poniedziałek, 7 lutego 2022

16 - Bez ciebie

 

Rozdział 16

Bez ciebie

Justice

 

 

 

Patrzyłam, jak Deke ściąga swoje wielkie ciało z kanapy i idzie do kuchni.

Wyczyścił swój talerz i brał dokładkę.

Uśmiechnęłam się do swojego talerza, wpychając do buzi więcej serowego, pikantnego kurczaka.

„Moja cygańska księżniczka też potrafi gotować”.

Na jego ciche słowa spojrzałam na niego.

Multicooker parował. Garnek z ryżem na jego kuchence też. Podobnie jak talerz, na którym Deke znowu ułożył stos jedzenia.

„Przepis zawiera cztery składniki, nie licząc ryżu” - podzieliłam się - „Nie jest to coś wykwintnego”.

Wrócił na kanapę, złożył się na niej i wyciągnął swoje długie nogi, z głową zwróconą do mnie.

„Nie jestem wielkim fanem wykwintnego, kotku” - użył widelca, aby wskazać swój talerz - „Ale ja jestem wielkim pieprzonym fanem tego”.

Uśmiechnęłam się do niego szeroko.

Obserwował mój uśmiech, jego usta wykrzywiły się, zanim wrócił do swojego kurczaka.

Ale z zakrętu naszej rozmowy zdecydowałam, że nadszedł czas. Czas podzielić się tym, co trzeba było udostępnić. Idealne przejście do Deke’a, by wiedział, kim była kobieta, której dał klucz do swojej przyczepy, aby mogła zacząć Multicooker.

Kobieta, jaką byłam, bo musiał zrozumieć, żeby wiedział, że jestem kobietą dla niego, bo dla mnie z każdym mijającym dniem stawało się jasne, że jest mężczyzną dla mnie.

Ta kobieta była kobietą, którą już znał.

Kobietą, która została dla niego stworzona.

„Kiedy miałam osiemnaście lat, tata robił wielki festiwal w Wielkiej Brytanii. Pojechałam z nim”.

Deke odwrócił oczy od talerza na mnie.

„Byliśmy w Bristolu” - kontynuowałam - „Ładne miasto portowe nad Kanałem Bristolskim”.

„Tak?” - zapytał, kiedy przestałam mówić.

Kiwnęłam głową - „Tak” - powiedziałam i kontynuowałam - „W mieście był sponsor. Naprawdę chciał pracować z tatą. Zabrał nas do tej restauracji na porcie, fajne miejsce, dużo okien, wspaniałe widoki.” - Żartobliwie przechyliłam głowę - „Chociaż to wszystko było dla mnie nudne, bo do tego czasu byłam osiemnastolatką, która podróżowała wszędzie ze swoim tatą gwiazdą rocka, widziałam to wszystko i wiedziałam wszystko. Byłam bardzo światowa”.

„Założę się, że tak” - powiedział, a jego oczy zmarszczyły się od droczenia się w sposób, którego nigdy nie widziałam, ale bardzo mi się podobało. Wciągnęłam głęboki oddech, żeby ustalić, co to spojrzenie i jego żarty zrobiły z trzepotaniem mojego serca i mówiłam dalej - „Otworzyłam menu, nic z niego nie zrozumiałam”.

Przechylił głowę na bok - „Restauracja była zagraniczna?”

Potrząsnęłam głową - „Nie. Po prostu wszystko było fantazyjne. To było tak, jakbym otworzyła to menu i była to jedna z tych mówiących kartek mówiąca mi Zaraz zjesz jedzenie, które jest zbyt dobre dla takich jak ty, dla takich jak ktokolwiek, powinno dotykać tylko ust Boga”.

Deke posłał mi kolejny uśmiech oczami, podczas gdy jadł, a ja dalej paplałam.

„Byłam zawstydzona, wiesz, byłam światowa i wszystko wiedziałam, więc o nic kelnera nie pytałam, bo nie chciałam ujawnić, że właściwie nie wiem wszystkiego. Tata lubił swoje jedzenie i gówno go obchodziło, co ktoś o nim myślał, więc zapytał. Tylko w ten sposób wiedziałam, co zamówić. Dostałam coś, co było kurczakiem. Pomyślałam, że tak naprawdę nikt nie może spieprzyć kurczaka”.

„Niech zgadnę, spieprzyli kurczaka” - zauważył Deke.

Skinęłam głową, przynajmniej czując, że mrugam oczami, bo czułam, że się uśmiechają.

„Tak. Całkowicie. Wzięłam jeden kęs i moje kubki smakowe nie wiedziały, co z tym zrobić. To była eksplozja smaków, niezbyt przyjemnych, każdy starał się przebić inny. Sos. Przyprawy. Tekstury. To było straszne. Nie skończyłam tego”.

„Brzmi gównianie” - mruknął Deke.

„Było” - potwierdziłam - „Tata wziął coś innego i nie dokończył swojego. Następnie po kolacji wróciliśmy do hotelu i spędziliśmy czas oglądając brytyjską telewizję. Rock’n’rollowy styl życia. Trudny do pobicia”.

To dało mi kolejny uśmiech, ale przez to Deke po prostu jadł.

Ciągle paplałam.

„Był tam pokaz kulinarny słynnego szefa kuchni, a pod koniec jego programu miał w swojej kuchni w restauracji jakąś sławę, która miała coś ugotować. Gwiazda zrobiła coś, rodzinny przepis, który przygotowała jego mama, a szef kuchni zrobił to samo, tylko że jak to szef”.

Deke wrzucił do ust więcej kurczaka i obserwował mnie.

Mówiłam dalej.

„Gdy skończyli, dali te dwa dania przypadkowym osobom w restauracji i kazali im je przetestować. Celebryta zrobił ciasto czekoladowe. Szef kuchni zrobił tartę czekoladową z orzechami laskowymi ze specjalną skórką i porcją fantazyjnej śmietany. Przypadkowi ludzie to spróbowali. Wszyscy wybrali ciasto czekoladowe. Kiedy to zrobili, tata powiedział: Jak ta pieprzona restauracja. Głupie. Nigdy nie komplikuj zbytnio czegoś, co jest dobre od samego początku. A ja wiedziałam, że tata czuł tak, jak ja. To nie my nie zasłużyliśmy na to jedzenie, bo nie byliśmy koneserami. To było menu, które było bałaganem, bo stworzył je szef kuchni, który wmówił sobie, że jest artystą najlepszym ze wszystkich, ale tak naprawdę miał coś do udowodnienia. Cała sztuka powinna być dostępna, nawet jeśli ludzie ją konsumujący nie do końca to rozumieją. Przynajmniej powinni coś z tego wyciągnąć. Nikt nigdy nie jest ponad nim. Jeśli tak myślisz, to ty tego nie rozumiesz”.

„Jussy” - powiedział cicho Deke i miałam wrażenie, że mnie łapie.

„Ale dla taty i dla mnie nie chodziło nawet o to”.

Deke nic nie powiedział.

„My Lonesome lubimy proste przyjemności” - wyszeptałam.

W tym momencie usiadł wygodnie i upuścił talerz na kolana, a jego wyraz twarzy zmienił się z ciepłego i zainteresowanego na zamknięty.

A mnie uderzyło to, co powiedziałam.

„Nie mówię, że ty…” - zaczęłam szybko.

„Rozumiem, Justice” - przerwał mi.

Pochyliłam się do niego - „Nie, myślę, że…”

„Kotku, myślisz, że nie zrozumiałem cię, gdy pierwszy raz wyszłaś w tych głupkowatych butach, kiedy budowałem twoje palenisko, żeby przynieść mi kawę?”

Odchyliłam się do tyłu, niepewna, co mówi.

Na szczęście nadeszła kolej Deke’a na mówienie.

„Są ludzie, którzy zjedliby tego kurczaka, którego jadłaś, nie spodobałoby im się to, ale powiedzieliby, że to fenomenalne, żeby inni ludzie nie myśleli, że go nie pojęli. Są też ludzie, którzy przekonywaliby, że to lubili tylko dlatego, że myśleli, że gdyby przyznali, że tego nie by robili, zdemaskowaliby fakt, że ich usta nie były ustami Boga, które zasługiwałyby na takie gówno, a byliby pewni, że ich usta były ustami Boga. I oba typy tych ludzi patrzyłyby z góry na każdego, kto powiedziałby, że wolałby po prostu smażonego kurczaka, bo jest jaki jest. O wiele lepszy niż jakieś pretensjonalne danie, które smakuje jak gówno”.

„Racja” - powiedziałam ostrożnie.

„A ty nie jesteś żadną z tych osób” - podsumował.

Skinęłam głową - „Nie jestem. Mój tata nie był. Moja mama nie jest. Lacey ceni sobie dobrego szampana i zna różnicę między dobrą wódką z górnej półki a inną. Nadal wyszłaby z restauracji i poszła po rybę z frytkami”.

„Słyszę cię, Cyganko” - odparł Deke - „I słyszę, co mi mówisz, że martwisz się, że nie pasujemy”.

„Nie” - zaprzeczyłam ostrożnie - „Ja wiem, że pasujemy. Martwię się, że ty się nie zgadzasz”.

„Nie jesteś głupia” - mruknął, a mój żołądek opadł.

Kiedy doświadczyłam tego niepokojącego uczucia, pochylił się w moją stronę, chwycił talerz, co do którego straciłam zainteresowanie i zabrał go ze swoim, wrzucając je do zlewu. Następnie otworzył swoją wąską lodówkę i wrócił z dwoma świeżymi piwami. Odkręcił kapsle z obu, przerzucając nimi przez całą przestrzeń.

Jeden uderzył w zlew. Jeden skręcił i wylądował na małym blacie.

Obserwowałam to wszystko z roztargnieniem, bo nie podobało mi się to, na czym przerwał i nie byłam pewna, co dalej powiedzieć.

Podał mi piwo, zanim przyłożył swoje do ust i pociągnął długi łyk.

Kiedy je opuścił, opuścił też oczy na moje.

Wtedy pomyślałam, że zainicjowałam naszą rozmowę, a teraz nadszedł czas, aby się do tego zabrać i przejść dalej.

Po prostu nic nie powiedział.

Więc ja to zrobiłam.

„Jestem tym, kim jestem, robię to, co robię i nie mogę tego zmienić przede wszystkim dlatego, że nie chcę tego zmieniać”.

Tym razem jego głowa drgnęła, gdy jego brwi się złączyły.

„Myślisz, że ja chcę, żebyś to zmieniła?”

Teraz dostrzegałam swój błąd.

Powinnam była wykazać się cierpliwością i pozwolić mu prowadzić.

Nadszedł czas, aby jednocześnie cofnąć się i powiedzieć mu, gdzie jestem, aby mógł (miejmy nadzieję) odskoczyć stamtąd.

„Właściwie, myślę, że po prostu chcę, żebyśmy porozmawiali o tym, o czym chciałeś porozmawiać, abyśmy mogli usunąć to z drogi i wrócić do bycia Deke’m and Justice, nowym Deke and Justice, których lubię bardziej, co obejmuje orgazmy, wieczorną pizzę i Cup Butterfinger dodana naszej wspólnoty i przekomarzania się. Więc zaczęłam to, próbując wyjaśnić, że jestem tym, kim jestem, robię to, co robię, ale nadal jestem tylko kobietą, którą znasz. Nie jestem niczym innym i chcę, abyś zrozumiał, że jestem tym w sposób integralny, tak aby nie stało się to między nami”.

„To było między tobą a kimś innym?” - zapytał.

Poczułam, że moja twarz łagodnieje.

„Musisz wiedzieć, Słonko, że, jeszcze zanim weszłam do biznesu, z nazwiskiem Lonesome, byli ludzie, którzy chcieli być ze mną, nie chcieli być przy mnie, ale chcieli być w pobliżu tego. Dlatego Lace, Anca i ja jesteśmy tak blisko. Wszystkie to rozumiemy. I zawsze mogłyśmy sobie ufać, nie było żadnych ukrytych motywów”.

„I ufasz, że nie mam ukrytych motywów” - stwierdził, ale w sposób, jakby chciał to potwierdzić.

„Oczywiście, że tak”.

„Kotku, nie chcę mieć nic wspólnego z twoimi pieniędzmi”.

Sposób, w jaki zostało to powiedziane, nie był tylko potwierdzeniem mojego potwierdzenia. To było prawie szorstkie.

A ponieważ tak było, wydawało się to na pograniczu obrazy.

„Wiem, że nie”.

„Nie chcę mieć nic wspólnego z twoją sławą”.

W tym momencie ścisnął mi się żołądek.

Pieniądze były pieniędzmi, wszyscy ich potrzebowali i tylko głupcy mówili, że życie pod pewnymi względami nie staje się lepsze, im więcej ich masz.

Sława była czymś innym.

Sława była czymś, co, jeśli ją masz, była prawie niemożliwa do strząśnięcia. Może trochę. Ale pod pewnymi względami zawsze podążała za tobą.

To było również coś, czego nigdy nie można było kontrolować. Była bytem samym w sobie, nieokiełznanym, zdolnym dawać dobro, a jednocześnie wywoływać katastrofę.

Możesz nie chcieć żadnej części tego, ale kiedy już tam była, nie miałeś wyboru, czy to chodziło o ciebie, czy o kogoś, na kim ci zależało.

I wiedziałam, skoro prawie wszyscy w mojej rodzinie mieli pewien poziom sławy, a przez większość mojego życia nie miałam własnej, że trudniej było sobie z tym poradzić, gdy nie było to twoje, ale było kogoś, na kim ci zależało.

„To dwie części mnie” - powiedziałam, mój głos był ściśnięty - „Nie mogę się ich pozbyć i jak powiedziałam, tak naprawdę nie chcę. Przychodzą z terytorium nie tylko tego, kim jestem, ale także tego, co kocham robić”.

„Nie rozumiesz mnie” - oświadczył.

Nie chciałam być suką, ale nic mi nie dawał i czułam do kości, że ta rozmowa znaczyła wszystko.

Absolutnie wszystko.

Wyczułam, że Deke Hightower był moim miejscem na świecie.

Wyczuwałam to już w Wyoming.

Więc ta rozmowa mogła być najważniejszą, jaką miałam do tego momentu lub kiedykolwiek będę miała w moim życiu.

Z tego powodu wyłożyłam to.

„Cóż, może powinieneś powiedzieć więcej niż kilka słów na raz, bo byłam trochę zdenerwowana o czymkolwiek miała być ta rozmowa, Słonko, ale teraz mnie przerażasz.”

Byliśmy na przeciwległych końcach kanapy, ale nie daleko od siebie, bo kanapa nie była duża, ale Deke był.

Kiedy powiedziałam te słowa, wyciągnął rękę, zaczepił ją o zgięcie mojego kolana, które było na kanapie i użył tego, aby przyciągnąć mnie bliżej, tak że kolano było przyciśnięte do boku jego uda.

I nie cofnął ręki.

„Nie mówię ci za dużo słów, Jussy, bo nie wiem, jak to powiedzieć” - podzielił się w chwili, gdy przyciągnął mnie bliżej.

„Myślę, że jedyne, co mogę na to powiedzieć to to, że bardzo cię lubię, Deke, bardzo. Wiesz o tym, ale może nie wiesz jak. I tak, jak bardzo cię lubię, powinieneś wiedzieć, że możesz mi powiedzieć wszystko”.

Studiował mnie chwilę po tym, jak powiedziałam mu te słowa, zanim otworzył usta, by coś powiedzieć.

„W takim razie, Cyganko, musisz wiedzieć, nie jest faktem, że nas tu teraz doprowadziły radiowozy policyjne, które zobaczyłem, kiedy pojechałem do pracy do domu kobiety, która była najwspanialszą, jaką spotkałem. To był fakt, że chciałem cię wcześniej i nie pozwoliłem sobie cię mieć. Powodem tego było nie tylko to, że jesteś taką kobietą, jaką jesteś, ale że masz to, co masz, szczerze, kotku, to była tego część. To dlatego, że jestem takim mężczyzną, jakim jestem i to też się nie zmieni, a w mojej głowie masz rację. Myślałem, że nie pasujemy”.

Nadeszła moja kolej, aby nie mieć nic do powiedzenia, ale czułam, że coś miażdży moje serce.

„Potem zobaczyłem te radiowozy” - ciągnął - „…i nie chcę twoich pieniędzy. Nie chcę też kłopotów, które z pewnością wynikną z twojej sławy. Nie mówię tego, żeby być kutasem, mówię to, żeby było prawdziwe, ale też mówię to, bo nie chcę patrzeć, jak ty radzisz sobie z kłopotami, które z pewnością z tego wynikną. Ale widząc te radiowozy, wyleciało mi z głowy, że cię pragnę”.

„Deke, to naprawdę nie pomaga” - podzieliłam się, już nie lekko zdenerwowana, byłam wręcz zaniepokojona, bo powiedział, że nie będzie źle.

Ale poza tą częścią, że chce mnie - o czym już wiedziałam, po prostu nie wiedziałam, kiedy to się zaczęło - reszta brzmiała tylko źle.

Był dziwny, dosadny, zdystansowany i to mnie przerażało.

„Moje życie, kotku” - potrząsnął głową - „…dopóki nie skończyłem dwudziestu lat, nie było dobre”.

„Okej” - podpowiedziałam ostrożnie, nie lubiąc tego.

„I z tego powodu, mam sposób, w jaki muszę być i to jest sposób, który się nie zmieni”.

„Okej” - powtórzyłam równie ostrożnie.

„A Justice, bycie z tobą, bycie z każdą kobietą, a zwłaszcza z tobą, prawdopodobnie będzie wywierało presję, aby to zmienić”.

„Ja też nie chcę cię zmieniać, Deke”.

„Nie mam korzeni. Nigdy nie miałem żadnych korzeni. I nie chcę, kurwa, żadnych korzeni” - oświadczył.

Tylko się na niego gapiłam.

„I nie lubię bogatych ludzi. Nie chcę chodzić do wytwornych restauracji, chyba że w ich menu jest głównie stek, więcej steków i sos do wyboru do steka, żebym nie zepsuł steku sosem. I żebym mógł tam jechać bez konieczności noszenia garnituru, czegoś, czego nie mam i nigdy nie będę”.

„Racja” - powiedziałam tylko dlatego, że przestał mówić, ale także dlatego, że nie mogłam powiedzieć więcej, bo oświadczył, że nie lubił bogatych ludzi, a ja byłam bogata.

„Nikt nie ma nade mną władzy” - ciągnął - „I nikt nigdy nie będzie miał”.

Nie miałam nic do powiedzenia, bo nie miałam pojęcia, dlaczego to powiedział, bo nie dałam mu powodu, by sądził, że tego od niego chcę.

Wtedy ogłosił - „Kiedy miałem piętnaście lat, moja mama i ja mieszkaliśmy na ulicy”.

Na tę wiadomość moje ciało zamieniło się w kamień, aby zachować całą energię na walkę z desperackimi, nieszczęśliwymi, niszczącymi duszę myślami o wspaniałości Deke’a i bezdomnej mamie, którą bardzo kochał i znowu tylko się na niego gapiłam.

„To była moja wina. Spieprzyłem nas. Zrobiłem coś naprawdę cholernie głupiego, co spowodowało, że została zwolniona i oczerniona, więc nie mogła dostać innej pracy. Nie mieliśmy dużo, bo dostawała gówno za pracę, którą miała. Zarabiała gówno, jadła gówno i jej życie było gównem, aż stało się bardziej gówniane, kiedy wyciągnąłem swoje gówno, a nasze życie, które w rzeczywistości było tylko śmieciami, zmieniło się w pełne gówno”.

Wciąż się na niego gapiłam, ale zrobiłam to, czując, jak wilgoć uderza mi w oczy.

„Dostaliśmy się do przytuliska, które było cieplejsze niż ulica, mieli jedzenie, więc nie byliśmy przez cały pieprzony czas głodni, ale miejsce nadal było do niczego. I pracowała, żeby nas stamtąd wydostać. Odpracowała swój tyłek, zanim tam byliśmy, i robiła to każdego dnia swojego życia, aż ta ciężka praca ją zabiła. Zmarła na atak serca, zanim skończyła sześćdziesiąt lat”.

Nie mogłam w to uwierzyć.

Do diabła, nie chciałam w to uwierzyć.

Ale on mi to dawał, przed czym Lauren ostrzegała, że będę musiała się przygotować i miała rację.

Tylko, że to nie był prezent.

To było łamiące serce.

Poczułam łzę spływającą po moim policzku.

Deke nie przestał mówić.

„To było jej życie. Moje życie, zacząłem pracować w wieku piętnastu lat i zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby opiekować się moją mamą. Ale kiedy wiedziałem, że jest ustawiona, przyzwoite miejsce do życia, stała praca, pieniądze w banku na czarną godzinę, musiałem jechać. Musiałem wyjść i iść gdzieś, gdzie nie byłem pokryty gównem życia i mogłem swobodnie oddychać. Od tamtego czasu do tej pory było wiele miejsc i jest tylko jedno miejsce, w którym to się dzieje. To jest droga, Jussy. Jedyne miejsce, w którym oddycham spokojnie.”

„Rozumiem to” - powiedziałam mu cicho.

Kiwnął głową, jego oczy były na moich mokrych policzkach, ale nie dotknął mnie poza ręką, którą wciąż trzymał pod moim kolanem.

Trzymał się z daleka i mówił dalej.

„Ja wiem. Jesteś moją cygańską księżniczką i prawdziwą rock’n’rollową Cyganką. Ale to, co rozumiesz, to, co uczyniło ciebie częścią drogi, nie jest tym, co uczyniło mnie”.

„Nie to miałam na myśli” - powiedziałam szybko.

„Łzy w twoich oczach, Jussy, rozumiem, że mnie rozumiesz”.

„Nienawidzę tego, co przytrafiło się tobie i twojej mamie” - wyszeptałam.

„Łzy w twoich oczach, też to rozumiem” - odszepnął - „Ale to się stało, mała, i to się nigdy nie zmienia. Droga jest w mojej krwi, nie tak jak twoja, jak ty jesteś zrodzona do niej. Takim chciałem być. I w pewnym sensie to się nigdy nie skończy”.

„Deke, ja nie rozumiem…”

„Nadejdzie kwiecień, Jussy, śnieg zacznie topnieć, pogoda się zmieni, Jadę i nie ma nic, co mogłoby to powstrzymać”.

Odsunęłam się od niego.

Miałam taką reakcję, chociaż o tym wiedziałam. Wspominał o tym podczas naszej nocy przy palenisku, że wystartuje i że nie zostanie na długo.

Po prostu nie wiedziałam, że to było coś, co mogłoby kiedyś na mnie wpłynąć.

Ledwie przesunęłam się centymetr, jego dłoń zacisnęła się mocno za moim kolanem i przyciągnął mnie z powrotem.

„Jak pojadę, Justice…” - zaczął niskim głosem, jak ostrzeżenie - „…a z nami będzie tak, jak jest, chcę, żebyś była ze mną”.

Jak pojadę, Justice… chcę, żebyś była ze mną.

Więcej wilgoci uderzyło moje oczy i nie zostało.

Zsunęły się po moich policzkach.

Deke obserwował to, a potem spojrzał na mnie.

„Myślę, że to odpowiedź, kochanie, ale musisz mi ją dać słowami”.

„Pojechałabym z tobą wszędzie”.

Wtedy poczułam, że Deke jest twardy jak skała.

„Uszczęśliwiasz mnie” - powiedziałam mu coś, co wiedział.

Ale może nie wiedział.

Miałam na końcu języka, aby wyjaśnić moją duszę poety, podzielić się tym, że Ogniwa Siatki sa dla niego, kiedy jego ręka opuściła moje kolano. Pochylił się, żeby postawić piwo na podłodze, a potem odwrócił się do mnie, unosząc rękę. Złapał mnie za kark i przyciągnął do siebie. Jego druga ręka uniosła i ujęła mój policzek, kciuk przesuwając się po mokrym, gdy patrzył mi w oczy.

„Tak cholernie ładna dziewczyna, ze wszystkimi włosami, siedząca w kącie baru motocyklowego ze swoim notatnikiem, pisząca wiersze” - mruknął.

Mówił znowu o Wyoming.

Jego wzrok przesunął się, obserwując, jak kciuk porusza się w moich łzach.

Jeśli chodziło o mnie, miałam problemy z oddychaniem.

Jego oczy wróciły do moich.

„Kiedy weszłaś do Bubby, byłaś inna. Całkiem nowa dziewczyna. Poleciałbym na ciebie. Wyczułem w tobie pieniądze, Jussy. Wiedziałem, że chciałem sklepać ci dupę, ale nie zbliżałem się do ciebie, bo gdybym cię wpuścił, kiedy musiałbym odejść, wiedziałem do głębi, że, jeśli nie poszłabyś ze mną, to by mnie rozerwało, ale jeszcze gorzej by mnie rozdarło, gdybym został”.

„Myślałeś o tym w Bubba’s?” - zapytałam bez tchu.

Patrzyłam, jak jego oczy się uśmiechają - „Okej, może to było po twojej gadce o kupieniu mi kanapek z żeberkami, coś, co teraz zauważę, jeszcze nie zrobiłaś”.

Uwaga, aby zająć się tym jak najszybciej.

„Tego pierwszego razu w Bubba’s chciałem tylko przelecieć” - zakończył.

„Ledwo na mnie spojrzałeś” - przypomniałam mu.

„Dawno temu nauczyłem się nie patrzeć zbyt długo na coś, czego chcę, a czego nie mogę mieć. Nie służyło to celowi i tylko nakładało głębiej gówno, że życie było po prostu czymś, czego nigdy bym nie miał”.

„Życie to o wiele więcej, Słonko”.

Przesunął kciukiem po mojej dolnej wardze, nie po to, ja wyczułam, żeby mnie uciszyć.

Tylko po to, żeby mnie dotknąć.

A kiedy odpowiedział, zrobił to z delikatnością, ale słowa wciąż wbijały się głęboko - „To tutaj, mała, to jest gówno, które ludzie tacy jak ty mówią ludziom takim jak ja, kiedy my wiemy lepiej niż wy, bo żyliśmy tą różnicą”.

Było do bani tak bardzo, że nie dało się tego przetworzyć.

Ale nie mogłam się z tym spierać.

„Nie chcę…” - słowa zakrztusiły mnie, więc odchrząknęłam - „Nie chcę, żebyś myślał, że jesteś innym typem ludzi niż ja”.

„Każdy jest inny, Jussy. To nie znaczy, że różnica jest czymś innym niż właśnie tym. Różnicą. I myślę, że to udowadniamy. A żeby powiedzieć, żeby było jasne to gówno, o którym teraz rozmawiamy, mam nadzieję, że to, co udowadniamy, będzie trwało. Innymi słowy, to, kim jesteśmy, może nie pasować, ale nadal może działać”.

Więcej łez wypełniło mi oczy i nie usunęłam zachrypnięcia z mojego głosu, kiedy powiedziałam - „Też mam nadzieję, że to będzie trwało”.

„Złapałem to, Justice. Od samego początku nie ukrywałaś, że ci się podobałem. Albo, jeśli próbowałaś, byłaś w tym gówniana”.

To nie sprawiło, że płakałam.

Odrzuciłam głowę do tyłu, mrużąc oczy.

Deke puścił moją szyję, ale tylko po to, by użyć tej ręki do złapania mojego piwa, postawił je na podłodze, a następnie zahaczył mnie za jedno kolano ramieniem, podnosząc po drodze drugie. Podniósł się z kanapy, tak jak to zrobił, zabierając mnie ze sobą.

Potem rzucił mnie na plecy na kanapie z nim na mnie.

Kiedy przycisnął mnie do siebie i przybliżył twarz do mojej, powiedział - „Żartuję sobie ci, Jussy”.

Nie byłam w nastroju na żarty.

Byłam w nastroju, żeby wiedzieć na pewno, że Deke i ja byliśmy tam, gdzie powinniśmy być.

Ponieważ się w nim zakochałam.

A on dał mi do zrozumienia, że to samo działo się z nim ze mną i śmiało mogłam powiedzieć, że to uwielbiałam.

Bardzo.

Ale były rzeczy niespokojne, wielkie rzeczy, które mogły spieprzyć naszą przyszłość.

Więc teraz musieliśmy to ominąć.

„Więc ta rozmowa, którą chciałeś przeprowadzić, sprowadzała się do czegoś, co już wiem, że lubisz mnie” - oświadczyłam - „I chociaż masz poważny bagaż w swoim życiu, rzeczy, przez które przeżyłeś, które łamią mi serce, nie pozwolisz, by to powstrzymało cię żyć takim życiem. Robisz to, co robisz i chcesz, żebym wiedziała, że kiedy zaczynasz robić to, co sprawia, że twój tyłek jest na drodze, chcesz, żebym była z tobą”.

„Ogólnie, tak.”

„Coś, o czym wiedziałeś, że zrobię, bo wiedziałeś, że lubię cię”.

„Tak”.

„Więc denerwowałam się na nic.”

„Jussy, zajęłaś się całkiem urządzaniem domu. Nie mogę powiedzieć, że nie miałem pieprzonego pojęcia, jak przeżyłaś swoje życie ze swoim tatą, całe to robienie domu z nim, że znasz życie w drodze lepiej niż ktokolwiek inny. Nadal nie było oczywiste, czy nie skończyłaś z tym i jesteś gotowa, aby zapuścić korzenie”.

„Więc ty też byłeś zdenerwowany”.

Uśmiechnął - „Byłem, ale przede wszystkim pomyślałem, że będzie dobrze, bo naprawdę mnie lubisz”.

„Czasami twoja zarozumiałość nie jest gorąca” - warknęłam.

Uniósł brwi - „Czasami moja zarozumiałość sprawia, że ty jesteś gorąca?”

Nie odpowiedziałam na to.

Był pewien siebie.

Ale nie byłam do końca pewna co do nas, co będzie się działo w przyszłości, która miałam nadzieję, będzie naszą przyszłością, i naprawdę, naprawdę musiałam mieć pewność.

Albo tak blisko, jak tylko mogłam.

Więc stwierdziłam - „Ustaliliśmy, że nie lubisz bogatych ludzi i nie chcesz mieć nic wspólnego z moją sławą. Zgadzam się z jazdą, z drogą. To część mojego życia i zawsze była. Ale żebyś wiedział, nie kupiłam domu, żeby miał cały czas zostawać pusty”.

„Osiedlam się w sierpniu, wrześniu, czasem, jak jest ładna pogoda, w październiku, Jussy. Czasami ta droga prowadzi z przyczepą przyczepioną do pickupa, więc dom idzie tam, gdzie ja. Większość to ja z tyłu motocykla. Jak pogoda się zmienia, większość korzeni, jakie mam, to moje korzenie w Carnal na solidne sześć miesięcy. Czasami więcej”.

To pół roku.

Całkowicie mogłabym tak żyć.

„To jest do przyjęcia”.

Znowu uśmiechnął się swoim zarozumiałym uśmiechem.

„Ale jak zabierasz mnie ze sobą, Deke, tylko wskazując, pieniądze, ja jestem Lonesome, to też przychodzi.”

„Nie mam kryształowej kuli, Cyganko. Nie mogę jednak powiedzieć, że skoro uderzyło mnie to po raz pierwszy, będę wiedział dokładnie, jak zareaguję. Ale mam trzydzieści osiem lat. Znam mężczyznę, którym jestem. A jak to dobro, które mamy, będzie trwało, nie będzie o to chodziło. Będzie chodziło o ciebie”.

„To jestem ja”.

Potrząsnął głową - „Kurczak Steph to ty. Cokolwiek zdarzyło się między tobą i Krys w jej Camaro, to ty. To nie ty. Teraz znasz bagaż, który ja mam, z którym musisz się zmierzyć. To jest bagaż, z którym ja muszę się zmierzyć, z wyjątkiem tego, że część tego oznacza, że możesz wydać bez mrugnięcia okiem, aby kupić siedemdziesięciocalowy telewizor”.

„Więc chcesz mieć ze mną przyszłość” - stwierdziłam.

„Nie” - odpowiedział stanowczo, a w jego oczach pojawił się dziwny wyraz.

To było spojrzenie, którego nie mogłam odszyfrować, ale wydawało się niepewne, a Deke nigdy nie wydawał się niepewny. Więc kiedy dał mi odpowiedź na moje pytanie z tym niespokojnym wyrazem jego oczu, mój żołądek znów się zacisnął.

Ale jeszcze nie skończył mówić.

„Wywalę na ciebie i mam nadzieję, że cię to cholernie nie przerazi, ale musisz to usłyszeć” - zaczął.

Wzięłam głęboki oddech.

Deke ciągnął dalej.

„Mam wielu przyjaciół, których obserwowałem, jak wiązali się do cipek i trzymali się ich, bo lubią to uczucie utknięcia. A co mam na myśli, kiedy to mówię, to to, że przywiązali się do kobiet, z którymi postanowili spędzić życie. Obserwowałem to, lubiłem to dla nich, od razu chciałem to dla siebie. Ale znam mężczyznę, którym jestem, i wiedziałem, co by mi się przydarzyło. I nigdy, ani razu, Justice, nie znalazłem kogoś, z kim myślałem, że mógłbym przeprowadzić tę rozmowę, więc gówno, o którym ci mówię, mała, musisz wiedzieć z góry, żeby nie lekceważyć tego. To znaczy podzielę się tym, co mam na myśli, mówiąc, że nie chcę z tobą przyszłości. Teraz, po zobaczeniu tych radiowozów przy twoim domu, jestem pewien, że nie wyobrażam sobie przyszłości bez ciebie”.

Leżałam pod Deke'iem, wpatrując się w niego z umysłem wypełnionym poezją.

Obrócona w pył, kruszę się jak rdza

Tylko u twego boku

 

Świeże powietrze, zimne piwo

Zakorzeniam się w tobie,

Rozważam moje życie, wszystko w porządku,

Bez tchu, co przyniesie noc.

 

Obrócona w pył, kruszę się jak rdza

Tylko u twego boku.

 

Właśnie tego potrzebuję, kiedy mam wszystko,

Oddech, którym oddycham,

Dostaję tylko wtedy, gdy się śmiejesz.

Ogniwa siatki, znoszone dżinsy.

 

Obrócona w pył, kruszę się jak rdza

Tylko u twego boku.

 

Mogłabym szukać, dopóki nie skończę,

dopóki Księżyc nie stanie się Słońcem.

Aby odkryć, że wiem, jesteś tym jedynym.

Będziesz tylko ty, tylko ty dla mnie.

Twoimi oczami wreszcie widzę.

Trzymając twoje serce mogę być.

U twego boku znajduję spokój.

Ogniwa siatki, biała koszulka.

 

Obrócona w pył, kruszę się jak rdza

Wszystko czego potrzebuję to być u twego boku.

 

„Jussy, musisz mi coś dać, mała”.

Skupiłam się na Deke’u.

Obserwował mnie intensywnie, a ja wciąż widziałam niepewność.

To było samo piękno.

Boże, on naprawdę, naprawdę, tak bardzo mnie lubił.

Podniosłam rękę i przyłożyłam ją do jego policzka, gdy szepnęłam - „Proszę, Słonko, zejdź ze mnie”.

Coś przeszło przez jego oczy, czego nie chciałam widzieć.

Ale potrzebowałam by zszedł, żebym mogła mu coś dać.

Zszedł ze mnie pod kątem, a ja nie marnowałam czasu, gramoląc się z kanapy. Wzięłam swoją torebkę. Wyciągnęłam z niego telefon i sięgnęłam do bocznej kieszeni, żeby złapać zwinięte słuchawki, które zawsze miałam przy sobie.

Upuściłam torebkę, podłączyłam słuchawki do telefonu i odwróciłam się do niego.

Potrzebowałam trzech kroków, aby dostać się do miejsca, w którym stał, obserwując mnie z pustą twarzą, ale widziałam, jak tworzy się odległość. Być może był zdezorientowany moimi ruchami, ale nie chciał dać mi nawet tej wrażliwości.

Chciał odpowiedzi na pytanie, którego nie zadał, ale to było pytanie.

Takie, które dla niego również znaczyło wszystko.

I miałam zamiar dać mu odpowiedź.

Zbliżyłam się, położyłam rękę na jego klatce piersiowej i zaczęłam naciskać.

Był Deke’m, więc dał mi to, o co prosiłam.

Usiadł.

Wczołgałam się na jego kolana i zobaczyłam ulgę przebijającą przez pustkę na jego twarzy, gdy jego ramiona zaczęły się owijać wokół mnie.

Ta ulga…

Boże, absolutnie zakochałam się w tym niesamowitym mężczyźnie.

Uniosłam słuchawki do uszu, wpychając mu jedną do ucha.

„Jussy”.

„Ćśś” - szepnęłam.

Włożyłam mu do ucha drugą, włączyłam muzykę, znalazłam to, czego potrzebowałam i spojrzałam na niego.

„Słuchaj” - powiedziałam, ponownie patrząc na telefon, upewniając się, że głośność jest odpowiednia (bo mogłabym wysadzić moją muzykę).

Kiedy wszystko było dobrze, odtworzyłam mu Ogniwa Siatki.

Deke przesunął rękę w górę moich pleców, aby owinąć ją wokół podstawy mojej szyi, podczas gdy jego drugie ramię zacisnęło się bliżej mojego biodra, ostrość jego spojrzenia była rozmyta i słuchał, jak śpiewam w jego uszach.

Obserwowałam jego twarz, potem obserwowałam swój telefon i skupiłam się na oddychaniu, gdy kropka przesuwała się wzdłuż linii.

Kiedy było po wszystkim, zatrzymałam się i spojrzałam na niego, unosząc ręce, żeby wysunąć słuchawki z uszu.

A kiedy to zrobiłam, powiedział cicho - „Słyszałem to wcześniej, mała. Ładna piosenka. Masz sposób”.

„Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam cię w barze motocyklowym w Wyoming, stałeś przy płocie z siatki, mając na sobie znoszone dżinsy i białą koszulkę”.

Dłoń na mojej szyi i ramię wokół mnie spowodowały ból, gdy oba zacisnęły się z całą znaczną siłą, jaką posiadał Deke.

Nie powiedziałam, że sprawia mi ból.

Patrzyłam w piwne oczy płonące w moich i szepnęłam - „Mówiłam ci, kochanie. Siedząc w tym barze, zanim przyniosłeś mi Jacka z colą, pisałam słowa”.

Nagle wstaliśmy, ja byłam w ramionach Deke’a i upuściłam telefon, żeby móc się go trzymać, gdy szedł wąskim korytarzem, robiąc to bokiem, aby pomieścić nas oboje.

Kiedy dotarliśmy do jego łóżka, rzucił mnie tak, że stał u jego stóp, ale ja klęczałam na łóżku przed nim.

„Rozbierz się” - warknął.

Wpatrywałam się przez chwilę w żar jego oczu, zanim pospieszyłam, by zrobić to, co mi kazano.

Deke nie zaczekał tej chwili. Pod koniec tego jego ramiona uderzyły w sufit przyczepy, gdy zerwał swoją cholerną… białą koszulkę.

Zaczęłam się trząść.

Oboje byliśmy nadzy, kiedy Deke zaczepił mnie w pasie, szarpiąc, więc uderzyłam w jego ciało, a on mnie całował, zanim pochylił nas nad łóżkiem, wspiął się i zabrał ze sobą.

Upadłam, a Deke upadł na mnie.

Myślałam, że pójdzie szybko, będzie szalone, szorstkie, twarde, głębokie, intensywne, niesamowite.

To było szalone. Surowe. Twarde. Głębokie. Intensywne. Niesamowite.

Ale to było tak, że nie spieszyliśmy się.

Musiałam mocno przyciągnąć język do jego sutków (i nie tylko). Miałam jego kutasa w ustach. Posmakowałam jego szyi. Skóry wokół pępka. Przetarłam zębami wnętrze jego łokci. Dotknęłam językiem płatków jego uszu. Wciągnęłam każde z jego jąder głęboko do moich ust.

Deke przyjął tyle samo, co ja.

Nie dawaliśmy i nie braliśmy. Dawaliśmy biorąc. Braliśmy podczas dawania.

I byliśmy tak zaangażowani…

Nie, to nie było to.

Nie mogło być między nami niczego, kiedy Deke w końcu wsunął się we mnie z nieubranym kutasem.

Trzymałam go blisko, trzymałam go wszystkim, co miałam, łącznie z trzymaniem jego oczu, gdy poruszał się nade mną, poruszał się we mnie, stał się częścią mnie.

Orgazm nie był mocny i wstrząsający duszą, przedzierał się przeze mnie.

Przyszedł powoli, trwał długo, a przez to, przytulając go mocno do mnie, wplatał Deke’a w każde moje włókno.

Deke zakończył swój z pochyloną szyją, przyciśniętą skronią do boku mojej głowy, jego ciężki oddech brzmiał słodko przy moim uchu.

„Chciałbym jak cholera, Jussy, nie wystawić cię.”

Zamknęłam oczy i trzymałam go mocno.

Chciał odzyskać ten czas.

Boże.

Boże.

Chciał wiedzieć wiele lat temu, że rano byłam burkliwa.

Ja też tego chciałam.

Ale teraz…

Teraz byłam po prostu cholernie szczęśliwa, że jest teraz.

„Chciałabym jak cholera, Deke, żebym mogła wymazać życie, które pokryło ciebie i twoją mamę gównem i żebyście wy dwoje mieli więcej niż sprawiedliwy udział w szczęśliwości, kiedy odwiedzalibyśmy ją w jej domku nad jeziorem” - odszepnęłam.

Otworzyłam oczy, kiedy podniósł głowę i spojrzał na mnie.

Ale nie skończyłam.

„Chociaż, to powiedziawszy, chciałabym, żebyś nadal był podróżującym mężczyzną, bo co mogę powiedzieć?” - lekko wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się szeroko - „Jestem Cyganką”.

Poczułam piękno ostrego szczekania jego śmiechu przebijającego przeze mnie tuż przed tym, jak objął moje usta szorstkim, mocnym, głębokim, intensywnym, niesamowitym pocałunkiem.

Skończył i pocałował znak, który wciąż był na moim ramieniu, tylko blaknący i żałowałam, że nie ugryzł mnie ponownie, nawet pomyślałam o zrobieniu sobie tatuażu śladów jego zębów, żebym mogła mieć to wspomnienie naszego pierwszego razu jako znak, że Deke zawsze był ze mną.

Wysunął się, stoczył i wtoczył mnie w siebie.

Oparłam policzek na jego klatce piersiowej, rysując tam bezmyślne wzory we włosach, wpatrując się w ścianę wypełnioną historią Deke’a.

„Chcę być częścią twojej przyczepy” - wypaliłam.

„Powtórz?”

Uniosłam się, kładąc przedramię na jego klatce piersiowej i patrząc mu w oczy.

„Tapeta Historii Deke’a Hightower na ścianach. Chcę być tego częścią”.

Jego twarz zrobiła się łagodna, a jego ręka zrobiła to, co często robiła. Wspięła się po moim kręgosłupie, a na swojej drodze wplątała się we włosy.

Tym razem użył tych włosów, aby przyciągnąć moją twarz bliżej swojej.

„Więc uważam, że to oficjalne, że wyczekujesz przyszłości ze mną”.

„Tak” - odpowiedziałam natychmiast.

„Kurwa” - wyszeptał, jego spojrzenie padło na moje usta - „Żadnej ściemy. Tu. Otwarta. Moja Jussy” - Ponownie spojrzał mi w oczy - „Stworzona dla mnie”.

Poczułam, jak kolejne łzy kłują mnie w nos i walczyłam z nimi, uderzając go w klatkę piersiową tak mocno, że dźwięk rozszedł się po pokoju, a zaskoczenie sprawiło, że stęknął, a jego ciało szarpnęło.

Zignorowałam to i nakazałam - „Musisz przestać mówić takie bzdury, bo za każdym razem, gdy to robisz, chce mi się płakać, a teraz mam trzydzieści cztery lata, jestem światowa, mądra i trochę zmęczona światem i jak takie, nie jestem płaczkiem. Poza tym…” - pospieszyłam dodać - „…kiedy mężczyzna, którego lubię… bardzo” - podkreśliłam - „…mówi mi, że on i jego mama byli bezdomni. Wtedy mogę płakać”.

Objął mnie drugim ramieniem i podciągnął w górę, tak że leżeliśmy twarzą w twarz.

Uśmiechał się, kiedy stwierdził - „Nie mogę przestać tego mówić, Cyganko. Szczera prawda. Wyglądasz na stworzoną dla mnie”.

„Powiedziałeś to. Sentyment odwzajemniony. To mnie rozwala. Uprzejmie przestań, bo nie mogę tego znieść”.

„Większość kobiet chciałaby słyszeć takie gówno”.

„Myślę, że jako jedyna osoba, która może użyć twojego klucza i przynieść Multicooker, ustaliliśmy również, że nie jestem dla ciebie większością kobiet”.

„To byłaby prawda” - mruknął, ponownie wpatrując się w moje usta, jego usta były tam, gdzie jego ręka przeciągała po moich włosach.

Odepchnęłam się - „Deke”.

Przestał kierować moją głową i jego oczy znalazły się w moich.

„Tak, mała?”

„Mówię poważnie”.

„Ja też”.

„Jeśli nie przestaniesz być taki wylewny, będę musiała napisać o tobie kolejną piosenkę”.

Jego oczy zapłonęły i przyciągnął moją twarz bliżej w sposób, którego nie mogłam się oprzeć.

„Mała, myślisz, że to odstrasza, naprawdę się mylisz”.

Kochałam to, że lubił Ogniwa Siatki.

Kochałam.

Kochałam.

Kochałam to.

Ale nadszedł czas na coś poważniejszego, żeby zrozumiał, w co się właśnie wpakował.

„Jak świat dowie się, że to ty jesteś Ogniwa Siatki, Deke, nie jestem Lacey Town. Ale nadal, po prostu mówię…” - pozwoliłam, by to zawisło.

„Justice, jak poczułaś przyciąganie do mnie w Wyoming, które poczułem od ciebie, kiedy weszłaś do Bubba’s, myślisz, że obchodzi świat, który się dowie, to się mylisz. Kiedy mówię, że nie chcę mieć nic wspólnego z twoją sławą, mówię to, abyś wiedziała, że to, co mamy, nie ma z tym wspólnego ni chuja. To nie znaczy, że nie rozumiem, że na to zasłużyłaś i jak to zarobiłaś. Są rzeczy, z których mężczyzna byłby dumny, gdyby jego kobieta była w stanie je zrobić, więc wiedz, że jestem dumny z tych rzeczy w tobie. Tyle, że całe mnóstwo ludzi też wie, jak dobra jesteś w ich robieniu. I martwi mnie to, bo niektórzy z tych ludzi mogą myśleć, że mają kawałek ciebie. Ale przede wszystkim, to jest po prostu cholernie fajne, że to jest częścią ciebie”.

Boże.

Zawsze był po prostu… taki… cholerny… Deke.

Opuściłam głowę, zderzyła się z jego szczęką, ale została zamortyzowana przez wąsy i mruknęłam - „Kurwa, znowu sprawiasz, że będę płakać”.

„Zanim zrobisz się papkowata” - powiedział mi do ucha, zmieniając ton, zniżając głos - „…zabezpieczyłaś się przed ciążą?”

Zamknęłam oczy - „Uch, nie tak bardzo”.

Jego dłoń wciąż zaplątała się w moje włosy owinięte wokół mojej szyi - „Racja. Jak gówno się stanie, poradzimy sobie”.

Łał.

To było zaskakujące.

To było to?

Po prostu poradzilibyśmy sobie?

Uniosłam głowę i spojrzałam na niego.

„Masz problem z pigułką?” - zapytał.

Potrząsnęłam głową - „Przyjmuję hormony tylko wtedy, gdy nie uprawiam seksu regularnie”.

„Jussy, będziesz regularnie uprawiała seks”.

Zacisnęłam usta, ale wciąż uśmiechałam się przez to, kiwając głową.

Tak.

Teraz oficjalnie patrzyliśmy we wspólną przyszłość.

Myślę, że po prostu byśmy sobie poradzili.

Patrzył na moje usta, jego własne usta drgały, ale spojrzał mi w oczy, kiedy przestałam naciskać.

„Ty, hm… chroniłeś się przed innymi rzeczami?” - zapytałam.

„Nie znalazłem jej, co nie znaczy, że nie szukałem” - powiedział dziwnie w odpowiedzi. Potem zaczął wyjaśniać dziwne rzeczy - „Okazała się trudna do znalezienia. Nadal szukałem i nie zamierzałem zerżnąć jakiejś kobiety bez gumki i przekazać gówno, którego nie chciałbym, żeby miała. Dobrze widzieć, bo pewnego dnia po prostu wstała i weszła do Bubba’s” - Jego ręka (z moimi włosami) przesunęła się tak, że mógł pogłaskać moją szczękę knykciami - „A teraz ona jest tutaj i nie mam nic poza czystym, by jej dać. I dziećmi, jeśli nie dostanie swojej dupy na pigułce”.

Dzieci.

Zanurzyłam się blisko i dotknęłam nosem jego nosa.

„Znowu to robisz, Deke”.

„Nieważne, Jussy” - mruknął - Przyzwyczaj się do tego” - Następnie obrócił mnie tak, że był na górze i zapytał - „Przyniosłaś prezerwatywy?”

„Wystarczą dwa pudełka?”

Uśmiechnął się do mnie.

„Sprawimy, że to zadziała” - powiedział, zbliżając usta do moich.

„Zarozumiały” - mruknęłam.

To wszystko, co wyciągnęłam.

Deke mnie pocałował.

Dwa pudełka zdecydowanie wystarczyły. Deke był potęgą w łóżku, ale nie miał sił nadprzyrodzonych.

Mimo to, dopóki nie dostałam wizyty u lekarza, zanotowałam sobie w pamięci, że potrzebujemy zaopatrzyć oba miejsca, więc nie było zmartwień.

Po prostu szczęście.

 


 

5 komentarzy: