Rozdział
19
Kombinezon (cz.1)
Justice
Żonglując
czterema pudełkami pizzy, otworzyłam frontowe drzwi.
Ledwo
udało mi się wejść do środka, a już pojawił się Bubba, łapiąc wszystkie cztery
pudła.
„Dzięki,
Bub” - wymamrotałam.
„Karmisz
mnie, przynajmniej mogę nosić pudła” - odpowiedział.
Uśmiechnęłam
się do niego i zwróciłam się do zgiełku, jakim było ośmiu mężczyzn pracujących
w moim domu.
Zrobiłam
to krzycząc - „Podano do stołu!”
Kiedy
krzyczałam, mój wzrok przykuł Deke, który był w mojej kuchni. Kuchni, która
zaczynała wyglądać jak kuchnia. Miałam ogromną wyspę, która przecinała prawie
całą przestrzeń (bez blatu), szafki dolne (bez blatów), a Deke z innym kolesiem
siedział w wolnym miejscu na witrynę, które było naprzeciwko miejsca, w którym
byłaby kuchenka i lodówka.
Bubba
szedł w stronę wyspy bez blatu.
Ja
szłam do Deke’a.
A
Deke szedł do mnie.
Spotkaliśmy
się w połowie drogi.
Zatrzymał
się w mojej przestrzeni i pochylił szyję, żeby na mnie spojrzeć.
„Znowu,
nie musisz kupować chłopcom lunchu” - powiedział cicho.
Jak
świadczyłoby słowo „znowu”, powiedział to już wcześniej.
Odkąd
chłopcy przyszli do pracy, codziennie. Był piątek, więc „znowu” polegało na
tym, że powiedział to (teraz) pięć razy.
„I
znowu, jak przynoszę nam lunch i nie mogę nie zrobić tego samego dla chłopaków”
- odpowiedziałam.
„I
znowu” - podkreślił - „…nie musisz
kupować mi lunchu”.
„I
znowu” - podkreśliłam i przeciągnęłam
słowo - „…lubię stawiać ci lunch. Dajesz mi witrynę, a ja stawiam ci lunch. I
tak to się dzieje. Tak poważnie. Zamknij się o lunchu”.
Jego
głowa cofnęła się - „Czy właśnie kazałaś mi się zamknąć?”
„Co
do lunchu, tak” – potwierdziłam.
„Justice”.
„Deke”.
Zamilkliśmy.
Potem
jego oczy przesunęły się wzdłuż mnie i na jego twarzy pojawił się wyraz,
którego nie rozumiałam.
Wydawało
się to szyderstwem, a jednocześnie wydawało się, że chciał zaciągnąć mnie do
mojej sypialni i mieć ze mną swój nikczemny sposób.
Oznaczało
to, że moje plecy podniosły się w tym samym czasie, gdy poczułam piękny
dreszcz.
„Masz
coś na myśli?” - zapytałam, kiedy nic nie powiedział.
Spojrzał
na mnie.
„Nienawidzę
tego kombinezonu” - stwierdził bez ogródek.
Dobrze!
„Więc
będę chciał go z ciebie zdjąć, kiedy chłopcy wyjdą.”
Tak,
można powiedzieć, że to wyjaśniało wyraz.
Pochylił
się, jego oczy znów były skierowane nisko i mruknął - „Kurwa, widzę twoje
majtki”.
Pochyliłam
się i mruknęłam - „Deke, nie podniecaj mnie, kiedy siedmiu mężczyzn zajada
pizzę w mojej kuchni”.
Deke
został tam, gdzie był, ale jego uwaga wróciła do mojej twarzy - „Więc nie noś
gówna, które sprawi, że będę walczył z twardnieniem, kiedy chłopcy będą łapać
pizzę w twojej kuchni.”
„A
w co chciałbyś, żebym się ubrała?”
„Powiedziałbym
ten kombinezon, bo jest brzydki, a ponieważ to tylko kojarzy mi się z tym, że
szybko go zdejmę po tym, jak faceci wyjdą, to nie działa”.
Przechyliłam
głowę na bok, pytając - „Więc?”
„Więc
nie mam pomysłów, bo prawie wszystko, co nosisz, sprawia, że myślę, jak szybko
chcę to z ciebie zdjąć, nawet jeśli jest słodkie”.
Spojrzenie
w jego oczach się zmieniło, poczułam tę zmianę w mojej cipce, a on dokończył -
„Zwłaszcza, jeśli to jest słodkie”.
Zbliżyłam
się do niego i wysyczałam moje ostrzeżenie - „Deke, to nie pomaga”.
Uśmiechnął
się do mnie - „Lubię to, jak łatwo rozgrzać moją Cygankę”.
„Przykryj
to, kochanie, albo twoi towarzysze w robocie będą wiedzieć, jak brzmisz, kiedy dochodzisz”
- Zatrzymałam się, zanim skończyłam - „Mocno.
I jak możesz sprawić, żebym ja doszła.
Mocniej”.
„Kurwa”
- warknął, a wyraz jego oczu nasilił się.
To
była moja kolej na uśmiech.
„Zdobędę
pizzę, zanim dobre gówno zniknie i zanim zupełnie mnie ominie, bo będę musiał
wziąć zimny prysznic” - wymamrotał.
Mój
uśmiech się poszerzył.
Wtedy
przypomniałam sobie rozmowę z Sunny i Shambles’em.
„Idź
zjeść” - rozkazałam - „Ale zanim pójdziesz, pomyśl o kolacji jutro wieczorem u
Sunny i Shamblesa. Zaprosili nas, kiedy byłam u nich dzisiaj, a ja obiecałam
im, że, po zakończeniu mojego dramatu, się spotkamy”.
Jego
wyraz twarzy stracił wygląd, który lubiłam, i zyskał inny, którego nigdy nie
widziałam, kiedy oświadczył - „Mała, jutro idziemy do Koguta z Maxem i Niną”.
Szliśmy?
„Idziemy?”
- zapytałam.
„Max
dzwonił, kiedy odbierałaś pizzę. Powiedział, że Nina załatwiła opiekunkę i
dostali rezerwację. Spotykamy się tam o siódmej”.
„Zatrudniła
opiekunkę i zrobiła rezerwację?
„Mówiłem
ci, że Max powiedział, że chce nas zabrać. Wspomniał o tym na początku tego
tygodnia, powiedział, że mogą nie być w stanie załatwić opiekunki, ale jeśli
mogli, umówiliśmy się”.
Poczułam,
że unoszą mi się brwi - „Myślałeś, żeby mi to powiedzieć?”
„Miałaś
plany na jutro wieczorem?” - odparł.
„Nie.
Teraz Sunny i Shambles chcą nas na kolację jutro wieczorem”.
Deke
lekko położył mi w talii rękę, wchodząc głębiej w moją przestrzeń, żeby to
zrobić - „Bez obrazy dla nich, Jussy, lubię ich. To dobrzy ludzie. Ale są
wegetarianami”.
„Więc?”
- zapytałam.
„Ja
nie jestem. Ty też nie jesteś. A w Kogucie robią świetne steki”.
Słyszałam
to.
A
Laura poetycko opowiadała o talencie Koguta, który najbardziej doceniali
mięsożercy.
Podobnie
jak Faye.
I
Lexie.
Mimo
to, nawet jeśli Shambles raczej nie zrobi nam mięsa, prawdopodobnie skopie
tyłek tym, co zrobi.
„Lubię
Sunny i Shamblesa” - powiedziałam mu - „Ledwo znam Maxa i w ogóle nie znam Niny”.
„A
Sunny i Shambles spytali, czy jesteśmy wolni. Nie musieli szukać opiekunki do
dzieci ani dokonywać rezerwacji. Jak chcą, możemy pojechać do nich w przyszły
weekend. Kurwa, do przyszłego weekendu może uda ci się tutaj zrobić dla nich
kurczaka Steph” - Z ręką wciąż na mojej talii, machnął drugą ręką za siebie,
aby wskazać moją przestrzeń.
„To
wegetarianie, Deke. Nie mogę zrobić dla nich kurczaka Steph”.
Chociaż
podobał mi się pomysł zorganizowania tutaj kolacji.
To
znaczy, mogłam mieć kuchnię w przyszły weekend, ale może nie będę mieć żadnych
mebli. Najwyraźniej wiele z zamówionego przeze mnie gówna zajmowało kilka
tygodni, zanim zostałoby dostarczone.
Nawet
więcej tygodni, niż to już zajęło.
Niezależnie
od tego, moje popołudniowe plany właśnie się zmieniły. Nadszedł czas, aby
trafić do sklepu domowego i kupić Multicooker.
Byłam
blisko i coraz bardziej się zbliżałam. To się działo.
Więc
nadszedł czas, aby zacząć mościć swoje gniazdo.
Może
uda mi się wyciągnąć Krys i Breanne z domu i pojadą ze mną.
Deke
wtrącił się w moje myśli o osadzaniu się.
„Więc
zrób mi kurczaka Steph, a im zrób im coś z tofu.”
Samo
wypowiedzenie przez Deke słowa „tofu” sprawiło, że zaczęłam chichotać.
Miał
mały uśmiech na twarzy, kiedy zapytał - „Co jest zabawne?”
„Powiedziałeś
tofu.”
„Myślę,
że to pierwszy raz, kiedy to słowo opuściło moje usta” - mruknął.
Zaczęłam
chichotać mocniej.
Dłoń
Deke’a, która była lekka na mojej talii, przesunęła się na moje plecy, robiąc
to wewnątrz mojego kombinezonu, przyciągając mnie do siebie tak, że nasze ciała
się stykały.
Poczekał,
aż moje chichoty ucichną, zanim powiedział cicho - „Max i Nina jutro wieczorem.
Jeśli Sunny i Shambles będą mogli, pojedziemy do nich w następny weekend. A
następnym razem, gdy dowiem się, że możemy mieć plany, nawet jeśli nie są one
pewne, podzielę się nimi z tobą”.
Nadal
uśmiechałam się z rozbawienia, ale to, co powiedział, sprawiło, że ten uśmiech
zniknął.
Chociaż
miewałam związki, które przetrwały i trwały miesiące, chociaż nie lata. To
oznaczało, że byłam w tym amatorką. Posiadanie domu. Posiadanie mężczyzny.
Robienie planów w ten weekend, w następny, biorąc pod uwagę, że była
zaangażowana inna osoba.
Mimo
to nie umknęło mi to, że Deke nie podzielił się czymś, co mnie dotyczyło,
chciał jednej rzeczy, a ja czegoś innego.
Stało
się. Było rozwiązanie. Doszliśmy do tego szybko (albo Deke to zrobił) i Deke zauważył
bez mojej uwagi, że popełnił (drobny) błąd.
Podobało
mi się to i jak to się skończyło, kiedy chichotałam, a Deke to zrozumiał.
Żadnego przekształcenia się w kłótnię, żadnej niezgody co do tego, co będziemy
robić.
Po
prostu…
My.
Poczułam
ucisk na krzyżu i skupiłam się na nim ponownie, gdy zapytał - „To nie działa
dla ciebie?”
„Działa
świetnie, Słonko” - odpowiedziałam cicho - „Zadzwoń do Maxa i potwierdź.
Porozmawiam z Sunny i Shambles’em”.
Rozpłaszczył
całą dłoń na moich plecach, mrucząc - „Dobrze”.
„Teraz
idź po pizzę” - rozkazałam.
„Dobrze”
- powtórzył, pochylając głowę i dotykając ustami moich.
Rozeszliśmy
się, ale nie cofnął ręki z mojego krzyża, tylko odwrócił się ode mnie i zaczął
prowadzić nas oboje do kuchni.
„Jak
będzie następna słynna, gorąca singielka, to Max ma rotację, zechce wysłać mężczyznę
samotnie, aby zaczął pracę w jej mieszkaniu, zgłaszam się na ochotnika, aby
wejść” - zawołał Scott, gdy przenieśliśmy się do facetów stłoczonych na terenie
nad otwartym pudełka po pizzy na mojej wyspie kuchennej.
Scott
był jednym z załogi Maxa. Tym, który, jak się domyślałam, był najmłodszy z
całej grupy, a to, że mówił takie gówno na głos, było powodem, dla którego
zgadłam.
„Facet”
- powiedział Bubba tak cicho, że nie byłam pewna, czy ktoś oprócz mnie go
słyszał.
„Następnym
razem, gdy pomyślisz o tym, by napomknąć coś o mojej kobiecie przede mną i nią,
a nie chcesz, żeby moja pięść wbiła ci się w gardło, pomyśl jeszcze raz” -
powtórzył Deke konwersacyjnie nad jednym słowem Bubby.
Mówił
konwersacyjnie, ale krawędź jego tonu nie była groźbą, ale czymś znacznie
silniejszym.
Scott
wyraźnie odczytał ton konwersacyjny, a nie ten drugi, bo odpowiedział uprzejmie
przez usta pełne pizzy - „To komplement, bracie”.
Deke
nic nie powiedział, ale zauważyłam, że wyraz twarzy Scotta się zmienił, więc
spojrzałam na mojego mężczyznę, łapiąc resztkę spojrzenia, które posłał
Scottowi. Nawet zanikające, przeczytałam to i poczułam mrowienie wzdłuż
kręgosłupa.
Nie
dzieliłam się ze Scottem, nie miałam nic przeciwko temu, żeby trochę pożartować
o czymkolwiek, a przez to podzielić się tym samym ze wszystkimi chłopcami.
Chłopcami, z którymi miałam mieć do czynienia przez co najmniej kolejny tydzień
ich przebywania w moim domu. W tym przez żarty na temat na temat łączenia się
mnie i Deke’a i sposobu, w jaki to zrobiliśmy. Ponieważ naprawdę mi to nie
przeszkadzało. Dorastałam wśród mężczyzn, ci mężczyźni byli zespołem mojego
taty i jego przyjaciółmi. Wiedziałam, jak to było.
Nie
udostępniłam tego, bo, z jakiegoś powodu Deke’owi się to nie podobało.
Najprawdopodobniej nie lubił tego, bo myślał, że mi może to przeszkadzać.
Dlatego chciał, żeby to się zamknęło, więc to zamknął i nie byłoby fajnie,
gdyby on mu to powiedział, a ja temu bym zaprzeczyła.
Nie
miałam z tym problemu. To mój lew chronił mnie, nawet przed rzeczami, przed
którymi nie potrzebowałam ochrony.
Nie
zadzierałaś z lwem, zwłaszcza z moim lwem, który był tak zły, że mógł kogoś
uciszyć spojrzeniem.
Sięgnęłam
po kawałek pepperoni i zrobiłam to starając się nie uśmiechać.
Deke
sięgnął po to samo.
Postanowiłam
zjeść jeden kawałek z chłopakami i zabrać następny kawałek do mojego pokoju
muzycznego, więc nie tylko nie byłoby klientki, która z nimi by przebywała, ale
także nie byłoby klientki, którą walił jeden z nich, co robiło dziwne rzeczy
dla wszystkich. Miałam podłogi. Prawie miałam schody. W moim domu była teraz
więcej niż jedna pracująca toaleta. I chciałam mieć kuchnię.
Nic
z tego nie było do niczego.
Mimo
to zjadłam swój kawałek, złapałam następny, spojrzałam na mojego mężczyznę z
lekkim uśmiechem i powędrowałam do mojego pokoju muzycznego, żałując, że nie
jesteśmy tylko Deke i ja, kanapki i smakołyki La-La Land z Bubbą wmieszanym od
czasu do czasu.
Ale
tak nie było.
Cokolwiek.
Miałam
plany na popołudnie, które doprowadziłyby do wyposażenia gniazda.
Więc
czekało na mnie dobre.
Wszystko,
czego potrzebowałam, aby było lepiej, to nakłonienie Krys do pójścia ze mną.
*****
„Jezu”
- zawołał Deke, kiedy walczyłam w drzwiach z niektórymi z moich licznych
zakupów.
Było
późno.
Faceci
odeszli.
Ale
Deke wykonywał swoje zwykłe nadgodziny.
I
zobaczyłam, że miałam nie tylko wbudowaną witrynę, ale także kamienne panele i
wzorzysty miedziany piekarnik.
Więc
uśmiechałam się szeroko, nawet gdy rzuciłam swoje torby z głośnym uderzeniem na
podłogę i oznajmiłam - „Multicooker jest ciężki”.
Deke
podszedł do mnie, pytając - „Ile jeszcze tam masz?”
„Um…
dużo” - podzieliłam się.
Po
prostu powiedzielibyśmy, że Deluxe Home Store miał dobry dzień.
A
ja miałam plastikowe łyżki, które były naprawdę niesamowitymi
łyżkami/skrobakami, do których kupna namówiła mnie Lauren - w trzech kolorach.
Pośród
innych rzeczy.
Deke
zatrzymał się blisko - „Zostawiłaś coś w sklepie?”
„Ledwo”.
„Krys
ma się dobrze?”
Ciągle
się uśmiechałam - „Tak. A Breanne była idealna podczas pierwszych zakupów. A
Lauren jest mistrzynią zakupów artykułów gospodarstwa domowego. I jestem więcej
niż dobra. Zagnieżdżam się i po
prostu wiedziałam, że ten miedziany
piec będzie bombą”.
Deke
uśmiechnął się do mnie, ale uśmiech zniknął z jego twarzy, jego wyraz twarzy
stał się poważny, gdy jego głos się opadł - „Jussy, tak mówię, jak masz dużo
gówna do wciągnięcia, łapiesz kilka toreb, wchodzisz do środka i mówisz swojemu
facetowi, że masz dużo gówna do wciągnięcia. Potem wychodzę i go zabieram.
Tak?”
„Deke,
mogę wnieść…”
Przestałam
mówić, kiedy spojrzał na mnie. To nie był ten rodzaj spojrzenia, które posłał
Scottowi, ale i tak mnie to uciszyło.
Wiedział,
że go złapałam, kiedy powaga jego twarzy złagodniała, pochylił się, dał mi muśnięcie
ust, a potem odsunął się i odszedł, idąc do drzwi.
Zdecydowałam
się zabierać do pralni tylko kilka toreb na raz, choć kupiłam tylko kilka toreb
z rzeczami do niej. Deke przyniósł je z pickupa, kiedy to robiłam, a kiedy
oboje wróciliśmy do dużego pokoju, złapał wszystkie uchwyty tych, które upuściłam
na podłogę i zabrał je tam dla mnie.
Kiedy
byliśmy razem, nie wdawaliśmy się w przeszłe związki. W zeszłym tygodniu po
prostu… byliśmy. Kiedy Deke pracował, ja albo pracowałam, albo ustawiałam swój
pokój muzyczny. Robiliśmy kolację. Uprawialiśmy seks. Spaliśmy. Budziliśmy się
razem. I powtórz.
Ale
nie sądziłam, że chodziło o jakąś kobietę, która nauczyła go, jak być mężczyzną
domu.
Chodziło
o to, że dorastał od drugiego roku życia, będąc mężczyzną w rodzinie z matką,
nawet jeśli nie mieszkali we własnym domu.
Mężczyzna,
jakim Deke demonstrował, że będzie dla mnie, uszczęśliwiał mnie. Wręcz ekstatycznie.
Nie chodziło o to, że nie mogłam ciągnąć własnych toreb. Chodziło o to, że robił
coś dla mnie, co było słodkie, opiekował się mną nawet w drobny sposób, który
był tylko dla mnie nieistotny. Dla Deke’a miał głębsze znaczenie.
Ale
to przyszło z przypomnieniem, że to, co straciłam po odejściu mojego taty, Deke
również stracił z mamą. Wiedząc, że nigdy nie zobaczy owoców wychowania, które
dała swojemu synowi, robiąc to cudownie, nawet gdy życie ich biło. Nie zrozumie,
jakiego mężczyznę stworzyła. Nie popatrzy na mnie, a ja nie będę mogła
podzielić się przez moje zachowanie, ile dała mi przez swojego syna.
„Mam
ochotę na Rosalinda, a potem drinki w Bubba’s” - oświadczył Deke, wracając do
wielkiego pokoju - „Wchodzisz w to?”
Wyrwałam
się z moich myśli i kiwnęłam głową, pytając - „Chcesz tu wziąć prysznic czy iść
do przyczepy?”
Podchodził
do mnie, odpowiadając - „Tutaj”.
Miał
spakowaną dużą torbę, ale to nie miałoby znaczenia.
Zostawił
swoje ubrania na podłodze, a jeśli robiłam pranie, to były wyprane i nie
wkładałam ich z powrotem do jego torby. Wkładałam je do szafy i komody.
Deke
nie protestował przeciwko temu. Deke nie powiedział gówna.
Deke
po prostu poszedł do szafy po dżinsy, a jeśli nie było tam czystych, szedł do
swojej torby.
Zostawiłam
kilka rzeczy w jego przyczepie. Deke ich nie odłożył. Rzucił jednak moją torbę
na podłogę swojej maleńkiej szafy.
Innymi
słowy, bez względu na nasze plany, oboje byliśmy dobrzy.
Ponownie
Deke wyciągnął mnie z moich myśli i zrobił to, wchodząc głęboko w moją
przestrzeń.
Odchyliłam
głowę do tyłu.
Potem
wciągnęłam urywany oddech, kiedy nagle jego ręka zagłębiła się w moim
kombinezonach, prosto na mój tyłek.
Lekki
dotyk goniący łaskotanie między moimi nogami, był wystarczająco silny, by moje
kolana zaczęły słabnąć, kiedy przesunął palce przez krawędź moich majtek pod
tyłkiem, podnosząc drugą rękę i obejmując bok mojej szyi - „Myślałem o
zrobieniu tego, odkąd po raz pierwszy zobaczyłem cię w tej cholernie brzydkiej
rzeczy”.
Część
o tym, że myślał o trzymaniu ręki w moich spodniach była dobra.
Jego
obraza dla mojego kombinezonu nie była.
„Jest
wygodny” - warknęłam, choć nie było to tak ostre, jak mogłoby, biorąc pod
uwagę, że Deke pochylał się bliżej, żeby jego palce mogły wchodzić głębiej.
„Masz
fantastyczne ciało, Cyganko, a on temu robi gówno”.
„Wolałabyś,
żebym spacerowała w bikini?”
„Kotku”
- stwierdził po prostu, a oczy mu zabłysły.
„Rozumiem,
że to potwierdzenie”.
„Jussy,
mam fiuta i ten fiut lubi być w tobie. Jak pokazujesz skórę, to przypomina mi,
a konkretnie mojemu kutasowi, jak dobrze tę skórę czuć i smakować, co
przypomina mi, o ile lepiej czuję się w środku”.
Temu
„w środku” podobało się, jak wciskał się głębiej, przesuwając palcami wzdłuż
krawędzi moich majtek między nogami.
Z
tego powodu straciłam orientację w rozmowie, by zamiast tego skoncentrować się
na rozłożeniu nóg dla niego, aby miał lepszy dostęp.
Jego
kciuk przycisnął moją szczękę, odchylając moją głowę bardziej do tyłu, a jego
twarz zbliżyła się do mojej.
„Chcesz
ze mną wziąć prysznic?” - mruknął.
W
przeciwieństwie do Deke’a, który przez cały dzień pracował fizycznie, nie
potrzebowałam prysznica.
„Tak”
– wydyszałam.
Jego
palce przeszły od krawędzi majtek do klina majtek i zaczęły lekko głaskać.
Łał.
To było miłe.
Tak
miło, że delikatny powiew oddechu uciekł z moich ust i popłynął przez jego
usta.
Te
usta przyszły do mnie.
„A
może chcesz, żebym cię tu doprowadził?” - zaszeptał.
„Twój
wybór” - wypuściłam powietrze, choć w tym momencie nie byłam pewna, jak doszłabym
do prysznica.
Albo
czy bym mogła w nim ustać.
Delikatnie
odsunął na bok klin moich majtek, pochylił się cały głębiej do mnie i powoli
wsunął do środka jeden długi palec.
Walczyłam
z dyszeniem.
„Przemoczona”
- warknął.
Wysunął
palec, przesunął go do mojej łechtaczki i zaczął krążyć.
Również
ciągle warczał.
„Sprawię,
żebyś doszła tutaj, zrób dla mnie przedstawienie”.
„Okej”
- zgodziłam się.
„Chcę,
żebyś mocno dla mnie doszła, Jussy”.
Zauważyłam,
że moje ręce były zwinięte w materiał jego koszulki po obu stronach dolnej
części jego pleców.
Trzymałam
je tam, żebym mogła nadal stać, podczas gdy Deke nadal krążył.
„Okej,
kochanie” - wydusiłam.
Deke
wszedł mocniej palcem.
Wygięłam
się w jego stronę, gdy pochylił się bardziej nade mną, jego ręka na mojej szyi
przesunęła się do tyłu.
„Daj
mi usłyszeć” - zagrzmiał.
Skowyt,
o którym nie wiedziałam, że powstrzymuję, wysunął się ze mnie, moje nogi
zadrżały, a Deke przesunął rękę, tak że jego ręka wciąż była na mojej szyi, ale
jego przedramię biegło wzdłuż środkowej części moich pleców, podtrzymując mnie.
„Pracuj”
- rozkazał szorstko.
Uderzyłam
się o jego palec i uciekł mi kolejny jęk dzikszy, bardziej głodny.
„Tak
jest, Cyganko” - mruknął z aprobatą.
Cofnął
palec, dołączył do niego kolejny, wsunęły się do środka, a kciuk trafił w moją
łechtaczkę.
Sapnęłam
i dalej to robiłam, kiedy moje oczy były na wpół zamknięte, moje ręce ciągnęły
jego koszulkę po jego wygiętych plecach, aby znaleźć lepszy chwyt.
„Deke”.
„Kurwa,
nie ma nic piękniejszego”.
Próbowałam
zmusić moje oczy, żeby otworzyły się szerzej, abym mogła patrzeć, jak obserwuje
mnie, gdy moje nogi zaczęły drżeć pode mną, kiedy zaczęło się zbliżać, wiedziałam,
że tego siła mnie zakołysze i potrzebowałam go, aby była bezpieczna, abym mogła
jeździć na tej burzy.
„Deke”
- powtórzyłam, w jedyny sposób, w jaki mogłam przekazać te wszystkie rzeczy.
Ale
on mnie rozumiał.
„Mam
cię, Jussy”.
Miał
mnie.
Zawsze
miał mnie.
Z
cichym krzykiem puściłam.
A
Deke miał mnie, trzymając mnie w górze, jego palce bezlitośnie pracowały na
mnie, popychając mnie dalej przez przeszywający mnie orgazm, sprawiający, że
zadrżałam w jego uścisku i dopiero gdy skwierczenie zaczęło ustępować,
delikatnie odsunął rękę, obejmując nią mój tyłek.
Jego
druga ręka wsunęła się w moje włosy, by objąć tył mojej głowy i wtedy mnie
pocałował.
Kiedy
skończył mnie całować, skończyłam dochodzić i, kiedy powoli podniósł głowę,
powoli otworzyłam oczy.
„Myślę,
że mogę teraz polubić te pieprzone, brzydkie rzeczy” - drażnił się.
Zmrużyłam
oczy.
Uśmiechnął
się, wcisnął swojego twardego kutasa w mój brzuch i przyłożył usta do moich -
„Odpłata w postaci loda pod prysznicem, mała”.
Moja
łechtaczka drgnęła.
Jego
uśmiech stał się większy, jakby sam poczuł, że to się stało.
Zarozumiały.
Gorący.
Pieprz
mnie.
Deke.
Wyciągnął
rękę z moich spodni i złapał moją.
Następnie
zaciągnął mnie pod prysznic.
Miałam
duży, wystarczająco duży dla czwórki.
Zdecydowanie
było w nim wystarczająco dużo miejsca na lodzik pod prysznicem.
Jeśli
o to chodziło, Deke i ja odpowiedzieliśmy na to pytanie.
Było
wystarczająco dużo miejsca.
Zdecydowanie.
*****
Dziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńJedno im za dużo - "a im zrób im coś z tofu.”
CZekam na kolejny rozdział
Dziękuję ❤️❤️😘
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń