krys, Słonko, niedziela przestraszyła Bubbę jak
diabli. Nie myślę...” - zaczęła Lauren.
„Namówię
go na to” - przerwała jej Krystal, jej słowa były jak machnięcie ręką.
„Słonko,
naprawdę się o ciebie martwił” - powiedziała jej Laurie, spojrzała na mnie i
zapytała - „Buzia na kłódkę?”
„Oczywiście”
- zgodziłam się.
Spojrzała
z powrotem na Krystal - „Kiedy był z Tate’m sam, Krys, stracił opanowanie.
Wielkie, bełkoczące łzy mężczyzny. Tate nie wiedział, co z nim zrobić. Wszystko
dlatego, że martwił się, że Breanne przychodziła wcześniej, że coś ci się
stanie. Obu wam. Myślę, że była to po części ulga, bo stało się to z Tate’m po
tym, jak było po wszystkim. Ale głównie to martwił się”.
Przez
chwilę wpatrywałam się ze zdumieniem w Krystal, tak jak ona zrobiła to samo w
Lauren.
Krys
była typem dziewczyny, która widziała wszystko, robiła wszystko, miała koszulkę
pieprz się. Nie było nic takiego, co
by ją zdziwiło.
Potem
od razu mnie zaskoczyła, gdy zobaczyłam, że jej twarz staje się tak łagodna, że
była delikatna, a miłość promieniała z jej oczu.
Zniknęło
to w mgnieniu oka, tak jakbym sobie to wyobrażała, a ona stwierdziła - „Będzie
musiał dorosnąć. Bree potrzebuje rodzeństwa, a ja się nie odmłodzę” - Uniosła
dłoń, wyciągając ją w stronę Laury, która otworzyła usta, żeby coś powiedzieć -
„Nie martw się. Nie będzie trudno go nim przegadać. Robienie biznesu, który
sprawia, że robi się dziecko, jest jedną z jego ulubionych rzeczy”.
„Jedną
z nich?” - droczyłam się.
„Bardzo
lubi ruchać, ale mój facet jest uzależniony od robienia loda, a to oznacza, że to
ja robię to od złej strony do robienia dzieci”.
„Dobry
Boże” - powiedziała Lauren do sufitu.
Uśmiechnęłam
się do Krys.
Nie
uśmiechnęła się do mnie.
Wyciągnęła
ręce w moją stronę i stwierdziła - „Garnek. Załatw to, żebym mogła odzyskać
moje przeklęte dziecko”.
Uśmiechałam
się, kiedy wstałam, okrążyłam jej stolik i oddałam jej córkę.
Nie
wyprostowywałam się tak długo, że spojrzała na mnie.
„Powiedziałam
ci, że możesz to zrobić” - wyszeptałam.
Nie
pozwoliłam jej odpowiedzieć.
Wtedy
odeszłam, patrząc na Lauren.
„Garnek”
- powiedziałam.
„Tak,
jest w moim samochodzie” - odpowiedziała, wstając z fotela.
„Wrócę”
- powiedziała do Krystal.
„Będziemy
tutaj” - powiedziała cicho Krys, przechylając głowę w stronę Breanne.
Wymieniłyśmy
z Laurie szczęśliwe spojrzenia. Potem poszłyśmy do jej SUV-a i dała mi swój
garnek. Podziękowałam jej, notując sobie w pamięci, żeby dodać to do mojej
listy zakupów do domu, kiedy będę miała kuchnię (lub po malowaniu, bo mogłam
podłączyć go do pralni, teraz mojej prowizorycznej kuchni).
Następnie
napisałam do Deke’a, że opuszczam Krys.
Poszłam
do sklepu, do przyczepy Deke’a i dostałam ładunek elektryczny (niezupełnie jak
jego pocałunki, ugryzienia, zagryzanie zębów, ciągnięcie za sutki itp., ale
nadal miły), kiedy otworzyłam przyczepę jego kluczem.
Napisałam
do Deke’a, że to zrobiłam.
Zaczęłam
kurczaka w garnku.
A
potem napisałam do Deke’a, że odbieram kanapki i że niedługo wrócę do domu.
*****
Niespodzianką
nad niespodziankami było, że wchodząc do mojego domu, zobaczyłam Deke’a w
białym kombinezonie z maską ze skrzydłami na twarzy, ciężkimi paskami z tyłu
głowy wokół męskiego koka i zauważyłam, że wciąż był niesamowicie gorący.
Większą
niespodzianką nad niespodziankami było to, że nie zwróciłam zbytniej uwagi, gdy
rozpylali podkład, bo spędziłam ten czas w sypialni lub na tarasie, aby
wydostać się z zapachu. Ale powinno mi zaświecić, gdy w zeszłym tygodniu
natryskiwanie farby poszło błyskawicznie, kiedy wszystko zostało zrobione w try
miga.
Stałam
więc w drzwiach, trzymając torby z kanapkami, chipsami i smakołykami z La-La
Land (siniak pod okiem nie zniknął, ale zniknął na tyle, że z powodzeniem
użyłam korektora, więc Sunny nie mrugnęła i wraz z Shambles’em właśnie mnie
przytulili i przynieśli smakołyki, trajkocząc jak zwykle), mój umysł wariował,
bo całe piętro było skończone, pracowali na górze, a mnie nie było trzy
godziny.
Prawdę
powiedziawszy, większość ścian na dole była oknami.
Nadal.
Kiedy
mój umysł skończył się rozpływać, chłonąc delikatny kolor latte moich ścian i
to, jak ogrzewa to całą przestrzeń, zobaczyłam Deke’a na krawędzi podestu,
który naciągnął maskę do gardła (również gorąco) i wpatrywał się we mnie.
„Wszystko
w porządku?” - zapytał.
„Jesteś
czarodziejem?” - zapytałam z powrotem, wychylając torbę, aby wskazać miejsce.
Kolejny
zarozumiały uśmiech.
Boże,
ten facet mnie zabijał.
„Lunch!”
- krzyknęłam.
„Tak
jest!” - odkrzyknął Bubba, również w kombinezonie, z maską na gardle, ale bez
urazy dla Buby, nie czyniło go to gorącym.
„Bub,
papierowe talerze są w pralni. Możesz je zdobyć?” - spytał Deke, gdy Bubba
zszedł z drabiny, a Deke odwrócił się, by zejść za nim.
„Mogę
je zdobyć” - powiedziałam.
„Mam
je, kochanie” - odparł Bubba i ruszył przez przestrzeń.
Spojrzałam
na Deke’a, mając dziwne przeczucie w związku z odejściem Bubby, które wydawało
się wcześniej zaplanowane.
Skończył
schodzić po drabinie, a ja powoli podeszłam do niego, gdy on nie tak wolno
zbliżał się do mnie.
„Czy
wszystko jest w porządku?” - zapytałam.
Zatrzymał
się przede mną i rozkazał - „Pocałuj mnie, Jussy”.
Podciągnęłam
się na palcach, zacisnął dłoń na mojej szczęce i dotknęliśmy się ustami.
Opadłam,
a on nie cofnął ręki.
„Okej,
uh... trochę to mnie przeraża, Słonko” - wyszeptałam.
„Deck
dzwonił”.
O
cholera.
„I?”
- podpowiedziałam.
„Bianca
i Anton Rojas odlecieli wczoraj o dziesiątej trzydzieści samolotem do Kostaryki”.
„O
cholera” - powiedziałam na głos.
Deke
utrzymywał przepływ informacji.
„Z
pewnością to, co przeraziło staruszka twojej dziewczyny, Lacey, było, że Anton
Rojas, kiedy go znałaś, prowadził bardzo nielegalną działalność”.
„O
kurwa” - wydyszałam.
„Powolny,
stały wzrost, facet grał to mądrze” - powiedział Deke - „Kiedy znalazł się na
radarze z większą rybą, która zjadłaby go w całości, podjął mądrą decyzję, że
nie chce, aby wszystko stało się bałaganem. Połączył operacje z bardzo dużym
graczem i objął stanowisko kierownicze średniego szczebla”.
„Tony”
- powiedziałam z niedowierzaniem, bo mogłam w to tak jakby uwierzyć, ale po
prostu nie mogłam.
„W
międzyczasie, szedł w górę i jest teraz ważniakiem, Jussy. Jest też bystry.
Wszyscy, od gliniarzy po federalnych, wiedzą, że tkwi po kark w jakimś poważnym
gównie, ale nie mają nic, co by go z czymkolwiek związało”.
„Racja”
- wymamrotałam tylko po to, żeby coś powiedzieć, kompletnie oszołomiona tym, co
mówił Deke.
„Teraz
nadal nic nie mają” - ciągnął Deke - „Tych biletów nie kupiono wczoraj rano.
Zostały kupione tydzień temu. Dokładnie w zeszły poniedziałek, dzień po tym,
jak zdarzyło ci się to gówno”.
Kiwnęłam
głową, myśląc, że to nie przypadek.
Deke
szedł dalej.
„Odciski
palców Antona są w systemie. Nie ma ich nigdzie w tym mieszkaniu. Jedyne, co go
tam umiejscawia, to naoczny świadek i jest tylko jeden. Nikt inny go tam nie
widział ani nigdy nie widział”.
„Okej”
- powiedziałam, znowu tylko po to, żeby coś powiedzieć, bo Deke przestał mówić.
Zaczął
od nowa - „Mówiąc to, nikt nie widział, jak Caswell wchodził. Nikt nie słyszał
gówna. Nie pozostawiono żadnych łusek. Żadnych śladów walki. Żadnego bałaganu,
jakby ktoś wybiegał w pośpiechu. Nikt nie widział, żeby którekolwiek z nich
wychodziło. I nikt nie może umieścić tam tych dwoje, kiedy Caswell skończył.
Poza świadkiem, który potwierdził, że to Rojas’a widział wchodzącego do
mieszkania, nie mieli nic innego, by go tam umieścić. Gliny nie skontaktowały
się z ludźmi Rojas’a, ale podejrzewają, że kiedy to zrobią, dostaną alibi dla
niego i Bianki. On mieszka bliżej lotniska. Mogła spędzić u niego noc, zanim
odlecieli rano. Albo ktoś mógłby powiedzieć, że tak było, nawet jeśli nie tak
było. A Bianca zostawiła ubrania i inne rzeczy, jakby miała wracać, po prostu
pakowała się na wakacje. Ich bilety są powrotne. Mają wrócić w następną
niedzielę”.
„O
mój Boże” - wyszeptałam, domyślając się, że moja dziewczyna wkroczy w gównianą
burzę, kiedy (jeśli) wyjdzie z tego samolotu. Deke zsunął rękę na moją szyję i
pochylił się bliżej mnie.
„Mówię,
Cyganko, czy jest to dobre czy złe, tak jak jest teraz, nie mają nic, co
mogliby przypiąć do żadnego z nich”.
„Z
wyjątkiem okazji i motywu” - zauważyłam - „I wyjazdu z kraju zaraz po
morderstwie”.
„Poza
tym, ale mała, to jest kutas bez żadnych fizycznych dowodów ani naocznych
świadków. A te bilety nie były kupowane w locie i nie są w jedną stronę. Mogli
powiedzieć, że ich wakacje były zaplanowane”.
„Caswell
jest powiązany z Biancą i mną” -
przypomniałam mu - „A jego martwe ciało znaleziono w mieszkaniu Anci”.
„Masz
rację” - zgodził się - „Ale tylko dlatego, że ma motyw, nie oznacza, że mogą
zrobić z tym gówno. Deck mówi, że w tym momencie nie mają nawet wystarczająco
dużo, by zrobić cokolwiek poza sprowadzeniem jej na przesłuchanie. Gdyby się znudziła,
mogłaby od razu wyjść. Na żadne z nich nie mają nic, za co mogliby ich
zatrzymać. Jeśli chodzi o rejestry, twoja przyjaciółka nie ma broni i nigdy nie
miała. Podejrzewa się, że znany współpracownik, któremu była winna pieniądze,
zginął w jej mieszkaniu, ale to wszystko. Zanim wrócą, ich historie będą jasne,
ich alibi napięte, i myślę, że usłyszysz o swojej dziewczynie, że jest czysta i
zdrowa z facetem, który jest za nią. To tylko elegancko ubrany mężczyzna, który
jest cholernie brudny”.
„Więc
Tony nadal gra mądrze” - zauważyłam.
„Zrobił
to albo tak zaaranżował, tak. I w tym celu, Jussy, nie mogę uwierzyć, że zabiłby
go w jej mieszkaniu, chyba że był powód. Może wrabia kogoś innego. Albo Caswell
mógł ich zaskoczyć. Może jakiś inny wróg jego
wrabia. Kto do cholery wie? To niedokończona sprawa, a ten gość nie lubi niedokończonych
spraw. Jak zrobił tam Caswell’a, to miał powód. Po prostu nie poznamy tego
powodu, dopóki jego gra się nie rozegra”.
„Nie
wiem, co z tym zrobić, Deke”.
„Jedyne,
co możesz. Jeśli twoja dziewczyna była w to zamieszana, zajęła się swoim
problemem, problemem, który uczyniła twoim. Nie w dobry sposób, ale to nie
znaczy, że tego nie zrobiła”.
„Masz
rację” - wymamrotałam - „To nie znaczy, że nie jest zrobione”.
Ale
Boże, to, co zostało zrobione, było szalone.
„Jussy”.
Skupiłam
się na nim.
„Prawdopodobnie
nigdy nie podzieli się z tobą wprost, że kogoś zabiła, i nadal są wątpliwości,
minimalne, że to naprawdę to zrobiła. Jeśli ona to zrobi, to potem będę miał z
nią problem, bo to postawi cię w niewygodnej pozycji, kiedy będziesz musiała trzymać
gębę na kłódkę o zbrodni, co byłoby kolejnym pieprzonym przestępstwem. To
kołysze twoją dupą w taki sposób, że miałabyś problemy z wrzuceniem swojej
dziewczyny pod autobus, który ona wprawiła
w ruch, i robienie tego, co wpycha cię od jakiejkolwiek organizacji, którą
prowadzi Rojas”.
„Boże”
- szepnęłam.
„Stworzyła
ci ten problem” - stwierdził Deke - „A jej elegancko ubrany mężczyzna ma to zebrane
do kupy, kurwa, nie ma mowy dla niej, żeby pozwolił jej podzielić się z tobą
czymkolwiek i troszczy się na tyle o ciebie, by znaleźć cię, żeby zadzwonić i
złożyć kondolencje z powodu twojego taty. To po prostu skończone, mała, i nigdy
nie dowiesz się, jak to się stało. Po prostu idź dalej”.
„Ruszyć
od przyjaciółki, która zamordowała kogoś dla mnie?”
„Ruszyć
od jakiegoś pieprzonego włamywacza włamującego się do twojego domu i bijącego
cię w gówno, dławiącego cię, straszącego cię w cholerę, a ty nie wiesz, co się
stało później. Ale przynajmniej to
gówno właśnie się skończyło”.
Jakkolwiek
było całkowicie popieprzone, Deke miał rację.
To
gówno właśnie się skończyło.
„Zdarzył
się cud. Coś tak naprawdę zniechęca mnie do jedzenia” - oświadczyłam.
Uśmiechnął
się do mnie, wysunął kciuk i pogładził moją szczękę - „Odzyskasz to”.
Kiwnęłam
głową, mając nadzieję, że stanie się to przed kurczakiem Steph.
Pochylił
się i otarł wargami o moje, zanim wyprostował się, odsunął się i szarpnął za
maskę, by móc nałożyć ją na głowę, krzycząc - „Bubba, dość czasu!”
Tak.
To
było wcześniej zaplanowane.
„Dzięki,
kurwa” - powiedział Bubba, wchodząc do pokoju z papierowymi talerzami, dwiema
puszkami coli i Fresca - „Umieram z głodu”.
Udaliśmy
się do nędznych mebli, które Jim-Billy przywiózł dla mnie.
Tam
zabrałam się do rozdawania kanapek.
I
byłam ja.
Moja
najlepsza przyjaciółka była związana z przestępcą, powiązanym z morderstwem, z
którym wyjechała do Kostaryki…
A
ja robiłam jedyną rzecz, jaką mogłam zrobić.
Ruszałam
dalej.
Dziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny
Dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję ślicznie 🤍
OdpowiedzUsuń