Rozdział
16
Bez
ciebie
Justice
Patrzyłam,
jak Deke ściąga swoje wielkie ciało z kanapy i idzie do kuchni.
Wyczyścił
swój talerz i brał dokładkę.
Uśmiechnęłam
się do swojego talerza, wpychając do buzi więcej serowego, pikantnego kurczaka.
„Moja
cygańska księżniczka też potrafi gotować”.
Na
jego ciche słowa spojrzałam na niego.
Multicooker
parował. Garnek z ryżem na jego kuchence też. Podobnie jak talerz, na którym
Deke znowu ułożył stos jedzenia.
„Przepis
zawiera cztery składniki, nie licząc ryżu” - podzieliłam się - „Nie jest to coś
wykwintnego”.
Wrócił
na kanapę, złożył się na niej i wyciągnął swoje długie nogi, z głową zwróconą
do mnie.
„Nie
jestem wielkim fanem wykwintnego, kotku” - użył widelca, aby wskazać swój
talerz - „Ale ja jestem wielkim pieprzonym fanem tego”.
Uśmiechnęłam
się do niego szeroko.
Obserwował
mój uśmiech, jego usta wykrzywiły się, zanim wrócił do swojego kurczaka.
Ale
z zakrętu naszej rozmowy zdecydowałam, że nadszedł czas. Czas podzielić się
tym, co trzeba było udostępnić. Idealne przejście do Deke’a, by wiedział, kim
była kobieta, której dał klucz do swojej przyczepy, aby mogła zacząć Multicooker.
Kobieta,
jaką byłam, bo musiał zrozumieć, żeby wiedział, że jestem kobietą dla niego, bo
dla mnie z każdym mijającym dniem stawało się jasne, że jest mężczyzną dla
mnie.
Ta
kobieta była kobietą, którą już znał.
Kobietą,
która została dla niego stworzona.
„Kiedy
miałam osiemnaście lat, tata robił wielki festiwal w Wielkiej Brytanii. Pojechałam
z nim”.
Deke
odwrócił oczy od talerza na mnie.
„Byliśmy
w Bristolu” - kontynuowałam - „Ładne miasto portowe nad Kanałem Bristolskim”.
„Tak?”
- zapytał, kiedy przestałam mówić.
Kiwnęłam
głową - „Tak” - powiedziałam i kontynuowałam - „W mieście był sponsor. Naprawdę
chciał pracować z tatą. Zabrał nas do tej restauracji na porcie, fajne miejsce,
dużo okien, wspaniałe widoki.” - Żartobliwie przechyliłam głowę - „Chociaż to
wszystko było dla mnie nudne, bo do tego czasu byłam osiemnastolatką, która
podróżowała wszędzie ze swoim tatą gwiazdą rocka, widziałam to wszystko i
wiedziałam wszystko. Byłam bardzo światowa”.
„Założę
się, że tak” - powiedział, a jego oczy zmarszczyły się od droczenia się w
sposób, którego nigdy nie widziałam, ale bardzo mi się podobało. Wciągnęłam
głęboki oddech, żeby ustalić, co to spojrzenie i jego żarty zrobiły z
trzepotaniem mojego serca i mówiłam dalej - „Otworzyłam menu, nic z niego nie
zrozumiałam”.
Przechylił
głowę na bok - „Restauracja była zagraniczna?”
Potrząsnęłam
głową - „Nie. Po prostu wszystko było fantazyjne. To było tak, jakbym otworzyła
to menu i była to jedna z tych mówiących kartek mówiąca mi Zaraz zjesz jedzenie, które jest zbyt dobre dla takich jak ty, dla
takich jak ktokolwiek, powinno dotykać tylko ust Boga”.
Deke
posłał mi kolejny uśmiech oczami, podczas gdy jadł, a ja dalej paplałam.
„Byłam
zawstydzona, wiesz, byłam światowa i wszystko wiedziałam, więc o nic kelnera
nie pytałam, bo nie chciałam ujawnić, że właściwie nie wiem wszystkiego. Tata
lubił swoje jedzenie i gówno go obchodziło, co ktoś o nim myślał, więc zapytał.
Tylko w ten sposób wiedziałam, co zamówić. Dostałam coś, co było kurczakiem.
Pomyślałam, że tak naprawdę nikt nie może spieprzyć kurczaka”.
„Niech
zgadnę, spieprzyli kurczaka” - zauważył Deke.
Skinęłam
głową, przynajmniej czując, że mrugam oczami, bo czułam, że się uśmiechają.
„Tak.
Całkowicie. Wzięłam jeden kęs i moje kubki smakowe nie wiedziały, co z tym
zrobić. To była eksplozja smaków, niezbyt przyjemnych, każdy starał się przebić
inny. Sos. Przyprawy. Tekstury. To było straszne. Nie skończyłam tego”.
„Brzmi
gównianie” - mruknął Deke.
„Było”
- potwierdziłam - „Tata wziął coś innego i nie dokończył swojego. Następnie po kolacji
wróciliśmy do hotelu i spędziliśmy czas oglądając brytyjską telewizję.
Rock’n’rollowy styl życia. Trudny do pobicia”.
To
dało mi kolejny uśmiech, ale przez to Deke po prostu jadł.
Ciągle
paplałam.
„Był
tam pokaz kulinarny słynnego szefa kuchni, a pod koniec jego programu miał w
swojej kuchni w restauracji jakąś sławę, która miała coś ugotować. Gwiazda
zrobiła coś, rodzinny przepis, który przygotowała jego mama, a szef kuchni
zrobił to samo, tylko że jak to szef”.
Deke
wrzucił do ust więcej kurczaka i obserwował mnie.
Mówiłam
dalej.
„Gdy
skończyli, dali te dwa dania przypadkowym osobom w restauracji i kazali im je
przetestować. Celebryta zrobił ciasto czekoladowe. Szef kuchni zrobił tartę
czekoladową z orzechami laskowymi ze specjalną skórką i porcją fantazyjnej
śmietany. Przypadkowi ludzie to spróbowali. Wszyscy wybrali ciasto czekoladowe.
Kiedy to zrobili, tata powiedział: Jak ta
pieprzona restauracja. Głupie. Nigdy nie komplikuj zbytnio czegoś, co jest
dobre od samego początku. A ja wiedziałam, że tata czuł tak, jak ja. To nie
my nie zasłużyliśmy na to jedzenie, bo nie byliśmy koneserami. To było menu,
które było bałaganem, bo stworzył je szef kuchni, który wmówił sobie, że jest
artystą najlepszym ze wszystkich, ale tak naprawdę miał coś do udowodnienia. Cała
sztuka powinna być dostępna, nawet jeśli ludzie ją konsumujący nie do końca to
rozumieją. Przynajmniej powinni coś z tego wyciągnąć. Nikt nigdy nie jest ponad
nim. Jeśli tak myślisz, to ty tego nie rozumiesz”.
„Jussy”
- powiedział cicho Deke i miałam wrażenie, że mnie łapie.
„Ale
dla taty i dla mnie nie chodziło nawet o to”.
Deke
nic nie powiedział.
„My
Lonesome lubimy proste przyjemności” - wyszeptałam.
W
tym momencie usiadł wygodnie i upuścił talerz na kolana, a jego wyraz twarzy
zmienił się z ciepłego i zainteresowanego na zamknięty.
A
mnie uderzyło to, co powiedziałam.
„Nie
mówię, że ty…” - zaczęłam szybko.
„Rozumiem,
Justice” - przerwał mi.
Pochyliłam
się do niego - „Nie, myślę, że…”
„Kotku,
myślisz, że nie zrozumiałem cię, gdy pierwszy raz wyszłaś w tych głupkowatych
butach, kiedy budowałem twoje palenisko, żeby przynieść mi kawę?”
Odchyliłam
się do tyłu, niepewna, co mówi.
Na
szczęście nadeszła kolej Deke’a na mówienie.
„Są
ludzie, którzy zjedliby tego kurczaka, którego jadłaś, nie spodobałoby im się
to, ale powiedzieliby, że to fenomenalne, żeby inni ludzie nie myśleli, że go
nie pojęli. Są też ludzie, którzy przekonywaliby, że to lubili tylko dlatego,
że myśleli, że gdyby przyznali, że tego nie by robili, zdemaskowaliby fakt, że
ich usta nie były ustami Boga, które zasługiwałyby na takie gówno, a byliby
pewni, że ich usta były ustami Boga. I oba typy tych ludzi patrzyłyby z góry na
każdego, kto powiedziałby, że wolałby po prostu smażonego kurczaka, bo jest jaki
jest. O wiele lepszy niż jakieś pretensjonalne danie, które smakuje jak gówno”.
„Racja”
- powiedziałam ostrożnie.
„A
ty nie jesteś żadną z tych osób” - podsumował.
Skinęłam
głową - „Nie jestem. Mój tata nie był. Moja mama nie jest. Lacey ceni sobie
dobrego szampana i zna różnicę między dobrą wódką z górnej półki a inną. Nadal
wyszłaby z restauracji i poszła po rybę z frytkami”.
„Słyszę
cię, Cyganko” - odparł Deke - „I słyszę, co mi mówisz, że martwisz się, że nie
pasujemy”.
„Nie”
- zaprzeczyłam ostrożnie - „Ja wiem, że pasujemy. Martwię się, że ty się nie
zgadzasz”.
„Nie
jesteś głupia” - mruknął, a mój żołądek opadł.
Kiedy
doświadczyłam tego niepokojącego uczucia, pochylił się w moją stronę, chwycił
talerz, co do którego straciłam zainteresowanie i zabrał go ze swoim, wrzucając
je do zlewu. Następnie otworzył swoją wąską lodówkę i wrócił z dwoma świeżymi
piwami. Odkręcił kapsle z obu, przerzucając nimi przez całą przestrzeń.
Jeden
uderzył w zlew. Jeden skręcił i wylądował na małym blacie.
Obserwowałam
to wszystko z roztargnieniem, bo nie podobało mi się to, na czym przerwał i nie
byłam pewna, co dalej powiedzieć.
Podał
mi piwo, zanim przyłożył swoje do ust i pociągnął długi łyk.
Kiedy
je opuścił, opuścił też oczy na moje.
Wtedy
pomyślałam, że zainicjowałam naszą rozmowę, a teraz nadszedł czas, aby się do
tego zabrać i przejść dalej.
Po
prostu nic nie powiedział.
Więc
ja to zrobiłam.
„Jestem
tym, kim jestem, robię to, co robię i nie mogę tego zmienić przede wszystkim
dlatego, że nie chcę tego zmieniać”.
Tym
razem jego głowa drgnęła, gdy jego brwi się złączyły.
„Myślisz,
że ja chcę, żebyś to zmieniła?”
Teraz
dostrzegałam swój błąd.
Powinnam
była wykazać się cierpliwością i pozwolić mu prowadzić.
Nadszedł
czas, aby jednocześnie cofnąć się i powiedzieć mu, gdzie jestem, aby mógł
(miejmy nadzieję) odskoczyć stamtąd.
„Właściwie,
myślę, że po prostu chcę, żebyśmy porozmawiali o tym, o czym chciałeś
porozmawiać, abyśmy mogli usunąć to z drogi i wrócić do bycia Deke’m and
Justice, nowym Deke and Justice,
których lubię bardziej, co obejmuje orgazmy, wieczorną pizzę i Cup Butterfinger
dodana naszej wspólnoty i przekomarzania się. Więc zaczęłam to, próbując
wyjaśnić, że jestem tym, kim jestem, robię to, co robię, ale nadal jestem tylko
kobietą, którą znasz. Nie jestem niczym innym i chcę, abyś zrozumiał, że jestem
tym w sposób integralny, tak aby nie stało się to między nami”.
„To
było między tobą a kimś innym?” - zapytał.
Poczułam,
że moja twarz łagodnieje.
„Musisz
wiedzieć, Słonko, że, jeszcze zanim weszłam do biznesu, z nazwiskiem Lonesome,
byli ludzie, którzy chcieli być ze mną, nie chcieli być przy mnie, ale chcieli
być w pobliżu tego. Dlatego Lace,
Anca i ja jesteśmy tak blisko. Wszystkie to rozumiemy. I zawsze mogłyśmy sobie
ufać, nie było żadnych ukrytych motywów”.
„I
ufasz, że nie mam ukrytych motywów” - stwierdził, ale w sposób, jakby chciał to
potwierdzić.
„Oczywiście,
że tak”.
„Kotku,
nie chcę mieć nic wspólnego z twoimi pieniędzmi”.
Sposób,
w jaki zostało to powiedziane, nie był tylko potwierdzeniem mojego
potwierdzenia. To było prawie szorstkie.
A
ponieważ tak było, wydawało się to na pograniczu obrazy.
„Wiem,
że nie”.
„Nie
chcę mieć nic wspólnego z twoją sławą”.
W
tym momencie ścisnął mi się żołądek.
Pieniądze
były pieniędzmi, wszyscy ich potrzebowali i tylko głupcy mówili, że życie pod
pewnymi względami nie staje się lepsze, im więcej ich masz.
Sława
była czymś innym.
Sława
była czymś, co, jeśli ją masz, była prawie niemożliwa do strząśnięcia. Może trochę.
Ale pod pewnymi względami zawsze podążała za tobą.
To
było również coś, czego nigdy nie można było kontrolować. Była bytem samym w
sobie, nieokiełznanym, zdolnym dawać dobro, a jednocześnie wywoływać
katastrofę.
Możesz
nie chcieć żadnej części tego, ale kiedy już tam była, nie miałeś wyboru, czy
to chodziło o ciebie, czy o kogoś, na kim ci zależało.
I
wiedziałam, skoro prawie wszyscy w mojej rodzinie mieli pewien poziom sławy, a przez
większość mojego życia nie miałam własnej, że trudniej było sobie z tym
poradzić, gdy nie było to twoje, ale było kogoś, na kim ci zależało.
„To
dwie części mnie” - powiedziałam, mój głos był ściśnięty - „Nie mogę się ich
pozbyć i jak powiedziałam, tak naprawdę nie chcę. Przychodzą z terytorium nie
tylko tego, kim jestem, ale także tego, co kocham robić”.
„Nie
rozumiesz mnie” - oświadczył.
Nie
chciałam być suką, ale nic mi nie dawał i czułam do kości, że ta rozmowa
znaczyła wszystko.
Absolutnie
wszystko.
Wyczułam,
że Deke Hightower był moim miejscem na świecie.
Wyczuwałam
to już w Wyoming.
Więc
ta rozmowa mogła być najważniejszą, jaką miałam do tego momentu lub kiedykolwiek
będę miała w moim życiu.
Z
tego powodu wyłożyłam to.
„Cóż,
może powinieneś powiedzieć więcej niż kilka słów na raz, bo byłam trochę
zdenerwowana o czymkolwiek miała być ta rozmowa, Słonko, ale teraz mnie
przerażasz.”
Byliśmy
na przeciwległych końcach kanapy, ale nie daleko od siebie, bo kanapa nie była
duża, ale Deke był.
Kiedy
powiedziałam te słowa, wyciągnął rękę, zaczepił ją o zgięcie mojego kolana,
które było na kanapie i użył tego, aby przyciągnąć mnie bliżej, tak że kolano
było przyciśnięte do boku jego uda.
I
nie cofnął ręki.
„Nie
mówię ci za dużo słów, Jussy, bo nie wiem, jak to powiedzieć” - podzielił się w
chwili, gdy przyciągnął mnie bliżej.
„Myślę,
że jedyne, co mogę na to powiedzieć to to, że bardzo cię lubię, Deke, bardzo.
Wiesz o tym, ale może nie wiesz jak. I tak, jak bardzo cię lubię, powinieneś
wiedzieć, że możesz mi powiedzieć wszystko”.
Studiował
mnie chwilę po tym, jak powiedziałam mu te słowa, zanim otworzył usta, by coś
powiedzieć.
„W
takim razie, Cyganko, musisz wiedzieć, nie jest faktem, że nas tu teraz doprowadziły
radiowozy policyjne, które zobaczyłem, kiedy pojechałem do pracy do domu
kobiety, która była najwspanialszą, jaką spotkałem. To był fakt, że chciałem
cię wcześniej i nie pozwoliłem sobie cię mieć. Powodem tego było nie tylko to,
że jesteś taką kobietą, jaką jesteś, ale że masz to, co masz, szczerze, kotku,
to była tego część. To dlatego, że jestem takim mężczyzną, jakim jestem i to
też się nie zmieni, a w mojej głowie masz rację. Myślałem, że nie pasujemy”.
Nadeszła
moja kolej, aby nie mieć nic do powiedzenia, ale czułam, że coś miażdży moje
serce.
„Potem
zobaczyłem te radiowozy” - ciągnął - „…i nie chcę twoich pieniędzy. Nie chcę
też kłopotów, które z pewnością wynikną z twojej sławy. Nie mówię tego, żeby
być kutasem, mówię to, żeby było prawdziwe, ale też mówię to, bo nie chcę
patrzeć, jak ty radzisz sobie z
kłopotami, które z pewnością z tego wynikną. Ale widząc te radiowozy, wyleciało
mi z głowy, że cię pragnę”.
„Deke,
to naprawdę nie pomaga” - podzieliłam się, już nie lekko zdenerwowana, byłam
wręcz zaniepokojona, bo powiedział, że nie będzie źle.
Ale
poza tą częścią, że chce mnie - o czym już wiedziałam, po prostu nie wiedziałam,
kiedy to się zaczęło - reszta brzmiała tylko źle.
Był
dziwny, dosadny, zdystansowany i to mnie przerażało.
„Moje
życie, kotku” - potrząsnął głową - „…dopóki nie skończyłem dwudziestu lat, nie
było dobre”.
„Okej”
- podpowiedziałam ostrożnie, nie lubiąc tego.
„I
z tego powodu, mam sposób, w jaki muszę być i to jest sposób, który się nie
zmieni”.
„Okej”
- powtórzyłam równie ostrożnie.
„A
Justice, bycie z tobą, bycie z każdą kobietą, a zwłaszcza z tobą,
prawdopodobnie będzie wywierało presję, aby to zmienić”.
„Ja
też nie chcę cię zmieniać, Deke”.
„Nie
mam korzeni. Nigdy nie miałem żadnych korzeni. I nie chcę, kurwa, żadnych
korzeni” - oświadczył.
Tylko
się na niego gapiłam.
„I
nie lubię bogatych ludzi. Nie chcę chodzić do wytwornych restauracji, chyba że
w ich menu jest głównie stek, więcej steków i sos do wyboru do steka, żebym nie
zepsuł steku sosem. I żebym mógł tam jechać bez konieczności noszenia
garnituru, czegoś, czego nie mam i nigdy nie będę”.
„Racja”
- powiedziałam tylko dlatego, że przestał mówić, ale także dlatego, że nie mogłam
powiedzieć więcej, bo oświadczył, że nie lubił bogatych ludzi, a ja byłam bogata.
„Nikt
nie ma nade mną władzy” - ciągnął - „I nikt nigdy nie będzie miał”.
Nie
miałam nic do powiedzenia, bo nie miałam pojęcia, dlaczego to powiedział, bo
nie dałam mu powodu, by sądził, że tego od niego chcę.
Wtedy
ogłosił - „Kiedy miałem piętnaście lat, moja mama i ja mieszkaliśmy na ulicy”.
Na
tę wiadomość moje ciało zamieniło się w kamień, aby zachować całą energię na
walkę z desperackimi, nieszczęśliwymi, niszczącymi duszę myślami o wspaniałości
Deke’a i bezdomnej mamie, którą bardzo kochał i znowu tylko się na niego gapiłam.
„To
była moja wina. Spieprzyłem nas. Zrobiłem coś naprawdę cholernie głupiego, co
spowodowało, że została zwolniona i oczerniona, więc nie mogła dostać innej
pracy. Nie mieliśmy dużo, bo dostawała gówno za pracę, którą miała. Zarabiała
gówno, jadła gówno i jej życie było gównem, aż stało się bardziej gówniane,
kiedy wyciągnąłem swoje gówno, a nasze życie, które w rzeczywistości było tylko
śmieciami, zmieniło się w pełne gówno”.
Wciąż
się na niego gapiłam, ale zrobiłam to, czując, jak wilgoć uderza mi w oczy.
„Dostaliśmy
się do przytuliska, które było cieplejsze niż ulica, mieli jedzenie, więc nie
byliśmy przez cały pieprzony czas głodni, ale miejsce nadal było do niczego. I
pracowała, żeby nas stamtąd wydostać. Odpracowała swój tyłek, zanim tam
byliśmy, i robiła to każdego dnia swojego życia, aż ta ciężka praca ją zabiła.
Zmarła na atak serca, zanim skończyła sześćdziesiąt lat”.
Nie
mogłam w to uwierzyć.
Do
diabła, nie chciałam w to uwierzyć.
Ale
on mi to dawał, przed czym Lauren ostrzegała, że będę musiała się przygotować i
miała rację.
Tylko,
że to nie był prezent.
To
było łamiące serce.
Poczułam
łzę spływającą po moim policzku.
Deke
nie przestał mówić.
„To
było jej życie. Moje życie, zacząłem pracować w wieku piętnastu lat i zrobiłem
wszystko, co mogłem, żeby opiekować się moją mamą. Ale kiedy wiedziałem, że
jest ustawiona, przyzwoite miejsce do życia, stała praca, pieniądze w banku na
czarną godzinę, musiałem jechać. Musiałem wyjść i iść gdzieś, gdzie nie byłem
pokryty gównem życia i mogłem swobodnie oddychać. Od tamtego czasu do tej pory
było wiele miejsc i jest tylko jedno miejsce, w którym to się dzieje. To jest
droga, Jussy. Jedyne miejsce, w którym oddycham spokojnie.”
„Rozumiem
to” - powiedziałam mu cicho.
Kiwnął
głową, jego oczy były na moich mokrych policzkach, ale nie dotknął mnie poza
ręką, którą wciąż trzymał pod moim kolanem.
Trzymał
się z daleka i mówił dalej.
„Ja
wiem. Jesteś moją cygańską księżniczką i prawdziwą rock’n’rollową Cyganką. Ale
to, co rozumiesz, to, co uczyniło ciebie częścią drogi, nie jest tym, co
uczyniło mnie”.
„Nie
to miałam na myśli” - powiedziałam szybko.
„Łzy
w twoich oczach, Jussy, rozumiem, że mnie rozumiesz”.
„Nienawidzę
tego, co przytrafiło się tobie i twojej mamie” - wyszeptałam.
„Łzy
w twoich oczach, też to rozumiem” - odszepnął - „Ale to się stało, mała, i to
się nigdy nie zmienia. Droga jest w mojej krwi, nie tak jak twoja, jak ty jesteś
zrodzona do niej. Takim chciałem być. I w pewnym sensie to się nigdy nie
skończy”.
„Deke,
ja nie rozumiem…”
„Nadejdzie
kwiecień, Jussy, śnieg zacznie topnieć, pogoda się zmieni, Jadę i nie ma nic,
co mogłoby to powstrzymać”.
Odsunęłam
się od niego.
Miałam
taką reakcję, chociaż o tym wiedziałam. Wspominał o tym podczas naszej nocy
przy palenisku, że wystartuje i że nie zostanie na długo.
Po
prostu nie wiedziałam, że to było coś, co mogłoby kiedyś na mnie wpłynąć.
Ledwie
przesunęłam się centymetr, jego dłoń zacisnęła się mocno za moim kolanem i przyciągnął
mnie z powrotem.
„Jak
pojadę, Justice…” - zaczął niskim głosem, jak ostrzeżenie - „…a z nami będzie
tak, jak jest, chcę, żebyś była ze mną”.
Jak pojadę, Justice… chcę, żebyś
była ze mną.
Więcej
wilgoci uderzyło moje oczy i nie zostało.
Zsunęły
się po moich policzkach.
Deke
obserwował to, a potem spojrzał na mnie.
„Myślę,
że to odpowiedź, kochanie, ale musisz mi ją dać słowami”.
„Pojechałabym
z tobą wszędzie”.
Wtedy
poczułam, że Deke jest twardy jak skała.
„Uszczęśliwiasz
mnie” - powiedziałam mu coś, co wiedział.
Ale
może nie wiedział.
Miałam
na końcu języka, aby wyjaśnić moją duszę poety, podzielić się tym, że Ogniwa Siatki sa dla niego, kiedy jego
ręka opuściła moje kolano. Pochylił się, żeby postawić piwo na podłodze, a
potem odwrócił się do mnie, unosząc rękę. Złapał mnie za kark i przyciągnął do
siebie. Jego druga ręka uniosła i ujęła mój policzek, kciuk przesuwając się po
mokrym, gdy patrzył mi w oczy.
„Tak
cholernie ładna dziewczyna, ze wszystkimi włosami, siedząca w kącie baru
motocyklowego ze swoim notatnikiem, pisząca wiersze” - mruknął.
Mówił
znowu o Wyoming.
Jego
wzrok przesunął się, obserwując, jak kciuk porusza się w moich łzach.
Jeśli
chodziło o mnie, miałam problemy z oddychaniem.
Jego
oczy wróciły do moich.
„Kiedy
weszłaś do Bubby, byłaś inna. Całkiem nowa dziewczyna. Poleciałbym na ciebie.
Wyczułem w tobie pieniądze, Jussy. Wiedziałem, że chciałem sklepać ci dupę, ale
nie zbliżałem się do ciebie, bo gdybym cię wpuścił, kiedy musiałbym odejść,
wiedziałem do głębi, że, jeśli nie poszłabyś ze mną, to by mnie rozerwało, ale
jeszcze gorzej by mnie rozdarło, gdybym został”.
„Myślałeś
o tym w Bubba’s?” - zapytałam bez tchu.
Patrzyłam,
jak jego oczy się uśmiechają - „Okej, może to było po twojej gadce o kupieniu
mi kanapek z żeberkami, coś, co teraz zauważę, jeszcze nie zrobiłaś”.
Uwaga,
aby zająć się tym jak najszybciej.
„Tego
pierwszego razu w Bubba’s chciałem tylko przelecieć” - zakończył.
„Ledwo
na mnie spojrzałeś” - przypomniałam mu.
„Dawno
temu nauczyłem się nie patrzeć zbyt długo na coś, czego chcę, a czego nie mogę
mieć. Nie służyło to celowi i tylko nakładało głębiej gówno, że życie było po
prostu czymś, czego nigdy bym nie miał”.
„Życie
to o wiele więcej, Słonko”.
Przesunął
kciukiem po mojej dolnej wardze, nie po to, ja wyczułam, żeby mnie uciszyć.
Tylko
po to, żeby mnie dotknąć.
A
kiedy odpowiedział, zrobił to z delikatnością, ale słowa wciąż wbijały się
głęboko - „To tutaj, mała, to jest gówno, które ludzie tacy jak ty mówią
ludziom takim jak ja, kiedy my wiemy lepiej niż wy, bo żyliśmy tą różnicą”.
Było
do bani tak bardzo, że nie dało się tego przetworzyć.
Ale
nie mogłam się z tym spierać.
„Nie
chcę…” - słowa zakrztusiły mnie, więc odchrząknęłam - „Nie chcę, żebyś myślał,
że jesteś innym typem ludzi niż ja”.
„Każdy
jest inny, Jussy. To nie znaczy, że różnica jest czymś innym niż właśnie tym. Różnicą.
I myślę, że to udowadniamy. A żeby powiedzieć, żeby było jasne to gówno, o
którym teraz rozmawiamy, mam nadzieję, że to, co udowadniamy, będzie trwało.
Innymi słowy, to, kim jesteśmy, może nie pasować, ale nadal może działać”.
Więcej
łez wypełniło mi oczy i nie usunęłam zachrypnięcia z mojego głosu, kiedy
powiedziałam - „Też mam nadzieję, że to będzie trwało”.
„Złapałem
to, Justice. Od samego początku nie ukrywałaś, że ci się podobałem. Albo, jeśli
próbowałaś, byłaś w tym gówniana”.
To
nie sprawiło, że płakałam.
Odrzuciłam
głowę do tyłu, mrużąc oczy.
Deke
puścił moją szyję, ale tylko po to, by użyć tej ręki do złapania mojego piwa,
postawił je na podłodze, a następnie zahaczył mnie za jedno kolano ramieniem,
podnosząc po drodze drugie. Podniósł się z kanapy, tak jak to zrobił,
zabierając mnie ze sobą.
Potem
rzucił mnie na plecy na kanapie z nim na mnie.
Kiedy
przycisnął mnie do siebie i przybliżył twarz do mojej, powiedział - „Żartuję
sobie ci, Jussy”.
Nie
byłam w nastroju na żarty.
Byłam
w nastroju, żeby wiedzieć na pewno, że Deke i ja byliśmy tam, gdzie powinniśmy
być.
Ponieważ
się w nim zakochałam.
A
on dał mi do zrozumienia, że to samo działo się z nim ze mną i śmiało mogłam
powiedzieć, że to uwielbiałam.
Bardzo.
Ale
były rzeczy niespokojne, wielkie rzeczy, które mogły spieprzyć naszą
przyszłość.
Więc
teraz musieliśmy to ominąć.
„Więc
ta rozmowa, którą chciałeś przeprowadzić, sprowadzała się do czegoś, co już
wiem, że lubisz mnie” - oświadczyłam - „I chociaż masz poważny bagaż w swoim
życiu, rzeczy, przez które przeżyłeś, które łamią mi serce, nie pozwolisz, by to
powstrzymało cię żyć takim życiem.
Robisz to, co robisz i chcesz, żebym wiedziała, że kiedy zaczynasz robić to, co
sprawia, że twój tyłek jest na drodze, chcesz, żebym była z tobą”.
„Ogólnie,
tak.”
„Coś,
o czym wiedziałeś, że zrobię, bo wiedziałeś, że lubię cię”.
„Tak”.
„Więc
denerwowałam się na nic.”
„Jussy,
zajęłaś się całkiem urządzaniem domu. Nie mogę powiedzieć, że nie miałem
pieprzonego pojęcia, jak przeżyłaś swoje życie ze swoim tatą, całe to robienie
domu z nim, że znasz życie w drodze lepiej niż ktokolwiek inny. Nadal nie było
oczywiste, czy nie skończyłaś z tym i jesteś gotowa, aby zapuścić korzenie”.
„Więc
ty też byłeś zdenerwowany”.
Uśmiechnął
- „Byłem, ale przede wszystkim pomyślałem, że będzie dobrze, bo naprawdę mnie lubisz”.
„Czasami
twoja zarozumiałość nie jest gorąca” - warknęłam.
Uniósł
brwi - „Czasami moja zarozumiałość sprawia, że ty jesteś gorąca?”
Nie
odpowiedziałam na to.
Był
pewien siebie.
Ale
nie byłam do końca pewna co do nas,
co będzie się działo w przyszłości, która miałam nadzieję, będzie naszą przyszłością, i naprawdę, naprawdę
musiałam mieć pewność.
Albo
tak blisko, jak tylko mogłam.
Więc
stwierdziłam - „Ustaliliśmy, że nie lubisz bogatych ludzi i nie chcesz mieć nic
wspólnego z moją sławą. Zgadzam się z jazdą, z drogą. To część mojego życia i
zawsze była. Ale żebyś wiedział, nie kupiłam domu, żeby miał cały czas zostawać
pusty”.
„Osiedlam
się w sierpniu, wrześniu, czasem, jak jest ładna pogoda, w październiku, Jussy.
Czasami ta droga prowadzi z przyczepą przyczepioną do pickupa, więc dom idzie
tam, gdzie ja. Większość to ja z tyłu motocykla. Jak pogoda się zmienia,
większość korzeni, jakie mam, to moje korzenie w Carnal na solidne sześć
miesięcy. Czasami więcej”.
To
pół roku.
Całkowicie
mogłabym tak żyć.
„To
jest do przyjęcia”.
Znowu
uśmiechnął się swoim zarozumiałym uśmiechem.
„Ale
jak zabierasz mnie ze sobą, Deke, tylko wskazując, pieniądze, ja jestem Lonesome,
to też przychodzi.”
„Nie
mam kryształowej kuli, Cyganko. Nie mogę jednak powiedzieć, że skoro uderzyło
mnie to po raz pierwszy, będę wiedział dokładnie, jak zareaguję. Ale mam
trzydzieści osiem lat. Znam mężczyznę, którym jestem. A jak to dobro, które
mamy, będzie trwało, nie będzie o to chodziło. Będzie chodziło o ciebie”.
„To
jestem ja”.
Potrząsnął
głową - „Kurczak Steph to ty. Cokolwiek zdarzyło się między tobą i Krys w jej
Camaro, to ty. To nie ty. Teraz znasz bagaż, który ja mam, z którym musisz się
zmierzyć. To jest bagaż, z którym ja muszę się zmierzyć, z wyjątkiem tego, że
część tego oznacza, że możesz wydać bez mrugnięcia okiem, aby kupić
siedemdziesięciocalowy telewizor”.
„Więc
chcesz mieć ze mną przyszłość” - stwierdziłam.
„Nie”
- odpowiedział stanowczo, a w jego oczach pojawił się dziwny wyraz.
To
było spojrzenie, którego nie mogłam odszyfrować, ale wydawało się niepewne, a
Deke nigdy nie wydawał się niepewny. Więc kiedy dał mi odpowiedź na moje
pytanie z tym niespokojnym wyrazem jego oczu, mój żołądek znów się zacisnął.
Ale
jeszcze nie skończył mówić.
„Wywalę
na ciebie i mam nadzieję, że cię to cholernie nie przerazi, ale musisz to
usłyszeć” - zaczął.
Wzięłam
głęboki oddech.
Deke
ciągnął dalej.
„Mam
wielu przyjaciół, których obserwowałem, jak wiązali się do cipek i trzymali się
ich, bo lubią to uczucie utknięcia. A co mam na myśli, kiedy to mówię, to to,
że przywiązali się do kobiet, z którymi postanowili spędzić życie. Obserwowałem
to, lubiłem to dla nich, od razu chciałem to dla siebie. Ale znam mężczyznę,
którym jestem, i wiedziałem, co by mi się przydarzyło. I nigdy, ani razu,
Justice, nie znalazłem kogoś, z kim myślałem, że mógłbym przeprowadzić tę
rozmowę, więc gówno, o którym ci mówię, mała, musisz wiedzieć z góry, żeby nie
lekceważyć tego. To znaczy podzielę się tym, co mam na myśli, mówiąc, że nie
chcę z tobą przyszłości. Teraz, po zobaczeniu tych radiowozów przy twoim domu,
jestem pewien, że nie wyobrażam sobie przyszłości bez ciebie”.
Leżałam
pod Deke'iem, wpatrując się w niego z umysłem wypełnionym poezją.
Obrócona
w pył, kruszę się jak rdza
Tylko u twego boku
Świeże
powietrze, zimne piwo
Zakorzeniam
się w tobie,
Rozważam
moje życie, wszystko w porządku,
Bez tchu, co przyniesie noc.
Obrócona
w pył, kruszę się jak rdza
Tylko u twego boku.
Właśnie
tego potrzebuję, kiedy mam wszystko,
Oddech,
którym oddycham,
Dostaję
tylko wtedy, gdy się śmiejesz.
Ogniwa
siatki, znoszone dżinsy.
Obrócona
w pył, kruszę się jak rdza
Tylko
u twego boku.
Mogłabym
szukać, dopóki nie skończę,
dopóki
Księżyc nie stanie się Słońcem.
Aby
odkryć, że wiem, jesteś tym jedynym.
Będziesz
tylko ty, tylko ty dla mnie.
Twoimi
oczami wreszcie widzę.
Trzymając
twoje serce mogę być.
U
twego boku znajduję spokój.
Ogniwa
siatki, biała koszulka.
Obrócona
w pył, kruszę się jak rdza
Wszystko
czego potrzebuję to być u twego boku.
„Jussy,
musisz mi coś dać, mała”.
Skupiłam
się na Deke’u.
Obserwował
mnie intensywnie, a ja wciąż widziałam niepewność.
To
było samo piękno.
Boże,
on naprawdę, naprawdę, tak bardzo mnie
lubił.
Podniosłam
rękę i przyłożyłam ją do jego policzka, gdy szepnęłam - „Proszę, Słonko, zejdź
ze mnie”.
Coś
przeszło przez jego oczy, czego nie chciałam widzieć.
Ale
potrzebowałam by zszedł, żebym mogła mu coś dać.
Zszedł
ze mnie pod kątem, a ja nie marnowałam czasu, gramoląc się z kanapy. Wzięłam swoją
torebkę. Wyciągnęłam z niego telefon i sięgnęłam do bocznej kieszeni, żeby
złapać zwinięte słuchawki, które zawsze miałam przy sobie.
Upuściłam
torebkę, podłączyłam słuchawki do telefonu i odwróciłam się do niego.
Potrzebowałam
trzech kroków, aby dostać się do miejsca, w którym stał, obserwując mnie z
pustą twarzą, ale widziałam, jak tworzy się odległość. Być może był
zdezorientowany moimi ruchami, ale nie chciał dać mi nawet tej wrażliwości.
Chciał
odpowiedzi na pytanie, którego nie zadał, ale to było pytanie.
Takie,
które dla niego również znaczyło wszystko.
I
miałam zamiar dać mu odpowiedź.
Zbliżyłam
się, położyłam rękę na jego klatce piersiowej i zaczęłam naciskać.
Był
Deke’m, więc dał mi to, o co prosiłam.
Usiadł.
Wczołgałam
się na jego kolana i zobaczyłam ulgę przebijającą przez pustkę na jego twarzy,
gdy jego ramiona zaczęły się owijać wokół mnie.
Ta
ulga…
Boże,
absolutnie zakochałam się w tym niesamowitym mężczyźnie.
Uniosłam
słuchawki do uszu, wpychając mu jedną do ucha.
„Jussy”.
„Ćśś”
- szepnęłam.
Włożyłam
mu do ucha drugą, włączyłam muzykę, znalazłam to, czego potrzebowałam i
spojrzałam na niego.
„Słuchaj”
- powiedziałam, ponownie patrząc na telefon, upewniając się, że głośność jest
odpowiednia (bo mogłabym wysadzić moją muzykę).
Kiedy
wszystko było dobrze, odtworzyłam mu Ogniwa
Siatki.
Deke
przesunął rękę w górę moich pleców, aby owinąć ją wokół podstawy mojej szyi,
podczas gdy jego drugie ramię zacisnęło się bliżej mojego biodra, ostrość jego
spojrzenia była rozmyta i słuchał, jak śpiewam w jego uszach.
Obserwowałam
jego twarz, potem obserwowałam swój telefon i skupiłam się na oddychaniu, gdy
kropka przesuwała się wzdłuż linii.
Kiedy
było po wszystkim, zatrzymałam się i spojrzałam na niego, unosząc ręce, żeby
wysunąć słuchawki z uszu.
A
kiedy to zrobiłam, powiedział cicho - „Słyszałem to wcześniej, mała. Ładna
piosenka. Masz sposób”.
„Kiedy
po raz pierwszy zobaczyłam cię w barze motocyklowym w Wyoming, stałeś przy
płocie z siatki, mając na sobie znoszone dżinsy i białą koszulkę”.
Dłoń
na mojej szyi i ramię wokół mnie spowodowały ból, gdy oba zacisnęły się z całą
znaczną siłą, jaką posiadał Deke.
Nie
powiedziałam, że sprawia mi ból.
Patrzyłam
w piwne oczy płonące w moich i szepnęłam - „Mówiłam ci, kochanie. Siedząc w tym
barze, zanim przyniosłeś mi Jacka z colą, pisałam słowa”.
Nagle
wstaliśmy, ja byłam w ramionach Deke’a i upuściłam telefon, żeby móc się go
trzymać, gdy szedł wąskim korytarzem, robiąc to bokiem, aby pomieścić nas oboje.
Kiedy
dotarliśmy do jego łóżka, rzucił mnie tak, że stał u jego stóp, ale ja klęczałam
na łóżku przed nim.
„Rozbierz
się” - warknął.
Wpatrywałam
się przez chwilę w żar jego oczu, zanim pospieszyłam, by zrobić to, co mi
kazano.
Deke
nie zaczekał tej chwili. Pod koniec tego jego ramiona uderzyły w sufit
przyczepy, gdy zerwał swoją cholerną… białą
koszulkę.
Zaczęłam
się trząść.
Oboje
byliśmy nadzy, kiedy Deke zaczepił mnie w pasie, szarpiąc, więc uderzyłam w
jego ciało, a on mnie całował, zanim pochylił nas nad łóżkiem, wspiął się i
zabrał ze sobą.
Upadłam,
a Deke upadł na mnie.
Myślałam,
że pójdzie szybko, będzie szalone, szorstkie, twarde, głębokie, intensywne,
niesamowite.
To
było szalone. Surowe. Twarde. Głębokie. Intensywne. Niesamowite.
Ale
to było tak, że nie spieszyliśmy się.
Musiałam
mocno przyciągnąć język do jego sutków (i nie tylko). Miałam jego kutasa w
ustach. Posmakowałam jego szyi. Skóry wokół pępka. Przetarłam zębami wnętrze
jego łokci. Dotknęłam językiem płatków jego uszu. Wciągnęłam każde z jego jąder
głęboko do moich ust.
Deke
przyjął tyle samo, co ja.
Nie
dawaliśmy i nie braliśmy. Dawaliśmy biorąc. Braliśmy podczas dawania.
I
byliśmy tak zaangażowani…
Nie,
to nie było to.
Nie
mogło być między nami niczego, kiedy Deke w końcu wsunął się we mnie z nieubranym
kutasem.
Trzymałam
go blisko, trzymałam go wszystkim, co miałam, łącznie z trzymaniem jego oczu,
gdy poruszał się nade mną, poruszał się we mnie, stał się częścią mnie.
Orgazm
nie był mocny i wstrząsający duszą, przedzierał się przeze mnie.
Przyszedł
powoli, trwał długo, a przez to, przytulając go mocno do mnie, wplatał Deke’a w
każde moje włókno.
Deke
zakończył swój z pochyloną szyją, przyciśniętą skronią do boku mojej głowy,
jego ciężki oddech brzmiał słodko przy moim uchu.
„Chciałbym
jak cholera, Jussy, nie wystawić cię.”
Zamknęłam
oczy i trzymałam go mocno.
Chciał
odzyskać ten czas.
Boże.
Boże.
Chciał
wiedzieć wiele lat temu, że rano byłam burkliwa.
Ja
też tego chciałam.
Ale
teraz…
Teraz
byłam po prostu cholernie szczęśliwa, że jest teraz.
„Chciałabym
jak cholera, Deke, żebym mogła wymazać życie, które pokryło ciebie i twoją mamę
gównem i żebyście wy dwoje mieli więcej niż sprawiedliwy udział w
szczęśliwości, kiedy odwiedzalibyśmy ją w jej domku nad jeziorem” - odszepnęłam.
Otworzyłam
oczy, kiedy podniósł głowę i spojrzał na mnie.
Ale
nie skończyłam.
„Chociaż,
to powiedziawszy, chciałabym, żebyś nadal był podróżującym mężczyzną, bo co
mogę powiedzieć?” - lekko wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się szeroko -
„Jestem Cyganką”.
Poczułam
piękno ostrego szczekania jego śmiechu przebijającego przeze mnie tuż przed
tym, jak objął moje usta szorstkim, mocnym, głębokim, intensywnym, niesamowitym
pocałunkiem.
Skończył
i pocałował znak, który wciąż był na moim ramieniu, tylko blaknący i żałowałam,
że nie ugryzł mnie ponownie, nawet pomyślałam o zrobieniu sobie tatuażu śladów
jego zębów, żebym mogła mieć to wspomnienie naszego pierwszego razu jako znak,
że Deke zawsze był ze mną.
Wysunął
się, stoczył i wtoczył mnie w siebie.
Oparłam
policzek na jego klatce piersiowej, rysując tam bezmyślne wzory we włosach,
wpatrując się w ścianę wypełnioną historią Deke’a.
„Chcę
być częścią twojej przyczepy” - wypaliłam.
„Powtórz?”
Uniosłam
się, kładąc przedramię na jego klatce piersiowej i patrząc mu w oczy.
„Tapeta
Historii Deke’a Hightower na ścianach. Chcę być tego częścią”.
Jego
twarz zrobiła się łagodna, a jego ręka zrobiła to, co często robiła. Wspięła
się po moim kręgosłupie, a na swojej drodze wplątała się we włosy.
Tym
razem użył tych włosów, aby przyciągnąć moją twarz bliżej swojej.
„Więc
uważam, że to oficjalne, że wyczekujesz przyszłości ze mną”.
„Tak”
- odpowiedziałam natychmiast.
„Kurwa”
- wyszeptał, jego spojrzenie padło na moje usta - „Żadnej ściemy. Tu. Otwarta.
Moja Jussy” - Ponownie spojrzał mi w oczy - „Stworzona dla mnie”.
Poczułam,
jak kolejne łzy kłują mnie w nos i walczyłam z nimi, uderzając go w klatkę
piersiową tak mocno, że dźwięk rozszedł się po pokoju, a zaskoczenie sprawiło,
że stęknął, a jego ciało szarpnęło.
Zignorowałam
to i nakazałam - „Musisz przestać mówić takie bzdury, bo za każdym razem, gdy
to robisz, chce mi się płakać, a teraz mam trzydzieści cztery lata, jestem światowa, mądra i trochę zmęczona
światem i jak takie, nie jestem płaczkiem. Poza tym…” - pospieszyłam dodać - „…kiedy
mężczyzna, którego lubię… bardzo” -
podkreśliłam - „…mówi mi, że on i jego mama byli bezdomni. Wtedy mogę płakać”.
Objął
mnie drugim ramieniem i podciągnął w górę, tak że leżeliśmy twarzą w twarz.
Uśmiechał
się, kiedy stwierdził - „Nie mogę przestać tego mówić, Cyganko. Szczera prawda.
Wyglądasz na stworzoną dla mnie”.
„Powiedziałeś
to. Sentyment odwzajemniony. To mnie rozwala. Uprzejmie przestań, bo nie mogę
tego znieść”.
„Większość
kobiet chciałaby słyszeć takie gówno”.
„Myślę,
że jako jedyna osoba, która może użyć twojego klucza i przynieść Multicooker,
ustaliliśmy również, że nie jestem dla ciebie większością kobiet”.
„To
byłaby prawda” - mruknął, ponownie wpatrując się w moje usta, jego usta były
tam, gdzie jego ręka przeciągała po moich włosach.
Odepchnęłam
się - „Deke”.
Przestał
kierować moją głową i jego oczy znalazły się w moich.
„Tak,
mała?”
„Mówię
poważnie”.
„Ja
też”.
„Jeśli
nie przestaniesz być taki wylewny, będę musiała napisać o tobie kolejną
piosenkę”.
Jego
oczy zapłonęły i przyciągnął moją twarz bliżej w sposób, którego nie mogłam się
oprzeć.
„Mała,
myślisz, że to odstrasza, naprawdę się mylisz”.
Kochałam
to, że lubił Ogniwa Siatki.
Kochałam.
Kochałam.
Kochałam
to.
Ale
nadszedł czas na coś poważniejszego, żeby zrozumiał, w co się właśnie wpakował.
„Jak
świat dowie się, że to ty jesteś Ogniwa
Siatki, Deke, nie jestem Lacey Town. Ale nadal, po prostu mówię…” -
pozwoliłam, by to zawisło.
„Justice,
jak poczułaś przyciąganie do mnie w Wyoming, które poczułem od ciebie, kiedy weszłaś
do Bubba’s, myślisz, że obchodzi świat, który się dowie, to się mylisz. Kiedy
mówię, że nie chcę mieć nic wspólnego z twoją sławą, mówię to, abyś wiedziała, że
to, co mamy, nie ma z tym wspólnego ni chuja. To nie znaczy, że nie rozumiem,
że na to zasłużyłaś i jak to zarobiłaś. Są rzeczy, z których mężczyzna byłby
dumny, gdyby jego kobieta była w stanie je zrobić, więc wiedz, że jestem dumny
z tych rzeczy w tobie. Tyle, że całe mnóstwo ludzi też wie, jak dobra jesteś w
ich robieniu. I martwi mnie to, bo niektórzy z tych ludzi mogą myśleć, że mają
kawałek ciebie. Ale przede wszystkim, to jest po prostu cholernie fajne, że to
jest częścią ciebie”.
Boże.
Zawsze
był po prostu… taki… cholerny… Deke.
Opuściłam
głowę, zderzyła się z jego szczęką, ale została zamortyzowana przez wąsy i
mruknęłam - „Kurwa, znowu sprawiasz, że będę płakać”.
„Zanim
zrobisz się papkowata” - powiedział mi do ucha, zmieniając ton, zniżając głos -
„…zabezpieczyłaś się przed ciążą?”
Zamknęłam
oczy - „Uch, nie tak bardzo”.
Jego
dłoń wciąż zaplątała się w moje włosy owinięte wokół mojej szyi - „Racja. Jak gówno
się stanie, poradzimy sobie”.
Łał.
To
było zaskakujące.
To
było to?
Po
prostu poradzilibyśmy sobie?
Uniosłam
głowę i spojrzałam na niego.
„Masz
problem z pigułką?” - zapytał.
Potrząsnęłam
głową - „Przyjmuję hormony tylko wtedy, gdy nie uprawiam seksu regularnie”.
„Jussy,
będziesz regularnie uprawiała seks”.
Zacisnęłam
usta, ale wciąż uśmiechałam się przez to, kiwając głową.
Tak.
Teraz
oficjalnie patrzyliśmy we wspólną przyszłość.
Myślę,
że po prostu byśmy sobie poradzili.
Patrzył
na moje usta, jego własne usta drgały, ale spojrzał mi w oczy, kiedy przestałam
naciskać.
„Ty,
hm… chroniłeś się przed innymi rzeczami?” - zapytałam.
„Nie
znalazłem jej, co nie znaczy, że nie szukałem” - powiedział dziwnie w
odpowiedzi. Potem zaczął wyjaśniać dziwne rzeczy - „Okazała się trudna do
znalezienia. Nadal szukałem i nie zamierzałem zerżnąć jakiejś kobiety bez gumki
i przekazać gówno, którego nie chciałbym, żeby miała. Dobrze widzieć, bo
pewnego dnia po prostu wstała i weszła do Bubba’s” - Jego ręka (z moimi
włosami) przesunęła się tak, że mógł pogłaskać moją szczękę knykciami - „A
teraz ona jest tutaj i nie mam nic poza czystym, by jej dać. I dziećmi, jeśli
nie dostanie swojej dupy na pigułce”.
Dzieci.
Zanurzyłam
się blisko i dotknęłam nosem jego nosa.
„Znowu
to robisz, Deke”.
„Nieważne,
Jussy” - mruknął - Przyzwyczaj się do tego” - Następnie obrócił mnie tak, że
był na górze i zapytał - „Przyniosłaś prezerwatywy?”
„Wystarczą
dwa pudełka?”
Uśmiechnął
się do mnie.
„Sprawimy,
że to zadziała” - powiedział, zbliżając usta do moich.
„Zarozumiały”
- mruknęłam.
To
wszystko, co wyciągnęłam.
Deke
mnie pocałował.
Dwa
pudełka zdecydowanie wystarczyły. Deke był potęgą w łóżku, ale nie miał sił
nadprzyrodzonych.
Mimo
to, dopóki nie dostałam wizyty u lekarza, zanotowałam sobie w pamięci, że
potrzebujemy zaopatrzyć oba miejsca, więc nie było zmartwień.
Po
prostu szczęście.
Dziękuję za rozdział :) czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńUwielbiam ich ❤️😍
OdpowiedzUsuńWielkie dzięki, cudowny rozdział
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń